<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom">
  <title>GSMONLINE.PL - Testy smartfonów</title>
  <link rel="self" href="http://gsmonline.pl/feed/testy-smartfonow"/>
  <link href="http://gsmonline.pl"/>
  <id>http://gsmonline.pl/feed/testy-smartfonow</id>
  <updated>2026-05-27T11:13:00+02:00</updated>
  <entry>
    <title>Soundcore Liberty 5 Pro – nasze pierwsze wrażenia</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/soundcore-liberty-5-pro-nasze-pierwsze-wrazenia"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/soundcore-liberty-5-pro-nasze-pierwsze-wrazenia</id>
    <updated>2026-05-27T11:13:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W Polsce pojawiły się kolejne słuchawki marki Soundcore, należącej do Ankera. Tym razem są to modele Liberty 5 Pro oraz Liberty 5 Pro Max. Do pierwszych testów trafiła do nas tańsza wersja Liberty 5 Pro, wyceniona w Polsce na 699 zł. Droższy wariant Liberty 5 Pro Max kosztuje 899 zł. Oba modele są więc tańsze od najbardziej rozpoznawalnych słuchawek premium Apple, ale jak na Soundcore nie są już produktem z niskiej półki. To wyraźne wejście marki w segment, w którym sama cena nie wystarczy. Trzeba pokazać realną przewagę technologiczną.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najważniejsze jest to, że Liberty 5 Pro i Liberty 5 Pro Max to zasadniczo te same słuchawki. Różnica dotyczy przede wszystkim etui oraz funkcji biurowo-notatkowych. Wersja Pro ma niewielki ekran TFT o przekątnej 0,96 cala, który pozwala szybko sprawdzić stan baterii i z dużym trudem przełączać wybrane tryby ANC i Dolby. Wersja Pro Max ma większy ekran AMOLED 1,78 cala, obsługuje własne tapety i dodaje AI Note-Taker, czyli nagrywanie, transkrypcję oraz podsumowania. Kto szuka głównie słuchawek do muzyki, rozmów i ANC, nie traci więc najważniejszych elementów, wybierając tańsze Liberty 5 Pro.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Soundcore komunikuje tę serię przez dwie główne obietnice. Pierwsza dotyczy jakości rozmów w hałaśliwym otoczeniu, druga bardzo mocnej redukcji szumów. W świecie TWS-ów są to dziś funkcje kluczowe, na równi z jakością samej muzyki. Słuchawki bezprzewodowe są używane w biurze, na ulicy, w metrze, w samolocie i podczas wideorozmów. Jeżeli potrafią dobrze odciąć hałas oraz dobrze zebrać głos, to natychmiast stają się sprzętem, z którego będziemy korzystali wygodnie przez wiele godzin w ciągu dnia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Konstrukcja i etui&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Liberty 5 Pro są słuchawkami dokanałowymi. Każda waży 5,5 g, a w zestawie dostajemy kilka dodatkowych gumek w różnych rozmiarach, co jest bardzo ważne, bo skuteczność tłumienia szumu w dużej mierze zależy też od fizycznej szczelności. Słuchawki siedzą w uszach pewnie i nie mają tendencji do wypadania. W praktyce to jedna z ich mocniejszych stron. Obudowa nie jest przesadnie duża, a dodatkowe wymienne plastikowe wypustki pozwalają lepiej dopasować kontakt słuchawki z uchem. To nie jest konstrukcja typu sportowego z dużym haczykiem, ale stabilność jest nawet lepsza.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Norma IP55 oznacza odporność na kurz i zachlapania. To poziom wystarczający do codziennego używania, treningu i deszczu, choć nie są to słuchawki do pływania. W tej klasie IP55 jest sensownym kompromisem, bo Soundcore nie próbuje udawać sprzętu ekstremalnego, tylko bardzo funkcjonalne słuchawki TWS do pracy, podróży i miasta.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najbardziej charakterystycznym elementem jest etui. W Liberty 5 Pro ma ono mały ekran dotykowy. Pokazuje poziom naładowania słuchawek i samego etui, pozwala zmieniać tryby ANC i daje dostęp do kilku prostych funkcji bez wyciągania telefonu. Przydatny jest także zdalny wyzwalacz zdjęć. To drobiazg, ale akurat taki, który rzeczywiście można wykorzystać, kiedy telefon stoi na statywie albo jest oparty o jakąś powierzchnię.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie wszystko w etui robi jednak wrażenie premium. Ekran jest mały i wygląda raczej jak dodatek na siłę niż element luksusowego produktu. Klapka, a właściwie przesuwany mechanizm otwierania, sprawia wrażenie wykonanego z dość delikatnego plastiku. Sama koncepcja etui z ekranem jest udana, ale wykonanie powinno być solidniejsze, skoro mówimy o słuchawkach za 699 zł. Przy kolejnej generacji Soundcore powinien poprawić materiały i jakość wyświetlacza. Być może ten z wersji Max jest lepszy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Aplikacja i funkcje&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sporą zaletą Soundcore jest aplikacja. W Liberty 5 Pro pozostaje ona rozbudowana, ale nadal czytelna. Po połączeniu widzimy poziom baterii obu słuchawek i etui, tryby dźwięku otoczenia, ustawienia ANC, HearID, sterowanie, Smart Voice Control oraz ustawienia dodatkowe. Aplikacja nie sprawia wrażenia przeładowanej, mimo że funkcji jest dużo.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;ANC można regulować ręcznie w skali od 1 do 5 albo zdać się na tryb adaptacyjny. Jest także redukcja szumu wiatru, tryb transparentny oraz Easy Chat, czyli funkcja, która po wykryciu mowy przełącza słuchawki w tryb większej przepuszczalności otoczenia. W codziennym użyciu takie rozwiązania pozwalają wygodnie zamówić kawę albo odpowiedzieć komuś w biurze bez wyjmowania słuchawek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Liberty 5 Pro obsługują Bluetooth 6.1, kodeki SBC, AAC i LDAC oraz połączenie z trzema urządzeniami. To ostatnie jest bardzo wygodne, bo można mieć jednocześnie telefon, laptop i tablet. Trzeba jednak pamiętać, że LDAC nie działa przy połączeniu z trzema urządzeniami. Gdy priorytetem jest jakość dźwięku, lepiej ograniczyć się do dwóch połączeń.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na pokładzie jest także Anka, czyli asystent Soundcore (nie działa po polsku) oraz tłumaczenia AI (działają tłumaczenia na język polski). Sterowanie głosowe obejmuje 20 wbudowanych komend i działa bez telefonu, bez internetu oraz bez opóźnienia po stronie chmury. W aplikacji można wybrać język komend, a dostępne są między innymi angielski, niemiecki, japoński i chiński. Część przetwarzania odbywa się lokalnie dzięki układowi Anker Thus AI Chip - dotyczy to tylko wybranych komend do obsługi samych słuchawek, bo same tłumaczenia to już wyłącznie zasługa aplikacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;ANC robi największe wrażenie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najmocniejsze pierwsze wrażenie dotyczy redukcji hałasu. Sprawdziliśmy Liberty 5 Pro przy wykorzystaniu sztucznego szumu kabiny samolotu, a efekt jest naprawdę szokująco dobry. Słuchawki odcinają niski, jednostajny hałas z taką skutecznością, że trudno nie uznać ANC za główny argument sprzedażowy tego modelu. W naszym porównaniu z najnowszymi słuchawkami Apple i Samsunga, które mieliśmy pod ręką, Liberty 5 Pro wypadły wyraźnie lepiej w takim właśnie scenariuszu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To nie jest wyłącznie zasługa elektroniki i AI. Bardzo duże znaczenie ma szczelne osadzenie słuchawek w kanale słuchowym. Soundcore wykorzystuje Adaptive ANC 4.0, 8 sensorów do redukcji szumu oraz chip Anker Thus AI. Producent podaje, że system przetwarza ponad 384 tys. próbek hałasu na sekundę, a redukcja względem poprzedniego flagowca ma być o 100% skuteczniejsza. W praktyce najważniejsze jest jednak to, że po założeniu słuchawek efekt jest natychmiastowy i łatwy do zauważenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tak mocna izolacja ma jedną konsekwencję. Podczas rozmowy własny głos słyszymy inaczej niż normalnie. Jest bardziej zamknięty, trochę jak przy szczelnym zatkaniu uszu. Tryb transparentny częściowo to poprawia, ale nie usuwa zjawiska całkowicie. To naturalny koszt bardzo mocnego ANC i szczelnego dopasowania. Dla jednych będzie to drobny kompromis, dla innych rzecz wymagająca przyzwyczajenia. Warto o tym pamiętać, bo świetna redukcja hałasu nie zawsze oznacza równie naturalne odczucie własnego głosu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Rozmowy i mikrofony&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Druga duża obietnica Soundcore dotyczy jakości głosu w hałasie. Liberty 5 Pro mają 8 mikrofonów oraz 2 sensory VPU, czyli czujniki wspierające wychwytywanie głosu przez przewodnictwo kostne. Do tego dochodzi model AI pracujący na układzie Thus. W kwietniu 2026 r. seria otrzymała certyfikację Guinness World Records za najwyższy wynik jakości mowy G-MOS dla słuchawek TWS w teście obiektywnym. To marketingowo mocny komunikat, ale w pierwszych próbach rzeczywiście słychać, że Soundcore traktuje rozmowy bardzo poważnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W głośnym otoczeniu słuchawki dobrze oddzielają głos od tła. W teście z hałasem samolotu osoba po drugiej stronie nadal słyszy nas doskonale i w ogóle nie słyszy tego, że wokół nas jest bardzo głośno. Jak na słuchawki TWS wynik jest jednak bardzo dobry, szczególnie w scenariuszach, w których większość modeli zaczyna się gubić.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Warto tylko pamiętać, że najlepsza jakość rozmów w trybie Clear Calls zużywa więcej energii, zwłaszcza gdy jednocześnie korzystamy z innych funkcji, takich jak LDAC, sterowanie głosowe i aktywne ANC. To normalne, ale przy intensywnym dniu pracy może mieć znaczenie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Dźwięk: dużo basu i rozrywkowy charakter&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Liberty 5 Pro grają efektownie. To nie jest brzmienie neutralne, studyjne ani przesadnie ostrożne. Domyślne strojenie idzie w stronę mocniejszego basu, dużej energii i szerokiej, rozrywkowej prezentacji. Najprościej powiedzieć, że to styl bliski popularnemu brzmieniu JBL: dużo dołu, mocny rytm, dobre pierwsze wrażenie i przyjemność ze słuchania muzyki pop, elektroniki, hip-hopu oraz nowoczesnego rocka.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przetwornik ma 9,2 mm i wykorzystuje membranę wool-paper. W praktyce dźwięk jest pełny, gęsty i przestrzenny. Bas jest obecny niemal od razu, ale nie odbiera całkowicie czytelności średnicy. Wokale są blisko, perkusja ma energię, a scena jest szeroka. To duży plus, bo przy mocnym ANC i szczelnej konstrukcji łatwo o efekt zamknięcia dźwięku w głowie. Tutaj jest przestrzeń i przyjemne poczucie skali.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Osoby lubiące bardziej neutralne granie powinny od razu zajrzeć do aplikacji. HearID 5.0 pozwala przygotować profil dopasowany do słuchu, a klasyczny korektor daje możliwość ograniczenia basu albo podkreślenia wokali. Są też gotowe presety, między innymi Powerful Bass, Clear Vocals, Calm and Soothing oraz Balanced. To ważne, bo Liberty 5 Pro nie każdemu spodobają się w ustawieniu fabrycznym. Na szczęście da się je dość łatwo dostroić.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dolby Audio działa, ale tryb z head trackingiem nie zrobił na nas dobrego wrażenia. Opóźnienie reakcji na ruch głowy jest zbyt duże i przez to funkcja bardziej przeszkadza niż pomaga. Tryb stałego efektu przestrzennego ma więcej sensu, ale przy muzyce i tak najczęściej wracaliśmy do klasycznego odsłuchu i własnego ustawienia EQ.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Bateria i codzienne używanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent deklaruje do 12 godzin pracy bez ANC oraz 6,5 godziny z włączoną redukcją hałasu. Z etui daje to do 50 godzin bez ANC albo do 28 godzin z ANC. Gdy korzystamy ze wszystkich inteligentnych funkcji, czas spada do około 4 godzin na jednym ładowaniu i 17 godzin z etui. To uczciwy zestaw liczb, bo pokazuje, że za zaawansowane funkcje płaci się energią.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bardzo dobrze wygląda szybkie ładowanie. 5 minut w etui ma dawać do 4 godzin słuchania. Etui obsługuje ładowanie przez USB-C oraz ładowanie bezprzewodowe Qi. W codziennym użyciu to znacznie ważniejsze niż sama maksymalna liczba godzin, bo większość użytkowników ładuje TWS-y nieregularnie. Krótkie doładowanie przed wyjściem potrafi uratować dzień.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sterowanie jest najsłabszym elementem codziennej obsługi. Gesty dotykowe działają, można je konfigurować, ale są zbyt delikatne i nie dają takiej pewności jak fizyczne przyciski. W tej klasie cenowej chciałoby się bardziej jednoznacznego kliknięcia, podobnego do tego, które przez lata świetnie sprawdzało się w słuchawkach Jabra. Przy mocnym ANC i częstym przełączaniu trybów dobre sterowanie jest bardzo ważne. Soundcore ma świetne funkcje, ale sposób ich wywoływania nadal może być lepszy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Wstępny werdykt&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Soundcore Liberty 5 Pro robią bardzo mocne pierwsze wrażenie. Największą zaletą jest ANC. W scenariuszu jednostajnego hałasu, takiego jak szum samolotu, klimatyzacji czy komunikacji miejskiej, słuchawki całkowicie zaskakują skutecznością. Drugim filarem jest jakość rozmów w hałasie. To jeden z tych elementów, których nie widać w tabelce, ale które od razu wpływają na codzienne używanie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dźwięk jest bardzo dobry, choć nie neutralny. To granie z mocnym basem, energią i dużą przestrzenią. Dla większości użytkowników będzie atrakcyjne od razu po wyjęciu z pudełka, a bardziej wymagający mogą wykorzystać HearID i korektor. Aplikacja jest jedną z najlepszych w tej klasie: bogata, logiczna i bez poczucia chaosu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największe zastrzeżenia dotyczą etui i sterowania. Mały ekran jest przydatny, ale wygląda tanio. Plastikowy mechanizm otwierania nie pasuje do ambicji modelu za 699 zł. Sterowanie dotykowe działa, lecz nie daje takiej precyzji, jakiej oczekujemy od sprzętu celującego w segment premium. Dolby z head trackingiem także wymaga dopracowania, bo opóźnienie psuje efekt.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mimo tych uwag Liberty 5 Pro są jednymi z najciekawszych nowych TWS-ów w swojej cenie. Gdyby Soundcore w kolejnej generacji zastosował lepsze etui, wyraźnie lepszy ekran i fizyczne przyciski na słuchawkach, przy takim ANC, takiej jakości rozmów i tak udanej aplikacji mógłby realnie walczyć o pozycję numer jeden na rynku słuchawek true wireless. Już teraz jest bardzo blisko czołówki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Najważniejsze dane techniczne słuchawek Soundcore Liberty 5 Pro&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;table align="center" border="2" cellpadding="6" cellspacing="0" width="100%"&gt;
	&lt;tbody&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Parametr&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Wartość&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Cena w Polsce&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;699 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Cena Liberty 5 Pro Max&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;899 zł&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Bluetooth&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;6.1&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Kodeki&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;SBC, AAC, LDAC&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Połączenia wielopunktowe&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;do 3 urządzeń&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;ANC&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Adaptive ANC 4.0, 5 poziomów ręcznych i tryb adaptacyjny&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Mikrofony i czujniki głosu&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;8 mikrofonów + 2 sensory VPU&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Przetwornik&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;9,2 mm, membrana wool-paper&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Czas pracy z ANC&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;do 6,5 godziny, do 28 godzin z etui&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Czas pracy bez ANC&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;do 12 godzin, do 50 godzin z etui&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Szybkie ładowanie&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;5 minut = do 4 godzin odtwarzania&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Ładowanie etui&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;USB-C i Qi&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Odporność&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;IP55&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;Masa słuchawki&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td&gt;
			&lt;p&gt;5,5 g&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
	&lt;/tbody&gt;
&lt;/table&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test zegarka realme Watch S5 – 20 dni na baterii w cenie poniżej 450 zł</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-zegarka-realme-watch-s5-20-dni-na-baterii-w-cenie-ponizej-450-zl"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-zegarka-realme-watch-s5-20-dni-na-baterii-w-cenie-ponizej-450-zl</id>
    <updated>2026-05-26T07:42:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme Watch S5 to propozycja skierowana do aktywnych użytkowników, którzy szukają zegarka łączącego stonowany, klasyczny wygląd z solidnym zestawem funkcji sportowych i zdrowotnych w atrakcyjnej cenie. Producent stawia tu na trzy filary: wyjątkowy w tym segmencie cenowym trzyprzyciskowy design z obrotową koronką, deklarowany czas pracy sięgający 20 dni oraz odporność 5 ATM umożliwiającą rejestrowanie sesji pływackich. Zegarek ma wbudowany głośnik i mikrofon oraz obsługuje rozmowy przez Bluetooth. Do obsługi konieczna jest aplikacja realme Link, kompatybilna z Androidem 9.0 i nowszym oraz iOS 11.0 i nowszym. realme Watch S5 kosztuje tylko 449 zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme Watch S5 jest dostępny w dwóch wariantach kolorystycznych: szarym (taki mamy w testach) i białym. Koperta ma średnicę 45 mm i wykonana jest z aluminium, pasek zaś z silikonu o szerokości 22 mm z możliwością wymiany na standardowym teleskopie. Ramka ma matowe wykończenie, tył obudowy – ceramiczną teksturę z wysokim połyskiem. Ekran przykrywa szkło Panda Glass. Zegarek waży 32 gramy bez paska i 49,6 grama łącznie z paskiem, a jego grubość wynosi 11,8 mm – to bardzo lekka i smukła konstrukcja.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Charakterystycznym elementem wyróżniającym realme Watch S5 na tle konkurencji jest trzyprzyciskowy design z obrotową koronką – chyba jedyny taki w tym segmencie cenowym. Koronka służy między innymi do błyskawicznej zmiany kolorystyki tarczy - podwójne naciśnięcie aktywuje tę funkcję.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zegarek jest wodoodporny do 5 ATM, co odpowiada ciśnieniu na głębokości 50 metrów i faktycznie obsługuje pływanie jako jeden z trybów sportowych, co nie jest standardem wśród tańszych zegarków. Norma nie obejmuje jednak gorących pryszniców, saun, kąpieli w morzu ani ekspozycji na chemikalia. Zegarek ma głośnik i mikrofon, więc można przez niego odbierać rozmowy i korzystać z asystenta głosowego bez wyjmowania telefonu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme Watch S5 ma okrągły wyświetlacz AMOLED o przekątnej 1,43 cala i rozdzielczości 466 × 466 pikseli. Maksymalna jasność wynosi 1500 nitów, częstotliwość odświeżania – 60 Hz. Zegarek obsługuje tryb Always-On Display, który pozwala sprawdzać godzinę bez gestu budzenia ekranu. Dostępny jest też tryb nocny, który automatycznie dopasowuje jasność i przełącza wyświetlacz na delikatne czerwone podświetlenie, by nie zakłócać snu. Do dyspozycji jest szeroki wybór tarcz cyfrowych i analogowych w różnych stylach, a obracając koronką można błyskawicznie zmieniać kolorystykę aktywnej tarczy bez wchodzenia w ustawienia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Podoba mi się, że realme fabrycznie oferuje znacznie więcej tarcz cyfrowych niż większość zegarków, jakie testowałem w ostatnim czasie. Sam preferuję tarcze cyfrowe i często odczuwam ich zdecydowany niedobór.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i system&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme Watch S5 jest wyposażony w procesor ATS3089 z 16 MB RAM i 4 GB pamięci wewnętrznej. Ta ostatnia pozwala wgrać muzykę bezpośrednio na zegarek i słuchać jej przez słuchawki Bluetooth bez telefonu. Dzisiaj standardem jest słuchanie muzyki z serwisów streamingowych, a nie ręczne wgrywanie plików. Łączność bezprzewodowa z telefonem odbywa się przez Bluetooth 5.4. Zegarek nie ma Wi-Fi ani NFC – płatności zbliżeniowe nie są obsługiwane.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Moduł lokalizacyjny obsługuje pięć systemów GNSS: GPS, BeiDou (BDS), GLONASS, Galileo i QZSS. GPS działa niezależnie od telefonu, co pozwala rejestrować trasy bez smartfona. To jedna z kluczowych funkcji dla niedrogich zegarków, które nie zawsze są wyposażone w moduł lokalizacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do zestawu czujników należą: optyczny czujnik tętna, czujnik SpO₂, akcelerometr oraz czujnik geomagnetyczny (kompas). Zegarek nie ma żyroskopu, barometru ani wysokościomierza. Zestaw funkcji zdrowotnych obejmuje całodobowy monitoring tętna, pomiar saturacji, monitoring stresu, analizę snu, śledzenie cyklu miesiączkowego, trening oddechu oraz monitorowanie poziomu hałasu otoczenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme Watch S5 obsługuje 110 trybów sportowych, w tym pływanie z automatycznym wykrywaniem stylów. Dane z treningów można synchronizować ze Stravą i Apple Health. Do dyspozycji są też funkcje użytkowe: kalkulator, latarka, kalendarz, zdalne wyzwalanie aparatu w telefonie, przypomnienie o nawodnieniu czy sterowanie odtwarzaczem muzycznym w smartfonie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W zakresie łączności z telefonem zegarek oferuje dostęp do asystenta Gemini poprzez przytrzymanie przycisku oraz szybkie odpowiedzi na wiadomości (SMS, Messenger, Instagram, Skype, WhatsApp). Przez aplikację realme Link można instalować aplikacje firm trzecich. W dniu premiery obsługiwane są Mapy i TickTick oraz dwie gry. Więcej aplikacji ma pojawić się z kolejnymi aktualizacjami. Menu zegarka jest dostępne w języku polskim.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z moich doświadczeń wynika, że pomiary snu, tętna, natlenienia były zbliżone do tego, co pokazał inny zegarek noszony w tym samym czasie. Nie dopatrzyłem się istotnych rozbieżności. Za to miałem problem z korzystaniem z asystenta Gemini - rozpoczynał nasłuchiwanie komendy, którą transkrybował na ekranie, po czym po chwili przerywał, informując o braku połączenia z siecią. Rzecz w tym, że zegarek był połączony z telefonem, a telefon z domowym Wi-Fi. Być może jest to błąd, który zostanie rozwiązany aktualizacją oprogramowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme Watch S5 ma baterię litowo-jonową o pojemności 460 mAh. Producent deklaruje do 20 dni pracy na jednym ładowaniu. Ładowanie odbywa się za pomocą magnetycznej podstawki ze sprężynującymi pinami dołączonej do zestawu, która ma wbudowane gniazdo USB-C - jak w telefonie. Zauważyłem, że w ciągu doby poziom naładowania baterii spadł o 4 punkty procentowe, co wydaje się potwierdzać obietnice producenta nawet z pewnym zapasem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme Watch S5 to lekki i niedrogi smartwatch z okrągłą kopertą i trzyprzyciskowym designem, który w cenie 449 zł oferuje zestaw cech trudny do znalezienia u bezpośredniej konkurencji. Bardzo długa deklarowana praca na baterii, odporność 5 ATM z obsługą pływania, jasny ekran AMOLED, wbudowany głośnik i mikrofon, niezależny GPS z pięcioma systemami GNSS – to argumenty, które mogą przemawiać do aktywnego użytkownika. Warto jednak mieć na uwadze, że ekran chroni Panda Glass, a nie szkło szafirowe, brakuje żyroskopu, barometru i NFC, a szybkie odpowiedzi na wiadomości działają tylko z Androidem - to ograniczenie wynikające z polityki Apple.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za 449 zł realme Watch S5 prezentuje się jako propozycja z korzystnym stosunkiem możliwości do ceny, o ile kupujący korzysta z Androida i nie oczekuje od zegarka pełnej funkcjonalności smart na miarę Wear OS. Tak rozbudowana funkcjonalność zawsze wiąże się też z krótszym czasem działania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Zalety:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Bardzo długi deklarowany czas pracy – do 20 dni na baterii&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wodoodporność 5 ATM z obsługą pływania i automatycznym wykrywaniem stylów&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Lekka i smukła obudowa – 32 g bez paska, 11,8 mm grubości&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Ekran AMOLED 1,43" z rozdzielczością 466 × 466 px i jasnością 1500 nitów&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Trzyprzyciskowy design z obrotową koronką – wyjątkowy w tak niskiej cenie&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Głośnik i mikrofon – obsługa rozmów bez telefonu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Niezależny GPS z obsługą 5 systemów GNSS&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;110 trybów sportowych z integracją Strava i Apple Health&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Menu w języku polskim&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Cena 449 zł&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Wady:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Szkło Panda Glass zamiast szafirowego&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Brak NFC – brak płatności zbliżeniowych&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Asystent Gemini na moim zegarku nie działał&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Brak żyroskopu, barometru i wysokościomierza&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Nurkowanie, kąpiele w morzu i sauny wykraczają poza zakres normy 5 ATM&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test zegarka Huawei Watch Fit 5 – w zupełności wystarcza</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-zegarka-huawei-watch-fit-5-w-zupelnosci-wystarcza"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-zegarka-huawei-watch-fit-5-w-zupelnosci-wystarcza</id>
    <updated>2026-05-22T11:01:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zegarek &lt;strong&gt;Huawei Watch Fit 5&lt;/strong&gt; stanowi podstawową propozycję w odświeżonej linii &lt;strong&gt;Watch Fit&lt;/strong&gt;. Seria ta zdobyła dużą popularność na naszym rynku dzięki udanemu połączeniu estetyki, długiego czasu pracy na baterii i atrakcyjnej ceny. Nowy zegarek kontynuuje serię, oferując prostokątny ekran, płatności zbliżeniowe oraz zestaw funkcji sportowych i zdrowotnych. Sprawdziłem, jak ten model radzi sobie w codziennym użytkowaniu oraz jakie zmiany przynosi nowa generacja. &lt;strong&gt;Huawei Watch Fit 5&lt;/strong&gt; kosztuje &lt;strong&gt;799 zł&lt;/strong&gt;, a w ofercie premierowej &lt;strong&gt;od 7 maja do 21 czerwca 2026 r. jego cena to 599 &lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;zł&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Porównanie z wersją Pro oraz z wersją Fit 4&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wybór między poszczególnymi wariantami sprowadza się do konkretnych różnic w wykonaniu i funkcjonalności. W porównaniu do droższego &lt;strong&gt;Huawei Watch Fit 5 Pro&lt;/strong&gt;, który kosztuje &lt;strong&gt;1149 zł&lt;/strong&gt;, testowany zegarek ma szkło ceramiczne zamiast szafirowego oraz kopertę w całości wykonaną ze stopu aluminium, podczas gdy model Pro oferuje tytanowy bezel. Ekran w wersji podstawowej ma przekątną 1,82 cala i stałe odświeżanie 60 Hz, natomiast w Pro znajdziemy większy panel 1,92 cala z adaptacyjną częstotliwością odświeżania LTPO 1–60 Hz oraz wyższą jasnością sięgającą 3000 nitów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Podstawowy wariant nie ma również czujnika EKG, funkcji pomiaru sztywności tętnic, czujnika głębokości do nurkowania do 40 metrów. Ładowanie bazowego modelu trwa 75 minut, czyli o 15 minut dłużej niż w Pro, a dołączona subskrypcja HUAWEI Health+ obejmuje jeden miesiąc zamiast trzech.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W porównaniu do starszego &lt;strong&gt;Huawei Watch Fit 4&lt;/strong&gt;, nowy zegarek ma jasność podniesioną z 2000 do 2500 nitów, nowszą łączność Bluetooth 6.0 zamiast wersji 5.2 oraz rozbudowany moduł GNSS z obsługą systemu NavIC. W nowej generacji zastosowano także zaktualizowany algorytm monitorowania snu TruSleep 5.0 oraz system TruSeen 6.0, które zastąpiły starsze rozwiązania. Pojawiły się też zupełnie nowe opcje, takie jak minitreningi z animowaną pandą oraz analiza drzemek Nap Recap.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie są to może powody do przesiadki z &lt;strong&gt;Fita 4&lt;/strong&gt; na &lt;strong&gt;Fita 5&lt;/strong&gt;, ale już przy wyborze, który z tych dwóch zegarków wybrać, warto wiedzieć czym się różnią.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Huawei Watch Fit 5&lt;/strong&gt; charakteryzuje się bardzo lekką i smukłą konstrukcją, która waży około 27 gramów bez paska, a grubość obudowy wynosi 9,5 mm. Koperta została wykonana ze stopu aluminium klasy lotniczej, co zapewnia odpowiednią trwałość.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zegarek ma certyfikat wodoszczelności 5 ATM oraz spełnia normę IP6X, dzięki czemu bez obaw można używać go na basenie lub w deszczu. Smartwatch jest dostępny w pięciu wersjach kolorystycznych: czarnej, białej, zielonej, fioletowej oraz srebrno-zielonej. Cztery pierwsze warianty wyposażono w paski z miękkiego i odpornego na wilgoć fluoroelastomeru. Wersja fioletowa pasuje na nadgarstki o obwodzie 120–190 mm, a pozostałe na 130–210 mm.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dostępna wyłącznie w sklepie internetowym producenta wersja srebrno-zielona ma dwukolorowy, tkany pasek nylonowy. Co ważne, mocowania pasków są w pełni kompatybilne z poprzednimi generacjami, więc można stosować paski z zegarków &lt;strong&gt;Huawei Watch Fit 4&lt;/strong&gt; oraz &lt;strong&gt;Huawei Watch Fit 3&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeśli chodzi o wybór paska, to trudno mi jednoznacznie wskazać lepszą opcję. Z wersji Pro wiem, że bezstopniowa regulacja może poprawiać komfort noszenia, a nylonowy pasek wygląda ciekawiej. Jednocześnie nylonowy pasek do pewnego stopnia utrzymuje wilgoć, szybciej się brudzi i jest mniej wygodny podczas zakładania, jeżeli ktoś ma większe dłonie, bo domyślnie nie rozpina się do końca tak jak zwykły pasek od zegarka. Z tego względu pasek z fluoroelastomeru uważam za praktyczniejsze rozwiązanie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zastosowany w &lt;strong&gt;Huawei Watch Fit 5&lt;/strong&gt; kwadratowy ekran AMOLED o przekątnej 1,82 cala ma rozdzielczość 480 × 408 pikseli, co przekłada się na zagęszczenie na poziomie 347 PPI. Maksymalna jasność wynosi teraz 2500 nitów, co gwarantuje pełną czytelność wszystkich komunikatów w jasnym słońcu bez potrzeby zasłaniania tarczy dłonią. Odświeżanie obrazu odbywa się ze stałą częstotliwością 60 Hz, co zapewnia odpowiednią płynność animacji systemowych, choć nie pozwala na zaoszczędzenie energii w trybie z zawsze włączonym ekranem. Użytkownicy mają do wyboru ponad 100 różnorodnych tarcz z opcjami personalizacji kolorów lub wyświetlanych wskaźników, w tym animowane tarcze z pandą oraz z postacią Han-Han, które są dostępne na każdym modelu z tej serii. Brakowało mi trochę, aby fabrycznie na zegarku znalazła się tarcza nastawiona na outdoor, cieszy mnie jednak większy wybór tarcz cyfrowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i funkcje&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zegarek ma wbudowany moduł NFC, który umożliwia realizację płatności zbliżeniowych za pośrednictwem Curve Pay. Jest to rozwiązanie wymagające podpięcia karty płatniczej w zewnętrznej usłudze Curve, a nie bezpośrednia integracja z polskimi bankami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W obudowie zamontowano głośnik oraz mikrofon, dzięki czemu smartwatch pozwala na prowadzenie rozmów przez połączenie Bluetooth oraz nagrywanie notatek głosowych. Łączność bezprzewodowa bazuje na standardzie Bluetooth 6.0. Za lokalizację odpowiada rozbudowany moduł GNSS, który obsługuje dwupasmowy GPS, GLONASS, trójpasmowy BeiDou, dwupasmowy Galileo, dwupasmowy QZSS oraz system NavIC. Nowy system pozycjonowania Sunflower dba o zachowanie precyzyjnego śladu trasy, co sprawdziłem w praktyce – zapisy śladów nie budzą zastrzeżeń.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Nawigacja i aktywność fizyczna&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dla osób aktywnych przygotowano ponad 100 trybów treningowych, w tym dyscypliny wodne takie jak żeglarstwo czy pływanie na SUP-ie. Podczas jazdy na rowerze zegarek potrafi śledzić nachylenie terenu, szacowaną kadencję oraz szacowaną moc, a także współpracuje z zewnętrznymi miernikami do wyznaczania wskaźnika FTP. System automatycznie wstrzymuje rejestrację podczas postoju, na przykład na światłach w mieście i wznawia ją po ruszeniu. Ta funkcja działa szczególnie dobrze na zegarkach Huawei.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Całkowitą nowością są minitreningi z animowaną pandą – zestaw 30 krótkich, trwających poniżej minuty ćwiczeń na 10 partii ciała, które ułatwiają rozruszanie się podczas pracy przy biurku. Wykonywanie minićwiczeń rozwija wirtualną pandę i odblokowuje nowe tła miast, w tym Warszawę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Zdrowie i sen&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;System TruSeen 6.0 odpowiada za szybkie i dokładne monitorowanie tętna, poziomu natlenienia krwi SpO2 oraz zmienności rytmu serca HRV. Monitorowanie snu opiera się na algorytmie TruSleep 5.0, który śledzi fazy głęboką, płytką i REM, a także kontroluje nocny oddech i tętno w celu przygotowania wskazówek regeneracyjnych. Przydatnym uzupełnieniem jest funkcja Nap Recap analizująca strukturę krótkich drzemek. To o tyle istotne, że nie wszystkie zegarki potrafią wykrywać drzemki w ciągu dnia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zegarek pozwala również obserwować stan emocjonalny, który jest wizualizowany za pomocą 12 rozwijających się kwiatów, odzwierciedlających nastrój i poziom stresu. Funkcja Analiza Zdrowia zbiera te parametry w spersonalizowane porady. Kobiety mogą korzystać z kalendarza prognozującego cykl menstruacyjny, owulację i dni płodne na podstawie temperatury ciała, tętna i HRV. Zegarek nie ma natomiast funkcji pomiaru ciśnienia krwi ani dedykowanego wykrywania bezdechu sennego – te opcje producent rezerwuje dla droższych modeli.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Aplikacja na telefonie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do zarządzania zegarkiem służy aplikacja Huawei Zdrowie, która gromadzi wszystkie zebrane dane i pozwala na pobieranie dodatkowych aplikacji zewnętrznych z AppGallery. Smartwatch zachowuje pełną kompatybilność z telefonami z systemem Android 8.0 lub nowszym oraz iOS 13.0 lub nowszym. Warto pamiętać, że aplikacja nie jest dostępna w sklepie Google Play. Użytkownicy iPhone'ów pobiorą ją z App Store, właściciele modeli Samsung z Galaxy Store, natomiast na pozostałych telefonach z Androidem konieczna jest ręczna instalacja z pliku APK, co może stanowić pewne utrudnienie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W aplikacji można generować grafiki z podsumowaniem treningów do mediów społecznościowych. W zestawie z zegarkiem otrzymujemy też jednomiesięczny dostęp do subskrypcji HUAWEI Health+ oraz kody Multipass na okresy próbne w serwisach Komoot, Intervals.icu, RacePace czy Kotcha.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Akumulator w &lt;strong&gt;Huawei Watch Fit 5&lt;/strong&gt; pozwala na maksymalnie 10 dni pracy przy lekkim lub umiarkowanym użytkowaniu. Przy bardziej intensywnym wykorzystaniu czas ten skraca się do 7 dni, natomiast z włączonym trybem ciągłego wyświetlania obrazu AOD zegarek działa przez około 4 dni. Ładowanie odbywa się w sposób bezprzewodowy przy użyciu dołączonej do pudełka stacji dokującej z kablem. Pełny proces uzupełniania energii od zera do stu procent trwa około 75 minut.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Czas działania zegarka, podobnie jak w smartfonie, jest mocno uzależniony od intensywności wykorzystania. Zależy od liczby otrzymanych powiadomień, ilości i czasu trwania treningów z GPS i wielu innych czynników. Dla mnie ważne jest, że &lt;strong&gt;Huawei Watch Fit 5&lt;/strong&gt; działa w moim wypadku około tygodnia, co jest dla mnie jednoznaczne z zachowaniem pełnego komfortu - nie chcę ładować swojego zegarka kilka razy w ciągu tygodnia, ani zabierać ładowarki na krótkie wyjazdy służbowe czy długi weekend.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Huawei Watch Fit 5&lt;/strong&gt; w zupełności wystarcza mi na co dzień. Praktycznie żadna funkcja z droższej wersji nie jest dla mnie kluczowa, za to w bazowym modelu dostaję wszystko, na czym mi zależy – precyzyjną lokalizację, wygodę i świetny czas pracy. To lekki i uniwersalny zegarek stworzony z myślą o monitorowaniu aktywności i właśnie na tym zależy większości użytkowników.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dodatki pokroju minitreningów z pandą czy płatności Curve Pay dodatkowo podnoszą jego funkcjonalność. Podstawowy wariant za 599 zł w ofercie premierowej to opłacalny wybór dla każdego, kto potrafi obejść się bez zaawansowanych pomiarów kardiologicznych oraz tytanowej obudowy i szafirowego szkła obecnych w wersji Pro.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Zalety:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;lekka i smukła aluminiowa koperta o wadze 27 gramów&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wyraźny i jasny ekran AMOLED osiągający 2500 nitów&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;długi czas pracy sięgający 10 dni na jednym ładowaniu (zwykle bliżej 7 dni)&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;płatności zbliżeniowe Curve Pay przez moduł NFC&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;ulepszone systemy pozycjonowania i monitorowania TruSeen 6.0&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;angażujące minitreningi z animowaną pandą ułatwiające codzienny ruch&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;pełna kompatybilność z systemami iOS oraz Android&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;kompatybilność pasków ze starszymi generacjami z serii Fit&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Wady:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;brak aplikacji Huawei Zdrowie w sklepie Google Play, co wymaga instalacji z pliku APK na wielu telefonach&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;płatności zbliżeniowe realizowane przez pośrednika Curve, a nie bezpośrednio przez banki&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;brak funkcji analizy EKG oraz pomiaru sztywności tętnic dostępnych w wersji Pro&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;brak czujnika głębokości i dedykowanych trybów do nurkowania swobodnego&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test tabletu Honor MagicPad 4 – mocny procesor i 5 mm grubości</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-tabletu-honor-magicpad-4-mocny-procesor-i-5-mm-grubosci"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-tabletu-honor-magicpad-4-mocny-procesor-i-5-mm-grubosci</id>
    <updated>2026-05-20T11:27:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Rynek tabletów premium to kategoria zdominowana przez zaledwie kilku graczy. Honor MagicPad 4 celuje w użytkowników szukających wysokiej wydajności oferując flagowy procesor i obudowę o niespotykanej dotąd smukłości. Sprawdziliśmy, czy ten mierzący niecałe pięć milimetrów grubości tablet sprawdza się w codziennym użytkowaniu oraz pracy biurowej. Honor MagicPad 4 w testowanej konfiguracji kosztuje niemało, bo 3899,00 zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
Honor MagicPad 4 dostępny jest w dwóch kolorach: szarym i białym. Obudowa wykonana jest z aluminium z matowym wykończeniem, które dobrze maskuje ślady dotyku. Honor wykorzystuje metalową obudowę typu unibody – całość sprawia wrażenie solidnej i dobrze spasowanej. Tablet ma wymiary 273,4 × 178,8 × 4,8 mm i waży 450 g, co czyni go najsmuklejszym tabletem dostępnym na rynku – cieńszym niż iPad Pro M5 (5,1 mm) czy Samsung Galaxy Tab S11 Ultra (5,1 mm). W praktyce tablet trzyma się pewnie w rękach i nie ugina się podczas codziennego użytkowania. Tablet nie ma certyfikatu szczelności IP – warto o tym pamiętać podczas korzystania w pobliżu płynów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zamiast czytnika linii papilarnych zastosowano rozpoznawanie twarzy. Na tylnej obudowie znajduje się niewielki, zaokrąglony moduł aparatu, który nie odstaje na tyle, by tablet chybotał na blacie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Osiem głośników rozmieszczonych parami po bokach tabletu tworzy układ stereo z wyraźnie rozdzielonymi kanałami. System HONOR Spatial Audio symuluje dźwięk przestrzenny 5.1.2 – efekt jest przekonujący, szczególnie podczas oglądania filmów i grania. Brzmienie jest czyste i dobrze zrównoważone, choć bas nie powala – to naturalne ograniczenie wynikające z ultracienkiej obudowy. Głośność jest wystarczająca, by wypełnić dźwiękiem przeciętny pokój.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W zestawie z tabletem znajdują się klawiatura HONOR MagicPad4 Smart Keyboard i rysik HONOR Magic-Pencil 4. Klawiatura łączy się z tabletem przez złącza pogo pin na tylnej obudowie i po podłączeniu automatycznie uruchamia tryb PC Mode. Klawisze mają przyzwoity skok i są wygodne przy dłuższym pisaniu, brakuje jednak podświetlenia. System mocowania – za pomocą fizycznych zaczepów, a nie magnesów – jest nieco mniej intuicyjny niż w przypadku rozwiązań Apple czy Xiaomi, a dostępne kąty nachylenia są ograniczone do dwóch predefiniowanych pozycji. Rysik przytwierdza się do tabletu magnetycznie i ładuje bezprzewodowo. Obsługuje 4096 poziomów siły nacisku, a wbudowany przycisk pozwala przełączać się między piórem a gumką. Opóźnienie jest niskie i pisanie nim sprawia przyjemność.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor MagicPad 4 ma ekran OLED o przekątnej 12,3 cala i rozdzielczości 3000 × 1920 pikseli. Wyświetlacz zajmuje 93% powierzchni frontu dzięki ramkom o szerokości zaledwie 4 mm. Częstotliwość odświeżania wynosi 165 Hz – panel nie jest typu LTPO, ale obsługuje pięć poziomów odświeżania: 60, 90, 120, 144 i 165 Hz, dopasowując się do wyświetlanej treści. Maksymalna jasność szczytowa sięga 2400 nitów w treściach HDR, co zapewnia pełną czytelność nawet w słoneczne dni na zewnątrz. Tablet obsługuje 1,07 mld kolorów, a głęboka czerń i żywe, naturalne barwy to cechy, które od razu rzucają się w oczy. Ekran obsługuje standard HDR oraz format IMAX Enhanced, dostępny m.in. na Disney+. Do ściemniania zastosowano modulację PWM o częstotliwości aż 5280 Hz, co ogranicza migotanie i zmęczenie oczu. Tablet ma certyfikaty TÜV Rheinland Flicker Free oraz TÜV Rheinland Low Blue Light. W ustawieniach systemu dostępne są dodatkowe opcje regulacji trybu kolorów i temperatury barwowej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ekran zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Oglądanie na nim czegokolwiek, to duża przyjemność.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i system&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor MagicPad 4 jest wyposażony w procesor Snapdragon 8 Gen 5 wykonanym w litografii 3 nm. Testowany egzemplarz ma 12 GB RAM. Pamięć wewnętrzna to 256 GB. W benchmarku AnTuTu tablet uzyskał 3 116 662 punktów, co plasuje go wyraźnie powyżej zeszłorocznych flagowców. W codziennym użytkowaniu MagicPad 4 działa płynnie i bez zawahań – wielookienkowy multitasking, praca w trybie PC Mode i wymagające gry nie stanowią dla niego żadnego problemu. Tablet nie przegrzewa się nawet pod długotrwałym obciążeniem, co jest zasługą wydajnego systemu chłodzenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor obsługuje Wi-Fi 7 (802.11a/b/g/n/ac/ax/be) w pasmach 2,4 i 5 GHz, Bluetooth 6.0 z obsługą kodeków SBC, AAC, AptX, AptX HD, AptX Adaptive, LDAC, LHDC 5.0, LC3, ASHA i Auracast. Nie ma modułu 5G – MagicPad 4 jest dostępny wyłącznie w wersji Wi-Fi. Nie ma też NFC ani emitera podczerwieni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tablet działa pod kontrolą systemu Android 16 z nakładką MagicOS 10.0. Interfejs jest wyraźnie inspirowany stylistyką Apple – elementy szkliste, rozmycia i ogólna estetyka przywołują skojarzenia z iPadOS. To kwestia gustu, ale warto wiedzieć, czego się spodziewać. Przy pierwszym uruchomieniu ekran główny jest mocno zapełniony preinstalowanymi aplikacjami – część z nich pochodzi od Honor, ale znajdziemy tu też Facebooka, TikToka, Booking.com i Instagram, a także kilka gier i WPS Office, umieszczonych w folderze o nazwie "Top Apps".&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Funkcje AI w MagicPad 4 są zgrupowane w dedykowanej sekcji ustawień i obejmują kilka praktycznych narzędzi. Dyktafon pozwala na nagrywanie i transkrypcję spotkań w czasie rzeczywistym bezpośrednio w aplikacji, a aplikacja Notatki pozwala na generowanie podsumowania, tworzenia mapy myśli lub rozwinięcia tekstu. Funkcja Pisanie z AI wspomaga tworzenie i redagowanie tekstów. Wykrywanie deepfake'ów z AI analizuje materiały graficzne pod kątem manipulacji. Gesty w powietrzu pozwalają sterować tabletem bez dotykania ekranu. Magic Portal umożliwia zaznaczenie fragmentu ekranu gestem i przesłanie go do innej aplikacji – na przykład notatek, wiadomości e-mail czy wyszukiwarki. Redukcja szumów AI podczas rozmów wideo i głosowych skutecznie odcina dźwięki z otoczenia. Karta usług na ekranie głównym to rozwiązanie pozwalające na szybki wgląd w informacje z aplikacji bez konieczności ich otwierania. System integruje się też z usługami Google, w tym z Circle to Search.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tryb PC Mode zasługuje na osobne omówienie – po podłączeniu klawiatury tablet automatycznie przełącza się w interfejs przypominający pulpit komputerowy, z pływającymi, skalowalnymi oknami, paskiem zadań i obsługą myszy oraz skrótów klawiszowych. Można uruchomić do 20 okien jednocześnie, a funkcja natychmiastowego układu pozwala jednym gestem przearanżować otwarte aplikacje. Tryb ten działa płynnie i bez opóźnień – w praktyce MagicPad 4 z klawiaturą zastępuje laptopa przy większości codziennych zadań biurowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Zestaw aparatów&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor MagicPad 4 ma jeden aparat tylny i jeden przedni. Jest to zestaw wystarczający do zadań typowych dla tabletu – skanowania dokumentów i wideorozmów – i nie należy oczekiwać od niego więcej.&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;13 MP, f/2.0, AF – aparat tylny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;9 MP, f/2.2 – przedni aparat&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Zdjęcia z tylnego aparatu mają przyzwoitą szczegółowość w dobrym oświetleniu, ale w trudniejszych warunkach pojawiają się problemy z ekspozycją. Przedni aparat nadaje się do wideorozmów, choć brak autofokusa i skłonność do spłaszczania tonów skóry sprawiają, że nie jest idealny. Nagrywanie wideo możliwe jest do rozdzielczości 4K przy 30 kl./s. Obydwa aparaty pełnią funkcję narzędzi pomocniczych, a nie pełnoprawnego zestawu aparatów mogącego rywalizować ze smartfonami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor MagicPad 4 ma baterię litowo-polimerową o pojemności 10 100 mAh. Przy umiarkowanym użytkowaniu – przeglądanie, oglądanie filmów, okazjonalne granie – tablet wytrzymuje kilka dni bez ładowania. Przy intensywniejszym, całodziennym użytkowaniu w trybie PC Mode bateria bez problemu starcza na cały dzień pracy. Przy jasności ekranu ustawionej na 50% tablet rozładował się do 40% po 7 godzinach i 20 minutach podczas strumieniowania wideo. W przeliczeniu na pełne rozładowanie daje to szacowany czas ciągłego odtwarzania YouTube na poziomie około 12 godzin i 15 minut.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ładowanie przewodowe odbywa się z mocą 66 W w standardzie HONOR SuperCharge – od zera do 55% zajmuje około 30 minut, do pełna nieco ponad godzinę. Tablet nie obsługuje ładowania bezprzewodowego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor MagicPad 4 to tablet, który robi kilka rzeczy naprawdę dobrze. Główne atuty to ultrasmukła konstrukcja 4,8 mm, doskonały ekran OLED z jasnością 2400 nitów i odświeżaniem 165 Hz, wydajny procesor Snapdragon 8 Gen 5 oraz użyteczny tryb PC Mode, który w połączeniu z dołączoną klawiaturą zamienia tablet w przyzwoity substytut laptopa do tych zadań, w których Android jest wystarczającym rozwiązaniem. Osiem głośników z przestrzennym dźwiękiem to dodatek, który trudno przecenić przy oglądaniu filmów i graniu. Bateria trzyma długo, a ładowanie jest szybkie. Doceniam również, że klawiatura i rysik są elementem podstawowego zestawu oferowanego przez producenta.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Słabsze strony to brak certyfikatu IP i brak łączności GSM. Klawiatura jest funkcjonalna, ale pozbawiona podświetlenia i magnetycznego mocowania, z ograniczonymi kątami ustawienia, co na tle oferty konkurencji nie robi najlepszego wrażenia. Rozpoznawanie twarzy jako jedyna opcja biometryczna to rozwiązanie mniej wygodne niż czytnik linii papilarnych, szczególnie gdy tablet leży płasko na stole.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;MagicPad 4 kosztuje 3 899 zł z klawiaturą i rysikiem w zestawie. Dla porównania, iPad Air M4 w podobnej cenie nie oferuje ekranu OLED, a iPad Pro z OLED kosztuje znacznie więcej i bez akcesoriów. Samsung Galaxy Tab S11 Ultra jest droższy. W segmencie Androidów OnePlus Pad 3 ma mocniejszy procesor Snapdragon 8 Elite, ale nie ma ekranu OLED. Więc MagicPad 4 to tablet, który bardzo rozsądnie wyważa priorytety – dla kogoś, kto szuka tabletu głównie do konsumpcji treści i lżejszej pracy biurowej, to jeden z najlepszych wyborów w tej cenie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Zalety:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;najsmuklejszy tablet na rynku (4,8 mm), lekki i wygodny w codziennym użytkowaniu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;doskonały ekran OLED 12,3" z jasnością 2400 nitów i odświeżaniem 165 Hz&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wydajny procesor Snapdragon 8 Gen 5, płynne działanie bez throttlingu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;osiem głośników z przestrzennym dźwiękiem&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;użyteczny tryb PC Mode z pływającymi oknami&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;klawiatura i rysik w zestawie&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;dobra bateria, szybkie ładowanie 66 W&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wi-Fi 7&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bluetooth 6.0&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;funkcje AI&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Wady:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;brak certyfikatu IP&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;brak wersji z LTE/5G&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;brak czytnika linii papilarnych – tylko rozpoznawanie twarzy&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;klawiatura bez podświetlenia i z ograniczonymi kątami ustawienia&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Sprawdziliśmy internet w Dreamlinerze LOT-u do San Francisco</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-internet-w-dreamlinerze-lot-u-do-san-francisco"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-internet-w-dreamlinerze-lot-u-do-san-francisco</id>
    <updated>2026-05-12T09:11:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;LOT zaczął wdrażać internet na pokładach swoich Dreamlinerów, a my sprawdziliśmy usługę w praktyce podczas jednego z pierwszych rejsów do San Francisco. Test odbył się na trasie Warszawa – San Francisco, na pokładzie rejsu LOT37.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dostawcą usługi w LOT jest Viasat, a nie Starlink. To istotna informacja, bo Starlink w lotnictwie zbiera obecnie najlepsze wyniki w testach jakości i prędkości połączenia. LOT wybrał jednak rozwiązanie Viasat Amara i to właśnie z nim pasażerowie będą mieli do czynienia w Dreamlinerach polskiego przewoźnika. Usługa działa przez sieć FlyLot Wi-Fi, a logowanie odbywa się przez stronę wi-fi.lot.com. Instrukcja jest dostępna także na pokładzie, na specjalnej karcie informacyjnej. W praktyce proces jest prosty: wybieramy sieć FlyLot Wi-Fi i przechodzimy do strony logowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;LOT oferuje dwa płatne warianty usługi. Tańszy pakiet Chat kosztuje 7 dolarów i służy głównie do komunikatorów tekstowych. Pełniejszy dostęp, opisany jako LOT Paid Premium Full Flight, kosztuje 29 dolarów za cały lot. To właśnie ten drugi wariant testowaliśmy. Pełny dostęp do internetu bez dodatkowej opłaty otrzymują tylko pasażerowie LOT Business Class oraz wybrani uczestnicy Miles &amp; More ze statusem Senator i HON Circle.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Internet LOT-u, delikatnie mówiąc, nie wygląda imponująco w Speedteście, ale w realnym użyciu działa znacznie lepiej, niż sugerowałyby same liczby. Pomiary pokazywały bardzo wysokie opóźnienia, najczęściej w okolicach 655–728 ms, a czasami także skoki opóźnień powyżej 1900 ms lub 2600 ms. Upload był słaby i oscylował wokół 0,88–1,07 Mb/s. Download wyglądał dużo lepiej, bo w kilku pomiarach pojawiły się wyniki 71,8 Mb/s, 89,3 Mb/s oraz 95,8 Mb/s. Problem polega na tym, że klasyczny Speedtest w samolocie nie oddaje całego doświadczenia. Przy takiej usłudze liczy się nie tylko maksymalna prędkość pobierania, ale też stabilność sesji, zachowanie aplikacji, opóźnienia i to, czy popularne usługi faktycznie da się uruchomić.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktyce testowane przez nas usługi działały poprawnie. Materiały wideo z YouTube’a uruchamiały się i można było je oglądać bez poczucia, że korzystamy z internetu awaryjnego. Działał także Netflix, co dla pokładowego internetu jest jednym z ważniejszych testów użytkowych. Streaming jest usługą bardziej wymagającą niż poczta, komunikatory czy przeglądanie prostych stron, więc jego działanie pokazuje, że LOT-owskie Wi-Fi nie jest marketingową wydmuszką.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bez problemu działały także połączenia głosowe przez Wi-Fi, czyli VoWiFi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Można było korzystać także z mniej wymagających usług, takich jak poczta, przeglądanie stron czy komunikatory. Mail, WhatsApp, Messenger, iMessage oraz inne komunikatory nie stanowią dla tej usługi większego wyzwania. To właśnie w takim scenariuszu pokładowy internet LOT-u ma największy sens. Można odebrać pilną wiadomość, wysłać odpowiedź, sprawdzić dokument, skontrolować kalendarz, załatwić prostą sprawę służbową i nie znikać z sieci na kilkanaście godzin.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W ramach żartu z pokładu Dreamlinera uruchomiliśmy także odkurzanie w domu. Aplikacja robota sprzątającego połączyła się z urządzeniem, załadowała mapę mieszkania i pozwoliła rozpocząć sprzątanie. Podobnie dobrze zadziałał podgląd kamer w domu. Można więc sprawdzić, co dzieje się w mieszkaniu, mimo że fizycznie jesteśmy kilka tysięcy kilometrów dalej i poruszamy się z prędkością przelotową Dreamlinera.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W czasie lotu pojawił się komunikat o chwilowej niedostępności usługi. Portal informował, że internet jest aktualnie niedostępny i pasażer zostanie powiadomiony, gdy łączność wróci. Ta przerwa dotyczyła najprawdopodobniej momentu, gdy samolot znajdował się nad Grenlandią (przerwa była niezbyt długa).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największymi ograniczeniami pozostają upload i ping. Wysyłanie dużych plików, ciężkich materiałów wideo, archiwów zdjęć czy praca wymagająca stałej, szybkiej synchronizacji z chmurą nie jest najlepszym pomysłem. Pokładowy internet LOT-u lepiej traktować jako usługę do komunikacji, konsumpcji treści, lekkiej pracy i awaryjnego dostępu do sieci. Do montowania materiału wideo w chmurze, przesyłania dużych paczek plików albo grania online się nie nadaje. Opóźnienia i upload szybko przypominają, że to nadal łączność z pokładu samolotu. Znacznie lepsze wyniki pod tym względem osiągał testowany przez nas wcześniej w Europie internet pokładowy dostarczany przez Starlinka.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Cena 29 dolarów za pełny dostęp przez cały lot nie jest niska, ale na trasie Warszawa – San Francisco można ją uzasadnić długością podróży. Przy locie trwającym około 10 godzin dostęp do sieci zmienia komfort podróży.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Internet na trasie do San Francisco sprawia, że długi lot przestaje być cyfrową czarną dziurą. Można pisać, czytać, oglądać, rozmawiać, pracować i nawet włączyć odkurzacz w domu. Jak na usługę uruchamianą dopiero na pierwszych Dreamlinerach LOT-u, to bardzo obiecujący początek. Wybór Starlinka ucieszyłby zapewne wielu fanów tej marki, ale być może rozpoczęcie współpracy z konkurencją jest znacznie prostsze i być może będzie stabilniejsze w dłuższym okresie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Dreame Matrix10 Pro – jego sens zależy od promocyjnej ceny</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-dreame-matrix10-pro-jego-sens-zalezy-od-promocyjnej-ceny"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-dreame-matrix10-pro-jego-sens-zalezy-od-promocyjnej-ceny</id>
    <updated>2026-05-08T14:58:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame Matrix10 Pro jest jednym z tych robotów sprzątających, które bardzo dobrze pokazują, jak bardzo zaawansowany jest dziś najwyższy segment urządzeń do automatycznego sprzątania. Matrix10 Pro ma stację, która przechowuje trzy różne komplety padów mopujących, automatycznie je zmienia, myje w bardzo gorącej wodzie, suszy gorącym powietrzem, dozuje detergenty i tym samym pozwala realnie ograniczyć ręczną obsługę do minimum.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najważniejszą cechą tego modelu jest system Multi-Mop Switching. Robot może używać innych padów w kuchni, innych w łazience i innych w salonie. W kuchni można używać padów nylonowych do mocniejszych zabrudzeń, w łazience padów gąbkowych lepiej chłonących wilgoć, a w pokojach dziennych padów termicznych, które dłużej utrzymują wyższą temperaturę pracy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Matrix10 Pro jest modelem bardzo bliskim topowemu Matrix10 Ultra. Oba roboty mają moc ssania 30 000 Pa, rozbudowaną stację z automatyczną wymianą mopów, trzy komory na środki czyszczące, mycie padów wodą podgrzewaną do 100°C, suszenie, automatyczne opróżnianie kurzu i bardzo rozbudowaną aplikację Dreamehome. Różnice dotyczą przede wszystkim konstrukcji podwozia i nawigacji. Ultra ma bardziej zaawansowane podwozie, chowany moduł nawigacji VersaLift i lepiej nadaje się do domów, w których są wyższe progi oraz niskie meble. Pro ma klasyczną wieżyczkę LDS, system EasyLeap i deklaruje pokonywanie przeszkód do 40 mm.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To porównanie jest dziś szczególnie ważne, bo Matrix10 Pro pojawił się w Polsce w cenie 3999 zł, a Matrix10 Ultra w promocjach kosztuje teraz prawie tyle samo. Przy tak małej różnicy trudno udawać, że Pro jest automatycznie oczywistym wyborem. To nadal świetny robot, ale jego atrakcyjność mocno zależy od ceny. Jeśli Pro zostanie wyraźnie przeceniony względem Ultry, stanie się bardzo ciekawą alternatywą. Jeśli oba urządzenia kosztują podobnie, dopłata do wersji Ultra jest łatwa do uzasadnienia, szczególnie w domu z progami i niskimi meblami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Matrix10 Pro vs Matrix10 Ultra – które różnice są naprawdę ważne?&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najprościej powiedzieć, że Matrix10 Pro zachowuje najważniejszą ideę serii Matrix, czyli automatyczną wymianę mopów, ale rezygnuje z części najbardziej efektownych rozwiązań znanych z wersji Ultra. Nie jest to więc model ubogi. To nadal konstrukcja z najwyższej półki, tylko ustawiona trochę niżej w portfolio Dreame.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wersja Ultra ma system VersaLift, czyli chowany moduł nawigacyjny. Gdy robot musi wjechać pod niższy mebel, wieżyczka może się schować, a obudowa staje się niższa. W Pro moduł LDS jest klasyczny i wystaje ponad obudowę. W domach z wysokimi kanapami, szafkami i łóżkami nie będzie to miało znaczenia. W mieszkaniach, w których robot ma regularnie wjeżdżać pod niskie meble, ta różnica może być kluczowa. To jedna z pierwszych rzeczy, które warto sprawdzić przed zakupem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Druga różnica dotyczy podwozia. Ultra korzysta z bardziej zaawansowanego układu zaprojektowanego do pokonywania przeszkód i progów. Pro ma EasyLeap, który według specyfikacji pozwala pokonywać pojedyncze progi do 22 mm i dwuwarstwowe przeszkody do 40 mm. W moim domu nie ma progów, więc nie był to element, który mogłem realnie przetestować w trudnych warunkach. Z punktu widzenia kupującego wniosek jest prosty: jeśli w domu są listwy, progi, szyny tarasowe albo przejścia między pomieszczeniami, Ultra będzie bezpieczniejszym wyborem. Jeśli mieszkanie jest płaskie, przewaga Ultry staje się mniej istotna.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Trzecia różnica jest najmniej istotna. Matrix10 Pro ma pojemnik na kurz w robocie o pojemności 250 ml. W Matrix10 Ultra jest to 310 ml. Przy stacji z automatycznym opróżnianiem nie jest to problem, który wpływa na codzienną wygodę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Najważniejsze różnice w skrócie&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;table border="2" cellpadding="6" cellspacing="0" width="100%"&gt;
	&lt;tbody&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Cecha&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Matrix10 Pro&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Matrix10 Ultra&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Moc ssania&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;30 000 Pa&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;30 000 Pa&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Wymiana mopów w stacji&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Tak, trzy rodzaje padów&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Tak, trzy rodzaje padów&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Mycie mopów&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Woda podgrzewana do 100°C&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Woda podgrzewana do 100°C&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Detergenty&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Trzy komory na płyny&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Trzy komory na płyny&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Nawigacja&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Pathfinder Smart Navigation, klasyczny LDS&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;OmniSight z chowanym VersaLift&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Wjazd pod niskie meble&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Ograniczony przez wieżyczkę LDS&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Lepszy dzięki chowanemu modułowi&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Pokonywanie progów&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;EasyLeap, do 22 mm lub do 40 mm przy przeszkodzie dwuwarstwowej&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Bardziej zaawansowane podwozie, lepszy wybór do trudnych progów&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Pojemnik na kurz w robocie&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;250 ml&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;310 ml&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Dla kogo&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Do mieszkań i domów bez trudnych progów, gdy cena jest wyraźnie niższa&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
			&lt;td style="width:209px;"&gt;
			&lt;p&gt;Do bardziej wymagających domów, niskich mebli i progów&lt;/p&gt;
			&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
	&lt;/tbody&gt;
&lt;/table&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Cena i konkurencja&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame Matrix10 Pro został wyceniony na 3999 zł. To wysoka kwota, ale w segmencie najbardziej zaawansowanych robotów sprzątających nie jest już czymś zaskakującym. Problemem Pro nie jest więc sama cena, tylko relacja do Matrix10 Ultra lub do siostrzanego modelu marki MOVA, czyli MOVA MOBIUS 60. Mobiusa z chowaną nawigacją można teraz kupić za 3700 zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Matrix10 Pro jest bardzo dobrym robotem, ale powinien być wyraźnie tańszy od Matrix10 Ultra. Wtedy jego pozycjonowanie jest jasne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Konkurencją dla Matrix10 Pro są przede wszystkim inne flagowe roboty Dreame, Roborock, Narwal, Ecovacs i eufy. Wiele z nich ma świetne mopowanie, bardzo dobre aplikacje i stacje wielofunkcyjne, ale Matrix10 Pro wyróżnia się podejściem do higieny mopów. To robot dla osób, które bardziej niż minimalną cenę cenią automatyzację, czystość procesu i możliwość bardzo precyzyjnego dopasowania sprzątania do pomieszczeń.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Design i zestaw sprzedażowy&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame Matrix10 Pro jest sprzętem dużym. Już samo pudełko z odkurzaczem jest ogromne i bardzo ciężkie. Sama stacja PowerDock jest naprawdę spora. To masywna wieża, która staje się widocznym elementem wyposażenia mieszkania. Z przodu robot wjeżdża do zatoki serwisowej, wewnątrz znajduje się mechanizm wymiany mopów, pojemnik na detergenty oraz elementy odpowiedzialne za mycie i suszenie. Wyżej znajdują się bardzo duże zbiorniki na wodę czystą i brudną (to wielka zaleta tego odkurzacza). Zbiornik na czystą wodę ma 5,5 l, a zbiornik na brudną wodę 4 l. Worek na kurz ma 3,2 l i według producenta może wystarczyć nawet na około 100 dni pracy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ogromna obudowa stacji jest ceną za automatyzację. Jeśli ktoś chce mieć robota, który sam wymienia mopy, sam myje pady, sam je suszy, sam opróżnia kurz i sam dobiera środki czyszczące, to mechanika musi gdzieś się zmieścić. W małej kawalerce taka stacja będzie przesadą. W większym mieszkaniu albo domu ma już więcej sensu, bo zajmuje jedno stałe miejsce, ale w zamian ogranicza liczbę czynności wykonywanych ręcznie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Robot ma klasyczną wieżyczkę LDS na górze. Ten element jest najważniejszą różnicą użytkową względem Ultry. Wieżyczka nie chowa się w obudowie, więc jeśli mamy w domu niskie meble, Pro może pod nie nie wjechać. Przed zakupem warto zmierzyć prześwit pod kanapą, szafkami i łóżkiem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Od spodu Matrix10 Pro wygląda jak robot z najwyższego segmentu. Mamy podwójny zespół szczotek HyperStream Detangling DuoBrush, składający się z gumowego wałka TPU i wałka z nylonowym włosiem. Obracają się one w przeciwnych kierunkach, co pomaga zbierać brud i ograniczać wplątywanie włosów. Jest też wysuwana szczotka boczna SideReach i system MopExtend RoboSwing, który pozwala wysuwać pad mopujący w stronę krawędzi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i jakość sprzątania&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Matrix10 Pro ma moc ssania 30 000 Pa, akumulator 6400 mAh i deklarowany czas pracy do 260 minut. Pojemnik na kurz w robocie ma 250 ml, a pojemnik na wodę 80 ml. W praktyce nie są to wartości, które użytkownik będzie często analizował, bo większość codziennych czynności przejmuje stacja. Robot po sprzątaniu wraca do bazy, opróżnia kurz, obsługuje mopy i przygotowuje się do kolejnego cyklu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największą zaletą Matrix10 Pro jest połączenie bardzo dobrego odkurzania z bardzo zaawansowanym mopowaniem. Nawet przy większej mocy nie jest uciążliwy. W codziennym sprzątaniu dobrze zbiera kurz, okruchy i drobne zanieczyszczenia, a podwójne szczotki dobrze radzą sobie z włosami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pady obracają się z prędkością 165 obrotów na minutę i generują nacisk 8 N. Dodatkowo mogą się przechylać i dopasowywać do nierówności podłogi. W codziennym użytkowaniu daje to bardzo dobre efekty, szczególnie przy regularnym sprzątaniu. Robot świetnie radzi sobie przy krawędziach. Wysuwany mop i ruch RoboSwing sprawiają, że listwy oraz miejsca przy meblach są czyszczone dokładnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bardzo dobrze działa też sama wymiana mopów. Trzeba tylko zaakceptować, że zmiana padów trwa dość długo. Nie jest to duży problem, bo cały proces jest cichy i odbywa się automatycznie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Stacja myje pady gorącą wodą podgrzewaną do 100°C i wykorzystuje 20 dysz natryskowych. Następnie suszy je powietrzem o temperaturze 45°C. W prostszych robotach mokre mopy potrafią po czasie pachnieć nieprzyjemnie, szczególnie gdy baza nie suszy ich skutecznie. Tutaj cały proces jest bardziej higieniczny i lepiej zautomatyzowany.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Trzy komory na detergenty pozwalają przypisać różne płyny do różnych zadań. Można używać środka do codziennego mycia, środka do pielęgnacji drewna oraz płynu neutralizującego zapachy zwierząt. To kolejny element, który ma największy sens w większym domu, gdzie kuchnia, łazienka, salon i strefa zwierząt naprawdę różnią się potrzebami. W małym mieszkaniu z jedną podłogą potencjał tej funkcji będzie mniejszy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nawigacja jest bardzo dobra. Robot szybko generuje mapę, logicznie dzieli pomieszczenia (później możemy oczywiście sami nanieść drobne poprawki) i nie gubi się podczas pracy. Pathfinder Smart Navigation opiera się na LDS, a system Smart 3DAdapt korzysta z kamery RGB, światła strukturalnego i doświetlenia LED. Robot rozpoznaje ponad 280 typów obiektów. W praktyce oznacza to sprawne omijanie drobnych przeszkód. Nadal oczywiście warto podnieść z podłogi kable, drobne zabawki i lekkie przedmioty, ale Matrix10 Pro nie wymaga sterylnego mieszkania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W codziennym używaniu Matrix10 Pro jest cichy jak na tak zaawansowany system. Dotyczy to nie tylko samego przejazdu, ale też wielu czynności wykonywanych przez stację. Opróżnianie kurzu jak zwykle jest najgłośniejszym etapem, ale wymiana padów i ich obsługa nie przeszkadzają. To ważne, bo przy takim robocie cykl sprzątania nie kończy się w momencie powrotu do stacji. Baza jeszcze przez pewien czas wykonuje swoje zadania serwisowe.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Aplikacja&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame Matrix10 Pro korzysta z aplikacji Dreamehome. To jedna z najbardziej rozbudowanych aplikacji do obsługi robotów sprzątających. Dla gadżeciarzy jest świetna, bo pozwala wejść głęboko w ustawienia. Dla osób mniej zaawansowanych może być na początku trochę przytłaczająca, ale zawsze można sprzątać w trybie automatycznym CleanGenius.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Można tworzyć harmonogramy, uruchamiać sprzątanie wybranych pokoi, wskazywać konkretne strefy, ustawiać moc ssania, wilgotność mopów i częstotliwość powrotu do stacji w celu mycia padów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najważniejszą funkcją aplikacji w tym modelu jest zarządzanie padami i detergentami. Można przypisać konkretny typ mopa do konkretnego pomieszczenia oraz zdecydować, kiedy robot ma korzystać z danego środka czyszczącego. To jest właśnie przewaga Matrix10 Pro nad klasycznymi robotami mopującymi. Nie chodzi tylko o to, że pad się obraca i czyści podłogę. Chodzi o to, że cały proces można podzielić na różne scenariusze dla różnych części domu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;CleanGenius pozwala robotowi samodzielnie dobierać sposób pracy do pomieszczenia i zabrudzeń. Jest też wykrywanie większego brudu, po którym robot może intensywniej wyczyścić dany obszar, wrócić do stacji, umyć mopy i powtórzyć mopowanie. Dla osób, które nie chcą ręcznie ustawiać wielu parametrów, tryby automatyczne będą najwygodniejsze. Dla osób lubiących kontrolę Dreamehome daje dużo większe możliwości niż typowe aplikacje smart home.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aplikacja obsługuje mapy wielopoziomowe, wirtualne ściany, strefy bez mopowania, tryby dywanów, ustawienia dla zwierząt, podgląd stanu elementów eksploatacyjnych i historię sprzątania. Jest też sterowanie głosowe przez komendę OK, Dreame, integracja z Alexą, Siri i Google Home, obsługa widgetów oraz Apple Watch. Matrix10 Pro jest również zgodny ze standardem Matter, co ma znaczenie dla osób budujących bardziej spójny ekosystem inteligentnego domu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Wady i zalety odkurzacza Dreame Matrix10 Pro&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zalety&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Bardzo wysoka skuteczność sprzątania i moc ssania 30 000 Pa.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Automatyczna wymiana trzech rodzajów padów mopujących w stacji.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bardzo dobre mopowanie przy krawędziach dzięki MopExtend RoboSwing.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wysuwana szczotka boczna SideReach poprawiająca sprzątanie narożników.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Mycie padów wodą podgrzewaną do 100°C i suszenie gorącym powietrzem.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Trzy komory na detergenty, co pozwala dopasować środek do rodzaju pomieszczenia.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bardzo dobre mapowanie i stabilna nawigacja.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Cicha praca jak na tak rozbudowany system.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Mopy są zmieniane pewnie i robot ich nie gubi.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Rozbudowana aplikacja Dreamehome z ogromną liczbą ustawień.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Obsługa Matter, asystentów głosowych, widgetów i Apple Watch.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Możliwość długiej pracy bez częstej obsługi dzięki dużym zbiornikom i workowi na kurz.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Wady&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Cena 3999 zł jest mniej atrakcyjna, gdy Matrix10 Ultra kosztuje niewiele więcej albo bywa dostępny w bardzo podobnej promocji.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Stacja dokująca jest bardzo duża i wymaga sporo miejsca.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wymiana mopów trwa dość długo, choć odbywa się cicho i automatycznie.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Klasyczna wieżyczka LDS może ograniczać wjazd pod niskie meble.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Aplikacja jest bardzo rozbudowana i dla mniej zaawansowanych użytkowników może być początkowo zbyt skomplikowana. Czasami zdarza jej się też zawiesić się na wybranym ekranie.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie i dla kogo jest Dreame Matrix10 Pro&lt;/strong&gt;&lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dreame Matrix10 Pro jest jednym z najbardziej rozbudowanych robotów sprzątających, jakie można dziś kupić. Największe wrażenie robi cała automatyzacja procesu mopowania. Trzy rodzaje padów, automatyczna wymiana, trzy detergenty, mycie gorącą wodą, suszenie i bardzo dokładne czyszczenie przy krawędziach sprawiają, że jest to sprzęt wyraźnie bardziej zaawansowany od nawet najdroższych robotów ze zwykłą stacją dokującą.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W codziennym używaniu Matrix10 Pro wypada bardzo dobrze. Sprząta świetnie, jest cichy, dobrze tworzy mapy i bardzo dobrze dociera do krawędzi. Dłuższy czas wymiany padów nie jest dużym problemem, bo proces jest automatyczny i mało uciążliwy. Dużo większym ograniczeniem może być fizyczny rozmiar stacji oraz klasyczna wieżyczka LDS, która utrudni pracę pod niskimi meblami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To robot dla osób, które mają większe mieszkanie albo dom, kilka różnych pomieszczeń, różnego typu podłogi, zwierzęta albo po prostu wysokie oczekiwania wobec mopowania. Matrix10 Pro powinien też spodobać się gadżeciarzom, bo aplikacja Dreamehome daje naprawdę dużo kontroli nad sposobem pracy urządzenia. Nie jest to natomiast najlepszy wybór do małej kawalerki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przed zakupem trzeba koniecznie sprawdzić jego cenę i porównać ją z Matrix10 Ultra oraz z MOVA MOBIUS 60. Te modele mają chowaną nawigację. Ostateczna ocena Matrix10 Pro zależy więc od aktualnej promocji. Jako tańsza alternatywa dla Matrix10 Ultra ma dużo sensu, ale tylko wtedy, gdy różnica w cenie jest zauważalna dla portfela. Przy podobnych kwotach lepiej rozważyć wersję Ultra. Po wyraźnej obniżce Matrix10 Pro stanie się jednak jednym z najciekawszych robotów dla osób, które chcą dostać najważniejszą innowację serii Matrix, czyli automatyczną wymianę mopów, bez dopłacania do pozostałych dodatkowych elementów droższego modelu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Huawei Watch Fit 5 Pro – rozwinięcie sprawdzonej formuły i nowe funkcje treningowe </title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-huawei-watch-fit-5-pro-rozwiniecie-sprawdzonej-formuly-i-nowe-funkcje-treningowe"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-huawei-watch-fit-5-pro-rozwiniecie-sprawdzonej-formuly-i-nowe-funkcje-treningowe</id>
    <updated>2026-05-07T10:29:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Huawei Watch Fit 5 Pro to najwyżej pozycjonowany model z nowej serii popularnych smartwatchy Huawei. Seria Fit od lat jest jedną z lepiej sprzedających się na polskim rynku, a piąta generacja wprowadza zmiany zarówno w kwestii materiałów, jak i funkcji zdrowotnych. W porównaniu do podstawowego Huawei Watch Fit 5 oferuje szkło szafirowe, ramkę z tytanu, analizę EKG oraz wykrywanie upadku. To nadal zegarek do codziennego użytku i aktywności fizycznej, ale wyraźnie mocniej celujący w użytkowników, którym zależy na monitorowaniu zdrowia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Huawei Watch Fit 5 Pro kosztuje 1149 zł, a w ofercie premierowej od 7 maja do 21 czerwca 2026 r. jego cena to 949 zł. Dla porównania podstawowy Huawei Watch Fit 5 kosztuje 799 zł (w ofercie premierowej 599 zł). Różnica w cenie przekłada się na konkretne różnice w specyfikacji i zestawach funkcji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Co nowego w Huawei Watch Fit 5 Pro w porównaniu do Huawei Watch Fit 4 Pro?&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Poprzednia generacja, czyli Watch Fit 4 Pro, kosztowała 1199 zł i była bardzo dobrze przyjęta jako propozycja łącząca tytanowy bezel, szkło szafirowe i czujnik EKG w atrakcyjnej cenie. Piąta generacja podnosi poprzeczkę w kilku konkretnych obszarach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ekran został powiększony z 1,82 do 1,92 cala, a stosunek powierzchni wyświetlacza do koperty wzrósł z 79% do 83%. Bezel ma teraz równą szerokość 1,8 mm z każdej strony, podczas gdy w Fit 4 Pro był nierówny (1,8 mm u dołu, 2,35 mm u góry). Maksymalna jasność pozostaje na poziomie 3000 nitów, ale ekran LTPO z adaptacyjnym odświeżaniem 1–60 Hz to nowość, której poprzednia generacja nie miała. Tryb AOD zużywa teraz mniej energii.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Łączność Bluetooth została zaktualizowana z wersji 5.2 do 6.0. Zegarek zyskuje rozbudowany moduł GNSS z obsługą NavIC i systemu Sunflower, który ma zapewniać precyzyjniejsze pozycjonowanie. Dochodzi też wykrywanie upadku, którego poprzednik nie miał. Bateria jest pojemniejsza dzięki nowej technologii akumulatorów, a deklarowany czas pracy pozostaje na poziomie 10 dni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Płatności zbliżeniowe działają teraz przez Curve Pay zamiast Quicko Wallet, które było stosowane w poprzedniej generacji. W obu przypadkach jest to rozwiązanie pośrednie, a nie bezpośrednia integracja bankowa.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nową funkcją dostępną w całej serii Fit 5, a nieobecną w poprzedniku, są minitreningi z animowaną pandą – 30 krótkich ćwiczeń obejmujących 10 partii ciała, trwających mniej niż minutę każde.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Huawei Watch Fit 5 Pro ma kopertę o wymiarach 44,5 × 40,8 × 9,5 mm i waży około 30,4 g bez paska. To lekka i kompaktowa konstrukcja jak na zegarek z tak rozbudowaną funkcjonalnością. Koperta wykonana jest ze stopu aluminium klasy lotniczej, a ramka z tytanu, co nadaje zegarku solidny wygląd i odporność na trudy codziennego noszenia. Ekran chroni szafirowe szkło.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zegarek jest dostępny w trzech wariantach kolorystycznych: czarnym, białym i pomarańczowym. Paski w wersjach czarnej i białej wykonano z fluoroelastomeru – materiału odpornego na wilgoć i miękkiego w dotyku. Wersja pomarańczowa ma tkany pasek Huawei AirDry z gradientem kolorystycznym, który w porównaniu do poprzedniej generacji jest lżejszy i ma o 260% lepszą oddychalność dzięki nowej konstrukcji z czterogrupowym splotem. Podoba mi się zarówno odcień pomarańczowego paska, jak i możliwość bezstopniowej regulacji oraz dobra oddychalność. Zauważyłem jednak, że podczas intensywnego użytkowania w terenie materiałowy pasek może się znacznie szybciej ubrudzić — od kurzu, a nawet od pasty podczas mycia zębów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zegarek jest wodoodporny do 5 ATM i spełnia normę IP6X. Może być noszony na nadgarstkach o obwodzie 130–210 mm.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ekran AMOLED o przekątnej 1,92 cala i rozdzielczości 480 × 408 pikseli (328 PPI) to aktualnie największy ekran w historii serii Fit. Maksymalna jasność wynosi 3000 nitów, co zapewnia dobrą czytelność nawet w pełnym słońcu bez potrzeby zasłaniania ekranu dłonią.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Technologia LTPO pozwala na zmienną częstotliwość odświeżania od 1 do 60 Hz. W trybie AOD zegarek pracuje z częstotliwością 1 Hz, zużywając mniej energii niż poprzednia generacja.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Podoba mi się, że w tym modelu jest duży wybór tarcz cyfrowych, które preferuję. Dotyczy to również domyślnej tarczy dopasowanej kolorystycznie do paska na rękę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i funkcje&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Huawei Watch Fit 5 Pro ma moduł NFC obsługujący płatności zbliżeniowe Curve Pay – podobnie jak w tańszej wersji. Płatności działają przez pośrednika Curve, a nie bezpośrednią integrację bankową, co oznacza konieczność podpięcia karty przez tę usługę. Do zestawu czujników należą: akcelerometr, żyroskop, magnetometr, optyczny czujnik tętna, barometr, czujnik temperatury, czujnik światła otoczenia oraz – wyłącznie w wersji Pro – czujnik EKG i czujnik głębokości. Moduł głośnika i mikrofonu umożliwia rozmowy przez Bluetooth i nagrywanie notatek głosowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Łączność obejmuje Bluetooth 6.0 (BR + BLE) oraz rozbudowany moduł GNSS obsługujący GPS (dwupasmowy L1+L5), GLONASS, BeiDou (trójpasmowy), Galileo (dwupasmowy), QZSS (dwupasmowy) i NavIC. System pozycjonowania Huawei Sunflower śledzi lokalizację nawet w gęstej zabudowie miejskiej czy trudnym terenie górskim. Sprawdziłem dokładność śladu GPS na mapie i jest bez zarzutu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zegarek jest kompatybilny z Androidem 8.0 lub nowszym oraz iOS 13.0 lub nowszym, co oznacza szeroką kompatybilność niezależnie od używanego smartfona. Aplikacja Huawei Zdrowie, niezbędna do pełnej obsługi zegarka, nie jest dostępna w sklepie Google Play. Użytkownicy Samsunga mogą ją pobrać z Galaxy Store, a właściciele iPhone'ów z App Store. Na innych urządzeniach z Androidem trzeba ją zainstalować ręcznie z pliku APK, co dla części użytkowników może być barierą.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do każdego zakupionego Huawei Watch Fit 5 Pro dołączona jest 3-miesięczna subskrypcja HUAWEI Health+, oferująca dostęp do treningów przygotowanych przez trenerów, planów aktywności i rozszerzonej funkcji medytacji. Kupujący mogą też skorzystać z bezpłatnych okresów próbnych usług Kotcha, RacePace, Intervals.icu, Komoot i Naviki w ramach oferty Multipass.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Nawigacja i aktywność fizyczna&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Huawei Watch Fit 5 Pro oferuje ponad 100 trybów treningowych, w tym sporty wodne. Wodoszczelność do 5 ATM i czujnik głębokości umożliwiają swobodne nurkowanie do 40 m, a tryb apnea rejestruje tętno, SpO2 i czas wstrzymania oddechu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Podczas jazdy rowerowej zegarek wyświetla nachylenie trasy, szacowaną moc i kadencję. Automatycznie wykrywa postoje i wznawia rejestrację po ruszeniu, a dane można uzupełnić, podłączając zewnętrzne mierniki, np. do monitorowania wskaźnika FTP. W porównaniu do Huawei Watch Fit 4 Pro, Fit 5 Pro ma rozbudowane dane rowerowe i szerszy zakres zaawansowanych wskaźników treningowych. Przede wszystkim automatyczne wstrzymywanie i wznawianie działają doskonale.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zaawansowane funkcje biegowe obejmują monitorowanie czasu kontaktu stopy z podłożem, oscylacji pionowej i mocy biegu – tę ostatnią dodała też najnowsza aktualizacja. System nawigacji dostarcza informacji o szacowanym czasie dotarcia do celu, pozostałym dystansie i alertach o zejściu z trasy. Jedną z nowości w Pro jest wykrywanie upadku – czujnik IMU wysokiego zakresu automatycznie rozpoznaje upadek i uruchamia procedurę wzywania pomocy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zegarek współpracuje z aplikacjami takimi jak Strava, Komoot, Intervals.icu i innymi za pośrednictwem wspomnianego Multipass.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zdrowie i sen&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Huawei Watch Fit 5 Pro korzysta z systemu TruSense, który mierzy m.in. tętno, SpO2 i zmienność rytmu serca (HRV). Wyłącznie w wersji Pro dostępne są analiza EKG, wykrywanie migotania przedsionków i pomiar sztywności tętnic – te trzy funkcje stanowią jedną z głównych różnic między wersją Pro a standardową.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Monitorowanie snu opiera się na algorytmie TruSleep 5.0, który analizuje strukturę i stabilność snu (fazy N1/N2, N3 i REM), a także oddech i tętno w nocy. Warto tu odnotować uwagę producenta: ze względu na zmieniony algorytm oceny snu, wyniki mogą się różnić od tych prezentowanych we wcześniejszych zegarkach Huawei, w tym w Fit 4 Pro.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nowością jest Nap Recap – funkcja analizująca drzemki i prezentująca ich strukturę wraz z rekomendacjami. Zestaw funkcji zdrowotnych uzupełniają śledzenie fazy cyklu menstruacyjnego, prognoza owulacji oparta na temperaturze ciała i HRV, 12-stanowe monitorowanie emocji oraz całodobowy monitoring stresu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zegarek nie ma pomiaru ciśnienia krwi ani funkcji wykrywania bezdechu sennego jako osobnego narzędzia klinicznego – obie te funkcje są dostępne w droższych modelach Huawei z serii Watch D i Watch.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Aplikacja na telefonie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zegarek obsługiwany jest przez aplikację Huawei Zdrowie, dostępną na iOS w App Store, na urządzeniach Samsung w Galaxy Store, a na pozostałych urządzeniach z Androidem wymagającą ręcznej instalacji z pliku APK – aplikacji nie ma w sklepie Google Play. Aplikacja agreguje dane zdrowotne i treningowe, umożliwia personalizację tarcz, konfigurację trybów sportowych i pobieranie treści w ramach subskrypcji Health+.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W aplikacji można zamieniać wyniki treningów w grafiki gotowe do udostępnienia w mediach społecznościowych oraz uczestniczyć w wyzwaniach motywujących do regularnej aktywności. Najnowsza aktualizacja (6.1.0.110) umożliwia też pobieranie dodatkowych aplikacji zewnętrznych przez AppGallery za pośrednictwem aplikacji Zdrowie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pojemność baterii wynosi 471 mAh. Producent deklaruje do 10 dni przy umiarkowanym użytkowaniu, do 7 dni przy typowym użytkowaniu lub do 4 dni z włączonym trybem AOD. Czas biegu terenowego na jednym ładowaniu to 24 godziny przy włączonym GPS.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ładowanie odbywa się bezprzewodowo. Pełne naładowanie zajmuje 60 minut. W zestawie jest stacja ładująca z kablem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Huawei Watch Fit 5 Pro to lekki, kompaktowy zegarek z ulepszonymi funkcjami zdrowotnymi w porównaniu do poprzedniej generacji. Szafirowe szkło, tytanowa ramka i czujnik EKG wyróżniają go na tle standardowego Huawei Watch Fit 5, a większy ekran z symetrycznymi ramkami i nowszy układ czujników stawiają go krok przed Fit 4 Pro. Duży, jasny ekran i długi czas pracy na baterii to mocne strony tej propozycji. Dla mnie najważniejsza jest wygoda noszenia tego lekkiego zegarka, w połączeniu z czytelnością dużego wyświetlacza.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Seria Fit jest skierowana do osób, które chcą codziennego towarzysza monitorującego aktywność i zdrowie, a nie wyspecjalizowanego narzędzia do długodystansowych wypraw. Minitreningi z pandą, monitorowanie emocji, prognozowanie cyklu to przydatne rozwiązania zaprojektowane dla „zwykłego” użytkownika, a nie „ultrasa”.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Kto powinien wybrać Pro zamiast podstawowej wersji? Przede wszystkim osoby, którym zależy na zaawansowanym monitorowaniu serca – EKG, wykrywaniu migotania przedsionków i pomiarze sztywności tętnic. Dodatkowym argumentem jest wykrywanie upadku, które może mieć znaczenie dla osób starszych lub aktywnie jeżdżących na rowerze w terenie, oraz tryb nurkowania. Dla użytkownika, któremu wystarczą podstawowe dane zdrowotne, świetny ekran, płatności zbliżeniowe i ponad sto trybów treningowych – podstawowy Huawei Watch Fit 5 w ofercie premierowej za 599 zł będzie o wiele bardziej opłacalnym wyborem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Zalety:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Lekka, kompaktowa obudowa z tytanową ramką i szkłem szafirowym&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Duży, jasny ekran AMOLED 1,92 cala z jasnością do 3000 nitów i technologią LTPO&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Analiza EKG, wykrywanie migotania przedsionków i pomiar sztywności tętnic dostępne wyłącznie w wersji Pro&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wykrywanie upadku z automatycznym wzywaniem pomocy&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bezprzewodowe ładowanie do pełna w 60 minut&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Do 10 dni na baterii&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Pełna kompatybilność z iOS i Androidem&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Płatności zbliżeniowe Curve Pay&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Ponad 100 trybów treningowych, w tym nurkowanie swobodne do 40 m&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Minitreningi z pandą – angażujące podejście do codziennej aktywności, z niską barierą wejścia&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Wady:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Aplikacja Huawei Zdrowie niedostępna w Google Play – na urządzeniach innych niż Samsung i iPhone wymaga instalacji z pliku APK&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Płatności zbliżeniowe działają przez pośrednika Curve, a nie bezpośrednią integrację bankową&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Brak pomiaru ciśnienia krwi oraz bardziej zaawansowanych funkcji kardiologicznych dostępnych w droższych modelach Huawei&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Porównujemy zdjęcia z Galaxy A57 5G versus iPhone 17e</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/porownujemy-zdjecia-z-galaxy-a57-5g-versus-iphone-17e"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/porownujemy-zdjecia-z-galaxy-a57-5g-versus-iphone-17e</id>
    <updated>2026-05-06T16:04:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt;Galaxy A57 5G i iPhone 17e to bezpośredni rywale w segmencie prostszych, nieflagowych smartfonów, ale ich ceny pokazują zupełnie inne podejście producentów. Samsung bardzo szybko spadł do poziomu około 1700–1800 zł, więc dziś jest prawie 2 razy tańszy od iPhone’a 17e. Apple znacznie mocniej trzyma cenę swojego podstawowego modelu i pozycjonuje go bliżej droższych smartfonów, mimo że pod względem założeń produktowych jest to najprostszy iPhone w ofercie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To sprawia, że porównanie aparatów jest jeszcze ciekawsze. Galaxy A57 5G ma klasyczny zestaw trzech aparatów: główny 50 MP, ultraszeroki 12 MP i makro 5 MP. iPhone 17e stawia na pojedynczy aparat Fusion 48 MP, który oprócz zdjęć 1x oferuje także 2x zoom w jakości optycznej przez wycinek z matrycy. Samsung daje więc większą elastyczność kadrowania, bo ma osobny ultraszeroki kąt, ale Apple koncentruje się na jak najlepszym wykorzystaniu jednego głównego sensora, przetwarzaniu obrazu, portretach i powtarzalności efektów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W naszym porównaniu skupiliśmy się na zdjęciach z powiększeniem 1x, 2x i 10x. Przy 1x oba modele korzystają z głównego aparatu i tutaj różnice najlepiej pokazują filozofię obu marek. iPhone zwykle daje spokojniejszy kontrast, bardziej naturalne kolory i przewidywalną ekspozycję. Samsung częściej podbija obraz, więc zdjęcia wyglądają efektownie już na ekranie telefonu, ale czasem są bardziej cyfrowe i mocniej wyostrzone. Przy 2x iPhone korzysta ze swojej mocnej strony, czyli kadrowania z matrycy 48 MP. Samsung również oferuje takie przybliżenie, ale jego efekt bardziej zależy od algorytmów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najtrudniejszy test to 10x. Żaden z tych telefonów nie ma prawdziwego teleobiektywu, więc takie powiększenie pokazuje granice cyfrowego zoomu. Samsung potrafi dać więcej pozornej ostrości, ale obraz wygląda wtedy bardziej przetworzony. iPhone częściej zostawia spokojniejszy kadr, choć nie zawsze oznacza to większą ilość detali.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To porównanie dobrze pokazuje, że Galaxy A57 5G i iPhone 17e konkurują o podobnego użytkownika, ale nie konkurują ceną. Samsung jest dziś znacznie tańszym wyborem i na papierze oferuje bardziej uniwersalny zestaw aparatów. iPhone 17e kosztuje więcej, ma prostszą konfigurację, ale broni się przewidywalnością zdjęć i bardzo równą pracą głównego aparatu. W galerii warto więc patrzeć nie tylko na ostrość, ale też na kolory, cienie, niebo, tekstury i zachowanie szczegółów przy 2x oraz 10x.&lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Udany Honor 600 Pro – nasze pierwsze wrażenia</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/udany-honor-600-pro-nasze-pierwsze-wrazenia"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/udany-honor-600-pro-nasze-pierwsze-wrazenia</id>
    <updated>2026-05-06T13:59:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor 600 Pro to smartfon, który próbuje połączyć cechy flagowca z bardziej przystępną ceną. Na pokładzie mamy topowy procesor Snapdragon 8 Elite (starszej generacji), dużą baterię, jasny ekran i rozbudowane funkcje AI, z których część faktycznie wyróżnia się na tle konkurencji. Jednocześnie nie jest to model pozbawiony kompromisów. Przejdźmy zatem do konkretów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Design czerpie pełnymi garściami z powszechnie rozpoznawalnych wzorców na rynku - trudno nie dopatrzyć się podobieństwa do najnowszego iPhone’a w wersji Pro. 600 Pro ma wymiary 156,0 x 74,7 x 7,8 mm i waży 195 g. Konstrukcję spina satynowa rama wykonana z metalu, natomiast tylny panel to półprzezroczyste włókno kompozytowe uformowane za pomocą procesu rzeźbienia na zimno. Telefon dostępny jest w kolorze czarnym oraz złotobiałym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon spełnia normę IP69K, co gwarantuje najwyższą odporność na pył, zanurzenie w wodzie, a nawet uderzenia strumieni wody pod wysokim ciśnieniem. Cała obudowa otrzymała pięciogwiazdkowy certyfikat wytrzymałości SGS na upadki i zgniatanie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Czytnik linii papilarnych działa szybko i sprawnie, nie powodując irytacji przy wybudzaniu. Na uwagę zasługują też głośniki stereo, które poprawnie rozdzielają kanały i brzmią zaskakująco dobrze i mają pełne brzmienie. Na prawej krawędzi telefonu umieszczono dedykowany przycisk AI, który można skonfigurować pod trzy różne gesty: krótkie naciśnięcie, dwukrotne naciśnięcie i przytrzymanie, przypisując do każdego z nich wybraną funkcję systemu lub aplikacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor 600 Pro ma płaski ekran AMOLED o przekątnej 6,57 cala i rozdzielczości 2728 x 1264 piksele, co przekłada się na gęstość 458 ppi. Częstotliwość odświeżania wynosi 120 Hz. Szczytowa jasność na małym wycinku ekranu w trybie HDR według producenta sięga 8000 nitów – wartość mierzona przez laboratoria Honor. Tryb Sunlight Mode zapewnia 4000 nitów przy 20% APL, czyli jest to jasność podtrzymywana przy typowych treściach, a nie tylko chwilowy szczyt. Ręczna regulacja jasności pozwala osiągnąć 800 nitów. W efekcie ekran dobrze radzi sobie w słonecznym otoczeniu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ściemnianie PWM odbywa się z częstotliwością 3840 Hz, co wpisuje się w najwyższy standard ochrony przed migotaniem i eliminuje ryzyko męczenia wzroku. Ekran obsługuje Netflix HDR i Amazon HDR oraz wyświetla ponad miliard kolorów. Pakiet HONOR Eye Comfort Display obejmuje szereg funkcji ograniczających zmęczenie oczu: personalizację wyświetlacza, naturalny odcień bieli, tryb redukcji niebieskiego światła na poziomie sprzętowym, tryb Ultra Dark Mode, wyświetlanie zachowujące cykl dobowy oraz tryb Motion Sickness Relief wspomagający osoby podatne na chorobę lokomocyjną. Korzystanie z telefonu wieczorami i w słabym świetle jest wyraźnie mniej obciążające dla wzroku niż w przypadku przeciętnych ekranów z tej klasy.&lt;/p&gt;

&lt;h2&gt; &lt;/h2&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i system&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sercem smartfonu jest flagowy procesor Qualcomm Snapdragon 8 Elite wykonany w nowoczesnym procesie litograficznym 3 nm. Układ ten ma do dyspozycji 12 GB pamięci RAM LPDDR5X oraz 512 GB pamięci na pliki w standardzie UFS 4.1.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W benchmarku AnTuTu Honor 600 Pro uzyskał 2 979 697 punktów, co plasuje go w czołówce smartfonów „nie flagowców”.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Procesor jest wydajny, ale pod dużym obciążeniem – podczas benchmarków i szybkiego ładowania – telefon nagrzewa się wyraźnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pakiet łączności obejmuje 5G, Wi-Fi 7 (pasma 2,4/5/6 GHz), Bluetooth 6.0 (SBC, AAC, LDAC, aptX, aptX HD, aptX Adaptive, aptX Lossless, LHDC 3.0/4.0/5.0, LC3), NFC oraz eSIM. Telefon nie ma emitera podczerwieni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent nie podał zestawu czujników ani obsługiwanych systemów lokalizacyjnych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;System operacyjny to Android 16 z nakładką MagicOS 10.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Funkcje oparte na sztucznej inteligencji są jednym z elementów, które wyróżniają Honor 600 Pro na tle konkurencji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najbardziej charakterystyczną funkcją jest AI Image to Video 2.0, która pozwala generować krótkie materiały wideo na podstawie zdjęć i prostych opisów tekstowych. W praktyce można wykorzystać maksymalnie trzy fotografie i na ich bazie stworzyć klip trwający od trzech do ośmiu sekund, zarówno w pionie, jak i poziomie. Użytkownik ma wpływ na styl animacji, ruch kamery i ogólny charakter materiału, a system potrafi dodatkowo wygenerować dopasowaną ścieżkę dźwiękową. To rozwiązanie ma raczej charakter kreatywny niż użytkowy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z poziomu galerii dostępny jest również AI Photos Agent, czyli zestaw narzędzi do edycji zdjęć sterowanych komendami tekstowymi. Można w prosty sposób usuwać elementy ze zdjęcia, zmieniać tło czy poprawiać jakość obrazu, bez konieczności ręcznego zaznaczania obszarów. Uzupełnieniem tego pakietu są klasyczne już funkcje, takie jak AI Eraser, AI Cutout, AI Upscale czy rozszerzanie kadru, które działają automatycznie i nie wymagają specjalistycznej wiedzy. Ciekawym dodatkiem jest też Magic Color, pozwalający symulować charakterystyczną kolorystykę znanych marek fotograficznych, co daje większą kontrolę nad końcowym wyglądem zdjęcia bez konieczności korzystania z zewnętrznych aplikacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor mocno stawia też na integrację AI z codziennym użytkowaniem systemu. W MagicOS znajdziemy funkcję Magiczny portal, która pozwala przeciągać tekst, obrazy lub inne treści do krawędzi ekranu, aby szybko przekazać je do innej aplikacji lub skorzystać z powiązanej usługi. System potrafi rozpoznawać kontekst – na przykład adres, zdjęcie czy fragment tekstu – i proponować odpowiednie akcje, takie jak wyszukiwanie, zapisanie czy udostępnienie. Podobnie działa rozpoznawanie zawartości ekranu, które analizuje to, co aktualnie widzimy i podpowiada możliwe działania bez konieczności ręcznego kopiowania danych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ważnym elementem jest także fizyczny przycisk AI umieszczony na obudowie. Można przypisać do niego różne funkcje w zależności od sposobu naciśnięcia – krótkiego, podwójnego lub przytrzymania. W praktyce pozwala to błyskawicznie uruchomić aparat, funkcje rozpoznawania obrazu lub wybrane narzędzia AI, bez konieczności przechodzenia przez menu systemowe. To rozwiązanie znacząco skraca dostęp do najczęściej używanych opcji i sprawia, że funkcje AI są faktycznie pod ręką, a nie ukryte w ustawieniach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W obszarze komunikacji Honor 600 Pro oferuje rozbudowane funkcje tłumaczenia. AI Translate obsługuje tłumaczenia rozmów w czasie rzeczywistym, tekstów oraz napisów, co może mieć praktyczne zastosowanie w podróży lub pracy. Uzupełnieniem tego jest AI Writing, czyli zestaw narzędzi do tworzenia i edycji tekstów – od generowania wiadomości, przez ich skracanie, po poprawę stylu i gramatyki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent nie zapomniał również o bezpieczeństwie. System oferuje funkcję wykrywania deepfake’ów podczas połączeń głosowych i wideo, analizując rozmowę pod kątem potencjalnych manipulacji. To rozwiązanie działa w tle i ma na celu zwiększenie ochrony użytkownika w sytuacjach, które coraz częściej pojawiają się wraz z rozwojem generatywnej AI.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zestaw aparatów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor 600 Pro oferuje rozbudowany zestaw aparatów, charakterystyczny dla modeli z wyższej półki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Specyfikacja:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;200 MP, f/1.9, 1/1.4”, PDAF, OIS – aparat główny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2.8, 3.5x, peryskopowy, OIS – teleobiektyw&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;12 MP, f/2.2, AF – aparat ultraszerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2.0 – przedni aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Największym wyróżnikiem fotograficznym modelu Honor 600 Pro jest jego główny aparat o rozdzielczości 200 megapikseli. Zastosowano tutaj duży sensor o rozmiarze około 1/1.4 cala, który pozwala zebrać znacznie więcej światła niż typowe matryce w tej klasie. W praktyce przekłada się to na lepszą szczegółowość zdjęć, szczególnie w trudniejszych warunkach oświetleniowych oraz większe możliwości w zakresie cyfrowego przybliżania bez drastycznej utraty jakości. Aparat główny wspierany jest przez optyczną stabilizację obrazu (OIS).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Drugim kluczowym elementem zestawu jest teleobiektyw o rozdzielczości 50 MP. Oferuje on 3,5-krotne przybliżenie optyczne, ale można też wykorzystać rozdzielczość matrycy do przybliżeń cyfrowych. W praktyce oznacza to, że telefon radzi sobie nie tylko z klasycznymi portretami, ale też z fotografią na większą odległość, np. architekturą czy detalami niedostępnymi dla standardowego obiektywu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Trzecim modułem jest aparat ultraszerokokątny o rozdzielczości 12 MP. Służy on głównie do fotografowania krajobrazów, dużych grup ludzi czy zdjęć w ciasnych przestrzeniach. To raczej standardowy poziom w tej klasie – spełnia swoje zadanie, ale nie jest najmocniejszym elementem zestawu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z przodu znajduje się natomiast aparat selfie o rozdzielczości 50 MP, który wyróżnia się obecnością autofokusa. To ważne, bo większość przednich kamer w smartfonach ma stałą ostrość. Dzięki temu zdjęcia z przedniego aparatu są bardziej szczegółowe i lepiej dopasowane do różnych odległości.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Całość zestawu wspierana jest przez algorytmy przetwarzania obrazu oraz funkcje AI, które odpowiadają m.in. za poprawę rozpiętości tonalnej, redukcję szumów czy optymalizację kolorów. Producent kładzie też nacisk na fotografię nocną oraz zachowanie detali przy dużych zbliżeniach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pod kątem jakości zdjęć Honor 600 Pro pozytywnie mnie zaskoczył i prezentuje zupełnie inne możliwości niż wersja Lite.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor 600 Pro ma krzemowo-węglowe ogniwo o pojemności 6400 mAh. W normalnym użytkowaniu smartfon bez wysiłku oferuje do sześciu godzin pracy z ciągle włączonym ekranem pod bardzo dużym obciążeniem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ładowanie przewodowe wykorzystuje moc 80 W. Pozwala to na uzupełnienie energii od zera do połowy w niespełna pół godziny, podczas gdy naładowanie urządzenia do pełna zamyka się w czasie zbliżonym do jednej godziny. Model wspiera również ładowanie bezprzewodowe z mocą 50 W, do którego potrzebna jest dedykowana ładowarka. Świetnym dodatkiem jest wyjątkowo szybkie przewodowe ładowanie zwrotne o mocy 27 W, dzięki któremu telefon staje się ratunkowym powerbankiem dla innych sprzętów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor 600 Pro to dobrze wyposażony i dopracowany smartfon, który skutecznie wypełnia lukę zaraz pod pełnoprawnymi, najdroższymi flagowcami. Bardzo jasny ekran, ponadprzeciętny czas pracy na dużej baterii oraz funkcje wbudowanej sztucznej inteligencji to największe zalety tego modelu. W porównaniu do bezpośrednich konkurentów oferuje opcje generowania materiałów wideo bezpośrednio na urządzeniu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie jest to jednak model pozbawiony wad – ultraszerokokątny aparat odstaje od reszty, a pod dużym obciążeniem telefon potrafi się nagrzewać. Nie są to jednak na tyle duże problemy, aby zepsuć pozytywne wrażenie, jakie robi ten telefon.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To dobry wybór dla osób, które chcą nowoczesnych funkcji i długiego czasu pracy bez konieczności sięgania po najdroższe flagowce.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zalety:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;wyjątkowo długi czas pracy na jednym ładowaniu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;jasny ekran, bezpieczny dla wzroku&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;praktyczne funkcje AI i nowatorskie wideo z poziomu galerii&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;szybkie ładowanie bezprzewodowe i zwrotne po kablu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wysoka jakość zdjęć&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;najwyższe na rynku normy wodoszczelności IP69K&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Wady:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;wyraźnie nagrzewająca się obudowa w grach i pod obciążeniem&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;zauważalne zniekształcenia szerokiego kąta&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;brak jasno zadeklarowanej polityki aktualizacji systemu Android&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test słuchawek Beyerdynamic Aventho 200 – ich największym rywalem będzie wyższy model Aventho 300</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-sluchawek-beyerdynamic-aventho-200-ich-najwiekszym-rywalem-bedzie-wyzszy-model-aventho-300"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-sluchawek-beyerdynamic-aventho-200-ich-najwiekszym-rywalem-bedzie-wyzszy-model-aventho-300</id>
    <updated>2026-05-04T09:57:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Beyerdynamic Aventho 200 to jedne z tych słuchawek, które nie próbują wyróżniać się designem ani unikatowymi funkcjami. To zamknięte, wokółuszne słuchawki Bluetooth z ANC, trybem transparentnym, obsługą aptX Lossless, długim czasem pracy i składaną konstrukcją. Na papierze wyglądają jak rozsądniejszy wariant droższego Aventho 300. Niestety okazuje się, że rzeczywiście są wyraźnie uproszczoną wersją wyższego modelu i nie jest to ich przesadna zaleta. Mają jednak kilka bardzo mocnych stron, ale i kilka ograniczeń, które warto znać przed zakupem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aventho 200 kosztują teraz około 1000 zł, więc trafiają do bardzo wymagającego segmentu. Za te pieniądze można już oczekiwać dobrego ANC, wygody, solidnych materiałów, sprawnej aplikacji, sensownych mikrofonów i przede wszystkim dźwięku, który nie będzie tylko poprawny. Beyerdynamic ma bardzo mocną pozycję w świecie słuchawek przewodowych i studyjnych, ale należy pamiętać, że rynek mobilnych modeli z ANC rządzi się innymi zasadami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aventho 200 oferują bardzo wygodną konstrukcję, długi czas pracy, sensowne sterowanie, dobry zestaw kodeków i brzmienie, które albo przypadnie nam do gustu, albo ocenimy jako nieco bezbarwne, bez wyraźnego charakteru.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Design Aventho 200 jest bardzo stonowany. Złośliwi mogliby napisać, że podobnie jak ich brzmienie. Nie ma tu agresywnej stylistyki, świecących elementów ani nadmiaru ozdobników. To klasyczne, zamknięte słuchawki wokółuszne z okrągłymi muszlami, szerokim pałąkiem i metalowymi widełkami. Występują w czerni oraz w wersji Nordic Grey. Obie odmiany mają srebrne akcenty, które dobrze pasują do oszczędnego stylu marki. To design bardziej biurowy i podróżny niż modowy, ale właśnie w tym tkwi jego siła. Słuchawki nie zwracają na siebie przesadnej uwagi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Konstrukcja jest składana. Muszle można obrócić o 90 stopni i złożyć do środka, dzięki czemu słuchawki zajmują mniej miejsca w torbie lub plecaku. Mechanizm działa pewnie i nie daje wrażenia, że trzeba obchodzić się z nim przesadnie delikatnie. W zestawie jest miękki woreczek transportowy ze sznurkiem. Ma miejsce na przewody, ale nie chroni sprzętu tak jak twarde etui. Przy tej cenie to jeden z pierwszych elementów, przy których czuć oszczędność. Jeżeli słuchawki często będą lądowały w plecaku razem z laptopem, ładowarką i innymi akcesoriami, twardsze etui byłoby dużo bardziej praktyczne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Same muszle są wykonane z tworzywa. Spasowanie jest dobre. Nic nie trzeszczy, nic się nie ugina w niepokojący sposób. Całość broni się solidnością.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na plus zasługują poduszki. Są miękkie, wykonane z pianki memory i pokryte tworzywem przypominającym cienką skórę. Dobrze obejmują ucho. Poduszki są wymienne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Waga wynosi 293 g. To nie jest rekordowo mało, ale Aventho 200 nie są ciężkie. Instrukcja zaleca, aby nie wystawiać słuchawek na deszcz, śnieg, płyny ani wilgoć. Krople potu czy przypadkowe zachlapanie nie powinny od razu wywoływać paniki, ale nie jest to konstrukcja, którą zabierałbym na intensywny trening albo spacer w mocnym deszczu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Komfort noszenia jest wysoki. Nacisk jest wystarczający, aby słuchawki trzymały się stabilnie, ale nie męczy podczas dłuższych sesji. Poduszki są miękkie, a pałąk dobrze rozkłada ciężar. Po kilku godzinach uszy mogą się nagrzewać, bo to zamknięta konstrukcja z miękkimi padami, ale nie jest to problem większy niż w większości podobnych modeli.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W środku Aventho 200 pracują dynamiczne przetworniki o średnicy 45 mm. Pasmo przenoszenia wynosi od 10 Hz do 22 kHz. To zakres wystarczający do słuchawek konsumenckich, choć droższy Aventho 300 schodzi minimalnie niżej według danych technicznych. Nie ma tutaj Dolby Atmos ani kodeka LC3, więc osoby szukające najnowszych dodatków przestrzennych i Bluetooth LE Audio mogą czuć niedosyt.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Łączność opiera się na Bluetooth 5.4. Słuchawki obsługują multipoint. Można sparować je z maksymalnie 8 urządzeniami, a aktywne połączenie utrzymać z dwoma jednocześnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oficjalna lista kodeków obejmuje SBC, AAC, aptX Adaptive i aptX Lossless. Za redukcję hałasu odpowiada układ 4 mikrofonów. Są też 2 mikrofony do rozmów. ANC nie jest adaptacyjne. Dostajemy klasyczną aktywną redukcję, tryb transparentny oraz możliwość wyłączenia obu trybów. Do tego dochodzi funkcja sidetone, która pozwala słyszeć własny głos podczas rozmów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na obudowie są fizyczny suwak włączania i parowania, przycisk ANC, diody stanu i ładowania, złącze USB-C oraz wejście jack 3,5 mm. Sterowanie muzyką i rozmowami odbywa się przez panel dotykowy. Słuchawki mają także czujnik założenia, który automatycznie zatrzymuje odtwarzanie po zdjęciu ich z głowy i wznawia muzykę po ponownym założeniu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Aplikacja&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aplikacja beyerdynamic jest estetyczna, czytelna i łatwa do opanowania. Po połączeniu ze słuchawkami można wykonać aktualizację oprogramowania, dopasować zachowanie ANC, trybu transparentnego i kilku funkcji użytkowych. Ustawienia są zapisywane w samych słuchawkach, więc pozostają aktywne także wtedy, gdy Aventho 200 są połączone z innym źródłem dźwięku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najważniejszym elementem aplikacji jest 5-pasmowy equalizer. Korekta przydaje się głównie do dodania choć odrobiny energii wyższym i niższym tonom, bo po wyjęciu z pudełka dwusetki są bardzo płaskie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W aplikacji można sterować redukcją hałasu. ANC ma 3 poziomy, podobnie tryb transparentny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Można też skonfigurować wykrywanie noszenia, automatyczne wyłączanie i komunikaty głosowe. Słuchawki informują o poziomie baterii po włączeniu, sygnalizują parowanie i podają stan trybu ANC.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aplikacja działa stabilnie i spełnia podstawowe zadania, ale w tej cenie konkurencja potrafi dać więcej narzędzi zaawansowanemu użytkownikowi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bateria jest jednym z najmocniejszych argumentów za Aventho 200. Deklarowane 40 godzin z ANC i 63 godziny bez ANC oznaczają, że słuchawki można zabrać w podróż bez myślenia o ładowarce. To sprzęt, który spokojnie wytrzymuje kilka dni intensywnego użytkowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wyniki nie są absolutnym rekordem rynku, bo są słuchawki, które potrafią obiecywać 80 lub nawet 100 godzin, ale dla osoby pracującej hybrydowo, która rano słucha muzyki w drodze, później korzysta z wideokonferencji, a wieczorem ogląda film albo wraca do podcastu, to wystarczający zapas energii.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ładowanie trwa około 1,5 godziny, co przy takim czasie działania jest dobrym wynikiem. Jeszcze ważniejsze jest szybkie ładowanie. 15 minut daje do 16 godzin odtwarzania. Dioda ładowania pokazuje poziom energii kolorami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Słuchawki można ładować przez USB-C, ale dołączony kabel USB-A do USB-C jest dziś trochę staromodny. Aventho 200 można też używać przewodowo przez złącze minijack 3,5 mm. To ukłon w stronę tradycjonalistów i osób, które korzystają z systemów multimedialnych w samolocie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wygoda obsługi&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Obsługa Aventho 200 wymaga krótkiego przyzwyczajenia. Najbardziej spodobał mi się fizyczny suwak zasilania. Za większość codziennych działań odpowiada jednak panel dotykowy. Dwukrotne stuknięcie uruchamia lub zatrzymuje odtwarzanie, a podczas rozmów pozwala odebrać lub zakończyć połączenie. Przesunięcie palcem do przodu zmienia utwór na następny, przesunięcie do tyłu wraca do poprzedniego. Ruch w górę zwiększa głośność, a ruch w dół ją zmniejsza. Dłuższe przytrzymanie uruchamia asystenta głosowego albo pozwala odrzucić połączenie. Gesty są logiczne, ale nie są tak wygodne jak obsługa fizycznymi przyciskami lub koronką w dużych słuchawkach AirPods Max. Panel dotykowy działa dobrze, ale wymaga w miarę precyzyjnych gestów. Gestów nie możemy personalizować.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Osobny przycisk ANC jest praktyczny. Pojedyncze naciśnięcia przełączają między ANC, trybem transparentnym i wyłączeniem tych funkcji. To prosty i czytelny system, a komunikaty głosowe pomagają zorientować się, który tryb jest aktywny. Należy przypomnieć, że słuchawki marki Beyerdynamic nie obsługują języka polskiego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Czujnik założenia działa tak, jak powinien. Multipoint również sprawdza się w praktyce.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jakość rozmów jest solidna, ale nie studyjna. Mikrofony dobrze radzą sobie w typowych warunkach domowych i biurowych, synchronizacja dźwięku nie sprawiała problemów, a połączenie pozostawało stabilne. W głośnym otoczeniu izolacja głosu nie dorównuje najlepszym zestawom stricte konferencyjnym. To słuchawki, na których można normalnie pracować i rozmawiać, ale nie jest to sprzęt zaprojektowany przede wszystkim do call center lub nagrywania głosu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Jakość dźwięku&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aventho 200 to nie są słuchawki nastawione na zauroczenie użytkownika przy pierwszym odsłuchu. Nie próbują przytłoczyć basem, nie wyostrzają przesadnie góry i nie generują ogromnej sceny. Grają równo z wyraźnym charakterem Beyerdynamic w bardziej konsumenckim wydaniu. Bas jest obecny, ale nie ma on takiej mocy jak np. w słuchawkach Sony lub Apple. Nie jest to bas „subwooferowy”. Nie schodzi ekstremalnie nisko i nie próbuje dominować nad resztą pasma. Nie są to na pewno słuchawki dla fanów niskich tonów, bo dominują w nich głównie średnie tony. Podcasty, audiobooki, rozmowy i filmy brzmią bardzo dobrze. Nie jest to jednak model kinowy w stylu słuchawek z mocnym trybem przestrzennym. Aventho 200 stawiają raczej na klarowność i spójność niż na efekty specjalne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dźwięk jest mniej męczący i łatwiejszy do przyjęcia przez kilka godzin. Góra pasma też jest ograniczona.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Redukcja hałasu dobrze tłumi typowy niezbyt głośny miejski szum, jednostajne buczenie komunikacji i część odgłosów biura. Nie jest jednak tak skuteczna jak w najlepszych modelach Sony czy Bose. Da się usłyszeć szum samego systemu ANC, a tryb transparentny może szumieć jeszcze wyraźniej. Jeżeli ktoś kupuje słuchawki przede wszystkim do samolotu lub pociągu i maksymalnego odcięcia od świata, Aventho 200 nie będą numerem jeden na liście zakupowej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tryb transparentny spełnia swoje zadanie, kiedy trzeba szybko usłyszeć otoczenie, zamienić kilka zdań lub zwiększyć bezpieczeństwo na ulicy. Nie daje jednak tak naturalnego efektu jak najlepsze konstrukcje na rynku. Słychać, że dźwięk otoczenia jest przetwarzany.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W czasie testów Aventho 200 z iPhone’em 17 Pro Max można było zauważyć zbyt niską głośność tych słuchawek. Prawie cały czas słuchałem ich na prawie maksymalnych ustawieniach głośności (nawet w nocy, w ciszy).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wady i zalety Beyerdynamic Aventho 200&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Zalety Beyerdynamic Aventho 200:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;obsługa aptX Adaptive i aptX Lossless&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bluetooth 5.4 i multipoint z aktywnym połączeniem z dwoma urządzeniami jednocześnie&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;długi czas pracy na baterii, do 40 godzin z ANC i do 63 godzin bez ANC&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;szybkie ładowanie, które po 15 minutach zapewnia do 16 godzin odtwarzania&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wygodna konstrukcja z miękkimi padami, pianką memory i dobrze rozłożonym naciskiem&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;składane muszle i możliwość spłaszczenia słuchawek do transportu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;fizyczny suwak zasilania, który jest wygodniejszy niż przyciski wymagające długiego przytrzymania&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;sprawny panel dotykowy i osobny przycisk ANC&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;czujnik założenia z automatyczną pauzą i wznowieniem odtwarzania&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wymienne poduszki nauszne&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wygodna i prosta aplikacja&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Wady Beyerdynamic Aventho 200:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;brak twardego etui w zestawie&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;brak pełnej personalizacji gestów panelu dotykowego&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;ANC jest dobre, ale nie należy do ścisłej czołówki rynku&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;ANC i tryb transparentny potrafią dodawać słyszalny szum&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;tryb transparentny nie brzmi tak naturalnie jak w najlepszych konkurencyjnych modelach&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;brak Dolby Atmos, LC3 i adaptacyjnego ANC&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;kabel USB-A do USB-C&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;zamknięta konstrukcja i miękkie pady mogą grzać w ciepłe dni&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;nie są to słuchawki do deszczu ani intensywnego sportu&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie i dla kogo są te słuchawki&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Beyerdynamic Aventho 200 to w miarę udane słuchawki, ale nie dla każdego. Ich największą siłą jest połączenie długiego czasu pracy, wygody i rozsądnej funkcjonalności. Nie są najbardziej zaawansowane pod względem ANC i nie mają najbardziej rozbudowanej aplikacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dobrze sprawdzą się w pracy hybrydowej, w biurze, w podróży, na spacerze i w domu. Szczególnie pasują do użytkowników Androida z obsługą aptX Adaptive lub aptX Lossless, bo wtedy łatwiej wykorzystać ich potencjał transmisji. Z iPhone'em część technologicznej przewagi zostaje niewykorzystana.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aventho 200 są też dobrym wyborem dla osób, które cenią trwałość i możliwość serwisowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie polecałbym ich osobom, dla których najważniejsza jest maksymalna redukcja hałasu. Jeżeli ktoś często lata samolotem, pracuje w bardzo głośnych przestrzeniach i chce możliwie najskuteczniej odciąć się od otoczenia, powinien porównać Aventho 200 z liderami ANC. Warto też uważać, jeżeli ktoś oczekuje bardzo mocnego basu, kinowych efektów przestrzennych albo aplikacji z pełną kontrolą nad każdym parametrem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ich poważnym rywalem będzie wyższy model 300, który oferuje znacznie lepszą jakość dźwięku, potężniejszy bas, Dolby Atmos, Dolby Head Tracking, większą głośność, dynamikę i scenę. Niestety do wyższego modelu fani niemieckiej marki będą musieli trochę dopłacić, ale chyba będzie to dobra decyzja.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Starcie najnowszych fotograficznych tytanów – OPPO Find X9 Ultra versus vivo X300 Ultra</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/starcie-najnowszych-fotograficznych-tytanow-oppo-find-x9-ultra-versus-vivo-x300-ultra"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/starcie-najnowszych-fotograficznych-tytanow-oppo-find-x9-ultra-versus-vivo-x300-ultra</id>
    <updated>2026-04-29T09:30:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Żyjemy w czasach, w których granica między profesjonalnym aparatem a smartfonem zaciera się coraz bardziej. Dowodem na to są dwa urządzenia, które wyznaczają dziś absolutny szczyt mobilnej fotografii: OPPO Find X9 Ultra oraz vivo X300 Ultra. Porównujemy tu sprzęty bezkompromisowe, stworzone dla najbardziej wymagających pasjonatów obrazu. Warto już na wstępie podkreślić jedną unikalną cechę: są to obecnie jedyne smartfony na rynku wyposażone w aż dwa aparaty z matrycami o rozdzielczości 200 megapikseli. Przed nami pojedynek dwóch bez wątpienia najlepszych fotograficznych smartfonów, jakie można dziś kupić.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja aparatów – vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;&lt;strong&gt;Zestaw obiektywów (tylne aparaty):&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;200 MP, f/1,85, 35 mm, matryca 1/1,12" (Sony LYT-901), PDAF, OIS (CIPA 6.5) – aparat główny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2,0, 14 mm (116°), matryca 1/1,28" (Sony LYT-818), dual pixel PDAF, OIS (CIPA 6.0) – aparat ultraszerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;200 MP, f/2,67, 85 mm, matryca 1/1,4" (Samsung ISOCELL HP0), PDAF, OIS gimbal-grade (CIPA 7.0), zoom optyczny 3,7x, makro – teleobiektyw peryskopowy portretowy&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;5 MP, f/2,0 – czujnik spektrum kolorów (12 kanałów, sensor koloru)&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;h4&gt;&lt;strong&gt;Aparat przedni:&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2,45, 24 mm, matryca 1/2,76", AF – przedni aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;h4&gt;&lt;strong&gt;Opcjonalne telekonwertery:&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;vivo ZEISS Telephoto Extender Gen 2 Ultra – powiększenie 4,7x, ekwiwalent ogniskowej 400 mm, budowa optyczna Kepler, 1GM+14G soczewek&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;vivo ZEISS Telephoto Extender Gen 2 – powiększenie 2,35x, ekwiwalent ogniskowej 200 mm, 15G soczewek&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja aparatów – OPPO Find X9 Ultra&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;&lt;strong&gt;Zestaw obiektywów (tylne aparaty):&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;200 MP, f/1,5, 23 mm, matryca 1/1,12" (Sony LYTIA 901), AF, OIS – aparat główny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2,0, 14 mm (123°), matryca 1/1,95", AF – aparat ultraszerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;200 MP, f/2,2, 70 mm, matryca 1/1,28", AF, OIS (pryzmatyczny), makro 15 cm – teleobiektyw portretowy 3x&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/3,5, 230 mm, matryca 1/2,75", AF, OIS – ultrateleoobiektyw peryskopowy 10x (Quintuple Prism)&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;3,2 MP, f/2,4, 95° – monochromatyczny czujnik pomocniczy (True Color Camera)&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;h4&gt;&lt;strong&gt;Aparat przedni&lt;/strong&gt;:&lt;/h4&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2,4, 21 mm, matryca 1/2,75", AF – przedni aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;h4&gt;&lt;strong&gt;Opcjonalny telekonwerter:&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;OPPO Hasselblad 300mm Explorer Teleconverter – 16 soczewek w 11 grupach, ekwiwalent ogniskowej 300 mm (montowany do teleobiektywu 3x), OIS+EIS&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Omówienie specyfikacji fotograficznej&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;vivo X300 Ultra – co wyróżnia ten zestaw&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Filozofia vivo opiera się na „złotych ogniskowych” rodem z fotografii analogowej. Główny aparat z ogniskową 35 mm to świadomy wybór przeciwko dominującemu w smartfonach standardowi 24 mm – kąt widzenia jest węższy, ale za to naturalniejszy, pozbawiony typowych dla ultraszerokiego obiektywu zniekształceń perspektywy. Szczególnie widać to w fotografii reportażowej i portretach. Matryca Sony LYT-901 o rozmiarze 1/1,12 cala należy do największych stosowanych w smartfonach i zapewnia wyjątkową wydajność przy słabym oświetleniu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Teleobiektyw 85 mm (ekwiwalent klasycznego obiektywu portretowego) z matrycą Samsung ISOCELL HP0 o rozdzielczości 200 MP i stabilizacją (CIPA 7.0 – najwyższy wskaźnik wśród teleobiektywów smartfonowych) to prawdopodobnie jeden z najlepszych teleobiektywów peryskopowych w historii smartfonów. Zoom optyczny 3,7x plasuje go dokładnie między standardowymi 3x a 5x stosowanymi przez konkurencję, co przekłada się na wyjątkowo plastyczne ujęcia portretowe z naturalnym rozmyciem tła. Obsługuje też makro, co rozszerza jego wszechstronność.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aparat ultraszerokokątny 14 mm z matrycą Sony LYT-818 o rozmiarze 1/1,28" i stabilizacją OIS to jedno z kluczowych ulepszeń w porównaniu do X300 w wersji Pro – jest to matryca tej samej klasy co teleobiektyw, co oznacza, że jakość zdjęć szerokokątnych jest w X300 Ultra porównywalna z pozostałymi aparatami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wisienką na torcie jest jednak opcjonalny telekonwerter ZEISS Gen 2 Ultra z ekwiwalentem 400 mm. Podłączony do teleobiektywu peryskopowego daje możliwości fotograficzne zbliżone do pełnoprawnego, profesjonalnego aparatu – fotografię przyrody, architektury i sportu na poziomie, do którego jeszcze niedawno potrzebne były obiektywy za dziesiątki tysięcy złotych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;OPPO Find X9 Ultra – co wyróżnia ten zestaw&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;OPPO podeszło do fotografii przez pryzmat dziedzictwa Hasselblada, koncentrując się na kolorze, tonalności i systemowej spójności zdjęć. Główny aparat z ogniskową 23 mm i przysłoną f/1,5 to jeden z najjaśniejszych obiektywów z tak dużą matrycą – przepuszcza o 10% więcej światła niż poprzednik i gwarantuje doskonałe wyniki w trudnym oświetleniu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Unikalną cechą Find X9 Ultra jest teleobiektyw 10x z peryskopową strukturą Quintuple Prism, zapewniającą ekwiwalent 230 mm bez konieczności użycia jakichkolwiek akcesoriów. To coś, czego vivo w podstawowej konfiguracji nie oferuje. Zoom 10x przekłada się na zupełnie inne możliwości kadrowania – kompresję planów, fotografię architektoniczną z dystansu, portrety z odległości.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Teleobiektyw portretowy 3x z matrycą 200 MP, przysłoną f/2,2 i możliwością ostrzenia od 15 cm jest wszechstronnym narzędziem – sprawdza się zarówno w portretach, jak i w zdjęciach makro.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wart odnotowania jest czujnik True Color Camera (monochromatyczny, 3,2 MP) dedykowany wyłącznie do precyzyjnego pomiaru balansu bieli – rozwiązanie znane z aparatów Leica, przeniesione do świata smartfonów. OPPO dysponuje też systemem 24 kanałów spektralnych w czujniku kolorów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Omówienie możliwości wideo&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;&lt;strong&gt;vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Nagrywanie do 8K przy 30 fps&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;4K 120 fps w 10-bitowym profilu Log na każdym z aparatów tylnych&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;4K 60 fps z Dolby Vision na wszystkich aparatach&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Obsługa kodeków APV (przepływność 600 Mb/s) i ACES&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Możliwość wczytywania własnych LUT-ów 3D&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Cztery mikrofony z sześcioma presetami nagrywania audio&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Śledzenie AF podczas nagrywania z szybkością 60 fps&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Płynne przełączanie między aparatami w trakcie nagrywania&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;h4&gt;&lt;strong&gt;OPPO Find X9 Ultra&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Nagrywanie 8K przy 30 fps (10-bit Log)&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;4K 120 fps z Dolby Vision&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Obsługa profilu O-Log2&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Certyfikacja ACES, obsługa LUT-ów&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Slow motion: 4K 120 fps, 1080p 240 fps, 720p 480 fps&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Zoom optyczny do 10x podczas nagrywania&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Cztery mikrofony, Hasselblad Tonality dla wideo&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Oba telefony oferują porównywalny poziom możliwości wideo klasy kinowej. Przewaga OPPO leży w natywnym zoomie 10x dostępnym podczas nagrywania bez akcesoriów. Przewaga vivo to lepsza stabilizacja w teleobiektywie i bardziej otwarty kodek APV z wyższą przepływnością oraz bardziej rozbudowany tryb profesjonalny do nagrywania wideo.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Kluczowe różnice między vivo X300 Ultra a OPPO Find X9 Ultra&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;&lt;strong&gt;Filozofia i podejście do fotografii&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;vivo stawia na ogniskowe fotografii analogowej (35/85 mm), OPPO na maksymalny zakres optyczny w jednym urządzeniu (14/23/70/230 mm). To fundamentalna różnica w podejściu do tego, czym smartfon fotograficzny ma być.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;&lt;strong&gt;Teleobiektyw dalekiego zasięgu&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;To najbardziej znacząca różnica: OPPO oferuje natywny zoom 10x (230 mm) jako wbudowany aparat. vivo takich możliwości w samym telefonie nie ma – ekwiwalent 400 mm osiąga dopiero z zewnętrznym telekonwerterem. To oznacza, że OPPO jest bardziej kompletnym narzędziem z dalekiego zasięgu bez konieczności noszenia akcesoriów. Tak przynajmniej mówi specyfikacja, ale nasz test przedstawia trochę inny obraz sytuacji, o czym za chwilę.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;&lt;strong&gt;Teleobiektyw portretowy&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;Tutaj przewagę ma vivo: ogniskowa 85 mm (vs 70 mm w OPPO) to klasyczny, portretowy ekwiwalent, a stabilizacja CIPA 7.0 jest najwyższa w branży. Maksymalne zbliżenie do obiektu (makro) jest porównywalne w obu urządzeniach.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;&lt;strong&gt;Aparat główny&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;OPPO ma wyraźnie jaśniejszy obiektyw – f/1,5 vs f/1,85 w vivo. Przekłada się to na lepsze przepuszczanie światła w najtrudniejszych warunkach. Natomiast ogniskowa 35 mm w vivo vs 23 mm w OPPO to kwestia stylu – 23 mm jest bardziej uniwersalne, 35 mm bardziej przypomina klasyczną fotografię.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;&lt;strong&gt;Aparat ultraszerokokątny&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;vivo dysponuje znacznie większą matrycą (1/1,28" vs 1/1,95" w OPPO), co przekłada się na wyraźną przewagę w warunkach słabego oświetlenia.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;&lt;strong&gt;Liczba aparatów i czujnik koloru&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;OPPO ma pięć modułów z tyłu (wliczając czujnik monochromatyczny True Color Camera), vivo cztery (wliczając 5 MP czujnik spektrum kolorów).&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;&lt;strong&gt;System partnera fotograficznego&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;vivo współpracuje z ZEISS, OPPO z Hasselbladem. Przekłada się to nie tylko na branding, ale i na filozofię przetwarzania kolorów – ZEISS T* stawia na klarowność i wierność, Hasselblad Natural Color Solution na filmową, ciepłą tonalność.&lt;/p&gt;

&lt;h4&gt;&lt;strong&gt;Akcesoria&lt;/strong&gt;&lt;/h4&gt;

&lt;p&gt;Oba telefony oferują telekonwertery zewnętrzne: OPPO Hasselblad 300mm Explorer (ekwiwalent 300 mm, montowany do teleobiektywu 3x), vivo ZEISS Gen 2 Ultra (ekwiwalent 400 mm, montowany do teleobiektywu 85 mm). Przewaga techniczna należy do vivo: 400 mm vs 300 mm i lepsza specyfikacja optyczna.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wnioski z naszego porównania zdjęć w trybie automatycznym&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na wstępie wypada zaznaczyć, że domyślne ustawienia kolorystyczne obu telefonów są inne. W vivo domyślne kolory są żywe, a w OPPO naturalne. Moje doświadczenia pokazują, że większość osób preferuje bardziej nasycone kolory, ale to można samemu zmienić. Domyślnie OPPO zapisuje również zdjęcia w wyższej rozdzielczości.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeśli chodzi o różnice w działaniu algorytmów, to vivo ma tendencję do mocniejszego wyostrzania i wyciągania większej ilości detali z cieni. Różnica w obróbce zależy od rodzaju kadru i wykorzystanego aparatu. Profesjonaliści zajmujący się obrazem zazwyczaj preferują mniej wyostrzony obraz, aby mieć większą elastyczność w postprodukcji. Z drugiej strony, wiele zdjęć zrobionych smartfonem trafia od razu do znajomych i na social media. Biorąc pod uwagę, że nie dopatrzyłem się artefaktów w zdjęciach vivo, uważam takie podejście za bliższe potrzebom zwykłego użytkownika.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeśli chodzi o zdjęcia z aparatu szerokokątnego, to u OPPO widać zdecydowanie silniejszą aberrację chromatyczną na kontrastowych krawędziach, zwłaszcza przy krawędziach zdjęcia. Różnica pomiędzy oboma telefonami na korzyść vivo w tym wypadku jest jednoznaczna i wyraźna.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Porównanie głównych aparatów jest trudniejsze, bo wyraźnie różnią się ogniskową. To kwestia preferencji bardziej niż wyboru między lepszym a gorszym rozwiązaniem. Przesiadka na 35 mm wymaga pewnego przyzwyczajenia. Dość często łapię się na tym, że intuicyjnie wyciągam vivo z kieszeni, aby zrobić zdjęcie, po czym okazuje się, że moja wyobrażona kompozycja nie mieści się w kadrze i muszę cofnąć się o jeden krok. Z drugiej strony mimo tej drobnej trudności zaczynam się do 35 mm przekonywać.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Gdy przechodzimy do teleobiektywu, zaczyna robić się ciekawie. W porównaniu teleobiektywu 70 mm w OPPO z teleobiektywem 85 mm w vivo wiele zależy od ilości światła. W dzień zdjęcia z vivo są bardziej szczegółowe, ale w nocy sytuacja się odwraca i OPPO robi wyraźnie lepsze zdjęcia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dochodzimy do najciekawszego porównania przy ekwiwalencie ogniskowej 230 mm, czyli 10x powiększenia optycznego w OPPO kontra 10x powiększenie cyfrowe w vivo. Dotychczasowe doświadczenia podpowiadają, że OPPO powinno mieć zdecydowaną przewagę. Dlatego zaskoczyło mnie, że ani przy powiększeniu 10x, ani nawet przy większym, dochodzącym do 1150 mm, OPPO ani razu nie pokazało przewagi w szczegółowości zdjęcia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Powiedzmy sobie szczerze, to bardziej zasługa algorytmów, AI, wygładzania i wyostrzania, niż specyfikacji sprzętowej. Czasami zdjęcia z vivo, które są mniej rozmyte i bardziej kontrastowe, i tak nie pozwalają odczytać tekstu, który również w OPPO jest nieczytelny. Czyli niekoniecznie zyskujemy więcej informacji z vivo w dosłownym znaczeniu, ale nie zmienia to faktu, że nawet na dużym ekranie komputera i powiększeniu 100% zdjęcia z vivo sprawiają wrażenie ostrzejszych i ogólnie lepszych. Sztuczki, które posłużyły do uzyskania takiego wyniku, nie kłują w oczy, nawet jeśli nie do końca przedstawiają to, co de facto widziała matryca. Czy jest to realna przewaga, bo liczy się subiektywny efekt oglądającego, czy raczej forma manipulacji obrazem – ocenę pozostawiam czytelnikom. W razie czego vivo pozostawia kontrolę użytkownikowi, jak mocne ulepszanie zdjęć z teleobiektywu ma stosować.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Patrząc na zdjęcia nocne, oba telefony dzieli niewielka różnica. W przypadku wspomnianego wcześniej zakresu 70–85 mm OPPO ma przewagę, ale w przypadku szerokiego kąta 14 mm vivo ma przewagę. Główny aparat jest dość podobny. Nasycenie barw neonów jest trochę większe w vivo, ale nie przesadzone.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie i kluczowe wnioski z testów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Porównanie OPPO Find X9 Ultra i vivo X300 Ultra to starcie dwóch fotograficznych tytanów (jako jedyne mają po dwa aparaty 200 MP), którzy prezentują odmienne podejście do obrazu:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;&lt;strong&gt;Kolorystyka i przetwarzanie:&lt;/strong&gt; OPPO stawia na naturalność i stonowaną kolorystykę Hasselblada. Z kolei vivo serwuje żywsze, mocniej wyostrzone i atrakcyjniejsze dla oka zdjęcia, które są od razu gotowe do publikacji w mediach społecznościowych. Oba smartfony są elastyczne i pozwalają dopasować domyślne obrazowanie do potrzeb użytkownika z jednym wyjątkiem – wyostrzanie detali w vivo zawsze jest mocniejsze.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;&lt;strong&gt;Aparat główny (23 mm vs 35 mm):&lt;/strong&gt; klasyczne (dla smartfonów) 23 mm w OPPO to bezpieczny wybór, do którego wszyscy są przyzwyczajeni. Węższe 35 mm w vivo wymaga zmiany przyzwyczajeń (często trzeba zrobić krok w tył), ale odwdzięcza się znakomitą, naturalną perspektywą.&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;&lt;strong&gt;Szeroki kąt i aparat portretowy:&lt;/strong&gt; w szerokim kącie (14 mm) zdecydowanie wygrywa vivo, ponieważ OPPO cierpi na znacznie większą aberrację chromatyczną na krawędziach. W krótszym teleobiektywie w dzień ostrzejsze jest vivo (85 mm), ale w nocy lepsze zdjęcia robi OPPO (70 mm).&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;&lt;strong&gt;Największe zaskoczenie – zoom 10x:&lt;/strong&gt; Choć OPPO oferuje fizyczny, 10-krotny zoom optyczny, to 10-krotny zoom cyfrowy z vivo nie ustępuje mu szczegółowością. Dzięki świetnym algorytmom AI, duże zbliżenia z vivo często sprawiają wrażenie ostrzejszych i po prostu lepszych w odbiorze.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Ostateczny werdykt&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wybór zależy od Twojego podejścia do fotografii. &lt;strong&gt;OPPO Find X9 Ultra&lt;/strong&gt; to sprzęt dla purystów – oferuje świetny teleobiektyw z optycznym powiększeniem i naturalny, surowszy obraz, idealny do dalszej obróbki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt; to z kolei mistrz oprogramowania i odważnych decyzji (matryca główna 35 mm). Dzięki świetnemu trybowi automatycznemu, bezbłędnemu szerokiemu kątowi i zaawansowanym algorytmom AI „prosto z pudełka” produkuje zdjęcia, które po prostu zachwycają – nawet na potężnych przybliżeniach cyfrowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeśli chodzi o mój wybór, to zdecydowanie bliższe moim potrzebom są zdjęcia z &lt;strong&gt;vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>OPPO Find X9 Ultra – mamy pierwsze zdjęcia z telekonwerterem</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/oppo-find-x9-ultra-mamy-pierwsze-zdjecia-z-telekonwerterem"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/oppo-find-x9-ultra-mamy-pierwsze-zdjecia-z-telekonwerterem</id>
    <updated>2026-04-29T08:32:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W centrum Warszawy mogliśmy kolejny raz przetestować aparaty nowego smartfona &lt;strong&gt;&lt;a href="/artykuly/jest-polska-cena-oppo-find-x9-ultra"&gt;Find X9 Ultra&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;. &lt;strong&gt;OPPO &lt;/strong&gt;stawia w nim na możliwie szeroki zestaw ogniskowych i ambitne powiększenia. Do OPPO można też podłączyć dedykowany telekonwerter powiększający optyczny zoom i tym razem był on dostępny w zestawie testowym. Niestety pomimo używania w czasie testu profesjonalnego statywu większość zdjęć z telekonwerterem nie była zbyt udana. Według specjalisty wynikało to ze zbyt dużego wiatru w Warszawie w czasie testów. Ostre były tylko zdjęcia obiektów znajdujących się najbliżej, a dalekie były już bardzo miękkie. Być może wynikało to właśnie z drgań powietrza. Sam teleobiektyw/telekonwerter jest ogromny i bardzo ciężki. Raczej będzie on przydatnym dodatkiem do fotografowania ptaków ze statywu niż narzędziem do szybkiej fotografii architektury. Wówczas w zupełności wystarczy  nam wbudowane powiększenie 10x.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Główny moduł &lt;strong&gt;Find X9 Ultra&lt;/strong&gt; korzysta z matrycy 200 MP Sony LYTIA 901 w rozmiarze 1/1,12 cala i z jasnym obiektywem f/1.5. Obok niego jest teleobiektyw 3x 200 MP z dużym sensorem 1/1,28 cala, światłem f/2.2 i możliwością ostrzenia już od 15 cm. Największym wyróżnikiem pozostaje jednak drugi teleobiektyw, czyli 50-megapikselowy moduł 10x z ekwiwalentem 230 mm i światłem f/3.5. Do kompletu dochodzi jeszcze aparat ultraszerokokątny 50 MP z autofokusem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>realme 16 5G – nasze pierwsze wrażenia – duża bateria i jasny ekran, ale krok wstecz względem poprzedników</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/realme-16-5g-nasze-pierwsze-wrazenia-duza-bateria-i-jasny-ekran-ale-krok-wstecz-wzgledem-poprzednikow"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/realme-16-5g-nasze-pierwsze-wrazenia-duza-bateria-i-jasny-ekran-ale-krok-wstecz-wzgledem-poprzednikow</id>
    <updated>2026-04-28T09:37:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Seria numeryczna realme od lat była synonimem dobrego stosunku ceny do możliwości. realme 16 5G idzie jednak w trochę innym kierunku – stawia na design, wyświetlacz i dużą baterię, jednocześnie wprowadzając kilka kompromisów, których wcześniej w tej serii raczej nie było. To smartfon, który dobrze radzi sobie w codziennym użytkowaniu, ale przy bliższym poznaniu ujawnia ograniczenia, szczególnie w wydajności i możliwościach fotograficznych. Cena w Polsce wynosi od 1399 zł do 1599 zł za wersję 8/256 GB (na razie telefon jest dostępny tylko u operatorów), co stawia go w wymagającym segmencie średniej półki, pełnym mocnej konkurencji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme 16 5G wyróżnia się stylistyką wyraźnie inspirowaną iPhonem Air oraz Pixelami, szczególnie za sprawą poziomej wyspy aparatów. To rozwiązanie ma też praktyczną zaletę – telefon stabilnie leży na stole i nie kołysze się podczas korzystania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon dostępny jest m.in. w wariantach Air White i Air Black. Biała wersja ma charakterystyczną fakturę inspirowaną zorzą polarną i dobrze maskuje odciski palców. Czarna jest bardziej stonowana i mniej wyróżniająca się.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Front chroni szkło Dragontrail Star D+, natomiast ramka i tył wykonane są z tworzywa sztucznego. Konstrukcja jest jednak solidna, dobrze spasowana i sprawia wrażenie odpornej na codzienne użytkowanie, choć brak szkła lub metalu powoduje, że telefon sprawia wrażenie bardziej plastikowego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme 16 5G ma wymiary 158,3 × 75,1 × 8,1 mm i waży około 181–183 g. Jak na tak dużą baterię jest to dobry wynik.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na szczególną uwagę zasługuje odporność – smartfon spełnia normę IP69K, co oznacza bardzo wysoką odporność na wodę i pył, również w trudniejszych warunkach, jak strumień wody pod ciśnieniem czy wysoka temperatura. Oprócz tego producent deklaruje zanurzenie na głębokość 6 metrów przez 30 minut oraz na pół metra przez 60 dni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Czytnik linii papilarnych znajduje się w ekranie i działa umiarkowanie szybko. Głośniki są stereo – oferują odpowiednią głośność i dobrą czytelność dialogów, ale brakuje im głębi i pełni brzmienia, szczególnie przy wyższych poziomach głośności.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ciekawym dodatkiem jest tzw. Selfie Mirror, czyli małe lusterko przy aparacie, które pozwala robić selfie głównym aparatem z tyłu obudowy. To rozwiązanie działa w praktyce, choć ma ograniczenia przy zdjęciach grupowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme 16 5G ma ekran AMOLED o przekątnej 6,57 cala i rozdzielczości Full HD+ (2372 × 1080 pikseli), co daje gęstość wynoszącą 397 PPI. Panel obsługuje odświeżanie do 120 Hz, a częstotliwość próbkowania dotyku wynosi domyślnie 120 Hz i maksymalnie 240 Hz. Jasność typowa to 1000 nitów, tryb wysokiej jasności HBM sięga 1400 nitów, a szczytowa jasność według deklaracji producenta wynosi 4200 nitów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktyce ekran dobrze sobie radzi w słońcu – przy typowym użytkowaniu na zewnątrz nie trzeba szukać cienia, żeby odczytać treść. Kontrast i głębia czerni to standard panelu AMOLED, co pozytywnie wpływa na odbiór filmów i zdjęć. Kalibracja kolorów jest wyważona – panel nie przesadza z nasyceniem, skóra na zdjęciach wygląda naturalnie. Ekran ma głębię 10-bitową (1,07 miliarda kolorów) i obsługuje przestrzeń DCI-P3 oraz sRGB. Ramki wokół ekranu mają 2,23 mm.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Warto odnotować, że panel nie ma certyfikacji HDR w aplikacjach streamingowych takich jak Netflix, a YouTube odtwarza treści maksymalnie w rozdzielczości 1440p.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i system&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sercem telefonu jest ośmiordzeniowy procesor MediaTek Dimensity 6400 Turbo z układem graficznym Mali G57 MC2. Współpracuje on z 8 GB pamięci RAM LPDDR4X oraz pamięcią wewnętrzną w standardzie UFS 2.2. Wynik w teście AnTuTu na poziomie 657 262 punktów potwierdza, że mamy do czynienia z wydajnością typową dla średniej półki sprzed kilku generacji. Dzisiejsze smartfony w podobnej cenie oferują przynajmniej dwukrotnie większą wydajność. Do podstawowych zadań, takich jak przeglądanie internetu czy obsługa komunikatorów, mocy w zupełności wystarczy. Przycięcia mogą pojawić się przy grach lub szybkim przełączaniu pomiędzy aplikacjami. Zdarza się też, że podczas obsługi systemu telefon gubi kilka klatek animacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zaplecze komunikacyjne obejmuje obsługę sieci 5G, eSIM, Wi-Fi 5, Bluetooth 5.3 oraz NFC. Wi-Fi 5 jest już dziś standardem o dwie generacje starszym od najnowszego Wi-Fi 7. Dodatkowo telefon miał u mnie problemy z transferami - działał wolniej niż powinien. Nie wiem, czy to błąd w systemie, czy wada mojego konkretnego egzemplarza.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent nie precyzuje, z jakich systemów lokalizacji korzysta telefon. Na wyposażeniu znajdziemy komplet podstawowych czujników. Urządzenie pracuje pod kontrolą systemu Android 16 z nakładką realme UI 7.0. Producent deklaruje wsparcie w postaci trzech lat aktualizacji systemu i czterech lat poprawek bezpieczeństwa.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nakładka realme UI 7.0 oferuje kilka funkcji AI. W galerii dostępny jest Kreator Zdjęć AI z narzędziami takimi jak AI StyleMe (stylizacja zdjęć w kilku wariantach, np. modelka, rysunek, emoji 3D), AI LightMe (zmiana oświetlenia na portretach z poziomu edytora) oraz AI Portrait Glow (rozjaśnianie twarzy na zdjęciach z trudnym oświetleniem). Galeria ma też funkcję Błyskawicznego Klipu AI, który automatycznie składa wybrane zdjęcia i filmy. Aplikacja Notatki obsługuje dyktowanie z transkrypcją w języku polskim, a następnie umożliwia edycję tekstu za pomocą AI – formatowanie, skracanie, rozwijanie, zmianę tonu czy kontynuowanie notatki. Aplikacja Nagrania ma funkcję transkrypcji i podsumowywania rozmów, działającą po polsku. W ustawieniach systemowych dostępna jest Inteligentna Pętla AI (pasek boczny z podpowiedziami kontekstowymi), Tryb W plenerze AI (priorytetyzacja sieci i wydajności dla wybranych aplikacji) oraz Optymalizacja wydajności AI. Dostępne są też gesty w powietrzu do obsługi połączeń przychodzących.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zestaw aparatów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme 16 5G ma jeden pełnoprawny aparat z tyłu, dodatkowy sensor głębi i jeden aparat z przodu. To skromna konfiguracja jak na telefon kosztujący blisko 1600 zł – brakuje zarówno ultraszerokiego kąta, jak i teleobiektywu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Specyfikacja wygląda następująco:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/1.8, FOV 75°, Sony IMX852, AF – aparat główny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;2 MP, f/2.4 – sensor głębi&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2.4, FOV 86° – przedni aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Główny aparat w dziennym świetle daje zdjęcia z dobrym zakresem dynamiki i kolorystyką, która jest nasycona. Cienie i jasne partie są zazwyczaj kontrolowane poprawnie, choć zdarza się, że niektóre kadry wychodzą nieco wyprane. Tryb portretowy radzi sobie dobrze z odwzorowaniem skóry i kolorów, natomiast separacja krawędzi wokół włosów i cienkich elementów bywa niedokładna. Aparat do selfie to wyraźny atut tego telefonu – zdjęcia są ostre, kolory naturalne, a skóra dobrze oddana nawet bez retuszu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Minusem jest brak OIS w głównym aparacie. Nocne zdjęcia są przeciętne, widoczny jest szum i miękkie detale. Brak obiektywu szerokokątnego ogranicza możliwości twórcze, co boli szczególnie przy telefonie reklamowanym do grupowego selfie – szerokie ujęcia byłyby tu naturalnym uzupełnieniem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Algorytm przetwarzania obrazu to LumaColor IMAGE, który według producenta ma łączyć matrycę Sony z obliczeniowym opracowaniem kolorów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nagrywanie wideo jest możliwe maksymalnie w rozdzielczości 1080p przy 60 kl./s (tylny aparat) lub 30 kl./s z elektroniczną stabilizacją EIS. Brak 4K to wyraźne ograniczenie jak na tę półkę cenową. Aplikacja aparatu pozwala na nagrywanie Dual-view (jednocześnie tylny i przedni aparat), a podczas nagrywania obsługiwany jest cyfrowy zoom.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme 16 5G ma baterię o pojemności 6550 mAh, co jest wartością niższą niż w wersji azjatyckiej, gdzie ogniwo ma 7000 mAh. Mimo tej różnicy wyniki są bardzo dobre. Przy strumieniowaniu wideo można spodziewać się ponad dwudziestoczterogodzinnego czasu pracy bez ładowania. Przy umiarkowanym użytkowaniu telefon z łatwością wytrzyma dwa dni. realme deklaruje, że po 1600 cyklach ładowania bateria zachowuje co najmniej 80% pierwotnej pojemności, co przekłada się na ponad sześć lat użytkowania, zanim degradacja stanie się odczuwalna.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Moc ładowania przewodowego wynosi maksymalnie 45 W – według specyfikacji producenta daje to 50% naładowania w 39 minut. W praktyce pełne naładowanie trwa około 80–90 minut. Telefon obsługuje też ładowanie zwrotne, dzięki czemu może posłużyć jako powerbank. Ładowania bezprzewodowego nie ma.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Warto podkreślić, że wersja azjatycka ma ładowanie 60 W, a europejska 45 W – to różnica na korzyść tamtego rynku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Decydując się na realme 16 5G, wybieramy smartfon o bardzo konkretnych priorytetach. Jest to sprzęt z baterią, którą trudno rozładować w jeden dzień oraz jasnym i czytelnym wyświetlaczem AMOLED. Pochwalić trzeba też solidną, szczelną konstrukcję i ciekawy design z lusterkiem do selfie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Niestety, telefon rozczarowuje na kilku innych polach. Zastosowany procesor oferuje zaledwie przeciętną wydajność, a w systemie zdarzają się przycięcia. Zestaw aparatów jest ubogi, brakuje użytecznego szerokiego kąta, a nagrywanie wideo kończy się na rozdzielczości 1080p. Biorąc pod uwagę, że telefon kosztuje od 1399 zł do 1599 zł, trudno mówić o wybitnej opłacalności w porównaniu do konkurencji. Zrozumiałe jest też pewne rozczarowanie okrojoną specyfikacją w porównaniu do rynku azjatyckiego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zalety:&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Ciekawy design inspirowany iPhonem Air i Google Pixelami&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Solidne wykonanie, wysoka odporność – IP69K&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Jasny ekran AMOLED 120 Hz, dobra czytelność w słońcu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Duża bateria 6550 mAh, bardzo długi czas pracy&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Doskonały wynik odtwarzania wideo z YouTube’a – ponad 24 godziny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Szybkie ładowanie 45 W – ok. 50% w 39 minut&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Dobry aparat selfie 50 MP&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Selfie Mirror – wygodne narzędzie do selfie tylnym aparatem&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;eSIM i 5G&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Funkcje AI w systemie, transkrypcja po polsku&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wady:&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Słaby procesor Dimensity 6400 Turbo – wydajność na poziomie średniej półki sprzed 2–3 lat&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;System nie zawsze zachowuje pełną płynność&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Niskie transfery po Wi-Fi&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Słaba wydajność w grach&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Pamięć wolniejszego typu – LPDDR4X i UFS 2.2&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Brak ultraszerokiego kąta i teleobiektywu – tylko jeden użyteczny aparat tylny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Brak OIS w głównym aparacie, słabe zdjęcia nocne&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Nagrywanie wideo maks. 1080p – brak 4K&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Plastikowa obudowa i ramka&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wersja europejska okrojona w stosunku do Azji – mniejsza bateria (6550 vs 7000 mAh) i wolniejsze ładowanie (45 vs 60 W)&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Cena nieadekwatna do możliwości – konkurenci oferują więcej za podobne pieniądze&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Tani realme C100 5G – nasze pierwsze wrażenia</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/tani-realme-c100-5g-nasze-pierwsze-wrazenia"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/tani-realme-c100-5g-nasze-pierwsze-wrazenia</id>
    <updated>2026-04-27T10:16:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme C100 to jeden z tańszych smartfonów z 5G dostępnych teraz w Polsce. Wersja 4/128 GB kosztuje w Plusie około 900 zł. Do testu trafiła jednak ciekawsza odmiana 8/256 GB, która na razie nie jest szeroko dostępna w polskiej sprzedaży, a 8 GB RAM i 256 GB pamięci zmieniają nieco ocenę tego modelu. C100 w tej konfiguracji jest znacznie lepszym wyborem niż wersja z 4 GB RAM. Obudowa C100 ma 8,45 mm grubości, a masa wynosi około 212 g. To nie jest więc mały smartfon, ale w zamian użytkownik dostaje bardzo dużą baterię i ekran 6,8 cala.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wydajność&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sercem telefonu jest MediaTek Dimensity 6300. To układ produkowany w starym procesie 6 nm, znany z wielu tańszych smartfonów 5G. Nie jest to procesor dla graczy, ale w codziennym używaniu wypada poprawnie. W AnTuTu uzyskuje ponad 0,5 mln punktów, czyli wynik typowy dla solidnego budżetowca. Po przesiadce z flagowca od razu czuć wolniejsze uruchamianie aplikacji i mniej płynne animacje, ale w swojej klasie cenowej C100 nie sprawia wrażenia telefonu powolnego. Największą różnicę robi pamięć RAM. W tanich telefonach 4 GB RAM ogranicza komfort korzystania z systemu i przełączania aplikacji. Wariant 8 GB jest pod tym względem znacznie rozsądniejszy. Pamięć wewnętrzna 256 GB także jest mocnym argumentem. W segmencie około 900-1000 zł nadal standardem jest 128 GB, a po kilku miesiącach używania taka pojemność potrafi być ograniczeniem. C100 w wersji 256 GB daje więcej miejsca na zdjęcia, filmy i aplikacje. To wpływa na komfort po roku lub dwóch latach. Fani kart pamięci będą dodatkowo zadowoleni z obsługi microSD do 2 TB. To niewielka przewaga nad wieloma droższymi telefonami, które całkowicie zrezygnowały z rozszerzania pamięci.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;C100 ma również komorę parową VC o powierzchni deklarowanej na ponad 5300 mm². W tanim telefonie nie oznacza to nagle wydajności gamingowej, ale zapewne pomaga utrzymać stabilniejsze działanie podczas dłuższego obciążenia procesora.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent deklaruje 48 miesięcy płynności. Tego typu obietnic nie należy traktować jak gwarancji identycznej szybkości po 4 latach, ale przy telefonie budżetowym ważne jest to, że realme pozycjonuje C100 jako sprzęt do dłuższego używania, a nie tylko najtańszy model na start.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ekran ma 6,8 cala, niską rozdzielczość HD+ i wysokie odświeżanie. realme doprecyzowuje, że obsługa 144 Hz dotyczy tylko wybranych aplikacji: kompasu, kalkulatora i nagrywania. To bardzo dziwne ograniczenie – chyba do tej pory niespotykane. Można więc uznać, że maksymalne odświeżanie wynosi 120 Hz.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Panel jest duży, jasny i wystarczający do codziennego korzystania. Nie jest to niestety AMOLED i nie obsługuje HDR. Ostrość tekstu jest nieco gorsza niż w telefonach Full HD+. Mimo to ekran broni się jasnością - w słońcu da się z niego korzystać.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W materiałach realme pojawia się informacja o jasności 900 nitów w trybie „W plenerze AI”. Ten tryb ma poprawiać widoczność, podbijać głośność i optymalizować działanie sieci podczas korzystania z telefonu poza domem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Obudowa&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Obudowa jest wykonana z tworzywa, ale nie wygląda tanio. Tył i wyspa aparatów są zaprojektowane staranniej, niż można oczekiwać po budżetowym modelu. Telefon ma jednak typowe kompromisy tej klasy. Z przodu widać szerokie ramki, szczególnie dolną. Dołączone przezroczyste etui poprawia chwyt i od razu warto z niego korzystać. Obudowa i ekran szybko zbierają ślady palców.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Obudowa spełnia normę IP64. To oznacza pełną ochronę przed pyłem oraz ochronę przed bryzgami wody, ale nadal nie oznacza odporności na zanurzenie. C100 może więc lepiej znieść deszcz, kurz i przypadkowe zachlapanie, lecz nie jest telefonem do używania pod wodą.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme podkreśla też standard MIL-STD-810H. Takie deklaracje warto traktować ostrożnie: telefon jest projektowany pod codzienne upadki i trudniejsze użytkowanie, ale nadal ma plastikową obudowę i wymaga normalnej ochrony.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W C100 działa niestety tylko jeden głośnik i jego jakość nie jest najwyższa.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria to najważniejszy powód, żeby zainteresować się C100&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bateria ma 6600 mAh i oprócz 5G i designu jest jednym z najważniejszych argumentów za tym modelem. Przy typowym korzystaniu jeden dzień pracy nie jest żadnym wyzwaniem. Dwa dni są realne, jeżeli użytkownik nie używa cały czas nawigacji i nie ogląda wielu godzin wideo. Ładowanie 45 W jest dobre w tej klasie cenowej, ale należy pamiętać o dokupieniu odpowiedniej ładowarki, która taką moc obsłuży. Producent deklaruje także zachowanie co najmniej 80 procent pojemności po 1600 cyklach ładowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;C100 obsługuje przewodowe ładowanie zwrotne 6,5 W, więc może awaryjnie zasilić słuchawki, zegarek albo drugi telefon. Ma też bypass charging, czyli tryb, w którym energia z ładowarki trafia bezpośrednio do płyty głównej, co ogranicza nagrzewanie i zużycie baterii podczas grania lub dłuższej pracy na kablu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme podaje, że 5 minut ładowania wystarcza na 4,6 godziny rozmów, a 38 minut ładowania pozwala uzyskać 50 procent baterii.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Aparat&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Główny aparat ma 50 MP i jest jedyną kamerą z tyłu. Zdjęcia w dobrym świetle są przyzwoite, mają odpowiednią szczegółowość i nadają się do publikacji w mediach społecznościowych. Telefon radzi sobie także w trudniejszych warunkach oświetleniowych lepiej niż sugerowałaby cena. W C100 nie ma teleobiektywu ani aparatu ultraszerokokątnego. Wyspa aparatów wygląda na bardziej rozbudowaną niż jest w rzeczywistości, co jest typowym, choć nadal niezrozumiałym zabiegiem stylistycznym w tanich telefonach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Kamera selfie ma 5 MP i do rozmów wideo oraz okazjonalnych zdjęć wystarczy, ale selfie z C100, delikatnie mówiąc, nie zaskakuje nas swoją wysoką jakością.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wideo jest nagrywane maksymalnie w 1080p przy 30 klatkach na sekundę. To poziom podstawowy, wystarczający tylko do prostych nagrań. Osoby, które często nagrywają dzieci, podróże, wydarzenia albo krótkie materiały do social mediów, powinny wybrać inny model telefonu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;System i dodatki: realme UI 7.0 bez usług AI&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;System bazuje na Androidzie 16. Nakładka to realme UI 7.0. Jest nowa, działa sprawnie i ma kilka dodatków, takich jak mini kapsuła, inteligentna pętla AI i dodatkowy pasek skrótów. Nie jest to jednak telefon z rozbudowanymi funkcjami sztucznej inteligencji. Minusem jest liczba preinstalowanych aplikacji. Na starcie pojawiają się programy, których większość użytkowników nie potrzebuje. Brakuje też popularnego ekranu Google Discover, co dla części osób będzie irytujące.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme UI 7.0 dodaje między innymi Mini Capsule 4.0, która pokazuje informacje o ładowaniu, użyciu danych, krokach, muzyce, pogodzie, wydarzeniach, stoperze, timerze, alarmie, połączeniach przychodzących, nagrywaniu ekranu, hotspocie i screen mirroringu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby doinstalować sobie w C100 usługi sztucznej inteligencji jako zewnętrzne aplikacje, ale w nakładce ich nie znajdziemy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Łączność&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Łączność jest częściowo nowoczesna, a częściowo budżetowa. C100 ma 5G, NFC, dual SIM. To zestaw ważny w tanim telefonie, bo pozwala normalnie płacić, korzystać z szybkiej sieci komórkowej i nie rezygnować z podstawowych wygód. Słabszym punktem jest obsługa tylko Wi-Fi 5.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Konkurencja: C100 ma sens tylko przy agresywnej cenie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najbliżej realme C100 stoją Motorola moto g56 5G, Xiaomi Redmi 15 5G, Redmi Note 14 5G, POCO M7 Pro 5G, OPPO A5 5G oraz Samsungi Galaxy A z modemem 5G, zwłaszcza Galaxy A15 5G i Galaxy A17 5G. realme broni się przede wszystkim baterią 6600 mAh, 5G, NFC i konfiguracją 8/256 GB. Jeżeli cena zbliży się do 1000 zł lub ją przekroczy, trzeba już bardzo uważnie porównać go z Motorolą, Redmi i POCO.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie i dla kogo jest ten smartfon&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;realme C100 5G najlepiej wypada jako telefon dla osoby, która chce tani sprzęt z dużą baterią, 5G, dużym ekranem i rozsądną pamięcią. Wersja 4/128 GB broni się ceną, ale to odmiana 8/256 GB jest znacznie ciekawsza. Jeżeli jej cena utrzyma się poniżej 1000 zł, C100 5G będzie bardzo sensowną propozycją. Powyżej tej granicy trzeba już porównywać go z mocniejszymi promocjami na modele Motoroli, Redmi, POCO i inne smartfony realme.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zalety realme C100 5G&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;niska cena&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;5G w tanim telefonie&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;8 GB RAM daje wyraźnie lepszy komfort niż 4 GB w typowych budżetowcach&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;256 GB pamięci jest dużym plusem w tym segmencie&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;obsługa kart microSD do 2 TB&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;MediaTek Dimensity 6300 wystarcza do codziennego korzystania&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;ponad 0,5 mln punktów w AnTuTu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;bardzo duża bateria 6600 mAh&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;ładowanie 45 W&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;ładowanie zwrotne 6,5 W&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;bypass charging&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;deklarowane co najmniej 80 procent pojemności po 1600 cyklach ładowania&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;duży ekran 6,8 cala&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;w miarę dobra czytelność ekranu na zewnątrz&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;NFC&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;czytnik linii papilarnych&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Dual SIM&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;główny aparat 50 MP robi dobre zdjęcia w swojej klasie cenowej&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;realme UI 7.0 na Androidzie 16&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Mini Capsule 4.0&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;etui w zestawie&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;odporność IP64&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;deklarowana zgodność z MIL-STD-810H&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wady realme C100 5G&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;ekran ma tylko rozdzielczość HD+&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;to IPS, a nie AMOLED&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;brak HDR&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;144 Hz tylko w wybranych apkach&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;szerokie ramki z przodu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;duża obudowa i masa około 212 g nie każdemu będą odpowiadać&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;obudowa i ekran łatwo się brudzą&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wi-Fi 5 jest przestarzałe&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;kamera selfie 5 MP jest bardzo podstawowa&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wideo tylko 1080p 30 fps&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;jeden aparat z tyłu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wyspa aparatów sztucznie sugeruje bardziej rozbudowany zestaw&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;dużo preinstalowanych aplikacji&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;brak Google Discover&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;brak rozbudowanych funkcji generatywnej AI&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;jeden głośnik o słabej jakości&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;ładowarka 45 W jest sprzedawana osobno&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wersja 8/256 GB jest na razie słabo dostępna w Polsce&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Sprawdziliśmy OPPO Find X9 Ultra – oto nasze pierwsze wrażenia</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-oppo-find-x9-ultra-oto-nasze-pierwsze-wrazenia"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-oppo-find-x9-ultra-oto-nasze-pierwsze-wrazenia</id>
    <updated>2026-04-21T18:59:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;OPPO Find X9 Ultra to kolejny po vivo fotograficzny flagowiec z krwi i kości, w którym reszta elementów została podporządkowana obrazowi. Widać to od razu po ogromnej wyspie aparatów, po obecności dodatkowego przycisku do szybkiego uruchamiania aparatu i po całej filozofii tego modelu, mocno inspirowanej światem Hasselblada. To telefon duży i ciężki. W wersji Canyon Orange wygląda świetnie i naprawdę wyróżnia się na tle większości dzisiejszych smartfonów, ale jednocześnie od pierwszej chwili daje do zrozumienia, że wygoda noszenia w kieszeni nie była tu najważniejszym priorytetem. Wielka wyspa aparatów mocno wpływa na balans całej konstrukcji. Smartfon wyraźnie czuć w dłoni, mocno zaznacza swoją obecność w kieszeni i nie daje zapomnieć, że podporządkowano go fotografii. Na blacie w ogóle się nie buja, ale położenie go na ładowarce bezprzewodowej Apple jest ekstremalnie trudne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Aparat jest tu najważniejszy&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najmocniejszą stroną Find X9 Ultra pozostaje zestaw aparatów. Główny moduł 200 MP z sensorem Sony LYTIA 901 o rozmiarze 1/1,12 cala i obiektywem f/1.5 zapowiada bardzo mocną jakość w niemal każdym scenariuszu. Obok niego pracuje przydatny teleobiektyw 3x 200 MP z dużym sensorem 1/1,28 cala, światłem f/2.2 i możliwością ostrzenia już od 15 cm, co w praktyce czyni z niego nie tylko aparat do portretów i zbliżeń, ale też bardzo ciekawe narzędzie do telemakro. Do tego dochodzi ultraszeroki aparat 50 MP z autofokusem oraz dodatkowy czujnik True Color Camera, który ma poprawiać pomiar balansu bieli i naturalność kolorów. Największą ciekawostką jest jednak drugi teleobiektyw, czyli 50 MP 10x z ekwiwalentem 230 mm i światłem f/3.5. To właśnie ten moduł sprawia, że Find X9 Ultra wyróżnia się na tle większości konkurentów. Prawdziwy zoom optyczny 10x w telefonie robi wrażenie i już po pierwszych próbach widać, że to nie jest tylko marketingowa ozdoba, ale realnie użyteczne narzędzie do zdjęć z dużej odległości. Ostatnio taki teleobiektyw oferował chyba Galaxy S23 Ultra.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W Find X9 Ultra poszczególne ogniskowe mają wyraźnie rozpisane role. Główny aparat ma odpowiadać za najbardziej uniwersalne ujęcia dzienne i nocne, teleobiektyw 3x daje portret, detal i pracę z bliska, a moduł 10x otwiera zupełnie inną klasę kadrowania niż w większości dzisiejszych flagowców. Daje możliwość pracy z detalem architektonicznym, z kadrem z dystansu, z kompresją planów i z fotografią, której po prostu nie da się zrobić klasycznym teleobiektywem 3x czy 5x bez wyraźnej utraty jakości. Dla kogoś, kto faktycznie robi zdjęcia telefonem, to nie jest ciekawostka. To jeden z kluczowych argumentów za tym urządzeniem. W tym segmencie mało który producent próbuje iść tak daleko z użytecznym przybliżeniem optycznym. OPPO zrobiło to odważnie i właśnie dlatego ten moduł trzeba traktować jako jeden z fundamentów całego modelu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Warto też osobno wspomnieć o Hasselblad Earth Explorer Kit. W skład zestawu wchodzi etui OPPO Hasselblad Explorer Case wykończone ciemnozieloną ekoskórą, z charakterystycznym pomarańczowym dwustopniowym przyciskiem migawki, który pozwala półwciśnięciem ustawić ostrość, a pełnym naciśnięciem wykonać zdjęcie. Do tego dochodzi fizyczne pokrętło do płynnej kontroli zoomu, a wokół modułu aparatów można zamocować adapter obsługujący standardowe filtry 67 mm. Najciekawszym elementem zestawu pozostaje jednak OPPO Hasselblad 300mm Explorer Teleconverter, czyli zewnętrzny telekonwerter z metalową obudową i układem 16 soczewek w 11 grupach, montowany do teleobiektywu 3x. Po jego podpięciu Find X9 Ultra oferuje ekwiwalent ogniskowej 300 mm i 13-krotny zoom optyczny, a przy wykorzystaniu matrycy 200 MP pozwala uzyskać bardzo ostre zdjęcia także przy jeszcze większych przybliżeniach. Niestety my w komplecie nie dostaliśmy tego zestawu. Nie wiemy też, czy ma być dostępny w Polsce. &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zdjęcia zapowiadają bardzo wysoki poziom&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po tygodniu korzystania i po obejrzeniu przykładowych fotografii trudno nie odnieść wrażenia, że OPPO walczy z vivo o ścisłą czołówkę mobilnej fotografii. Najlepiej już na tym etapie wypadają kadry architektury, detali miejskich, portrety i sceny nocne. W zdjęciach budynków, fasad, okien i ulicznych elementów widać bardzo dużą ilość szczegółów, dobrą plastykę i solidną kontrolę nad geometrią kadru. Portrety prezentują się naturalnie i nie wyglądają jak przesadnie sztuczny efekt generowany wyłącznie przez oprogramowanie. Dobre wrażenie robią również zdjęcia wnętrz i scen z mieszanym światłem, gdzie duży sensor główny i rozbudowane przetwarzanie obrazu powinny dawać przewagę nad wieloma klasycznymi flagowcami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;To może być także bardzo mocny telefon do wideo&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Find X9 Ultra od początku robi dobre wrażenie nie tylko w fotografii, ale też w filmowaniu. Pierwsze nagrania wyglądają bardzo dobrze, a sama specyfikacja wideo jest imponująca. Telefon obsługuje 4K 60 fps Dolby Vision na wszystkich aparatach, a dwa moduły 200 MP pozwalają nagrywać także 4K 120 fps oraz 8K 30 fps. Dochodzi do tego profil O-Log2, obsługa 3D LUT i certyfikacja ACES, więc OPPO próbuje przekonać użytkownika, że to sprzęt nie tylko do szybkiego wrzucenia filmiku na social media, ale też do bardziej świadomej pracy z kolorem i montażem. W codziennym użyciu liczy się jednak przede wszystkim to, że nagrania już na starcie wypadają bardzo dobrze i nie wyglądają jak dodatek do fotograficznego telefonu. Tu także czuć, że OPPO chciało zbudować możliwie kompletne narzędzie dla ludzi, którzy naprawdę lubią fotografować i filmować smartfonem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent daje użytkownikowi narzędzia, które mają zwiększać kontrolę nad zdjęciem. Jest Hasselblad Master Mode, są pliki 50 MP RAW MAX i 50 MP JPEG MAX, są symulacje filmowe i możliwość pracy na bardziej elastycznych plikach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po stronie wad trzeba jednak dopisać, że im więcej takich trybów i funkcji, tym większe ryzyko przeładowania. Find X9 Ultra nie daje prostego doświadczenia fotograficznego. Dla części odbiorców będzie to zaleta. Dla innych może to być wada, bo nie każdy chce przedzierać się przez kolejne tryby, profile i ustawienia, żeby po prostu zrobić zdjęcie. W telefonie tej klasy da się to obronić, ale trzeba uczciwie zaznaczyć, że bogactwo nie zawsze idzie w parze z przejrzystością.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Ekran jest świetny&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ekran należy do ścisłej czołówki. To 6,82-calowy panel QHD+ LTPO AMOLED 1-144 Hz z bardzo wysoką jasnością, bardzo dobrą czytelnością w słońcu i świetną ostrością obrazu. W praktyce wszystko wygląda tu po prostu flagowo. W jasny dzień z widocznością nie ma problemu, odświeżanie 144 Hz jest dostępne dla tych, którzy chcą maksymalnej płynności, a rozdzielczość 3168 x 1440 robi bardzo dobre wrażenie przy przeglądaniu zdjęć i materiałów wideo. Ważne jest też to, że w samplu widać realnie działające LTPO i rozbudowane opcje personalizacji ekranu, w tym Always On Display.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wydajność nie budzi żadnych wątpliwości&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sercem telefonu jest Snapdragon 8 Elite Gen 5 i po tygodniu trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia do szybkości działania. System działa błyskawicznie, aplikacje otwierają się od razu, a benchmarki pokazują poziom zarezerwowany dla absolutnie najmocniejszych smartfonów na rynku. W AnTuTu wynik przekraczający 4 miliony punktów robi wrażenie, ale ważniejsze jest to, że w codziennym korzystaniu telefon po prostu sprawia wrażenie sprzętu bez żadnych wyraźnych ograniczeń. Do tego dochodzą szybka pamięć UFS 4.1, RAM LPDDR5X i rozbudowane chłodzenie. Oczywiście dopiero dłuższe testy pokażą, jak ten model radzi sobie pod ciągłym, bardzo wysokim obciążeniem przy długim nagrywaniu 8K czy wielominutowej grze, ale na tym etapie nie ma wątpliwości, że wydajnościowo OPPO celuje w absolutny top.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria to jeden z największych atutów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Drugim obok aparatu filarem tego telefonu jest bateria. Akumulator 7050 mAh robi ogromne wrażenie już na papierze, ale jeszcze ważniejsze jest to, że po tygodniu użytkowania Find X9 Ultra rzeczywiście zapowiada się na smartfon o bardzo mocnym czasie pracy. To szczególnie istotne w telefonie fotograficznym, bo aparat, wideo, jasny ekran i obróbka obrazu potrafią pożerać energię w ekspresowym tempie. Tutaj OPPO daje nie tylko dużą pojemność, ale też szybkie ładowanie przewodowe 100 W i bezprzewodowe 50 W. Jedyna rzecz, która już teraz potrafi zirytować, to ogromna wyspa aparatów utrudniająca wygodne ułożenie telefonu na ładowarce indukcyjnej. To praktyczny detal, ale właśnie w tak drogim i rozbudowanym modelu takie szczegóły mają znaczenie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;ColorOS 16 jest dopracowany, ale momentami aż zbyt bogaty&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;ColorOS 16 jest bardzo dopracowany, szybki i estetyczny, ale też wyraźnie przeładowany funkcjami. Z jednej strony mamy tu ogrom dodatków, które wielu użytkownikom mogą się spodobać. Jest Pisanie AI, Tłumaczenie AI, AI VoiceScribe, są napisy na żywo, czysty głos, dźwięk holograficzny, rozbudowane ustawienia haptyki, korektor kolorów wideo, zwiększanie ostrości obrazu, tryb jednoręczny, tryb dziecka, inteligentny pasek boczny i masa mniejszych funkcji. Z drugiej strony taki system wymaga czasu. Nie wszystko da się od razu odkryć, nie wszystko jest równie potrzebne, a część rozwiązań brzmi lepiej w prezentacji niż później w codziennym użyciu. Trzeba też pamiętać, że niektóre funkcje AI i część wsparcia językowego mogą być zależne od rynku, a w napisach na żywo język polski pojawia się jako wersja beta.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;To telefon dla konkretnego odbiorcy&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Po tygodniu korzystania widać już dość wyraźnie, do kogo OPPO kieruje ten model. Find X9 Ultra nie jest flagowcem dla każdego. To telefon dla osób, które naprawdę lubią mobilną fotografię, chcą korzystać z długich ogniskowych, cenią rozbudowane tryby aparatu i są w stanie zaakceptować duże gabaryty, sporą wagę oraz prawdopodobnie bardzo wysoką cenę. Jeżeli ktoś chce po prostu świetnego, poręcznego smartfona do wszystkiego, na rynku znajdzie urządzenia bardziej uniwersalne. Jeżeli jednak priorytetem są zdjęcia, wideo, duża bateria, topowy ekran i poczucie obcowania ze sprzętem zbudowanym bez kompromisów pod kątem zdjęć i filmów, to OPPO Find X9 Ultra już po pierwszym tygodniu zapowiada się na jeden z najciekawszych telefonów roku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;OPPO bardzo świadomie uznało, że w tym modelu priorytet mają fotografia, wideo i sprzętowe poczucie obcowania z czymś wyjątkowym. Jeśli ktoś szuka dokładnie tego, może być zachwycony. Jeśli ktoś chce maksymalnej wygody i uniwersalności, może uznać, że ten model jest zbyt radykalny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najciekawszym punktem odniesienia dla OPPO Find X9 Ultra pozostaje dziś vivo X300 Ultra, ale oba telefony dochodzą do podobnego celu trochę inną drogą. OPPO daje już w samym telefonie natywne 10x. OPPO może być wygodniejszym wyborem dla kogoś, kto chce mieć ekstremalnie mocny zoom i bardzo rozbudowany zestaw foto bez konieczności każdorazowego sięgania po dodatkowe akcesoria.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>OPPO Find X9 Ultra – takie robi zdjęcia</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/oppo-find-x9-ultra-takie-robi-zdjecia"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/oppo-find-x9-ultra-takie-robi-zdjecia</id>
    <updated>2026-04-21T18:59:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W Find X9 Ultra OPPO stawia na możliwie szeroki zestaw ogniskowych, bardzo ambitny zoom i rozwiązania, które mają przypominać obsługę bardziej zaawansowanego aparatu niż klasycznego smartfona.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Główny moduł korzysta z matrycy 200 MP Sony LYTIA 901 w rozmiarze 1/1,12 cala i z jasnym obiektywem f/1.5. Już na papierze wygląda to jak zestaw z najwyższej półki, który ma łączyć wysoką szczegółowość z dobrą pracą w słabym świetle. Obok niego jest teleobiektyw 3x 200 MP z dużym sensorem 1/1,28 cala, światłem f/2.2 i możliwością ostrzenia już od 15 cm. To ważne, bo ten aparat nie pełni tu tylko roli klasycznego zoomu do portretów. Ma też robić za bardzo mocne telemakro, a więc moduł do ciasnych kadrów, detali i zdjęć z wyraźnym odcięciem tła.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największym wyróżnikiem pozostaje jednak drugi teleobiektyw, czyli 50-megapikselowy moduł 10x z ekwiwalentem 230 mm i światłem f/3.5. OPPO bardzo mocno akcentuje, że mamy tu natywny zoom optyczny 10x i to rzeczywiście robi wrażenie, bo taki zoom ostatnio był chyba w serii Galaxy S23.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do kompletu dochodzi jeszcze aparat ultraszerokokątny 50 MP z autofokusem. To też jest istotne, bo w wielu smartfonach moduł ultraszeroki jest traktowany po macoszemu, a tutaj ma być pełnoprawnym narzędziem do krajobrazu, architektury i ciasnych wnętrz. OPPO dorzuca do tego nową generację sensora True Color Camera, czyli dodatkowego czujnika multispektralnego odpowiedzialnego za pomiar balansu bieli i kolorów. W teorii ma on pomagać w uzyskaniu bardziej naturalnych barw.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W Find X9 Ultra jest też nowa odsłona Hasselblad Master Mode, są pliki 50 MP RAW MAX i 50 MP JPEG MAX, są klasyczne symulacje filmowe i jest wyraźnie większy nacisk na naturalniejsze przetwarzanie obrazu. Producent zapowiada mniej agresywny tone mapping i bardziej fotograficzny charakter zdjęć. Zbyt mocne wyostrzanie, przesadne HDR i sztuczne kolory najczęściej psują odbiór zdjęć ze smartfonów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W Find X9 Ultra świetnie wypadają ujęcia architektury i detali miejskich. W zdjęciach fasad, okien, zegara czy fragmentów zabudowy widać wysoką ilość detalu i dobre rozdzielenie drobnych elementów. Telefon ma też wyraźnie dobrze radzić sobie z geometrią kadrów i czystością obrazu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;OPPO stawia też na naturalny wygląd skóry i miękkie, estetyczne odcięcie planów w portretach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Find X9 Ultra dobrze pracuje również w trudniejszych warunkach mieszanego światła.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon potrafi nie tylko zrobić ładne statyczne zdjęcie, ale także szybko ustawić ostrość i zamrozić ruch.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do OPPO można też podłączyć dedykowany telekonwerter powiększający optyczne powiększenie, ale my niestety nie otrzymaliśmy go w zestawie testowym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Jabra Evolve3 85 - duński producent ma nowy, topowy model słuchawek, już nie tylko biznesowych</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/jabra-evolve3-85-dunski-producent-ma-nowy-topowy-model-sluchawek-juz-nie-tylko-biznesowych"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/jabra-evolve3-85-dunski-producent-ma-nowy-topowy-model-sluchawek-juz-nie-tylko-biznesowych</id>
    <updated>2026-04-21T12:05:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Od 1 marca 2026 roku na polskim rynku dostępny jest nowy zestaw słuchawkowy Jabra Evolve3 85. Producent promuje ten model jako uniwersalne rozwiązanie do hybrydowej pracy, które ma sprawdzić się zarówno podczas spotkań biznesowych, jak i w codziennym użytkowaniu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Słuchawki kosztują 1999 złotych, co plasuje je na najwyższej półce cenowej. Głównym założeniem projektantów było stworzenie sprzętu, który łączy certyfikacje biznesowe i wysoką jakość rozmów z designem przypominającym słuchawki konsumenckie. Największą zmianą w porównaniu do poprzednich generacji jest całkowita rezygnacja z klasycznego wysięgnika mikrofonu. Model Evolve3 85 to konstrukcja wokółuszna, która ma zapewnić maksymalną izolację w hałaśliwych środowiskach. Jest też model Evolve3 75, który ma bardzo zbliżoną specyfikację, poza mniejszym rozmiarem nauszników, bowiem jest to model nauszny, a nie wokółuszny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sprawdźmy zatem, czy słuchawki Jabra Evolve3 85 faktycznie sprawdzają się w codziennym użytkowaniu i czy są w stanie dogonić takich konkurentów jak Sony i Bose.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jabra Evolve3 85 wyróżnia się bardzo smukłą konstrukcją. Słuchawki są o 35% smuklejsze i o 23% lżejsze w porównaniu do modelu Evolve2 85. Waga całego zestawu to zaledwie 220 gramów, co jest bardzo dobrym wynikiem. Producent zrezygnował z popularnej skóry ekologicznej na rzecz dwuwarstwowych, oddychających poduszek z materiału, co przekłada się na wyższy komfort podczas wielogodzinnych sesji i zapobiega przegrzewaniu się uszu. Kształt nauszników został tak zaprojektowany, aby nie dociskać uszu do wewnętrznych ścianek słuchawek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeśli chodzi o fizyczne interfejsy, na obudowie słuchawek znajdziemy port USB-C, który służy między innymi do ładowania baterii, ale można za jego pomocą podłączyć się bezpośrednio do komputera i tak przesyłać dźwięk. Producent nie zapomniał również o klasycznym gnieździe audio 3,5 milimetra, co umożliwia tradycyjne połączenie przewodowe. Jednak w tym trybie również potrzebne jest zasilanie, czyli rozładowane słuchawki nie będą działały w ten sposób.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na obudowie znajdziemy łatwo dostępny przycisk wyciszania mikrofonu. Warto zwrócić uwagę, że w modelach zoptymalizowanych pod kątem Microsoft Teams na nauszniku znajduje się dedykowany przycisk, który zapewnia natychmiastowy dostęp do tej platformy i powiadomień z nią związanych. Słuchawki mają też przyciski do regulacji głośności, zatrzymywania i wznawiania odtwarzania oraz zmiany trybu pracy ANC.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dopełnieniem obsługi są inteligentne czujniki – automatycznie wstrzymują muzykę po zdjęciu słuchawek i wznawiają odtwarzanie po ich ponownym założeniu. Ponadto aplikacja mobilna Jabra Plus pozwala na włączenie funkcji odbierania połączeń przychodzących poprzez samo podniesienie słuchawek z bazy lub podkładki ładującej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zestaw składa się na płasko i chowa do dołączonego, wyjątkowo cienkiego etui podróżnego, które bez problemu mieści się w torbie czy plecaku. Etui jest wyraźnie cieńsze niż w przypadku innych słuchawek nausznych oferowanych z etui w zestawie, np. od Sony WH-1000XM6. Dzięki temu Jabry zajmują dużo mniej miejsca i łatwiej je nosić zawsze ze sobą. Do budowy użyto materiałów pochodzących z recyklingu, w tym aluminium i tworzyw sztucznych. Bardzo podoba mi się zawias przy każdym z nauszników wykonany w całości z metalu. Działa płynnie, precyzyjnie i budzi zaufanie pod kątem jakości. Dla porównania wielu użytkowników zgłaszało, że ten element ulegał awarii w nausznych słuchawkach Sony i mnie też się to przytrafiło w modelu ULT użytkowanym przez syna. Słuchawki Jabra wyglądają pod tym kątem o wiele solidniej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Co istotne z punktu widzenia trwałości, poduszki nauszne oraz bateria są wymienne. Brak wystającego ramienia mikrofonu sprawia, że Jabra Evolve3 85 nie wygląda jak typowy sprzęt biurowy, dzięki czemu można w nich swobodnie wyjść na ulicę. Słuchawki są obecnie dostępne w kolorze czarnym, a od kwietnia 2026 roku na wybranych rynkach pojawi się także wariant Warm Gray, który widnieje na naszych zdjęciach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W pudełku, oprócz słuchawek, znajdziemy wstępnie sparowany adapter Bluetooth Link 390. W zależności od wybranej wersji zestawu, występuje on w wariancie z wtykiem USB-C lub USB-A. Wariant z USB-C, który miałem w zestawie, może być na stałe podłączony do laptopa, bo jest na tyle mały, że nie grozi mu wyłamanie. Słuchawki nie wymagają używania tego nadajnika do działania, ponieważ łączą się też bezpośrednio przez standardowy moduł Bluetooth komputera czy telefonu. Jego wykorzystanie przynosi jednak korzyści, zapewniając przede wszystkim pełną zgodność i stabilne działanie z najpopularniejszymi platformami komunikacyjnymi wraz z diodami informującymi o stanie. Dongle zwiększa również zasięg bezprzewodowy do 30 metrów, co pozwala na swobodne przemieszczanie się po biurze podczas długich rozmów. Dodatkowo dedykowany adapter charakteryzuje się zauważalnie niższym opóźnieniem transmisji dźwięku w porównaniu do standardowego parowania Bluetooth. Warto jednak pamiętać, że pod maską technologia ta nadal opiera się na łączności Bluetooth, a nie na dedykowanym paśmie radiowym 2,4 GHz, które minimalizuje opóźnienia w gamingowych zestawach słuchawkowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Etui ma przewidziane specjalne miejsce na umieszczenie dongla, ale jest to jedynie otwór w filcu, który nie trzyma adaptera zbyt pewnie. Nieostrożne otworzenie etui trzymając je pod kątem może spowodować, że dongle wypadnie i się zgubi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Aplikacja mobilna&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do zarządzania słuchawkami służy nowa aplikacja Jabra Plus, która zastępuje starsze oprogramowanie. Należy odnotować, że interfejs aplikacji nie jest dostępny w języku polskim, choć w środowisku korporacyjnym, do którego kierowany jest ten sprzęt, nie powinno to stanowić większego problemu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aplikacja daje szerokie możliwości konfiguracji. Na ekranie głównym widzimy stan naładowania baterii oraz możemy przełączać tryby dźwięku między redukcją hałasu, trybem wyłączonym a trybem świadomości otoczenia, dla którego przewidziano trzystopniowy suwak natężenia przepuszczanych dźwięków.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W sekcji ustawień znajdziemy bogaty wachlarz opcji, które obejmują:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;zarządzanie połączeniami: włączanie automatycznej diody zajętości, przestrzenny dźwięk podczas rozmów, wybór profilu dźwięku (uwydatnione tony wysokie, normalny, uwydatnione tony niskie), odrzucanie połączeń, gdy jesteśmy zajęci oraz interwał przypomnienia o wyciszonym mikrofonie (od 10 do 60 sekund)&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;ogólne sterowanie obejmuje: zmianę nazwy urządzenia, włączanie dźwięków przycisków, czujnik noszenia (automatyczne wstrzymywanie i wznawianie muzyki po zdjęciu i założeniu słuchawek), odbieranie połączeń po podniesieniu z bazy oraz ustawienia trybu uśpienia (od 15 minut do 8 godzin)&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;korektor muzyczny: pięciopasmowy equalizer (60 Hz, 250 Hz, 1 kHz, 4 kHz, 7,6 kHz) z gotowymi profilami takimi jak mowa, podbicie basu czy wysokie tony, z możliwością zapisu własnych ustawień&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;dźwięk i słuch: wybór poziomu ochrony słuchu (od standardowego PeakStop, przez połączenie z IntelliTone, aż po normę G616), włączanie dźwięku przestrzennego dla multimediów oraz redukcję szumu wiatru&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;głos i sztuczna inteligencja: wybór rodzaju powiadomień dźwiękowych (komunikaty głosowe, proste tony lub tylko powiadomienia krytyczne)&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;W zakładce pomocy użytkownik ma dostęp do aktualizacji oprogramowania układowego, wirtualnego asystenta, instrukcji obsługi oraz funkcji lokalizacji słuchawek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie ulega wątpliwości, że nacisk został położony przede wszystkim na zaawansowane funkcje dotyczące rozmów głosowych. Dioda informująca o rozmowie, funkcje ochrony słuchu oraz regulacja sidetone, czyli tego, ile własnego głosu słyszymy podczas rozmowy, to rozwiązania, których nie znajdziemy w słuchawkach konsumenckich.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Jakość dźwięku&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Evolve3 85 to słuchawki wokółuszne (over-ear) z 32-milimetrowymi przetwornikami, obsługujące kodeki SBC, AAC i LC3. Pasmo głośnika obejmuje 20–20000 Hz w trybie muzyki, impedancja wynosi 35 Ω, a czułość – 108,5 dB przy 5 mW.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktyce brzmienie jest poprawne i wyważone. Pasmo środkowe, odpowiadające za zrozumiałość głosu, gra czysto i naturalnie – Jabra zoptymalizowała słuchawki pod kątem rozmów i momentami można to trochę odczuć. Bas jest wyeksponowany bardziej niż w typowych słuchawkach studyjnych, ale nie przesadnie – muzyka ma ciężar i głębię. Słabszym punktem jest górna część pasma, przez co skrzypce, talerze perkusji i przestrzeń nagrania brzmią mniej otwarcie niż w dedykowanych słuchawkach konsumenckich zbliżonej klasy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dźwięk przestrzenny (Enhanced Spatial Sound) działa skutecznie podczas rozmów – głosy brzmią naturalniej, z poczuciem otwartości, które ogranicza zmęczenie w długich sesjach. W aplikacji Jabra Plus dostępny jest korektor, który pozwala skorygować charakterystykę brzmienia pod własne preferencje.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Jakość rozmów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W tej kategorii Jabra Evolve3 85 radzi sobie znakomicie. Producent zastosował system sześciu mikrofonów MEMS oraz technologię Jabra ClearVoice. Została ona oparta na głębokim uczeniu maszynowym, które wytrenowano na 60 milionach rzeczywistych zdań, aby układ potrafił skutecznie odizolować głos użytkownika od hałasu tła. Brak fizycznego ramienia mikrofonu nie wpływa negatywnie na jakość przechwytywanego głosu, co było głównym celem inżynierów Jabra.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Algorytmy bardzo dobrze radzą sobie z wycinaniem odgłosów kawiarni, ruchu ulicznego czy rozmów w biurze typu open space. Gdy użytkownik milczy, rozmówcy po drugiej stronie słyszą całkowitą ciszę, a głos przenoszony jest czysto i naturalnie. Słuchawki są również przystosowane do obsługi asystentów opartych na sztucznej inteligencji, jak podaje producent, zapewniając dokładność rozpoznawania słów na poziomie 96 procent. Przydatną funkcją jest Sidetone, która pozwala na odsłuch własnego głosu, co zapobiega nieświadomemu krzyczeniu podczas rozmowy w słuchawkach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Jakość ANC i trybu dźwięku otoczenia&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aktywna redukcja hałasu w modelu Jabra Evolve3 85 ma charakter adaptacyjny, co oznacza, że automatycznie dostosowuje się do otoczenia. Izolacja pasywna dzięki dobrze zaprojektowanym nausznikom już na wstępie odcina sporo dźwięków. Sam system ANC sprawnie radzi sobie z niskimi częstotliwościami, takimi jak szum klimatyzacji czy warkot silników komunikacji miejskiej oraz zadowalająco tłumi biurowy gwar. Dużą zaletą jest fakt, że redukcja hałasu pozostaje aktywna również podczas prowadzenia rozmów telefonicznych, co nie w każdych słuchawkach jest standardem. Jeśli jednak chcemy po prostu słuchać muzyki w bardzo głośnym otoczeniu, to ANC nie radzi sobie tak dobrze, jak najwyższe modele słuchawek konsumenckich, które z natury są zaprojektowane do użytku w samolotach i innych miejscach daleko wykraczających poza warunki biurowe. Jabra Evolve3 85 pozwalają nam prowadzić rozmowę np. na bardzo głośnych targach, ale ustępują konkurencji, gdy chcemy się skupić na detalach utworów muzycznych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tryb HearThrough działa bardzo dobrze, skutecznie przepuszczając dźwięki otoczenia, co pozwala na rozmowę w sklepie lub w biurze bez konieczności zdejmowania słuchawek. Rozmowa w trybie dźwięków otoczenia brzmi naturalnie i nie ma problemu z rozumieniem naszego rozmówcy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Czas pracy na baterii&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wyniki czasu pracy na jednym ładowaniu są wyjątkowo wysokie. Jabra Evolve3 85 pozwala na prowadzenie rozmów do 25 godzin bez użycia ANC, a po włączeniu redukcji hałasu czas ten wynosi 21 godzin. Jeśli używamy słuchawek tylko do słuchania muzyki, czas pracy sięga imponujących 120 godzin bez ANC i 55 godzin z włączonym tłumieniem. Takie dane podaje producent i nic w trakcie testów nie podaje ich w wątpliwość.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Słuchawki ładuje się przez port USB-C, a pełne naładowanie zajmuje około 180 minut. Zaimplementowano tu bardzo wydajny system szybkiego ładowania – zaledwie 5 minut podłączenia do prądu wystarcza na 5 godzin pracy, a kwadrans daje 10 godzin działania. Dużym udogodnieniem jest możliwość ładowania bezprzewodowego – lewy nausznik ma płaską powierzchnię, którą wystarczy położyć na dowolnej ładowarce w standardzie Qi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jabra Evolve3 85 to dopracowany sprzęt, który dobrze realizuje swoje główne założenie – łączy funkcje profesjonalnego narzędzia do pracy z formą codziennych słuchawek. Rezygnacja z mikrofonu na pałąku przy jednoczesnym zachowaniu świetnej jakości rozmów to duży krok naprzód. Bardzo lekka i wygodna konstrukcja, wyjątkowo długi czas pracy na baterii z opcją ładowania bezprzewodowego oraz świetna aplikacja zarządzająca to mocne argumenty przemawiające za tym urządzeniem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie ma jednak złudzeń co do tego, co było priorytetem podczas projektowania Jabra Evolve3 85. To słuchawki przede wszystkim do rozmów, zaprojektowane z myślą o środowisku korporacyjnym i posiadające certyfikaty do wykorzystania z platformą Teams i nie tylko. Szyfrowane połączenie zapewnia bezpieczeństwo podczas rozmów. Jest to więc propozycja dla osób, które dużo czasu spędzają na tzw. callach i przy okazji chcą te same słuchawki wykorzystać do słuchania muzyki poza pracą, ale nie odwrotnie. Jeśli ktoś chce przede wszystkim delektować się muzyką, okazjonalnie prowadząc rozmowę telefoniczną i nie interesują go certyfikaty, to klasyczne słuchawki konsumenckie zapewnią lepsze brzmienie i skuteczniejszą redukcję szumów w niższej cenie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mając na uwadze kwotę 1999 złotych, jest to produkt skierowany głównie do profesjonalistów, którzy spędzają wiele godzin na spotkaniach online, pracują z różnych miejsc i nie chcą nosić przy sobie dwóch osobnych par słuchawek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zalety&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Bardzo wysoka jakość rozmów i skuteczna separacja głosu od otoczenia dzięki technologii ClearVoice i sześciu mikrofonom&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Brak wysięgnika mikrofonu przy zachowaniu profesjonalnej jakości połączeń&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Lekka i smukła konstrukcja jak na model wokółuszny (220 g)&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wysoki komfort noszenia dzięki oddychającym poduszkom i dobrze wyprofilowanym nausznikom&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Składana konstrukcja i bardzo cienkie etui ułatwiające transport&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Solidne wykonanie, m.in. metalowe zawiasy budzące zaufanie pod kątem trwałości&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wymienne poduszki i bateria zwiększające żywotność produktu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Bardzo długi czas pracy na baterii (do 120 godzin muzyki, do 25 godzin rozmów)&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Szybkie ładowanie zapewniające wiele godzin pracy w kilka minut&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Wsparcie dla ładowania bezprzewodowego w standardzie Qi&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Rozbudowana aplikacja Jabra Plus z szerokimi możliwościami konfiguracji&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Funkcje typowo biznesowe, m.in. dioda zajętości, Sidetone, ochrona słuchu, zarządzanie połączeniami&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Adaptacyjne ANC działające także podczas rozmów&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Skuteczny tryb HearThrough umożliwiający naturalny kontakt z otoczeniem&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Stabilna łączność i większy zasięg dzięki dołączonemu adapterowi Bluetooth&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Uniwersalny charakter – jedno urządzenie do pracy i codziennego użytku&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wady&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Wysoka cena - 1999 zł&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Jakość dźwięku podczas słuchania muzyki ustępuje najlepszym słuchawkom konsumenckim w tej cenie&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Scena dźwiękowa mogłaby być szersza&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;ANC słabsze niż w topowych modelach konsumenckich, szczególnie przy słuchaniu muzyki w bardzo głośnym otoczeniu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Aplikacja mobilna nie jest dostępna w języku polskim&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Etui ma słabo zabezpieczone miejsce na adapter Bluetooth, który może wypaść&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;Adapter nadal opiera się na Bluetooth, więc opóźnienia są wyższe niż w rozwiązaniach 2,4 GHz&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Amazfit T-Rex Ultra 2 - tytan, bardzo dobra bateria i mapy offline</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-amazfit-t-rex-ultra-2-tytan-bardzo-dobra-bateria-i-mapy-offline"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-amazfit-t-rex-ultra-2-tytan-bardzo-dobra-bateria-i-mapy-offline</id>
    <updated>2026-04-20T11:46:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;T-Rex Ultra 2 to najwyżej pozycjonowany model Amazfita. Ten outdoorowy smartwatch chce rywalizować z najwyższymi modelami konkurencji. W porównaniu do modelu Amazfit T-Rex 3 Pro nie jest już tylko opłacalną alternatywą, ale próbą wejścia do segmentu premium, gdzie liczy się nie tylko cena, ale też kompletność funkcji oraz wytrzymałość na najtrudniejsze warunki. To nie tylko zegarek sportowy, ale narzędzie dla najbardziej wymagających użytkowników.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Amazfit T-Rex Ultra 2 kosztuje 2399 zł, czyli wyraźnie więcej niż T-Rex 3 Pro, którego cena to 1699 zł. W zamian oferuje większą baterię, dwa razy więcej pamięci, ulepszoną konstrukcję wykorzystującą więcej tytanu oraz bardziej rozbudowane funkcje. To sprzęt zaprojektowany z myślą o długich wyprawach i długodystansowych ultramaratonach. Należy więc zadać sobie dwa pytania: czy T-Rex Ultra 2 faktycznie może aspirować do najwyższej półki wśród zegarków sportowych oraz czy warto dopłacać ponad to, co oferuje model T-Rex 3 Pro?&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Co nowego w T-Rex Ultra 2 w porównaniu do T-Rex 3 Pro?&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Amazfit T-Rex Ultra 2 jest wyraźnie większy i cięższy od modelu Pro. Jego koperta ma 51 mm, wobec 48 mm lub 44 mm w wersji Pro, a całość waży o około 15 g więcej. Aby zachować proporcje, zmieniono szerokość mocowania paska ze standardowych 22 mm na 26 mm. Jest to mocowanie w pełni kompatybilne z systemem Garmin QuickFit.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W modelu Ultra 2 tylna część koperty przylegająca do nadgarstka wykonana jest z tytanu, podczas gdy w modelu Pro użyto tworzywa. Ekran zabezpieczono szkłem szafirowym z powłoką oleofobową. Zmieniono także design obudowy. Usunięto wytłoczony na boku napis T-Rex, zmniejszono osłonę czujników, a sam kształt ramki złagodzono - jest on teraz bardziej okrągły, odchodząc od ośmiokątnego kształtu znanego z serii Pro.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pamięć została podwojona z 32 GB do 64 GB, co daje dużą przestrzeń na mapy topograficzne, muzykę MP3 i podcasty. Pojemność baterii wzrosła o 25% do 870 mAh, co bezpośrednio przekłada się na dłuższy czas pracy wynoszący deklarowane 30 dni w trybie smart w porównaniu do 25 dni w T-Rex 3 Pro.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ultra 2 ma globalne mapy bazowe wgrane już na etapie produkcji, co oznacza, że podstawowa nawigacja jest gotowa do działania natychmiast po wyjęciu z pudełka, a szczegółowe mapy z konturami pobiera się z aplikacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zamiast czerwonego koloru latarki wspomagającego widzenie w nocy, znanego z 3 Pro, model Ultra 2 ma światło zielone, które jest czytelne dla ludzkiego oka w całkowitych ciemnościach, jednocześnie nie zaburzając adaptacji wzroku do mroku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;T-Rex Ultra 2 podnosi jakość użytych materiałów i poziom wytrzymałości. Koperta o średnicy 51 mm ma ramkę, cztery fizyczne przyciski oraz tylny panel wykonane z tytanu klasy 5 (w modelu Pro spód koperty jest wykonany z tworzywa). Taka konstrukcja gwarantuje wysoką odporność na uderzenia i zużycie. Zegarek jest przystosowany do pracy w temperaturach do -30 stopni Celsjusza. Środkowa część obudowy wykonana jest z polimeru wzmocnionego włóknem. Trzeba jednak mieć świadomość, że tak solidna obudowa nie jest propozycją dla każdego. Koperta o średnicy 51 mm i wadze niemal 90 g sprawiają, że zegarek jest masywny, przez co może być mniej komfortowy podczas spania lub noszenia na drobnym nadgarstku. Sam jestem przyzwyczajony do dużych zegarków i T-Rex Ultra 2 nie sprawiał mi pod tym kątem żadnego problemu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zegarek spełnia normę wodoszczelności 10 ATM, co pozwala na pływanie, a certyfikaty nurkowe zezwalają na schodzenie pod wodę na głębokość do 45 metrów. W modelu tym zastosowano wbudowany mikrofon oraz głośnik, co daje możliwość prowadzenia rozmów telefonicznych przez Bluetooth na szlaku oraz bezdotykowej obsługi za pomocą asystenta głosowego. Pasek wykonano z silikonu, ma klasyczną klamrę, a jego szerokość to 26 mm.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ekran jest mocną stroną tego modelu. Amazfit T-Rex Ultra 2 ma wyświetlacz AMOLED o przekątnej 1,5 cala i rozdzielczości 480 na 480 pikseli. Jego jasność maksymalna sięga 3000 nitów, co gwarantuje znakomitą czytelność w ostrym słońcu. Można aktywować tryb ciągłego wyświetlania czasu, choć wpłynie to na skrócenie czasu pracy na baterii. Ekran chroniony jest przez szkło szafirowe, co stawia T-Rex Ultra 2 na równi z najdroższą konkurencją pod kątem odporności na zarysowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Poprzednie modele Amazfita miały szkło, które miało tendencję do łatwego brudzenia się, jakby było pozbawione powłoki oleofobowej. Najwyraźniej Amazfit był świadomy tego problemu, bo sam informuje, że T-Rex Ultra 2 ma nową, ulepszoną powłokę ograniczającą zostawianie odcisków palców, co ma ułatwiać utrzymanie go w czystości. Wydaje się, że nastąpiła tutaj poprawa, ale mam wrażenie, że wciąż ekran Amazfita brudzi się trochę łatwiej od innych zegarków. Z drugiej strony przetarcie ekranu rękawem to nie jest jakiś duży problem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zwykle każdy nowy model zegarka ma nową, domyślną tarczę, która pasuje do jego designu. W przypadku Amazfita zazwyczaj jest to tarcza analogowa. Bardzo chciałbym, aby towarzyszył jej odpowiednik w wersji cyfrowej - niezależnie od tysięcy tarcz dostępnych w sklepie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i funkcje&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pamięć wewnętrzna T-Rexa to 64 GB, z czego dla użytkownika dostępne jest 26,7 GB po uwzględnieniu fabrycznie wgranych map bazowych i oprogramowania systemowego. To dwa razy więcej niż w T-Rexie 3 Pro.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pakiet łączności obejmuje Wi-Fi 2,4 GHz i Bluetooth 5.2. Brakuje obsługi sieci GSM – zegarek wymaga sparowania z telefonem do pełnej funkcjonalności, choć nawigacja, muzyka i mapy działają offline.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na pokładzie znajduje się bogaty zestaw czujników: biometryczny BioTracker 6.0 PPG (5PD + 2LED), akcelerometr, żyroskop, czujnik geomagnetyczny, wysokościomierz barometryczny, czujnik światła otoczenia i czujnik temperatury. Pozycjonowanie realizuje sześć systemów satelitarnych przy wykorzystaniu dwóch częstotliwości, z anteną o polaryzacji kołowej. Precyzja lokalizacji jest bardzo dobra, nawet w terenie miejskim, pomiędzy wysokimi budynkami. W połączeniu z długim czasem działania na baterii to sprzęt wręcz stworzony do rejestracji najdłuższych biegów i wypraw. Nie mam tutaj żadnych uwag.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Moduł NFC umożliwia płatności zbliżeniowe przez Zepp Pay obsługiwany przez Curve, z możliwością zapisania do ośmiu kart jednocześnie. Działa w Polsce i w pozostałych krajach Europy, choć – podobnie jak w T-Rexie 3 Pro – nie jest to bezpośrednia integracja bankowa, lecz pośrednictwo przez Curve. Możliwość bezpośredniego podpięcia karty płatniczej jest po prostu wygodniejsza i tego Amazfit nie oferuje.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wbudowana latarka to jeden z powodów, dla których warto rozważyć zegarki Amazfit z nowszej serii. W T-Rexie Ultra 2 zamontowano diody białą i zieloną – ta ostatnia zastąpiła czerwoną z T-Rexa 3 Pro. Zielone światło jest bardziej przyjazne dla adaptacji wzroku do mroku. Tryb Boost daje 300 lumenów przez krótki czas, co jest użytecznym poziomem jasności w terenie. Latarka z prawdziwego zdarzenia (w przeciwieństwie do świecenia ekranem) to bardzo użyteczna funkcja, po którą sięgam regularnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mikrofon i głośnik pozwalają na korzystanie z asystenta Zepp Flow, który umożliwia sterowanie funkcjami zegarka. Można w ten sposób uruchomić określony trening, rozjaśnić ekran, sprawdzić pogodę czy godzinę zachodu słońca, bez przeklikiwania się przez wszystkie funkcje zegarka. Możliwość nagrania notatek głosowych podczas treningu również może być bardzo przydatna.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zegarek oferuje 187 trybów sportowych, inteligentne rozpoznawanie 25 ćwiczeń siłowych i 8 aktywności, integrację z zewnętrznymi sensorami (pas na klatkę piersiową, miernik mocy, miernik kadencji) oraz synchronizację z platformami takimi jak Strava, TrainingPeaks, Komoot, Relive, Runkeeper i innymi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Nawigacja i mapy&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To jeden z kluczowych obszarów, w których Ultra 2 wyraźnie dystansuje starsze modele Amazfit. Mapy bazowe są wgrane fabrycznie, co oznacza, że po wyjęciu zegarka z pudełka możesz od razu nawigować bez pobierania dodatkowych plików. W czasie moich testów pozycjonowanie satelitarne okazało się niezawodnie szybkie i precyzyjne. Zegarek znacznie lepiej radzi sobie teraz z danymi topograficznymi – oprogramowanie wyraźniej rozróżnia rodzaje terenu. Mapy konturowe i narciarskie wymagają osobnego pobrania przez aplikację Zepp, ale jest to jedynie ograniczenie dotyczące danych szczegółowych, a nie samej nawigacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wyznaczanie tras bezpośrednio na zegarku zostało znacząco ulepszone. Limit trasy wzrósł z 30 km do 100 km, co pozwala na planowanie długich wypraw w pełni offline. Próg automatycznego przeliczania trasy zmniejszono z 500 do zaledwie 100 metrów. Taka zmiana sprawia, że korekta w czasie rzeczywistym jest o wiele bardziej użyteczna. Ważne jest także to, że nawigacja na mapie w trakcie aktywności nie wymaga jej przerywania, co jeszcze do niedawna w urządzeniach tego producenta stanowiło problem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oprogramowanie na tym etapie ma jednak wady, o których trzeba wspomnieć. Nowa funkcja analizy profilu wzniesień, opisana jako inteligentne dzielenie trasy na segmenty i będąca odpowiedzią na rozwiązania znane z zegarków Garmin czy Suunto, obecnie nie zawsze działa. W warunkach rzeczywistych zegarek ma wyraźne trudności z niezawodnym wykrywaniem i kategoryzowaniem podejść, co dla miłośników biegów górskich przesiadających się z modeli konkurencji będzie rozczarowaniem. Kolejnym problemem jest nawigacja zakręt po zakręcie podczas szybszej jazdy - zdarza się, że mapa nie będzie nadążać.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samo tworzenie tras w aplikacji Zepp na smartfonie również wymaga dopracowania. Obecnie brakuje możliwości modyfikowania punktów pośrednich po wyznaczeniu wstępnego szkicu, więc trasę należy planować powoli i uważnie. Z kolei funkcja odkrywania najbliższej okolicy wymaga sygnału GPS, przez co zaplanowanie wycieczki przed wyjściem z budynku często bywa niemożliwe ze względu na słabszy sygnał satelitarny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zdrowie i sen&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Całodobowe monitorowanie obejmuje tętno, nasycenie krwi tlenem, poziom stresu i temperaturę skóry. Funkcja pomiaru jednym dotknięciem pozwala w 45 sekund uzyskać zbiorczy wynik czterech wskaźników jednocześnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Monitoring snu śledzi fazy snu (w tym REM), zmienność tętna, jakość oddychania i drzemki powyżej 20 minut. Podobnie jak w T-Rexie 3 Pro, rozpoznawanie fazy REM miewa ograniczoną precyzję. Algorytmy oceny kondycji są mniej wrażliwe na zmiany stanu organizmu niż w zegarkach Garmin – różnica między najlepszym a najgorszym dniem jest tu mniej wyraźna w danych wyświetlanych w aplikacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Amazfit nie ma niektórych bardziej zaawansowanych funkcji konkurentów, np. nie wykonuje pomiaru EKG, nie mierzy ciśnienia ani sztywności tętnic. Nie robi też testu dla dróg oddechowych. Czy to ma znaczenie pozostawiam do oceny potencjalnym użytkownikom. Teoretycznie wszystko może się przydać w szczególnym momencie, ale z reguły poza testami sam z tego nie korzystam.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Aplikacja na telefonie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zegarek jest obsługiwany przez aplikację Zepp. Aplikacja agreguje dane treningowe i zdrowotne, umożliwia pobieranie map, tarcz zegarka i szablonów treningowych, a także synchronizuje dane z zewnętrznymi platformami fitness. Zepp Coach generuje spersonalizowane plany treningowe z użyciem AI, aktualizując je automatycznie na podstawie bieżącej formy i regeneracji. Aplikacja obsługuje jednoczesne połączenie z kilkoma urządzeniami Amazfit, na przykład Helio Ring czy Helio Strap.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Niektóre funkcje, takie jak cotygodniowy raport snu i treści relaksacyjne, są elementem płatnej subskrypcji, która promocyjnie jest dostępna w cenie 98,99 zł, a docelowo kosztuje 346,59 zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pojemność 870 mAh to wzrost o 25% w porównaniu do T-Rexa 3 Pro 48 mm (700 mAh). Producent deklaruje do 30 dni typowego użytkowania, do 15 dni przy intensywnym użytkowaniu, do 10 dni z włączonym trybem AOD i do 50 godzin w trybie dokładnego GPS (dwuzakresowy, wszystkie satelity). Przy bieganiu w terenie w trybie normalnym zegarek ma wytrzymać do 44 godzin, w trybie maksymalnie intensywnym (100% jasności, AOD, nawigacja) – do 30 godzin.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tryb niskiej temperatury z włączonym GPS deklaruje do 40 godzin pracy przy -30°C – zegarek można też ładować przy -10°C, co jest ważną informacją dla osób planujących zimowe wyprawy wielodniowe.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktycznych testach zegarek potwierdza wiarygodność deklaracji producenta – zużycie przy aktywnym GPS wynosi około 2–3% na godzinę, nawet przy włączonej nawigacji po mapie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do ładowania zegarka niezbędne jest magnetyczne złącze z 2-pinowym stykiem. Sam element ładujący ma niewielki rozmiar i można go nosić np. w portfelu. Wystarczy mieć dowolną ładowarkę z kablem USB-C. Czas ładowania to maksymalnie 3 godziny. Podobnie jak Garmin, Amazfit nie oferuje ładowania bezprzewodowego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Amazfit T-Rex Ultra 2 to bardzo solidny zegarek o charakterystyce ekstremalno-outdoorowej, który staje do rywalizacji z najdroższymi modelami na rynku. Wyróżnia się pancerną budową, długim czasem pracy na baterii oraz zaawansowanymi funkcjami mapowymi. To zegarek stworzony dla miłośników długich wędrówek, ultramaratonów, nie bojących się trudnych warunków pogodowych, dla których priorytetem jest niezawodność, czytelność ekranu i pewność, że Amazfit nie rozładuje się na szlaku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oprogramowanie działa płynnie, system nawigacji offline jest istotną zaletą, a zintegrowane funkcje sztucznej inteligencji, takie jak asystent głosowy, wyraźnie podnoszą komfort użytkowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Decydując się na ten model, należy jednak pamiętać o jego sporych gabarytach oraz wadze. Nie wszystkie funkcje są dobrze dopracowane. Można natrafić na problemy, np. z oceną wzniesień na wytyczonej trasie albo sporadycznymi błędami w nawigacji lub tłumaczeniu na język polski. To cena, jaką trzeba zapłacić za szybki rozwój i ciągłe wprowadzanie nowych funkcji. Warto się też zastanowić, czy model T-Rex 3 Pro nie zaspokoi wszystkich naszych potrzeb. Jest o 700 zł tańszy, a oferuje zdecydowaną większość funkcjonalności Ultry. Jeśli jednak szukamy najdłuższego czasu działania, to Amazfit T-Rex Ultra 2 będzie mniej opłacalny, ale okaże się najlepszym wyborem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test vivo X300 Ultra – zdystansował całą fotograficzną konkurencję</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-vivo-x300-ultra-zdystansowal-cala-fotograficzna-konkurencje"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-vivo-x300-ultra-zdystansowal-cala-fotograficzna-konkurencje</id>
    <updated>2026-04-16T09:28:00+02:00</updated>
    <author>
      <name/>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt;Debiut modelu X300 Pro okazał się bardzo udany i ciepło przyjęty przez użytkowników. &lt;a href="https://gsmonline.pl/artykuly/recenzja-vivo-x300-pro-fotograficzna-waga-ciezka-powraca-do-polski"&gt;Również naszym zdaniem&lt;/a&gt; vivo X300 Pro okazało się świetnym wyborem dla wymagających miłośników fotografii. Nie trzeba było jednak długo czekać na nowszy, jeszcze wyżej pozycjonowany smartfon fotograficzny od vivo. X300 Ultra to pierwszy tak zaawansowany fotograficznie flagowiec tego producenta, który trafia na rynki globalne. Wcześniej starszy model X200 Ultra nie był u nas dostępny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;vivo X300 Ultra wprowadza kilka istotnych nowości: większy ekran o wyższej rozdzielczości 2K i odświeżaniu 144 Hz, najwyższy model procesora Snapdragon 8 Elite Gen 5 zamiast układu MediaTek, pojemniejszą baterię, która nie różni się od tej oferowanej w Chinach i ulepszone aparaty główny i szerokokątny. Jest też nowy telekonwerter ZEISS o dwukrotnie większym powiększeniu optycznym, który zwiększa ekwiwalent ogniskowej do 400 mm. Standardowe flagowce od Samsunga i Apple zaczyna dzielić prawdziwa przepaść pod względem możliwości fotograficznych w porównaniu do vivo. Jednak ta fotograficzna bezkompromisowość ma swoją cenę, zarówno w przenośni, ze względu na rozmiar wyspy aparatów, jak i zupełnie dosłownie, bo to jeden z najdroższych smartfonów na naszym rynku, wkraczający na terytorium cenowe najdroższych składaków. Sprawdźmy zatem, jak korzysta się z takiego telefonu w praktyce.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;vivo X300 Ultra jest dostępny na polskim rynku w dwóch kolorach: czarnym i zielonym. Wersja zielona ma obudowę z dwutonowym wykończeniem. Ramkę wykonano z aluminium, tył ze szkła Armor Glass.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon mierzy 162,98 x 76,81 x 8,19 mm, jednak wyspa aparatów znacząco wystaje, zwiększając grubość w tym miejscu do niemal 16 mm. Wyspa aparatów jest okrągła, przypomina duży obiektyw klasycznego aparatu. Jest umieszczona centralnie w obudowie, dzięki czemu telefon nie chybocze się położony na stole.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Waga telefonu to 232 g, co czuć w dłoni, ale mi specjalnie nie przeszkadzało. Pomaga fakt, że telefon może oprzeć się na palcu wyspą aparatów. Obudowa spełnia rygorystyczne normy IP68 oraz IP69, co gwarantuje wysoką odporność na wodę i pył. Ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych 3D drugiej generacji został zintegrowany z ekranem. Działa on błyskawicznie i bezbłędnie, pozwalając na odblokowanie systemu nawet mokrymi palcami, co w codziennym użytkowaniu jest bardzo wygodne. Telefon ma głośniki stereo, które są trochę głośniejsze niż w modelu Pro, ale nie są wyraźnym przeskokiem jakości i znajdą się na rynku telefony oferujące pełniejsze brzmienie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dla tego konkretnego modelu kluczowy jest również zestaw akcesoriów, które omówimy przy okazji sekcji fotograficznej i podsumowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;vivo X300 Ultra ma ekran AMOLED o przekątnej 6,8 cala i rozdzielczości 3168 × 1440 pikseli przy proporcjach 19,8:9 i gęstości 510 PPI. Maksymalna jasność sięga 4500 nitów, co sprawdza się przy korzystaniu w pełnym słońcu. Odświeżanie wynosi 144 Hz, chociaż jest zarezerwowane głównie dla gier. Panel obsługuje HDR i 10-bitowe przetwarzanie obrazu w standardzie Ultra XDR. Wyświetlacz nosi nazwę handlową ZEISS Master Color Display i jest skalibrowany pod kątem wiernego odwzorowania barw.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do parametrów ekranu nie mam żadnych uwag, to doskonały wyświetlacz, który pasuje do najwyższego modelu smartfonu. Za to fabrycznie naklejona folia ochronna mogłaby mieć lepszą powłokę oleofobową, bo zarówno w vivo X300 Pro jak i w modelu Ultra ekran szybko gromadzi smugi od dotyku, które są wyraźne i dla komfortowego korzystania trzeba co jakiś czas ekran przecierać. Są na rynku lepszej jakości folie ochronne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i system&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sercem vivo X300 Ultra jest najnowszy procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5 wykonany w 3-nanometrowym procesie litograficznym. W testowanym egzemplarzu współpracuje on z 16 GB szybkiej pamięci RAM LPDDR5X oraz 1 TB pamięci wewnętrznej w standardzie UFS 4.1. W teście AnTuTu smartfon maksymalnie osiąga wynik 4 mln punktów, co plasuje go w absolutnej czołówce wydajnościowej, ale gdy temperatura otoczenia nie jest taka niska, a telefon pracował wcześniej pod obciążeniem, wynik spada do 3,3 mln punktów. Wydajność wersji Ultra jest w benchmarkach tylko trochę wyższa od wersji Pro, jednak w praktyce Ultra ze Snapdragonem na pokładzie wydaje się działać odrobinę płynniej, gdy szybko nawigujemy po zakamarkach systemu operacyjnego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;vivo obsługuje sieć 5G, a także Wi-Fi 7 i Bluetooth 5.4 (zabrakło nowszego Bluetooth 6.0). Na pokładzie jest również moduł NFC do płatności zbliżeniowych oraz emiter podczerwieni, który pozwala zamienić telefon w uniwersalny pilot. Za precyzyjną lokalizację odpowiada rozbudowany system obsługujący satelity GPS, GLONASS, Galileo, BeiDou oraz QZSS. Zestaw czujników obejmuje akcelerometr, żyroskop, kompas, czujnik światła otoczenia i czujnik zbliżeniowy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon pracuje pod kontrolą systemu Android 16 z autorską nakładką OriginOS 6. Producent deklaruje 5 lat wsparcia w zakresie dużych aktualizacji systemu operacyjnego oraz 7 lat łatek bezpieczeństwa, co jest dobrym wynikiem. System w trakcie testu był w wersji przedpremierowej. Działał całkowicie płynnie, choć dopatrzyłem się w nim kilku niedociągnięć. Nie działało udostępnianie zdjęć z galerii do Dysku Google, ale już za pomocą vivo share przesłałem je na inny telefon bez problemu i bardzo szybko.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;System jest też uboższy w narzędzia AI niż np. Samsung. Nie ma w nim modyfikowania zdjęć na podstawie opisu, tworzenia obrazów na podstawie szkiców, automatycznego odbierania i transkrypcji rozmów. Z drugiej strony jest możliwość transkrypcji mowy na tekst w dyktafonie, także w języku polskim, a narzędzia AI do pracy z tekstem są wyjątkowo rozbudowane. Jest także funkcja napisów AI, która tłumaczy i wyświetla tekst na żywo podczas oglądania filmów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zestaw aparatów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To właśnie moduł fotograficzny jest najważniejszym elementem tego telefonu. Smartfon wykorzystuje potężne matryce współpracujące z zaawansowaną optyką ZEISS, wspieraną przez układ przetwarzania obrazu Pro Imaging Chip VS1+ oraz sprzętowy czujnik spektrum kolorów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W telefonie znajdziemy następujące aparaty:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;200 MP, f/1,9, 35 mm, matryca 1/1,12" (Sony LYT-901), PDAF, gimbal OIS – aparat główny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2,0, 14 mm (116°), matryca 1/1,28" (Sony LYT-818), dual pixel PDAF, OIS – aparat szerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;200 MP, f/2,7, 85 mm, matryca 1/1,4" (Samsung ISOCELL HP0), PDAF, OIS, zoom optyczny 3,7x, makro 3,4:1 – teleobiektyw peryskopowy&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2,5, 24 mm, matryca 1/2,76", AF – przedni aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;W Ultrze poprawiono przede wszystkim aparat główny i szerokokątny, który teraz nie odstaje jakością od pozostałych dwóch. Aplikacja aparatu doczekała się wielu drobnych zmian. Umożliwia wybranie układu funkcji aparatu, część ustawień została przeniesiona bliżej spustu migawki. Aplikacja aparatu od vivo ma najwięcej opcji konfiguracji pod kątem potrzeb użytkownika ze wszystkich, jakie dotąd widziałem. Nie chodzi tylko o kontrolę nad parametrami fotografowania i filmowania, ale o to jak można dostosować jej układ i funkcje, a także domyślne parametry poszczególnych trybów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent zwraca uwagę, że rozdzielczość 25 megapikseli może być domyślna i dostępna dla wszystkich kluczowych ogniskowych - 14 mm, 35 mm, 85 mm, 200 mm i 400 mm. Dodaje również, że sprzętowy czujnik spektrum kolorów ma najwyższą rozdzielczość w branży, wynoszącą 5 megapikseli oraz 12 kanałów wykrywania. vivo chwali się również zgodnością z branżowym standardem zarządzania kolorami w produkcji filmowej, który zapewnia spójne barwy na różnych etapach pracy - ACES (Academy Color Encoding System).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najlepszym wskaźnikiem tego, co osiągnęło vivo będzie fakt, że po raz pierwszy od kiedy używam smartfonów, wpłynął on na to jak robię zdjęcia. Z mnożnika powiększenia przełączyłem się na ekwiwalent ogniskowej i nie jest dla mnie kluczowe, które powiększenia są optyczne. Jeszcze niedawno takie podejście potraktowałbym jak niemal bluźnierstwo albo ignorancję. Po raz pierwszy zacząłem również wykorzystywać teleobiektyw na równi z głównym aparatem, wykorzystując połączenie wysokiej rozdzielczości, małej głębi ostrości oraz powiększenia, które jest użyteczne w codziennych sytuacjach, nie tylko do zdjęć odległych obiektów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ogniskowa 35 mm w aparacie głównym to ciekawy ruch, który wymaga zmiany przyzwyczajeń w porównaniu do standardowych 24 mm w smartfonach. Kąt widzenia jest węższy, ale dużo bardziej naturalny i pozbawiony zniekształceń na brzegach kadru, co świetnie sprawdza się w reportażu i portretach. Zdjęcia z każdego z aparatów zachwycają szczegółowością, rozpiętością tonalną i naturalnymi barwami. X300 Ultra radzi sobie doskonale w każdych warunkach oświetleniowych, każdym aparatem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Możliwości wideo są równie imponujące. Telefon nagrywa w maksymalnej rozdzielczości 8K przy 30 klatkach na sekundę. W rozdzielczości 4K dostępne są klatkaże do 120 fps (jest też opcja 24 fps) z obsługą 10-bitowego formatu Log i Dolby Vision - co istotne, każdy z aparatów może nagrywać w tej jakości. Możliwe jest płynne przełączanie się pomiędzy aparatami w trakcie nagrywania. Producent zaimplementował profesjonalny tryb wideo, który przypomina interfejs profesjonalnych kamer i daje kontrolę nad każdym z parametrów. Dostępny jest również profesjonalny kodek APV o przepływności 600 bitów oraz możliwość wczytania własnych LUT-ów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Prawdziwym smaczkiem dla koneserów fotografii jest jednak możliwość podłączenia zewnętrznego telekonwertera vivo ZEISS Telephoto Extender Gen 2 Ultra. Zwiększa on optyczne powiększenie peryskopowego teleobiektywu o kolejne 4,7x, co daje ekwiwalent ogniskowej 400 mm. W połączeniu ze stabilizacją i śledzeniem ostrości, pozwala to na wykonywanie zdjęć dzikiej przyrody czy detali architektury o jakości nieosiągalnej dla jakiegokolwiek innego smartfona na rynku. Zestaw ten zapewnia także naturalne, optyczne rozmycie tła nierozróżnialne nawet od profesjonalnego aparatu z obiektywem portretowym. Być może tak właśnie wygląda przyszłość fotografii - wymienne obiektywy dla smartfonów staną się domyślną opcją dla najbardziej wymagających.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Trzeba jednak jasno podkreślić, że jest to rozwiązanie dla tych, którzy godzą się na ergonomię daleką od korzystania z gołego telefonu. Podłączenie długiego telekonwertera z podstawą o niewielkiej średnicy do mocowania w telefonie wymaga pewnej wprawy oraz precyzji i nie jest szybkie. Założony telekonwerter uniemożliwia korzystanie z pozostałych aparatów, bo zasłania znaczną część kadru. Biorąc pod uwagę jego ekstremalne powiększenie oraz minimalną odległość ostrzenia wynoszącą ponad 4 metry, narzuca to spore ograniczenia. Fotografowanie długą ogniskową jest też po prostu trudniejsze. vivo ułatwia ten proces najbardziej jak się da, ale wciąż łatwiej o poruszone zdjęcie i ostrość ustawioną nie tam, gdzie trzeba, niż gdy fotografujemy teleobiektywem gołego telefonu. Piszę to jako przestrogę dla nieświadomych amatorów fotografii, sam uważam ZEISS Telephoto Extender Gen 2 Ultra za jedną z kluczowych zalet vivo X300 Ultra. Umożliwia bowiem to, do czego niedawno potrzebny był sprzęt za dosłownie dziesiątki tysięcy złotych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon ma duży akumulator krzemowo-węglowy BlueVolt o pojemności 6600 mAh. Co istotne dla nas, nie powtórzyła się sytuacja znana z wersji Pro, gdy bateria w europejskiej wersji smartfonu była znacznie mniejsza niż w wariancie dostępnym w Chinach. W efekcie w Ultrze dostajemy znacznie większą baterię niż w wersji Pro, co w połączeniu z energooszczędnym Snapdragonem robi różnicę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktyce urządzenie bez najmniejszego problemu wytrzymuje pełny dzień bardzo intensywnej pracy z dużą ilością aktywnego ekranu, a przy spokojniejszym użytkowaniu czas ten można wydłużyć. Podczas testów strumieniowania materiałów z YouTube telefon wykazuje niewielkie zapotrzebowanie na energię, co pozwala na długie godziny oglądania filmów bez konieczności szukania ładowarki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Telefon obsługuje przewodowe ładowanie o mocy 100 W. Wersja Pro obsługuje ładowanie 90 W - to symboliczna różnica, ale warta odnotowania. Dostępne jest również szybkie ładowanie bezprzewodowe z mocą 40 W oraz funkcja bezprzewodowego ładowania zwrotnego, przydatna do zasilenia słuchawek lub zegarka.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;vivo X300 Ultra to smartfon bezkompromisowy pod kątem fotografii w sposób, który wielu konkurencyjnym producentom się nawet nie śnił, bo nie mieli na to dość odwagi. Każdy może docenić i wykorzystać możliwości fotograficzne X300 Ultra, ale im użytkownik bardziej zaawansowany i doświadczony, tym więcej smaczków się doszuka. Zastosowanie głównego obiektywu o ogniskowej 35 mm to odważny krok, który na początku może wymagać od użytkownika zmiany nawyków w kadrowaniu, ale ostatecznie daje świetne, naturalne rezultaty. Znacznie poprawiony aparat szerokokątny z łatwością wypełnia lukę szerszego kąta widzenia po głównym aparacie bez zauważalnego kompromisu, lepiej niż miało to miejsce w modelu Pro. Możliwość rozbudowy układu optycznego o dedykowany telekonwerter 400 mm deklasuje konkurencję w kwestii zarówno dużych zbliżeń, jak i małej głębi ostrości, choć powoduje, że smartfon jest mniej poręczny niż jesteśmy przyzwyczajeni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W zasadzie jedyną konkurencją dla vivo może być OPPO Find X9 Ultra, który także ma dodatek w postaci telekonwertera oraz zestaw potężnych aparatów, w tym wbudowany teleobiektyw o 10x powiększeniu optycznym. Ten smartfon zaraz wejdzie na polski rynek. Na trzecim miejscu jest Xiaomi 17 Ultra, który to telefon ma również zaawansowane aparaty i najwyższej jakości akcesoria, ale nie oferuje telekonwerterów jak vivo i OPPO. Huawei jest także bardzo mocny w fotografii, ale bez usług Google i zaawansowanych akcesoriów jest dużo gorszą propozycją. Cała reszta jest daleko, daleko w tyle pod względem możliwości fotograficznych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Największym minusem dla większości osób będzie po prostu cena. vivo X300 Ultra jest w Polsce dostępny tylko w najbogatszym wariancie pamięci - 16 GB RAM i 1024 GB pamięci wewnętrznej. Taka pojemność daje dużą elastyczność przy nagrywaniu wideo, ale znacząco podbija cenę. W efekcie telefon kosztuje 8499 zł. Dla porównania, Samsung Galaxy S26 Ultra w takiej konfiguracji pamięci jest jeszcze od vivo o 200 zł droższy, ale w wersji podstawowej 12/256 jest już aż o dwa tysiące złotych tańszy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To jednak nie jest koniec, bo jest jeszcze zestaw akcesoriów, którego wartość to 2699 zł i zawiera on:&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;telekonwerter ZEISS Telephoto Extender Gen 2 Ultra oferujący ekwiwalent ogniskowej 400 mm&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;profesjonalny uchwyt z przyciskami sterującymi i wbudowaną baterią o pojemności 2300 mAh&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;ładowarka o mocy 100 W&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;uchwyt umożliwiający montaż na statywie&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;etui ochronne na smartfon&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;adapter do instalacji telekonwertera&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;adapter pozwalający zamontować filtr polaryzacyjny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;pierścień ozdobny&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Razem z telefonem wartość zestawu to 11198 zł, ale w ofercie premierowej telefon wraz z zestawem akcesoriów można kupić za 9499 zł, a więc dopłacając tysiąc złotych do ceny telefonu. To bez wątpienia przesunięcie granicy cenowej daleko poza to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Pocieszający jest jednak fakt, że za tą ceną idzie namacalna wartość dodana i innowacja, na którą większość producentów nie ma odwagi.&lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Do Polski wchodzi vivo X300 FE - wygląda jak iPhone Air</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/do-polski-wchodzi-vivo-x300-fe-wyglada-jak-iphone-air"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/do-polski-wchodzi-vivo-x300-fe-wyglada-jak-iphone-air</id>
    <updated>2026-04-15T09:11:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przy okazji premiery vivo X300 Ultra mieliśmy szansę nieoficjalnie zapoznać się z następnym modelem vivo, który niedługo będzie dostępny w Polsce. Jest nim vivo X300 FE, model, który zainspirował swój design iPhone'em Air, ale w naszej ocenie vivo wygląda jeszcze lepiej. Podobno do modelu vivo X300 FE też będzie dostępny dodatkowy telekonwerter, na wzór modeli X300 Pro i X300 Ultra. Na razie nic więcej nie możemy powiedzieć, poza tym, że telefon zapowiada się bardzo ciekawie.&lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Samsung Galaxy A37 - ulubiona seria polskich klientów z niewielkimi zmianami</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-samsung-galaxy-a37-ulubiona-seria-polskich-klientow-z-niewielkimi-zmianami"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-samsung-galaxy-a37-ulubiona-seria-polskich-klientow-z-niewielkimi-zmianami</id>
    <updated>2026-04-14T11:03:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung przyzwyczaił nas do bardzo zachowawczego odświeżania swoich smartfonów, również tych najpopularniejszych ze średniej półki. Model Galaxy A37 kontynuuje tę strategię, wprowadzając do sprawdzonej formuły jedynie wybrane nowości. Producent skupił się na aktualizacji oprogramowania, implementacji funkcji opartych na sztucznej inteligencji oraz zagwarantowaniu długiego wsparcia. To wybór dla osób przedkładających solidne i sprawdzone rozwiązania nad ekscytację nowościami i wynikami benchmarków. Telefon kosztuje 1599 zł za wersję z 8 GB RAM i 128 GB pamięci na dane oraz 1799 zł za wariant 8/256 GB.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;A37 zachowuje charakterystyczną dla Samsunga linię z charakterystyczną pionową wyspą aparatów, tym razem o półprzezroczystym wykończeniu. Samsung Galaxy A37 ma wymiary 162.9 x 78.2 x 7.4 mm i waży 196 g. Konstrukcja opiera się na ramce z tworzywa sztucznego, na której z prawej strony znajduje się lekko wystający obszar z przyciskami głośności i zasilania. Przód oraz tył telefonu pokrywa wytrzymałe szkło Corning Gorilla Glass Victus+. Obudowa spełnia normę IP68, co gwarantuje całkowitą odporność na pył i wodę, w tym zanurzenie do głębokości 1,5 metra na 30 minut. Dostępne kolory to fioletowy, biały, zielony oraz szary.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Czytnik linii papilarnych został ukryty pod ekranem. Jest to sensor optyczny, który działa powtarzalnie i bezproblemowo, o ile przytrzymamy palec chwilę dłużej niż w telefonie z wyższej półki. Dźwięk odtwarzany jest przez głośniki stereo w układzie hybrydowym, gdzie główny głośnik na dolnej krawędzi współpracuje ze wzmocnionym głośnikiem do rozmów nad ekranem. Choć kanały nie są idealnie równe ze względu na taką konstrukcję, brzmienie jest czyste.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;A37 jest bez wątpienia atrakcyjnym wizualnie smartfonem, który może podobać się nie mniej niż wyższe modele tego producenta.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Telefon ma ekran Super AMOLED o przekątnej 6,7 cala i rozdzielczości 2340 x 1080 pikseli. Panel obsługuje częstotliwość odświeżania do 120 Hz. W ustawieniach można wybrać tryb adaptacyjny, który samoczynnie dostosowuje odświeżanie do wyświetlanych treści, lub tryb standardowy blokujący płynność na klasycznych 60 Hz. Maksymalna jasność sięga 1200 nitów w całym kadrze w trybie automatycznym, a punktowo potrafi osiągnąć 1900 nitów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wyświetlacz nie wspiera standardu odtwarzania wideo w formacie HDR, co jest mankamentem. Drugim minusem są dość szerokie ramki oraz zauważalnie szersza dolna ramka, która kojarzy się z minioną epoką smartfonów i jest już raczej niespotykana nawet w tańszych modelach chińskich producentów. Całe szczęście dysproporcje oraz rozmiary marginesów nie są na tyle duże, aby zbyt mocno przyciągały uwagę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i system&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sercem smartfona jest ośmiordzeniowy procesor Samsung Exynos 1480, w którym cztery rdzenie mają zegary 2.75 GHz, a kolejne cztery energooszczędne pracują z częstotliwością 2 GHz. Układ graficzny to Xclipse 530. Procesor wspiera 8 GB pamięci RAM oraz 128 GB lub 256 GB pamięci na pliki w standardzie UFS 3.1.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W teście syntetycznym AnTuTu telefon osiąga wynik 931810 punktów. Taka wydajność w zupełności wystarcza do płynnego wykonywania codziennych zadań, a procesor nie przegrzewa się i nie traci mocy pod długotrwałym obciążeniem. Ustępuje on jednak najmocniejszej konkurencji w tej klasie cenowej. W tej samej cenie można kupić telefon nawet dwukrotnie wydajniejszy. Zdarza się też, że interfejs potrafi czasami zgubić klatkę animacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zestaw komunikacyjny obejmuje obsługę sieci 5G, Wi-Fi 6, moduł Bluetooth 5.3 oraz NFC do płatności zbliżeniowych. Smartfon nie ma emitera podczerwieni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za nawigację w terenie odpowiadają systemy GPS, GLONASS, BeiDou, Galileo oraz QZSS. Zestaw czujników składa się z akcelerometru, żyroskopu, czujnika geomagnetycznego i czujnika światła.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung Galaxy A37 pracuje pod kontrolą najnowszego systemu Android 16 z cenioną nakładką One UI 8.5. Producent deklaruje długie wsparcie w tej klasie, obejmujące sześć lat aktualizacji kolejnych wersji systemu operacyjnego oraz sześć lat regularnych poprawek bezpieczeństwa.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oprogramowanie jest wyposażone w funkcje sztucznej inteligencji, zgrupowane jako Inteligentne funkcje. W galerii mamy dostęp do Gumki do usuwania obiektów, która w intuicyjny sposób pozwala usunąć niechciane elementy z kadru, automatycznie wypełniając tło w naturalny sposób. Z kolei Sugestie dotyczące edytowania to system, który po przesunięciu palcem po zdjęciu w górę samoczynnie analizuje fotografię i proponuje najlepsze zmiany, takie jak remastering czy usuwanie odblasków - ta funkcja była dostępna, mam wrażenie, jeszcze przed pojawieniem się terminu AI.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aplikacja aparatu wzbogacona jest o Filtry niestandardowe, pozwalające jednym kliknięciem skopiować kolorystykę ze zrobionego wcześniej zdjęcia i nałożyć ją na nową fotografię lub wideo. Bardzo praktyczna jest funkcja Wybór AI, która po zaznaczeniu dowolnego fragmentu ekranu analizuje jego zawartość, pozwalając na szybkie skopiowanie tekstu, wyszukanie widocznego adresu czy zapisanie numeru telefonu. Funkcja Odczytaj na głos odczytuje przeglądane artykuły głosem naturalnie brzmiącego lektora. Z kolei Transkrypcja głosu wbudowana w dyktafon wykorzystuje zaawansowane algorytmy do automatycznej zamiany nagrań głosowych i rozmów na tekst, rozpoznając język. Sprawdziłem, że podobnie jak w wyższych modelach działa ona również w języku polskim. Nie zabrakło również popularnej funkcji Zakreśl, aby wyszukać, stworzonej we współpracy z Google.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zestaw aparatów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zestaw aparatów to w dużej mierze rozwiązania z poprzednich lat, w których zaszła tylko jedna, ale za to kluczowa zmiana. Główny aparat otrzymał większą matrycę fotograficzną, co znacząco poprawia jego możliwości, podczas gdy pozostałe obiektywy pełnią wciąż rolę drugoplanową.&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/1.8, 23 mm, matryca 1/1.56 cala, PDAF, OIS - aparat główny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;8 MP, f/2.2, 16 mm, matryca 1/4.0 cala, brak AF, brak OIS - aparat szerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;5 MP, f/2.4, 25 mm, brak AF, brak OIS - aparat makro&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;12 MP, f/2.2, 25 mm, matryca 1/3.06 cala, brak AF, brak OIS - przedni aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Zdjęcia robione głównym aparatem za dnia są całkiem niezłej jakości. Mają dobrą rozpiętość tonalną, dobrą szczegółowość i nasycone, żywe kolory. W warunkach nocnych aparat zachowuje dobrą ostrość, radzi sobie z zachowaniem detali i nie przekłamuje balansu bieli. Najtrudniejsze warunki dla tego aparatu to zdjęcie w pomieszczeniach w słabszym świetle. Wówczas kolory są bardziej wyprane, a cienie niepotrzebnie rozjaśnione.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z powodu braku dedykowanego teleobiektywu przybliżenie realizowane jest cyfrowo. Zbliżenie dwukrotne daje zadowalające efekty w postaci użytecznych zdjęć, choć da się zauważyć na nich pewną miękkość i sztuczne wyostrzanie krawędzi. Aparat ultraszerokokątny w porównaniu do głównego wypada dość słabo, oferując zauważalnie mniejszą szczegółowość i miękki obraz. Najgorzej radzi sobie w zdjęciach nocnych, które z aparatu szerokokątnego wychodzą bardzo słabo.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aparat makro pełni rolę uzupełniającą, aby z tyłu obudowy były trzy obiektywy i ze względu na rozdzielczość zaledwie 5 megapikseli trudno nim zrobić naprawdę udane zdjęcia, choć niewątpliwie powiększenie ma większe od aparatu głównego. Przedni aparat w dobrych warunkach oświetleniowych robi niezłe, dość szczegółowe selfie z naturalnym odwzorowaniem skóry, jednak po zmroku jakość bardzo mocno spada.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W kwestii nagrywania wideo telefon pozwala na rejestrowanie obrazu z maksymalną rozdzielczością 4K przy 30 klatkach na sekundę. Jeśli chcemy nagrywać w 60 klatkach, musimy przełączyć się na rozdzielczość 1080p, z której korzysta też aparat szerokokątny z ograniczeniem do 30 klatek na sekundę. Filmy z głównego aparatu charakteryzują się żywymi kolorami, bardzo dobrym kontrastem i skuteczną stabilizacją cyfrową, która dobrze radzi sobie z redukcją drgań podczas chodzenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ogniwo zasilające smartfon ma klasyczną pojemność 5000 mAh. Usprawnienia w oprogramowaniu i sam procesor sprawiają, że telefon oszczędnie obchodzi się ze zgromadzoną energią. Jak wskazują systemowe statystyki, w pełni naładowana bateria pozwala na oglądanie materiałów na YouTube przez niemal 23 godziny z włączonym ekranem. Samsung Galaxy A37 obsługuje ładowanie przewodowe o maksymalnej mocy 45 W, natomiast całkowicie zabrakło w nim funkcji ładowania bezprzewodowego. Z wykorzystaniem kompatybilnej ładowarki uzupełnienie energii od zera do 60% zajmuje około 30 minut, a pełne ładowanie to kwestia niewiele ponad 70 minut.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Samsung Galaxy A37 to zachowawczy, ale solidny smartfon. Jego główne filary to długie wsparcie producenta, wzorowo wykonana nakładka naszpikowana użytecznymi funkcjami, dodatki sztucznej inteligencji działające w języku polskim, a także wysoka jakość wykonania ze szczelną i trwałą obudową. Dobry główny aparat oraz dopracowany ekran Super AMOLED uprzyjemniają korzystanie z urządzenia każdego dnia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Problemem A37 jest natomiast niewielki skok wydajności procesora w porównaniu do zeszłorocznych układów oraz obecność na rynku konkurencji oferującej dużo wyższą wydajność w podobnej lub niższej cenie. Telefon kosztuje od 1599 zł w górę, co każe dobrze zastanowić się nad jego opłacalnością na tle rywali oferujących często mocniejsze procesory i szybsze ładowanie. Jeśli jednak priorytetem jest trwałość, bezpieczeństwo i niezawodne działanie, jest to właściwy wybór.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Miejsce w ofercie i porównanie z innymi modelami&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oceniając model Galaxy A37, warto umieścić go w szerszym kontekście i sprawdzić, co zmieniło się w porównaniu do poprzednika oraz co oferuje droższy wariant z tej samej linii. W zestawieniu z zeszłorocznym Galaxy A36 nowy smartfon przynosi kilka zmian. Przede wszystkim A37 ma teraz fizycznie większą matrycę głównego aparatu, co bezpośrednio przekłada się na lepsze fotografie. Zastosowano również szybszą pamięć na pliki w standardzie UFS 3.1 zamiast starszego UFS 2.2, a szczelność obudowy podniesiono do poziomu IP68 z wcześniejszego IP67. Zmieniono także architekturę, przechodząc z układu Snapdragon 6 Gen 3 na autorskiego Exynosa 1480.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z kolei spoglądając na oczko wyżej pozycjonowany model Galaxy A57 zauważymy, że ma ramkę wykonaną z aluminium, a nie z tworzywa sztucznego, a jego konstrukcja jest zauważalnie smuklejsza i lżejsza. Wyświetlacz w modelu A57 to udoskonalony panel Super AMOLED+ ze sprzętowym wsparciem dla standardu HDR10+, którego zabrakło w A37. Wyższy wariant oferuje ponadto znacznie wydajniejszy procesor Exynos 1680, zauważalnie lepszy aparat szerokokątny o rozdzielczości 12 MP, sprzętowy czujnik zbliżeniowy oraz nowsze i szybsze standardy łączności, obejmujące Wi-Fi 6e i Bluetooth 6.0.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Sprawdziliśmy vivo X300 Ultra z telekonwerterem G2 Ultra – to teraz najbardziej imponujące zdjęcia, jakie można wykonać smartfonem</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-vivo-x300-ultra-z-telekonwerterem-g2-ultra-to-teraz-najbardziej-imponujace-technicznie-zdjecia-jakie-mozna-wykonac-smartfonem"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-vivo-x300-ultra-z-telekonwerterem-g2-ultra-to-teraz-najbardziej-imponujace-technicznie-zdjecia-jakie-mozna-wykonac-smartfonem</id>
    <updated>2026-04-10T12:10:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon vivo X300 Ultra oraz wcześniejsza wersja Pro dają unikalną możliwość fizycznej rozbudowy układu optycznego aparatów o dodatkowe moduły telekonwerterów. Nie są to akcesoria firm trzecich, a dedykowane rozwiązanie, stworzone specjalnie z myślą o konkretnym modelu telefonu. Do starszego modelu vivo X300 Pro dostępny jest jeden telekonwerter o powiększeniu 2,35x, dający ekwiwalent ogniskowej 200 mm. Był to swojego rodzaju eksperyment i pierwsze tego typu rozwiązanie na rynku. Naszą galerię ze starszego modelu vivo &lt;a href="https://gsmonline.pl/artykuly/nasza-galeria-zdjec-z-vivo-x300-pro-ale-z-zamontowanym-telekonwerterem-zeiss"&gt;można znaleźć tutaj&lt;/a&gt;. Do najnowszego modelu vivo X300 Ultra firma vivo we współpracy z Zeiss opracowała dwa nowe telekonwertery. Jeden jest nowszym odpowiednikiem tego co znaliśmy z wersji Pro, o takim samym powiększeniu 2,35x, a drugi, całkowicie nowy telekonwerter ma dwukrotnie większe powiększenie optyczne 4,7x.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wysokie powiększenie obrazu zostaje uzyskane poprzez współpracę wbudowanego aparatu z teleobiektywem peryskopowym oraz zewnętrznego telekonwertera opracowanego przez Zeissa. Vivo X300 Ultra w aparacie z teleobiektywem ma matrycę o rozdzielczości 200 MP i rozmiarze 1/1.4", z którą współpracuje obiektyw o jasności f/2.7 i ekwiwalencieogniskowej 85mm. Korzysta z systemu ustawiania ostrości PDAF, ma optyczną stabilizację obrazu OIS i oferuje przybliżenie optyczne 3.7x.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Połączenie tego teleobiektywu z opcjonalnym telekonwerterem, który zapewnia powiększenie optyczne 4.7x, pozwala w efekcie uzyskać ekwiwalent ogniskowej wynoszący 400 mm. Co więcej, w połączeniu z mechanizmami powiększenia cyfrowego, telefon potrafi osiągnąć maksymalny ekwiwalent ogniskowej wielkości 3200 mm. Warto zaznaczyć, że oba te parametry są dwukrotnie większe w porównaniu do wyników, jakie oferuje model vivo X300 Pro po podłączeniu przeznaczonego dla niego telekonwertera.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Poniższe zdjęcia pokazują, jak w rzeczywistych warunkach sprawdza się takie połączenie i jak smartfon vivo X300 Ultra radzi sobie z rejestracją detali na długich dystansach i nie tylko. Telekonwerter oprócz niesamowitego przybliżenia pozwala też uzyskać bardzo małą głębię ostrości, nie różniącą się rozmyciem od profesjonalnego, pełnoklatkowego aparatu fotograficznego z jasnym obiektywem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Korzystanie z telekonwertera niesie ze sobą pewne ograniczenia. Po jego podłączeniu nie można korzystać z innych aparatów w telefonie, bo telekonwerter Zeiss będzie zasłaniał część kadru. Samo podłączanie i odłączanie, a także noszenie ze sobą telekonwertera jest dalekie od wygody korzystania z samego smartfonu. Telekonwerter G2 Ultra ma też dużą minimalną odległość łapania ostrości, która wynosi 4,1 metra. Czy warto więc się nim interesować?&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z pewnością nie jest to rozwiązanie dla każdego. Natomiast miłośnicy fotografii będą absolutnie zachwyceni. Jeśli chodzi o fotografię dzikich zwierząt, detali architektury oraz zdjęcia z mniejszych odległości z rozmytym tłem, to zdjęcia z vivo X300 Ultra z telekonwerterem G2 Ultra deklasują absolutnie wszystko, co jest dostępne na rynku i to z ogromnym zapasem. Chociaż korzystanie z telekonwertera nie jest może najwygodniejsze, to i tak jest to zestaw mniejszy, lżejszy i łatwiejszy w użyciu, a przy tym dający lepsze efekty nawet w porównaniu od profesjonalnego zestawu aparatu pełnoklatkowego z dużym teleobiektywem. Wiele zdjęć, które zrobimy smartfonem vivo z ręki będzie niemożliwe do wykonania jakimkolwiek innym sprzętem fotograficznym dostępnym na rynku. Wypożyczyłem kiedyś obiektyw 400 mm do swojego aparatu Sony i korzystanie z takiego zestawu z doskoku, spontanicznie, było bardzo, bardzo trudne – z vivo jest znacznie łatwiej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Asus RT-BE58 Go – to mikroskopijny router z Wi-Fi 7, który zabierzesz w podróż</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-asus-rt-be58-go-to-mikroskopijny-router-z-wi-fi-7-ktorego-zabierzesz-w-podroz"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-asus-rt-be58-go-to-mikroskopijny-router-z-wi-fi-7-ktorego-zabierzesz-w-podroz</id>
    <updated>2026-04-10T11:15:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Asus RT-BE58 Go to interesująca propozycja dla osób, które często podróżują i potrzebują bezpiecznego i wygodnego połączenia z siecią. Gdy mamy Asusa ze sobą, wystarczy, że tylko on będzie połączony z siecią w hotelu, apartamencie, wakacyjnym domu, a wszystkie mobilne urządzenia, które mamy ze sobą, jak smartfony, tablety i laptopy, automatycznie połączą się z siecią, którą mają już zapamiętaną. Router Asusa wprowadza do segmentu mobilnego najnowszy standard Wi-Fi 7, obiecując wysokie transfery i zaawansowane funkcje bezpieczeństwa znane z domowych odpowiedników. W tekście przyjrzymy się, jak deklaracje producenta sprawdzają się w codziennym, praktycznym użytkowaniu. Asus RT-BE58 Go kosztuje 489 zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Asus RT-BE58 Go to router stawiający na mobilność. Urządzenie jest niewielkie - jego wymiary to 99 na 111 na 36 milimetrów, a waga to zaledwie 232 gramy. Taka konstrukcja pozwala bez trudu zmieścić router Asusa w plecaku. Obudowa ma minimalistyczny, kwadratowy kształt, z dwiema zewnętrznymi antenami po bokach, które można złożyć na czas transportu. Na froncie umieszczono pojedynczą diodę RGB informującą o statusie pracy, natomiast z boku znajduje się wielofunkcyjny przełącznik, któremu w aplikacji można przypisać wybrane zadanie, na przykład wyłączyć Wi-Fi, włączyć sieć bezprzewodową dla gości, włączyć VPN, albo wyłączyć diodę LED informującą o statusie. To bardzo wygodne rozwiązanie i użytkownik sam decyduje, która funkcja jest mu najbardziej potrzebna.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najważniejsze elementy komunikacyjne znajdują się na tylnym panelu. Znajdziemy tam port WAN o przepustowości 2.5 Gbps, jeden port LAN 1 Gbps, złącze USB 3.0 przeznaczone do podłączenia modemu komórkowego lub udostępniania internetu ze smartfona, a także port USB-C służący wyłącznie do zasilania. Zasilanie za pomocą USB-C jest bardzo wygodne. W zestawie dostajemy dedykowany zasilacz, ale równie dobrze możemy do zasilenia routera wykorzystać ładowarkę od telefonu albo powerbank.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent przewidział również otwory wentylacyjne pod antenami oraz na spodzie, gdzie ulokowano także gwinty do montażu ściennego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja i tryby działania&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sercem Asus RT-BE58 Go jest czterordzeniowy procesor taktowany zegarem 2.0 GHz, wspierany przez 1 GB pamięci RAM DDR4 oraz 256 MB pamięci flash. Router Asusa pracuje w standardzie Wi-Fi 7, obsługując pasma 2.4 GHz oraz 5 GHz z konfiguracją anten 2x2. Według danych producenta sprzęt osiąga prędkości do 2882 Mbps w paśmie 5 GHz oraz do 688 Mbps w paśmie 2.4 GHz, co daje łączną klasę BE3600. Zastosowano tu technologie charakterystyczne dla nowego standardu, takie jak Multi-Link Operation oraz modulację 4K-QAM, które dbają o niższe opóźnienia i lepszą stabilność sygnału.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Asus RT-BE58 Go ma bogaty zestaw trybów działania. Może pracować jako klasyczny router bezprzewodowy, punkt dostępowy, wzmacniacz sygnału, mostek, węzeł w ekosystemie AiMesh, a także w bardzo przydatnym w podróży trybie publicznego Wi-Fi określanym jako WISP.  Działanie trybu WISP polega na tym, że Asus RT-BE58 Go łączy się bezprzewodowo z zewnętrzną, często niezabezpieczoną siecią w hotelu lub kawiarni, a następnie na jej bazie tworzy i rozgłasza nowy, w pełni prywatny hotspot dla naszych własnych telefonów i komputerów. Takie podejście znacząco podnosi poziom bezpieczeństwa, izolując nasze dane od innych użytkowników publicznego Wi-Fi. Dodatkowo rozwiązuje to problem uciążliwych portali logowania, ponieważ autoryzację na przykład za pomocą numeru pokoju przeprowadzamy tylko raz na routerze Asusa, a wszystkie nasze docelowe odbiorniki automatycznie zyskują dostęp do internetu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z poziomu oprogramowania udostępniono rozbudowaną funkcję Guest Network Pro, która jest czymś znacznie więcej niż zwykłą siecią dla gości. Narzędzie to pozwala na tworzenie wielu niezależnych sieci i kombinacji VLAN, z osobnymi uprawnieniami i zarządzaniem przepustowością. W ramach Guest Network Pro możemy wykreować między innymi sieć Guest Portal, wyposażoną w profesjonalną stronę logowania z koniecznością akceptacji regulaminu i miejscem na logo, co sprawdzi się w małych firmach. Z myślą o rodzinach przygotowano profil Kid’s Network, pozwalający określić ramy czasowe dostępu do internetu i filtrować treści za pomocą DNS.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Należy jednak odróżnić Guest Network Pro od dedykowanej sieci dla internetu rzeczy. Utworzenie osobnego SSID dla IoT proponowane jest jako całkowicie niezależny krok już podczas pierwszej, wstępnej konfiguracji Asus RT-BE58 Go. Stworzenie takiej sieci z jednej strony izoluje potencjalnie podatne na ataki akcesoria smart home od naszych prywatnych plików, a z drugiej zapewnia wyższą kompatybilność, jeśli mamy starsze akcesoria wymagające specyficznych ustawień pasma. Wszystkie utworzone w ten sposób profile chronione są przez wbudowany, komercyjny pakiet zabezpieczeń AiProtection.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeśli chodzi o prywatność, router Asusa obsługuje liczne protokoły VPN, mogąc pełnić zarówno rolę serwera, jak i klienta. Na liście wspieranych standardów znajdują się między innymi WireGuard, OpenVPN, PPTP oraz L2TP. Stabilną pracę tych wszystkich funkcji zapewnia zasilanie dostarczane przez port USB-C w standardzie Power Delivery, a sam Asus RT-BE58 Go do prawidłowego działania wymaga prądu o parametrach 12V/2A lub 9V/2A.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wyniki testów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Weryfikacja możliwości Asus RT-BE58 Go pokazuje, że jest to wydajny router. Przy połączeniu przewodowym przez gigabitowy port LAN router Asusa bez problemu osiąga przepustowość bliską 1000 Mbps. Z kolei przy korzystaniu z Wi-Fi z bliskiej odległości transfery również pozostają bardzo wysokie. W przestrzeni o powierzchni około 50 metrów kwadratowych transfery utrzymują się na poziomie 600 do 700 Mbps, natomiast za ścianą działową spadają do wciąż dobrych 450 Mbps. Zasięg jest na tyle dobry, że Asus RT-BE58 Go z powodzeniem może pełnić rolę głównego punktu dostępowego w mieszkaniu. W moich warunkach, przy łączu 1 Gbps, a więc najszybszym, jakie jest dostępne dla tej lokalizacji, korzystanie z Wi-Fi nie różniło się pod względem osiąganych wyników od korzystania z internetu po kablu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktycznym użytkowaniu świetnie sprawdza się tryb publicznego Wi-Fi. Połączenie z siecią w kawiarni przebiega sprawnie, a router Asusa z łatwością radzi sobie z obsługą ekranów logowania w sieciach publicznych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Interfejs przeglądarkowy został przetłumaczony na język polski i zawiera sporo pomocnych objaśnień i wskazówek. Warto zaznaczyć, że tethering ze smartfona działa bez zarzutu, ale wymaga użycia dwóch kabli, ponieważ port USB-A służy do transmisji danych, a USB-C wyłącznie do zasilania routera. Router Asusa pracuje całkowicie bezgłośnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Asus RT-BE58 Go to dojrzały sprzęt, który wyróżnia się na tle rosnącej konkurencji w segmencie routerów podróżnych z Wi-Fi 7. Jego mocną stroną jest przede wszystkim wydajność na paśmie 5 GHz. Do tego dochodzi rozbudowany zestaw funkcji: obsługa wielu trybów pracy, szeroka gama protokołów VPN, integracja z AdGuard Home, Guest Network Pro z możliwością tworzenia sieci dla IoT, dzieci i gości, a także zgodność z ekosystemem AiMesh. Port 2,5 Gb/s WAN jest dużym atutem w czasach, gdy coraz więcej łączy domowych i hotelowych przekracza gigabit.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Odrobinę słabszą stroną jest oprogramowanie. Interfejs webowy nie doczekał się odświeżenia, a aplikacja mobilna – choć kompletna – jest wyraźnie nastawiona na użytkownika domowego, nie podróżnika. Warto też zaznaczyć brak wbudowanej baterii – co jest oczywiste przy tej klasie urządzeń, ale warto mieć świadomość, że do użytku w podróży potrzebny jest powerbank.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Cena 489 zł plasuje router Asusa trochę wyżej niż TP-Link TL-WR3602BE (ok. 400 zł) i niżej niż GL.iNet GL-BE3600 Slate 7, który w Polsce kosztuje wyraźnie więcej. Dla użytkowników już zakorzenionych w ekosystemie Asusa – i korzystających z AiMesh – wybór RT-BE58 Go jest oczywisty. Pozostałe osoby powinny tę dopłatę porównać z własnym poziomem wymagań.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W ofercie przenośnych routerów Asusa recenzowany model jest obecnie pozycjonowany najwyżej, co odzwierciedla cena wynosząca 489 zł. W porównaniu ze starszymi routerami Asusa z tej samej linii, Asus RT-BE58 Go wnosi przede wszystkim obsługę najnowszego standardu Wi-Fi 7 w klasie BE3600. Oczko niżej pozycjonowany jest Asus RT-AX57 Go, który kosztuje 319 zł. Ten router oferuje bardzo zbliżoną funkcjonalność oprogramowania, w tym wsparcie dla rozbudowy sieci AiMesh, pakiet bezpieczeństwa AiProtection Classic, opcję tworzenia portalu dla gości czy fizyczny przełącznik z boku obudowy, jednak opiera się na starszym standardzie Wi-Fi 6 o przepustowości AX3000 i nie ma tak szybkiego połączenia przewodowego. Z kolei bazowym wyborem w tym segmencie jest Asus RT-AX50 Go. Ten wariant kosztuje 249 zł i ma najbardziej kompaktową konstrukcję — waży niespełna 100 gramów. Podobnie jak droższe routery Asusa obsługuje niezbędny w podróży tryb publicznego Wi-Fi WISP, tethering ze smartfona i wybrane protokoły VPN. Działa jednak w podstawowym standardzie Wi-Fi 6 i jest pozbawiony opcji budowy systemów AiMesh oraz tworzenia zaawansowanych portali logowania. Asus RT-BE58 Go jest zatem bezpośrednim rozwinięciem koncepcji znanej z Asus RT-AX57 Go, oferując te same sprawdzone funkcje, ale podnosząc poprzeczkę w kwestii czystej wydajności i szybkości transferów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test słuchawek Nothing Headphone (a) – mają odpalony design, ale są bardzo dopracowane</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-sluchawek-nothing-headphone-a-maja-odpalony-design-ale-sa-bardzo-dopracowane"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-sluchawek-nothing-headphone-a-maja-odpalony-design-ale-sa-bardzo-dopracowane</id>
    <updated>2026-04-08T10:45:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nothing Headphone (a) to słuchawki, które są tańszą wersją modelu Headphone (1). Prezentują się niemal identycznie, ale ich cena to 699 zł.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bryła ponownie jest nietypowa. Prostokątne muszle z zaokrąglonymi rogami od razu odróżniają je od większości klasycznych nauszników, a całość jest bardzo mocno wpisana w język wzorniczy Nothing. To design wyraźnie nastawiony na rozpoznawalność.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za efektowną obudową stoi zaskakująco kompletna specyfikacja (jak na średnią półkę cenową). Jest Bluetooth 5.4, jest LDAC, jest połączenie analogowe przez jack 3,5 mm, jest USB-C audio, jest adaptacyjne ANC, tryb transparentny, spatial audio, aplikacja z rozbudowanym equalizerem, dual connection, niski lag i konfigurowalne przyciski. W tej cenie taki zestaw robi wrażenie, a dodatkowo mamy jeszcze w bonusie genialną baterię i perfekcyjne tłumienie zewnętrznych odgłosów poprzez samą konstrukcję muszli. Headphone (a) nie są jednak słuchawkami bez zastrzeżeń. Bardzo przylegają do uszu, więc po dłuższych sesjach trochę cisną i robi się w nich gorąco. Nie są to też dobre słuchawki dla okularników – powód jest ten sam.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wygląd zewnętrzny&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pod względem wzornictwa Nothing Headphone (a) bardzo mocno nawiązują do Headphone (1). Kształt muszli, układ elementów i ogólna koncepcja zostały zachowane. Całość prezentuje się bardzo nowocześnie i oryginalnie. To wzornictwo typowe dla marki z fascynacją półprzezroczystymi detalami i techniczną estetyką. Sam projekt jest na tyle charakterystyczny, że nawet bez logotypu trudno byłoby pomylić te słuchawki z czymkolwiek innym. Za to należą się Nothing wielkie brawa, choć też należy podkreślić, że być może nie każdemu taki odważny design będzie się podobał.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Konstrukcja jest w przeważającej części plastikowa. Dzięki temu udało się zejść z masą do 310 g, czyli poniżej Headphone (1). To dobra wiadomość z punktu widzenia komfortu, ale jednocześnie trzeba zaakceptować, że obudowa nie daje takiego poczucia luksusu jak metal. Część elementów ma wysoki połysk, część jest matowa. Na zdjęciach własnych i prasowych dobrze widać, że połyskujące powierzchnie wyglądają efektownie, ale mogą być podatne na rysy i z czasem szybciej zdradzać ślady użytkowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ważnym elementem są same pady. Są duże, miękkie, z pianką memory foam i aż za dobrze domykają się wokół ucha. Trzeba jednak przyznać, że ich materiały i konstrukcja genialnie wpływają pozytywnie na izolację pasywną. Te słuchawki nie potrzebują dzięki temu systemu ANC. Przy okularach pady niestety odstają i system pasywnej izolacji zaczyna kuleć. Słuchawki są też wówczas po prostu niewygodne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nothing Headphone (a) spełniają normę IP52. W praktyce oznacza to odporność na kurz i podstawową odporność na zachlapania oraz pot, ale nie jest to sprzęt przeznaczony do intensywnych treningów w deszczu. Pałąk nie składa się w klasyczny, podróżny sposób. Muszle można obrócić na płasko, ale słuchawki nie zamieniają się w mały pakiet łatwy do wrzucenia do plecaka. Zestaw zawiera miękki pokrowiec typu worek, a nie twarde etui. To rozwiązanie lekkie i praktyczne, ale daje mniejszą ochronę. W tej klasie cenowej da się to zrozumieć.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nothing Headphone (a) należą do tej coraz rzadszej grupy słuchawek, które stawiają na sterowanie fizycznymi elementami, a nie na wszechobecne panele dotykowe. To bardzo dobra decyzja. Na obudowie znajdują się trzy główne elementy sterujące: przycisk, rolka oraz łopatka. Do tego dochodzi suwak zasilania, dioda statusu, port USB-C, gniazdo 3,5 mm i ukryty przycisk parowania Bluetooth.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Rolka odpowiada za głośność przy ruchu lewo-prawo, za play i pause po kliknięciu oraz za przełączanie trybów ANC po przytrzymaniu. Łopatka służy do zmiany utworów, przewijania oraz obsługi części funkcji połączeń telefonicznych. Przycisk zewnętrzny można przypisać do funkcji Channel Hop, migawki aparatu, asystenta AI, przełączania ANC, zmiany ustawień EQ, wyciszenia mikrofonu i kilku innych zadań. W praktyce daje to obsługę, która nie wymaga patrzenia na słuchawki ani trafiania w niewidoczny panel palcem. To szczególnie ważne na zewnątrz, w ruchu i zimą. To bez wątpienia jeden z najlepiej pomyślanych systemów sterowania w słuchawkach Bluetooth. Fizyczne elementy są łatwe do wyczucia pod palcami i działają pewnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Headphone (a) nie mają czujników zbliżeniowych odpowiadających za automatyczne pauzowanie po zdjęciu z głowy i wznawianie po ponownym założeniu. To drobny, ale zauważalny brak względem droższego modelu i części konkurentów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pod kątem połączeń przewodowych i bezprzewodowych obsługa wypada wzorowo. Jest możliwość przełączania między Nothing Phone a iPhonem w dual connection, szybkie parowanie, obecność Google Fast Pair i Microsoft Swift Pair oraz dostęp do USB audio.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To słuchawki wokółuszne o konstrukcji zamkniętej, z 40 mm przetwornikami dynamicznymi. Pasmo przenoszenia sięga od 20 Hz do 40 000 Hz, więc pod względem formalnym mamy tu pełne wsparcie dla dźwięku hi-res.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Łączność bezprzewodowa opiera się na Bluetooth 5.4. Do wyboru są kodeki AAC, SBC i LDAC. Z poziomu aplikacji można przełączyć słuchawki między AAC a LDAC. Na załączonych zrzutach widać, że w testowanej konfiguracji aktywne było AAC, ale LDAC pozostaje do wyboru.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nothing Headphone (a) można też podłączyć przewodowo na dwa sposoby. Po pierwsze przez klasyczny jack 3,5 mm. Po drugie przez USB-C z cyfrową transmisją audio. To duży atut, bo nie tylko zwiększa uniwersalność, ale też pozwala używać słuchawek z komputerem lub telefonem bez zdawania się wyłącznie na Bluetooth. W pudełku znajdują się oba przewody: kabel audio 3,5 mm o długości 1,2 m oraz kabel USB-C do ładowania i przesyłu audio, również o długości 1,2 m.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Aplikacja&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aplikacja Nothing X jest jedną z najmocniejszych stron całego produktu. Interfejs utrzymano w stylistyce spójnej z Nothing OS.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na ekranie głównym aplikacji znajdują się od razu najważniejsze ustawienia. Można przełączać ANC, transparentność i tryb off, a poniżej wybrać siłę działania ANC między Low, Mid, High i Adaptive. Jest też sekcja Spatial audio z trzema pozycjami: Concert mode, Cinema mode i Off. Jest to statyczne spatial audio bez śledzenia ruchu głowy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Equaliser jest rozbudowany i podzielony na trzy zakładki. Simple pozwala regulować bas, środek i górę albo skorzystać z presetów Balanced, More Bass, More Treble i Voice. Advanced daje dostęp do wielopasmowej regulacji z suwakiem dla każdego pasma. Explore to biblioteka gotowych profili do pobrania. Producent nie ogranicza się do kilku fabrycznych ustawień, tylko buduje coś na wzór galerii presetów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bardzo ciekawa jest funkcja Channel Hop. Po skonfigurowaniu przycisk na obudowie umożliwia wygodne przeskakiwanie między ulubionymi źródłami audio (Spotify i Apple Music).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To właśnie bateria jest jednym z głównych powodów, dla których Headphone (a) wyróżniają się w swojej klasie. Z włączonym ANC deklarowane 75 godzin to rekordowo duża wartość. Z punktu widzenia codziennego użytkowania ma to dwie konsekwencje. Po pierwsze, Headphone (a) nie trzeba ładować często. Po drugie, dzięki bardzo dobrej izolacji pasywnej ANC w wielu sytuacjach nie jest konieczne, więc faktyczny czas między ładowaniami może okazać się jeszcze lepszy niż wynika z samej specyfikacji. W praktyce oznacza to sprzęt, który można zabrać w podróż, na kilka dni pracy i słuchania albo po prostu używać intensywnie bez nerwowego sprawdzania poziomu baterii co wieczór.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent deklaruje pełne ładowanie w 2 godziny. Jest też szybkie ładowanie. Po 5 minutach pod prądem słuchawki mają zapewniać do 8 godzin odtwarzania przy wyłączonym ANC albo do 5 godzin przy aktywnym ANC. W tej klasie cenowej to kolejny raz bardzo dobre wyniki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Akumulator ma pojemność 1060 mAh i jest to jedno z większych ogniw w tym segmencie. Headphone (a) grają wyraźnie dłużej niż większość bezpośrednich rywali. Jeśli ktoś codziennie słucha muzyki, podcastów, wideo i rozmów przez dłuższy czas, bateria tego modelu staje się realnym argumentem zakupowym numer jeden.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Jakość dźwięku&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Najtrudniej jednoznacznie ocenić Headphone (a) pod względem brzmienia. To słuchawki grające dobrze jak na swoją cenę. Bas jest mocny, efektowny i dominuje, co będzie się podobało osobom słuchającym mocniejszych gatunków lub muzyki tanecznej. Muzyka elektroniczna, hip-hop, nowoczesny jazz skorzystają na energicznym charakterze Headphone (a). Bez problemu wytrzymują one także, gdy rozkręcimy głośność w okolicy 80 procent. Słuchawki Nothing zawodzą natomiast, gdy zależy nam na delikatności, jedwabistości wokali. Utwory Raye nie brzmią tak dobrze jak na droższych słuchawkach. Głos wokalistki brzmi tanio. Trzeba jednak pamiętać cały czas o cenie Headphone (a) i nie mieć zbyt rozdmuchanych oczekiwań. To nie są przecież słuchawki dla audiofila. Gdy będziemy z nich korzystać w samolocie lub na ulicy, to odsłuchowi na pewno pomoże naprawdę genialne tłumienie hałasu, które jest bolączką wielu konkurentów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wady i zalety&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Zalety&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- bardzo charakterystyczny i dopracowany design, który naprawdę wyróżnia się na tle konkurencji&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- niska masa 310 g jak na słuchawki wokółuszne o tak dużych muszlach&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- bardzo mocna bateria z realnymi wynikami wyraźnie przekraczającymi deklaracje producenta&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- szybkie ładowanie dające użyteczny czas pracy już po kilku minutach podłączenia&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- bogata łączność: Bluetooth 5.4, jack 3,5 mm i USB-C audio&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- wsparcie dla AAC, SBC i LDAC&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- dual connection działające z dwoma urządzeniami jednocześnie&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- bardzo dobra izolacja pasywna&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- skuteczne ANC z regulacją siły i trybem adaptacyjnym&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- rozbudowana aplikacja Nothing X&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- prosty i zaawansowany equalizer oraz biblioteka presetów Explore&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- osobne wzmacnianie basu&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- spatial audio z trybami Cinema i Concert&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- fizyczne sterowanie przez rolkę, łopatkę i przycisk zamiast kapryśnych paneli dotykowych&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- szerokie możliwości personalizacji przycisków&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- Channel Hop jako ciekawy dodatek dla osób korzystających z wielu aplikacji audio&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- obecność Google Fast Pair i Microsoft Swift Pair&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- miękki pokrowiec i dwa przewody w zestawie&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- dobra ogólna funkcjonalność jak na cenę 699 zł&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Wady&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- błyszczące elementy mogą być podatne na rysy&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- brak automatycznego pauzowania i wznawiania po zdjęciu słuchawek&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- pałąk nie składa się do bardziej kompaktowej formy&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- miękki pokrowiec chroni słabiej niż twarde etui&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- przy okularach dopasowanie może być mniej idealne&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt;- szczelna konstrukcja oznacza słabszą wentylację i możliwe pocenie się uszu w cieple&lt;/p&gt;

&lt;p style="margin-left:11.35pt;"&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie i dla kogo są te słuchawki&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nothing Headphone (a) to ciekawe słuchawki, które na pewno wyróżniają się z tłumu ogromnej konkurencji. Mają świetny design, kapitalną baterię, bardzo bogatą aplikację, fizyczne sterowanie, pełny zestaw połączeń i funkcjonalność, której w tej cenie trudno nie docenić. To słuchawki dla osób, które chcą czegoś innego niż klasyczne, nudne nauszniki. Grają dobrze, ale na pewno nie wybitnie. Gdy będziemy chcieli jedwabistości, to szukajmy gdzie indziej. Jeśli potrzebujemy dużej energii i koncertowej chropowatości, to będzie to dobry wybór. To jeden z ciekawszych modeli w okolicach 700 zł. Końcowa ocena jest więc wyraźnie pozytywna. Nothing Headphone (a) to słuchawki z mocnym charakterem, wyraźnymi zaletami i kilkoma realnymi kompromisami. Największą siłą pozostaje połączenie designu, baterii i bardzo rozbudowanej aplikacji.&lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test Honor 600 Lite – flagowy ekran, ogromna bateria i pewne kompromisy</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-honor-600-lite-flagowy-ekran-ogromna-bateria-i-pewne-kompromisy"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-honor-600-lite-flagowy-ekran-ogromna-bateria-i-pewne-kompromisy</id>
    <updated>2026-04-07T11:54:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt;Honor 600 Lite to interesująca propozycja, która stawia na wytrzymałość, bardzo długi czas pracy z dala od ładowarki oraz integrację funkcji sztucznej inteligencji na poziomie sprzętowym i systemowym. Producent połączył pojemne ogniwo z zaskakująco smukłą obudową, dodając do tego ekran o wysokiej jasności. Zrezygnowano tu jednak z topowej wydajności w grach czy zaawansowanych możliwości wideo. Z tego względu ocena tego telefonu będzie w dużym stopniu zależała od priorytetów jego użytkownika oraz akceptacji jego premierowej ceny. Smartfon zadebiutował w Polsce w cenie 1699 zł za wersję z 8 GB RAM i 128 GB miejsca na dane, natomiast za pojemniejszy wariant 8/256 GB trzeba zapłacić 1899 zł. Na start producent przygotował promocję obniżającą ceny o 200 zł, która obowiązuje od 9 do 26 kwietnia. Biorąc pod uwagę ograniczenia tego modelu, to właśnie obniżona cena wydaje się znacznie bardziej adekwatna.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design, jakość wykonania i biometria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent chwali się wykorzystaniem wewnętrznej ramy wykonanej z jednego kawałka metalu, co ma zwiększać wytrzymałość na złamania o 26%. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że zewnętrzne elementy obudowy są wykonane z tworzywa. Tył pokryto aksamitną fakturą, która jest przyjemna w dotyku i jest mniej śliska niż szkło. Rama – choć imitująca aluminium – również sprawia w dłoni wrażenie tworzywa sztucznego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Telefon ma cienką obudowę (7,34 mm) i jest lekki (180 g), co przy tak ogromnej baterii jest istotną zaletą. Ekran otaczają wąskie ramki. Uwagę zwraca wycięcie na przedni aparat w kształcie dużej "pastylki". Sugeruje ono obecność zaawansowanego skanera twarzy 3D lub dwóch obiektywów, podczas gdy w rzeczywistości kryje się tam tylko jeden 16-megapikselowy aparat i prawdopodobnie czujnik światła. Mimo to, podstawowe odblokowywanie twarzą w 2D działa błyskawicznie, nawet w słabym oświetleniu. Optyczny czytnik linii papilarnych w ekranie działa szybko i bezbłędnie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon spełnia normę IP66 i ma certyfikat SGS dotyczący odporności na upadki. Drobnym, acz irytującym minusem jest silnik wibracyjny – haptyka jest bardzo podstawowa i jest zbyt toporna w przypadku interakcji z systemem operacyjnym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wyświetlacz&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zastosowany tu 6,6-calowy panel AMOLED (1200 × 2600 pikseli) to atut tego modelu. Ramki wokół ekranu są wąskie, co sprawia dobre wrażenie. Wyświetlacz obsługuje odświeżanie 120 Hz, co przekłada się na płynne przewijanie treści. Panel jest w stanie wyświetlić 1,07 miliarda kolorów, oferując głębokie czernie i bardzo żywe, nasycone barwy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jednym z najmocniejszych punktów specyfikacji ekranu jest jego szczytowa jasność sięgająca 6500 nitów - co prawda parametr ten dotyczy jedynie niewielkiego wycinka ekranu, ale w praktyce również czytelność w słońcu nie sprawia żadnych problemów. HONOR zadbał również o zaawansowane funkcje ochrony wzroku, w tym technologię ściemniania PWM z częstotliwością 3840 Hz, która eliminuje migotanie obrazu. System oferuje ponadto funkcję trybu nocnego, dostosowując temperaturę barwową do cyklu dobowego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja, system i łączność&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sercem smartfona jest procesor MediaTek Dimensity 7100 Elite, wyposażony w cztery rdzenie A78 taktowane zegarem 2,4 GHz oraz cztery rdzenie A55 z taktowaniem 2,0 GHz. Za grafikę odpowiada układ Mali-G610 MC2. Urządzenie ma 8 GB pamięci RAM, którą można rozszerzyć wirtualnie dzięki funkcji Honor RAM Turbo, oraz 256 GB pamięci na pliki. W benchmarku AnTuTu model ten osiąga wynik 817693 punktów. Zastosowany tu procesor bez problemu radzi sobie z codziennymi zadaniami, mediami społecznościowymi i przeglądaniem sieci, gwarantując płynność interfejsu przy 120 Hz. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to demon prędkości – w wymagających grach nie osiągniemy najwyższych ustawień graficznych ani maksymalnej liczby klatek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zestaw modułów łączności obejmuje wsparcie dla sieci 5G, dwuzakresowe Wi-Fi w standardzie ac (2,4 GHz i 5 GHz) oraz Bluetooth 6.0. Urządzenie obsługuje dwie karty SIM w konfiguracji Nano-SIM oraz eSIM.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W kwestii łączności mamy tu miłą niespodziankę i spore rozczarowanie. Rozczarowaniem jest obecność wyłącznie modułu Wi-Fi 5 – w dzisiejszych czasach brak wsparcia dla Wi-Fi 6 w tym segmencie to wyraźny minus. Z kolei ogromną zaletą jest uniwersalny protokół udostępniania plików Magic Share. Działa on bezbłędnie nie tylko z urządzeniami Honor, ale także ze smartfonami marek Oppo, vivo i Xiaomi.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Urządzenie działa pod kontrolą nakładki MagicOS 10 opartej na Androidzie 16, z obietnicą aż 6 lat dużych aktualizacji. Niestety, system nie jest wolny od śmieciowego oprogramowania. Znajdziemy w nim preinstalowane aplikacje firm trzecich oraz irytujące foldery systemowe, które sugerują pobieranie kolejnych „popularnych” programów i pełnią funkcję reklam.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;MagicOS 10 oferuje bogaty pakiet funkcji Honor AI - w systemie znajdziemy rozbudowanego asystenta Honor AI, Magiczny portal ułatwiający przenoszenie treści między aplikacjami, funkcję automatycznego generowania napisów do multimediów oraz tłumaczenie na żywo. Wbudowany edytor zdjęć oferuje możliwości usunięcia niechcianych obiektów, rozszerzania kadrów oraz poprawy jakości i ostrości detali twarzy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dla części użytkowników ogromną zaletą będzie jednak dedykowany spust aparatu, niczym z najdroższych flagowców. Obsługuje on następujące funkcje:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;wciśnięcie do połowy, aby zablokować ostrość&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;przesuwanie palcem po przycisku w celu płynnego przybliżania i oddalania obrazu&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wciśnięcie i przytrzymanie w celu szybkiego rozpoczęcia nagrywania wideo&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Sam z tego rodzaju rozwiązań nie korzystam, ale jeśli komuś spodobała się taka funkcja w droższym smartfonie, może ją mieć także w Honorze 600 Lite.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zestaw aparatów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon oferuje dwa aparaty z tyłu oraz jeden aparat przedni do selfie.&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;108 MP, f/1.75 - aparat główny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;5 MP, f/2.2 - aparat szerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;16 MP, f/2.45 - przedni aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;W dzień główny aparat radzi sobie przyzwoicie – generuje szczegółowe obrazy, które świetnie nadają się na media społecznościowe. Oprogramowanie ma jednak tendencję do mocnego wyostrzania i okazjonalnego "przepalania" jasnych partii, co sygnalizuje słabsze działanie algorytmów HDR. W trybie portretowym aparat czasem gubi się przy wycinaniu krawędzi – co ciekawe, przedni aparat do selfie radzi sobie z odcinaniem tła nieco lepiej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ultraszeroki kąt 5 MP jest tu niestety dodany na siłę. Kąt widzenia nie jest wybitnie szeroki, a jakość detali jest przeciętna, choć algorytmy starają się ratować sytuację. Brak teleobiektywu producent stara się maskować cyfrowym powiększeniem z głównej matrycy, które do 3x powiększenia jest akceptowalne.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zdjęcia nocne wypadają całkiem nieźle, dopóki przełączymy się na tryb nocny i korzystamy przede wszystkim z głównego aparatu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Gorzej wypada nagrywanie wideo. Telefon nagrywa maksymalnie w 1080p przy 30 kl./s. i nie zaimplementowano tu skutecznej stabilizacji obrazu. Próba nagrywania podczas spaceru skutkuje trzęsącym się, nieprzyjemnym w odbiorze obrazem. Nie da się również przełączać między obiektywami w trakcie nagrywania. Brak możliwości nagrywania w formacie 4K to spory minus dla telefonu ze średniej półki cenowej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria i ładowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bateria to jeden z największych atutów tego modelu. Zastosowano tu duże ogniwo o pojemności 6520 mAh. W praktycznym użytkowaniu, przy bardzo intensywnym korzystaniu z urządzenia od wczesnych godzin porannych, wieczorem zostaje zazwyczaj bezpieczny zapas energii. Osoby używające telefonu nieco rzadziej mogą swobodnie ładować go co półtora lub nawet co dwa dni.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Honor obsługuje przewodowe ładowanie z maksymalną mocą 45 W w technologii HONOR SuperCharge. Ponieważ bateria jest bardzo pojemna, pełny cykl ładowania od zera do stu procent zajmuje około 90 minut, co trzeba brać pod uwagę podczas porannych przygotowań. Zabrakło tutaj obsługi ładowania bezprzewodowego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;HONOR 600 Lite to urządzenie zaprojektowane wokół jasnych priorytetów. Biorąc pod uwagę oficjalne ceny – 1699 zł za wariant 128 GB oraz 1899 zł za wersję z 256 GB pamięci – jest to sprzęt dla bardzo konkretnego odbiorcy. Jeśli poszukujesz telefonu o smukłej i wytrzymałej obudowie, z ekranem o dobrej jasności i ogromną baterią zapewniającą dwa dni pracy, ten model spełni twoje oczekiwania, a długie wsparcie aktualizacjami i funkcje AI będą stanowić solidną wartość dodaną.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Trzeba jednak pamiętać o kompromisach. W zestawieniu z konkurencją w tym przedziale cenowym, Honor mocno odstaje pod względem nagrywania wideo – brak trybu 4K i skutecznej stabilizacji dla wielu użytkowników może być sporym minusem. Aparat szerokokątny również pozostawia niedosyt i w tej cenie mógłby oferować znacznie więcej – szerszy kąt widzenia i wyższą rozdzielczość. &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Producent oferuje promocję na start sprzedaży, w ramach której ceny obu dostępnych wersji obniżono o 200 zł. Oferta obowiązuje od 9 do 26 kwietnia. Biorąc pod uwagę kompromisy dotyczące Honora 600 Lite, warto kupić go w obniżonej cenie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Sprawdziliśmy ZTE U60 Pro – to teraz jeden z najmocniejszych mobilnych routerów z funkcją powerbanku</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-zte-u60-pro-to-teraz-jeden-z-najmocniejszych-mobilnych-routerow-z-funkcja-powerbanku"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-zte-u60-pro-to-teraz-jeden-z-najmocniejszych-mobilnych-routerow-z-funkcja-powerbanku</id>
    <updated>2026-04-06T09:36:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt;ZTE U60 Pro to nowy mobilny router 5G, który może pełnić rolę awaryjnego hotspota dla małego biura, rodzinnych wyjazdów, małych eventów czy domowego internetu zapasowego. Urządzenie kosztuje 1199 zł, ale jest jednym najmocniejszych mobilnych routerów tego typu. W tej cenie otrzymujemy Wi-Fi 7 do 3600 Mb/s, modem Qualcomm Snapdragon X75, 9 dookólnych anten 5G, duży 3,5-calowy ekran dotykowy, NFC oraz baterię 10000 mAh z funkcją powerbanku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;U60 Pro ma smukłą, prostokątną obudowę z dużym kolorowym ekranem na froncie, a jego stylistyka bardziej przypomina nowoczesny powerbank niż klasyczny router. Na ekranie urządzenia można bez wchodzenia do panelu odczytać nazwę sieci, kod QR do szybkiego połączenia, podstawowe dane o pracy Wi-Fi i stan baterii. Na osobnym widoku pojawia się też wskaźnik prędkości transmisji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Od strony komórkowej ZTE deklaruje maksymalną teoretyczną prędkość pobierania do 4,29 Gb/s w 5G SA. Router obsługuje też 5G ENDC NSA z deklarowanym pobieraniem do 3,66 Gb/s i wysyłaniem do 180 Mb/s, a w LTE producent podaje do 2,0 Gb/s przy pobieraniu i do 210 Mb/s przy wysyłaniu. Rzeczywista prędkość zależy od naszego operatora, oferowanej konfiguracji sieci i używanego przez nas urządzenia końcowego. U60 Pro korzysta z agregacji nośnych 3CC, a jego podstawą jest chipset Qualcomm Snapdragon X75, który ma zapewniać lepszą kompatybilność i stabilność w bardziej złożonych warunkach sieciowych. W naszej testowej lokalizacji ZTE U60 Pro pobił wszystkie dotychczasowe rekordy prędkości pobierania i zbliżył się do 1.3 Gbps.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za zasięg odpowiada układ 9 dookólnych anten 5G z pełnopasmowym pokryciem 360 stopni. Producent podkreśla, że taka konstrukcja ma poprawiać siłę sygnału także w trudniejszych warunkach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;ZTE nie zapomniało także o Wi-Fi 7. Router pracuje w pasmach 2,4 GHz i 5 GHz, obsługuje standardy 802.11 a, b, g, n, ac, ax i be, a konfiguracja MIMO dla Wi-Fi to 2x2 dla 2,4 i 5 GHz. W 802.11be podaje 688 Mb/s w 2,4 GHz i 2882 Mb/s w 5 GHz, co razem daje promowane 3600 Mb/s. Dla 802.11ax jest to odpowiednio 573 i 2401 Mb/s. ZTE dodaje, że Wi-Fi 7 wykorzystuje technikę Preamble Puncture, która ma poprawiać odporność na zakłócenia. U60 Pro może jednocześnie obsłużyć do 64 urządzeń.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bardzo ważnym elementem tego modelu jest bateria. ZTE deklaruje pojemność 10000 mAh, ładowanie z mocą 27 W, czas pracy do 29 godzin i czuwanie do 41 dni. Router może też działać jako powerbank z ładowaniem 18 W. To oznacza, że U60 Pro ma nie tylko udostępniać internet, ale też pełnić rolę zapasowego źródła energii dla innych urządzeń.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Urządzenie wyposażono w bardzo dobrej jakości 3,5-calowy ekran dotykowy o rozdzielczości 320 na 480 pikseli. Jest akże NFC, które działa z urządzeniami opartymi na Androidzie i pozwala połączyć telefon z siecią Wi-Fi jednym dotknięciem, bez ręcznego wpisywania hasła. Router ma port USB 3.1 Type-C, obsługuje kartę nano SIM, ale niestety nie oferuje złącza dla anten zewnętrznych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;U60 Pro waży 278 g i ma wymiary 158 x 73 x 16 mm.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wcześniej korzystaliśmy z bardzo udanego modelu MU5120. U60 Pro jest wyraźnie ulepszony. Starszy router był oparty na Snapdragonie X62 i Wi-Fi 6, podczas gdy U60 Pro przechodzi już na Snapdragona X75 i Wi-Fi 7. Jednocześnie zachowuje cechy, które w MU5120 były najważniejsze, czyli mobilność, dużą baterię, możliwość pracy jako hotspot dla wielu urządzeń i funkcję powerbanku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;table border="0" cellpadding="1" cellspacing="2" id="table1" width="100%"&gt;
	&lt;tbody&gt;
		&lt;tr&gt;
			&lt;td style="text-align: center; width: 780px;"&gt; &lt;/td&gt;
			&lt;td style="text-align: center; width: 780px;"&gt; &lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;
	&lt;/tbody&gt;
&lt;/table&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Interfejs administracyjny jest rozbudowany, ale jednocześnie dość przejrzysty. Na ekranie głównym od razu widać stan połączenia, nazwę sieci Wi-Fi, liczbę podłączonych urządzeń, poziom baterii i podstawowe parametry sygnału. Z kolejnych zakładek można wejść w ręczny wybór trybu sieci, ustawienia APN, limit danych, ustawienia Wi-Fi dla pasm 2,4 i 5 GHz, a także w bardziej zaawansowane funkcje diagnostyczne. Ciekawie wygląda zakładka debugowania sieci, w której można ręcznie blokować pasma LTE oraz 5G, osobno dla SA i NSA. To funkcja dla bardziej świadomych odbiorców ma realną wartość, bo pozwala samodzielnie sprawdzać zachowanie routera w różnych konfiguracjach sieciowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W menu obecne są ponadto NFC do szybkiego parowania, SMS, USSD, firewall z funkcjami NAT, SIP ALG, DMZ i UPnP oraz licznik transferu danych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;ZTE U60 Pro to sprzęt z wyraźnie wyższej półki niż większość mobilnych routerów dostępnych dziś na rynku. Nie jest to prosty kieszonkowy hotspot. Może działać jako bardzo szybki router 5G, jako zapasowe źródło internetu w domu lub małym biurze, jako mobilny punkt dostępu podczas wyjazdu, a w razie potrzeby także jako powerbank.&lt;br /&gt;
Największą siłą tego modelu jest połączenie Snapdragona X75, Wi-Fi 7, dużej baterii 10000 mAh i bardzo mocnego zestawu anten. &lt;br /&gt;
U60 Pro jest także bardzo wygodny w codziennym użyciu. Duży dotykowy ekran, kod QR do szybkiego logowania, NFC dla użytkowników Androida, czytelne informacje o stanie sieci i baterii oraz rozbudowany panel administracyjny sprawiają, że korzystanie z tego sprzętu nie wymaga ciągłego zaglądania do komputera czy aplikacji. &lt;br /&gt;
Z jednej strony jest to urządzenie przyjazne dla zwykłego użytkownika, a z drugiej daje też sporo narzędzi bardziej zaawansowanym osobom, które chcą ręcznie kontrolować pasma, tryby pracy sieci czy ustawienia bezpieczeństwa.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Niestety 1199 zł jest wyraźnie wyższa niż w przypadku prostszych mobilnych routerów i dla części użytkowników będzie trudna do uzasadnienia, zwłaszcza jeśli potrzebują internetu okazjonalnie. Brakuje też złączy dla anten zewnętrznych, co dla bardziej wymagających odbiorców może być istotnym ograniczeniem.&lt;br /&gt;
ZTE U60 Pro jest wyraźnym krokiem naprzód względem udanego MU5120 i pokazuje, że segment mobilnych routerów 5G nadal może się rozwijać w sensownym kierunku. Lepszy modem, przejście z Wi-Fi 6 na Wi-Fi 7, wysoka wydajność, dobra ergonomia i funkcja powerbanku sprawiają, że mamy do czynienia z jednym z najciekawszych urządzeń w swojej klasie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Takie zdjęcia robi vivo X300 Ultra</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/takie-zdjecia-robi-vivo-x300-ultra"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/takie-zdjecia-robi-vivo-x300-ultra</id>
    <updated>2026-04-03T15:15:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt; to jeszcze wyższy model od topowego &lt;strong&gt;X300 Pro&lt;/strong&gt; zaprezentowanego pod koniec października 2025 roku. Dostępność&lt;strong&gt; vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt; na polskim rynku ogłoszono 30 marca, a jego premiera zaplanowana jest na 16 kwietnia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt; przynosi wyraźne zmiany w systemie aparatów w porównaniu do modelu&lt;strong&gt; X300 Pro&lt;/strong&gt;. Najważniejsze nowości to zupełnie nowy aparat główny z większą matrycą 200 MP i inną ogniskową oraz znacząco ulepszony aparat ultraszerokokątny, który w końcu dorównuje pozostałym modułom, nie tylko rozdzielczością, ale też fizycznym rozmiarem sensora.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Aparaty vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt; ma trzy aparaty z tyłu i jeden z przodu. Oto ich pełna specyfikacja:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;200 MP, f/1,9, 35 mm, matryca 1/1,12", PDAF, gimbal OIS – aparat główny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;200 MP, f/2,7, 85 mm, matryca 1/1,4", multi-directional PDAF, OIS, zoom optyczny 3,7x, makro 3,4:1 – teleobiektyw peryskopowy&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2,0, 14 mm (116°), matryca 1/1,28", dual pixel PDAF, OIS – aparat szerokokątny&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;50 MP, f/2,5, 24 mm, matryca 1/2,76", AF – przedni aparat do selfie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Smartfon vivo X300 Ultra ma rozbudowane zaplecze fotograficzne. Wykorzystuje optykę firmy Zeiss wraz z powłokami Zeiss T*, których zadaniem jest redukcja odblasków. System ustawiania ostrości wspiera laserowy autofocus, a precyzję rejestrowanych barw poprawia dodatkowy czujnik spektrum kolorów. Aparat z teleobiektywem umożliwia przybliżenie optyczne na poziomie 3,7x oraz pozwala na wykonywanie zdjęć makro z odwzorowaniem 3,4:1. Producent zaplanował również obsługę dodatkowych, opcjonalnych obiektywów montowanych na telefon, o ogniskowych 200 mm (przybliżenie optyczne 2,35x, optyka Zeiss) oraz 400 mm (przybliżenie optyczne 4,7x,optyka Zeiss). Aplikacja aparatu pozwala na importowanie własnych profili kolorystycznych w formacie 3D LUT.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W kwestii rejestracji wideo, telefon obsługuje maksymalnie rozdzielczość 8K przy 30 klatkach na sekundę. Nagrywanie w rozdzielczości 4K jest możliwe w 24, 30, 60 oraz 120 klatkach na sekundę, z pełną obsługą 10-bitowego formatu Log i Dolby Vision HDR. Obraz jest dodatkowo stabilizowany za pomocą systemu gyro-EIS i wspiera standard HDR10+.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Porównanie do vivo X300 Pro&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
Zestawiając specyfikację fotograficzną &lt;strong&gt;vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt; z modelem &lt;strong&gt;vivo X300 Pro&lt;/strong&gt;, można wskazać kilka kluczowych różnic. Smartfon &lt;strong&gt;vivo X300 Pro&lt;/strong&gt; ma aparat główny o niższej rozdzielczości 50 MP, z jaśniejszym obiektywem f/1.6, mniejszą matrycą w rozmiarze 1/1.28" i standardową stabilizacją OIS. Wariant Ultra opiera się na dużym sensorze 200 MP w rozmiarze 1/1.12" i stabilizacji typu gimbal OIS. Różnica pojawia się także w ekwiwalencie ogniskowej głównego aparatu: w modelu Ultra wynosi on 35 mm, podczas gdy w wersji Pro jest to szersze 24mm.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aparat szerokokątny w &lt;strong&gt;vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt; przeszedł sporą zmianę. Choć oba telefony dysponują matrycą 50 MP, wariant &lt;strong&gt;Ultra &lt;/strong&gt;ma znacznie większy sensor (1/1.28" w porównaniu do 1/2.76" w wersji &lt;strong&gt;Pro&lt;/strong&gt;), bardziej zaawansowany system ostrzenia dual pixel PDAF oraz wbudowaną stabilizację optyczną OIS. Obiektyw w wersji Ultra jest nieco szerszy (14mm) i ma jaśniejszą przysłonę f/2.0. Model &lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;P&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;ro &lt;/strong&gt;ma aparat szerokokątny 15mm ze zwykłym systemem AF i brakuje w nim optycznej stabilizacji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Oba smartfony mają bardzo podobny moduł teleobiektywu peryskopowego. To jednostki 200 MP z obiektywem f/2.7 o ogniskowej 85mm, które dają przybliżenie optyczne 3,7x i mają stabilizację OIS. Wersja &lt;strong&gt;P&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;ro &lt;/strong&gt;ma jedynie inny współczynnik dla zdjęć makro, wynoszący 2.7:1 w porównaniu do 3,4:1 w modelu Ultra.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przednie aparaty do selfie różnią się optyką. Obydwa mają rozdzielczość 50 MP i identyczny rozmiar matrycy 1/2.76". &lt;strong&gt;Vivo X300 Ultra&lt;/strong&gt; ma jednak obiektyw o ogniskowej 24mm i jasności f/2.5, natomiast model &lt;strong&gt;P&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;ro &lt;/strong&gt;korzysta z szerszej ogniskowej 20mm i jaśniejszego szkła f/2.0.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Model &lt;strong&gt;P&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;ro &lt;/strong&gt;pozwala na nagrywanie w 8K przy 30 klatkach na sekundę oraz w 4K przy 30, 60 i 120 klatkach. Wersja Ultra ma bardzo zbliżone możliwości, ale dodaje kinowy klatkaż 24 fps w rozdzielczości 4K. Kluczową różnicą jest dodanie zupełnie nowego trybu profesjonalnego filmowania, który daje pełną manualną kontrolę, tryb LOG z kodekiem APV o przepustowości 600 megabitów na sekundę i możliwości nagrywania wideo na zewnętrznej pamięci.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Nasza opinia&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
Z punktu widzenia wymagającego użytkownika najbardziej atrakcyjny wydaje się nowy telekonwerter dający ekwiwalent 400 mm. To zapewne nie będzie tani dodatek, ale jednocześnie całkowicie unikalny w skali całego rynku smartfonów. Większe matryce dla aparatu głównego oraz szerokokątnego także są w czołówce istotnych zmian, podobnie jak nowe, bardzo zaawansowane możliwości nagrywania wideo.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zagadkowe jest zastosowanie głównego aparatu o ogniskowej 35 mm. To dużo węższy kąt widzenia niż stosowane powszechnie w smartfonach 24 mm. Jeszcze żaden duży gracz, mający znaczące osiągnięcia w mobilnej fotografii, nie zdecydował się na taki ruch. Dotąd widziałem taki aparat tylko w telefonie &lt;strong&gt;ZTE Nubia&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z jednej strony ogniskowa 35 mm jest bardziej naturalna, mająca mniej zniekształceń i pozwalająca bardziej skupić uwagę na temacie zdjęcia. Sam w swoim pełnoklatkowym aparacie fotograficznym mam najczęściej podłączony obiektyw stałoogniskowy właśnie o ogniskowej 35 mm - to moje ulubione szkło.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z drugiej strony ostatnia dekada przyzwyczaiła nas mocno do kąta widzenia głównego aparatu w smartfonie i nagła zmiana może wprowadzić dodatkowe zamieszanie. Sam producent to chyba zauważył, bo podstawowy kąt widzenia głównego aparatu domyślnie opisuje jako powiększenie x1,5. Można to zmienić w ustawieniach, tak aby pokazywał x1, ale pokazuje to doskonale, że sytuacja jest zupełnie niestandardowa.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na tym etapie jest jeszcze za wcześnie, abym miał wyrobione zdanie na temat nowej ogniskowej w głównym aparacie. Staram się podejść do tego z otwartą głową i ocenić po efektach. Potrzebuje do tego celu większej liczby zdjęć i sytuacji oraz bezpośredniego porównania z &lt;strong&gt;vivo X300 &lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;Pro&lt;/strong&gt;. Swoją opinią podzielę się w pełnej recenzji 16 kwietnia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Sprawdziliśmy Omodę 9 Super Hybrid - SUV, ponad 500 koni, zasięg 1100 km - całość za 219 tysięcy złotych</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-omode-9-super-hybrid-suv-ponad-500-koni-zasieg-1100-km-calosc-za-219-tysiecy-zlotych"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-omode-9-super-hybrid-suv-ponad-500-koni-zasieg-1100-km-calosc-za-219-tysiecy-zlotych</id>
    <updated>2026-04-01T15:58:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Wojciech Piechocki</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;OMODA to marka należąca do koncernu Chery, jednego z największych producentów samochodów w Chinach i grupy, która poza OMODĄ rozwija także marki JAECOO, Exeed, Jetour, Luxeed i własną gamę modeli Chery. Na polskim rynku OMODA funkcjonuje razem z JAECOO, a Omoda 9 Super Hybrid pełni w tej ofercie rolę flagowego SUV-a. Jego największym konkurentem z tej samej stajni będzie JAECOO J8, który już za chwilę zadebiutuje na naszym rynku. Już go widzieliśmy i wygląda równie dobrze, jak Omoda 9. Jeśli chodzi o konkurencję z Europy, to lista jest znacznie dłuższa. To SUV-y Volkswagena, Audi, Mercedesa, BMW itd. itp. Z takim wyposażeniem i mocą jak Omoda będziemy musieli za nie zapłacić przynajmniej 2 razy więcej. Kwota, która może pozostać w naszym portfelu, jest bardzo kusząca.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Omoda 9 weszła na europejski rynek z rozmachem designu, bogatym wyposażeniem i niemal szokującymi liczbami w specyfikacji. Ma 537 KM mocy systemowej według producenta, napęd na cztery koła, akumulator trakcyjny o pojemności 34,46 kWh, deklarowany zasięg całkowity 1100 km i cenę katalogową 219 900 zł. Już sam ten zestaw liczb wystarczy, żeby przyciągnąć uwagę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W praktyce Omoda 9 jest jeszcze ciekawsza, bo nie jest to po prostu kolejny SUV plug-in, który ma wyglądać nowocześnie i dobrze prezentować się w salonie. To samochód, w którym widać bardzo ambitne podejście do projektu. Ma bardzo rozbudowany i skomplikowany układ napędowy, 3-biegową przekładnię DHT z wieloma kombinacjami pracy, duży zbiornik paliwa o pojemności 70 litrów, szybkie ładowanie DC do 70 kW i kabinę, która pod względem pierwszego wrażenia naprawdę aspiruje do segmentu premium. Oczywiście nie jest to auto bez wad, ale też takiego pojazdu jeszcze do tej pory nikt nie wyprodukował.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Specyfikacja modelu i design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pod względem technicznym Omoda 9 Super Hybrid jest jednym z najciekawszych aut w swojej klasie cenowej. Oficjalnie układ napędowy tworzy benzynowy silnik 1.5 T-GDI o mocy 143 KM i momencie 215 Nm oraz trzy silniki elektryczne. Producent podaje 537 KM mocy systemowej i 650 Nm momentu obrotowego, napęd AWD, 3-biegową skrzynię DHT z 11 kombinacjami przełożeń, przyspieszenie do 100 km/h w 4,9 s oraz prędkość maksymalną ograniczoną do zaledwie 180 km/h. Bateria trakcyjna ma pojemność brutto 34,46 kWh. Ładowanie AC odbywa się z mocą do 6,6 kW, a DC do 70 kW. Oficjalny zasięg elektryczny w cyklu mieszanym WLTP wynosi do 145 km, a zasięg całkowity do 1100 km.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wymiary też ustawiają to auto wyżej niż większość popularnych kompaktowych SUV-ów. Omoda 9 ma 4775 mm długości, 1920 mm szerokości, 1671 mm wysokości i rozstaw osi 2800 mm. Masa własna to prawie 2,2 tony. Bagażnik mieści 471 litrów do rolety i 660 litrów do dachu. Na papierze liczba 660 litrów brzmi świetnie, ale w codziennym użytkowaniu liczy się przede wszystkim wartość do rolety i tu Omoda nie robi już aż tak wielkiego wrażenia. Zmieszczą się w niej dwie duże walizki – pod tym względem np. Skoda Superb miażdży Chińczyka.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Sam układ hybrydowy jest bardzo złożony i być może jest to najbardziej skomplikowany układ, jaki jest komercyjnie dostępny w polskich salonach. Z przodu pracują dwa silniki elektryczne, z tyłu trzeci, a całość współpracuje z baterią umieszczoną centralnie pod podłogą.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W codziennym ruchu auto bardzo często przypomina samochód elektryczny z benzynowym „backupem”. Rusza płynnie i bezgłośnie, na pedał gazu reaguje tak szybko jak elektryki i daje wrażenie ciągłego dostępu do momentu obrotowego. W testach na hamowniach układ napędowy nie osiąga mocy 500 koni, ale jest to moc większa od 400 koni, a taka moc to już symbol segmentu premium.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pod względem stylistyki Omoda 9 to ogromny SUV, który czerpie inspirację z Range Rovera i Cadillaca Escalade (przednie światła). Nadwozie jest ogromne, szerokie, z mocno rozrysowanym przodem, pionowymi elementami lamp, opadającą linią dachu i detalami, które mają budować prestiż. Ten samochód nie wygląda egzotycznie. Jest bardzo świadomie narysowany pod gusta europejskiego i amerykańskiego klienta. W środku nie ma ogromnego tabletu - dostajemy dwa ekrany 12,3 cala, rozbudowany wyświetlacz head-up, panoramiczny dach, ambientowe oświetlenie, skórzaną tapicerkę i masywne fotele z elektryczną regulacją, ogrzewaniem, wentylacją i masażem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Omoda 9 ma funkcję easy seat ułatwiającą zajmowanie miejsca za kierownicą, pamięć fotela i lusterek, automatyczne opuszczanie lusterek przy cofaniu, zagłówek kierowcy z głośnikami, a także elektrycznie regulowaną tylną kanapę. To właśnie z takich detali buduje się poczucie obcowania z autem droższym niż sugeruje cena.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zalety&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;1. Bardzo bogate wyposażenie w standardzie. Omoda 9 to napęd AWD, duża bateria, szybkie ładowanie DC, adaptacyjne zawieszenie CDC, system audio Sony z 16 głośnikami, head-up display, kamery 360, wentylowane i podgrzewane fotele z przodu i z tyłu, masaże, ogromny dach panoramiczny. W takiej cenie takiego wyposażenia w tak dużym samochodzie nie otrzymamy chyba nigdzie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;2. Kabina wygląda drożej i bardziej luksusowo, niż wskazuje cennik. Wnętrze Omody 9 jest efektowne i robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Niestety nasza wersja wnętrza była szara, a jeszcze lepszy efekt daje tapicerka w kolorze czerwonego wina.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;3. Bardzo wysoki komfort codziennej jazdy. Omoda 9 jest autem miękkim, dobrze filtrującym nierówności i przyjemnym w normalnym tempie. Na popękanych drogach, w mieście i podczas spokojnej trasy auto bardziej płynie niż jedzie. W czasie testów tylko dwukrotnie przejazd przez próg zwalniający wywołał dziwne „uderzenie” – zwykle Omoda pokonuje takie progi jak dmuchany ponton.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;4. Bardzo mocny napęd w codziennym ruchu zachowuje się bardziej jak elektryk niż jak klasyczna hybryda. To duża zaleta tego auta. Reakcje na gaz są płynne, start spod świateł jest niesamowity, a przy niskich i średnich prędkościach samochód sprawia wrażenie bardzo gładkiego i spokojnego. Omoda 9 często daje to, co najlepsze w aucie elektrycznym, ale bez stresu o dłuższą trasę.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;5. Duży akumulator trakcyjny i sensowny zasięg EV. Bateria 34,46 kWh to bardzo dużo jak na PHEV. W czasie naszych testów przejechaliśmy około 90 km jazdy po mieście wyłącznie na prądzie, a zapewne przy lepszych warunkach i jeszcze spokojniejszej jeździe można liczyć na jeszcze więcej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;6. Duży zbiornik paliwa i bardzo duży zasięg całkowity. Omoda 9 ma 70-litrowy zbiornik paliwa, co przy dużym akumulatorze i napędzie plug-in daje realny potencjał do bardzo długiej jazdy bez częstych postojów. To jedna z rzeczy, które odróżniają ten model od wielu konkurencyjnych PHEV-ów z dużo skromniejszymi zbiornikami. W czasie naszych testów komputer pokładowy pokazywał spalanie paliwa na poziomie 6-7 litrów na 100 km w mieście w trybie HPEV.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;7. Bardzo dobra tylna kanapa. Z tyłu jest dużo miejsca, podłoga jest płaska, sama kanapa jest wygodna, a do tego pasażerowie dostają podgrzewanie, wentylację, nawiewy, porty USB i elektryczną regulację kąta oparcia. To auto, w którym z tyłu naprawdę podróżuje się bardzo dobrze. Niestety pasażerowie nie mają własnej strefy klimatyzacji i to jest bardzo dziwna decyzja producenta.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;8. Bardzo, bardzo dobre wyciszenie kabiny. Chińskie auto jest wyraźnie cichsze od przeciętnego SUV-a.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;9. Omoda 9 ma bardzo szeroki pakiet systemów wsparcia kierowcy. Najbardziej przydatny jest oczywiście aktywny tempomat, który możemy wykorzystywać także podczas jazdy w korkach. Świetną jakość mają także kamery 360. Omoda stale dba o to, byśmy nawet nieznacznie nie przekraczali dopuszczalnej prędkości.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;10. Mimo wyraźnego nurkowania nadwozia przy ostrym wytracaniu prędkości sama skuteczność hamowania jest dobra.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wady&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;1. Katalogowe 537 KM nie przekłada się w prosty sposób na to, co kierowca ma do dyspozycji na co dzień. Samochód jest bardzo szybki, ale dane z testów i pomiarów pokazują, że realna, stale dostępna moc jest wyraźnie niższa niż marketingowa liczba z folderu. Dla większości klientów będzie to sprawa drugorzędna, bo i tak Omoda przy ruszaniu ze świateł zdeklasuje 99 procent innych pojazdów. Osiągi zauważalnie zależą od poziomu naładowania baterii.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;2. Omoda 9 bardzo wyraźnie nurkuje przy hamowaniu, przechyla się w zakrętach i jest bardziej miękka niż można oczekiwać po aucie reklamowanym jako 537-konny SUV. W codziennym użytkowaniu to jeszcze działa na korzyść komfortu, ale przy szybszej jeździe widać, że nadwozie i zawieszenie nie są zestrojone sportowo lub nawet neutralnie. Omoda 9 to bardzo szybki ekskluzywny salon lub wygodna kanapa, a nie konkurent najtwardszych sportowych SUV-ów. To nie jest samochód dla kogoś, kto oczekuje niemieckiej precyzji. Jeśli ktoś przesiada się z Audi, Porsche lub BMW i szuka podobnej pewności prowadzenia przy wysokich prędkościach, może czuć niedosyt. Omoda 9 jest bardziej cruiserem niż samochodem do ścigania się po górskich serpentynach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;3. Ergonomia systemu multimedialnego nie zachwyca. Sporo czasu spędza się na szukaniu funkcji i niewygodnym operowaniu niektórymi ustawieniami z poziomu systemu. Czasami system potrafi też lekko „lagować”. Kosmicznym pomysłem jest także patent na sterowanie lusterkami – można to zrobić wyłącznie po aktywacji tej funkcji na ekranie, a samo sterowanie odbywa się przyciskami na kierownicy. Gdy o tym nie wiemy, to raczej lusterek nie ustawimy sobie nigdy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;4. Przednie fotele są wygodne, ale nie dają najlepszego trzymania bocznego. Omoda 9 dobrze sprawdza się na trasie, ale przy szybszej jeździe po łukach ciało nie jest podtrzymywane tak dobrze, jak w najlepszych SUV-ach tej klasy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;5. Bagażnik rozczarowuje na tle gabarytów auta i marketingowych deklaracji. Oficjalne 660 litrów robi wrażenie tylko do momentu, gdy sprawdzimy wartość do rolety. Realne 471 litrów do codziennego użytkowania nie jest wynikiem kompromitującym, ale jak na samochód tych rozmiarów i tej masy trudno mówić o przewadze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;6. Piękne, ale może trochę niefortunnie umieszczone lampy przednie. Reflektory znajdują się nisko i blisko narożników nadwozia, więc nawet drobna parkingowa przycierka może być kosztowna.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;7. Brak reflektorów matrycowych. W samochodzie, który tak mocno aspiruje do klasy premium, to zauważalny brak. Światła są chwalone za skuteczność, ale segment premium coraz częściej wymaga już czegoś więcej niż dobrych zwykłych LED-ów.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;8. Komputer pokładowy i prezentacja zużycia energii nie są wzorem przejrzystości. Ten sposób prezentacji danych utrudnia precyzyjny pomiar spalania i pracy napędu w porównaniu z bardziej klasycznymi rozwiązaniami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;9. Układ napędowy jest bardzo złożony. To z jednej strony imponujące technologicznie, ale z drugiej nie daje pełnej odpowiedzi na pytanie o długoterminową niezawodność po kilku latach i dużym przebiegu. Samochód ma 7-letnią gwarancję, ale nie zmienia to faktu, że użytkownik kupuje bardzo skomplikowany system.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;10. Wysoka masa własna wpływa na cały charakter auta. Ponad 2,1 tony czuć podczas hamowania, szybszych zmian kierunku i ogólnego zachowania nadwozia. Ta masa pomaga w poczuciu solidności i komfortu, ale nie da się jej oszukać w fizyce.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;11. Wartość rezydualna i pozycja marki na rynku wtórnym pozostają niewiadomą. Omoda dopiero buduje pozycję w Polsce i całej Europie. Dziś samochód może wydawać się okazją, ale za kilka lat ważne będzie to, jak rynek wyceni duży chiński PHEV z bardzo złożonym układem napędowym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Omoda 9 Super Hybrid to chyba już pełnoprawny rywal niemieckiego segmentu premium. To samochód bardzo ambitny i bez wątpienia jeden z najciekawszych modeli w swojej, a także znacznie droższej klasie cenowej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jego największa siła leży w relacji tego, co dostaje klient, do ceny. Omoda 9 oferuje rozmiar dużego SUV-a, efektowną kabinę, bardzo bogate wyposażenie, napęd plug-in z dużą baterią, szybkie ładowanie, duży zbiornik paliwa, wysoki komfort jazdy i szereg funkcji, które jeszcze niedawno kojarzyły się z dużo droższymi samochodami. Z perspektywy kierowcy, który szuka auta rodzinnego, wygodnego, dobrze wyposażonego i robiącego mocne pierwsze wrażenie, ten model ma bardzo dużo sensu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pomimo 537 KM w katalogu Omoda 9 nie jest sportowym SUV-em, tylko komfortowym, szybkim cruiserem z bardzo rozbudowanym napędem hybrydowym. Najlepiej wypada wtedy, gdy jeździ spokojnie, płynnie i z wykorzystaniem tego, co daje jej elektryczna część układu. Wtedy jest cicha, przyjemna, bogata i naprawdę przekonująca.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;To samochód przede wszystkim dla kogoś, kto chce dużo auta za relatywnie rozsądne pieniądze, ceni wyposażenie, lubi nowoczesne gadżety, często jeździ po mieście i trasie, ale nie chce jeszcze pełnego elektryka. Dla takiego użytkownika Omoda 9 może być bardzo mocną propozycją.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dla purysty precyzyjnego prowadzenia albo klienta kupującego przede wszystkim markę, prestiż i sprawdzoną wartość rezydualną lepszym wyborem nadal pozostaną konstrukcje z Niemiec. Należy jednak pamiętać, że za takie samochody zapłacimy przynajmniej 2 razy więcej.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Omoda 9 wygrywa rozmachem, wyposażeniem i odwagą projektu. I właśnie dlatego warto traktować ją poważnie. Gdy Chińczycy poprawią zawieszenie i będą mocno inwestowali w brand to niestety Europejczycy będą musieli poważnie wziąć się do roboty lub zauważalnie obniżyć swoje ceny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test słuchawek Teufel Airy Sports TWS 2 – to ma być konkurencja dla Powerbeats Pro 2</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-sluchawek-teufel-airy-sports-tws-2-to-ma-byc-konkurencja-dla-powerbeats-pro-2"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-sluchawek-teufel-airy-sports-tws-2-to-ma-byc-konkurencja-dla-powerbeats-pro-2</id>
    <updated>2026-03-31T15:13:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Teufel udostępnił do testów swoją drugą generację słuchawek dousznych przeznaczonych do uprawiania sportu – Airy Sports TWS 2. Jest to model skierowany do osób, które chcą słuchać muzyki podczas intensywnego ruchu. Słuchawki Teufel Airy Sports TWS 2 kosztują 519 zł i już na pierwszy rzut oka wyróżniają się konstrukcją z pałąkami zausznymi, które mają zapewnić stabilność podczas ruchu. Słuchawki zostały przez producenta umieszczone na przełomie średniej i wyższej półki cenowej. Sprawdźmy, jak ich konstrukcja sprawdza się w praktyce.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Design&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Kluczowym elementem projektu słuchawek Teufel Airy Sports TWS 2 są elastyczne pałąki zauszne, które stabilizują słuchawki w uchu nawet przy dynamicznych ruchach – skokach, zmianach kierunku czy bieganiu w nierównym terenie. Pałąki spełniają swoją funkcję i jednocześnie nie powodują ucisku ani innego dyskomfortu. Warto jednak zaznaczyć, że same zaczepy zauszne nie są gwarancją pewnego osadzenia w kanale słuchowym. Pałąk trzyma słuchawkę przy uchu i gwarantuje, że jej nie zgubimy, ale silikonowa końcówka może z czasem tracić uszczelnienie, szczególnie przy intensywniejszych ruchach głową. Tym bardziej warto docenić, że w zestawie ze słuchawkami otrzymujemy aż pięć rozmiarów wkładek (XS, S, M, L, XL) wykonanych z antybakteryjnego silikonu – szeroki wybór zwiększa szansę na znalezienie właściwego dopasowania do kształtu kanału słuchowego. Jeśli jednak ktoś ma problem z wypadaniem słuchawek dokanałowych z uszu, to Teufel Airy Sports TWS 2 niekoniecznie będą tu rozwiązaniem problemu. Gdy słuchawka wisi na pałąku zausznym, ale kanał słuchowy nie jest uszczelniony, to jakość dźwięku oraz skuteczność aktywnej redukcji szumu pogarszają się znacząco.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Słuchawki Teufel Airy Sports TWS 2 poradzą sobie z deszczem i potem, ponieważ mają klasę szczelności IPX4. Model ten jest oferowany w czterech wariantach kolorystycznych: czarnym, szarym, zielonym i niebieskim. Obudowa słuchawek oraz samo etui zostały wykonane z plastiku o przeciętnej jakości wykończenia. Obsługa funkcji odbywa się poprzez wbudowane czujniki dotykowe, które działają powtarzalnie, jednak ich powierzchnia nie jest zbyt duża. Sterowanie dotykiem w trakcie intensywnego biegu wymaga dużej precyzji i skupienia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Podobnie jak w innych modelach słuchawek mających pałąki zauszne, etui do przechowywania i ładowania Teufel Airy Sports TWS 2 ma mniej więcej dwukrotnie większe rozmiary niż w przypadku zwykłych słuchawek dokanałowych. Jeśli chcemy mieć je cały czas przy sobie podczas treningu, może mieć to znaczenie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Aplikacja&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do konfiguracji słuchawek wykorzystywana jest aplikacja Teufel Go. Na ekranie głównym znajdziemy informacje o stanie naładowania baterii każdej ze słuchawek. Głównym elementem oprogramowania jest prosty korektor dźwiękowy, który pozwala na modyfikację profilu brzmienia od mocnego uderzenia basu po bardziej neutralne tony. Z poziomu smartfona możemy również przełączać się między trybami: aktywną redukcją hałasu, trybem transparentnym oraz naturalnym, pasywnym tłumieniem przez same wkładki silikonowe. Spośród ustawień systemowych warto wymienić możliwość włączenia funkcji Multipoint, pozwalającej na jednoczesne połączenie z dwoma urządzeniami, oraz konfigurację sterowania dotykowego. Automatyczny wyłącznik czasowy jest ustawiony domyślnie na 30 minut. Całość jest prosta w obsłudze i spójna wizualnie, ale kosztem funkcjonalności. Nie ma tu gestów odbierania połączeń skinieniem głowy, dźwięku 3D, testu dopasowania wkładek do uszu i wielu innych funkcji znanych z produktów konkurencyjnych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Jakość brzmienia&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W każdej ze słuchawek pracuje jeden 10-milimetrowy liniowy przetwornik szerokopasmowy, pokrywający zakres od 20 Hz do 20 000 Hz. Brzmienie jest żywe i dynamiczne, z wyraźnie zaznaczonym, mocnym basem – taki charakter dźwięku dobrze sprawdza się przy muzyce do treningu. Średnie i wysokie tony są obecne i czytelne. Korektor w aplikacji Teufel Go pozwala na pewne dostrojenie charakterystyki – osoby preferujące bardziej neutralny dźwięk skorzystają z odpowiedniego presetu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Brzmienie nastawione jest na dostarczanie energii podczas ćwiczeń, dlatego bas jest wyraźnie zarysowany i dynamiczny. Dźwięk jest czysty, ale trzeba pamiętać, że brakuje tutaj wsparcia dla zaawansowanych kodeków przesyłania muzyki o wysokiej rozdzielczości, takich jak aptX czy LDAC. Mimo to charakterystyka audio w słuchawkach Teufel Airy Sports TWS 2 sprawdza się bardzo dobrze w codziennych, sportowych zastosowaniach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Sterowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Obsługa słuchawek opiera się na panelach dotykowych umieszczonych na każdej ze słuchawek. Przypisane gesty obejmują regulację głośności (przytrzymanie lewej lub prawej słuchawki), zmianę utworów (dwukrotne dotknięcie), włączanie i wyłączanie ANC (trzykrotne dotknięcie prawej słuchawki), odbieranie i kończenie połączeń (dwukrotne dotknięcie) oraz odrzucanie połączeń (przytrzymanie przez 1,5 sekundy). Panel dotykowy reaguje poprawnie w warunkach statycznych, ale podczas biegu precyzyjne trafienie w konkretny gest bywa utrudnione.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Redukcja szumów&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aktywna redukcja szumów jest obecna i działa poprawnie w typowych warunkach treningowych – wycisza stały szum otoczenia, np. na siłowni czy przy ruchliwej ulicy. Nie jest to jednak poziom, który moglibyśmy porównać do rozwiązań stosowanych przez liderów rynku pokroju Sony czy Apple. ANC jest tu środkiem do celu – ograniczenia rozpraszających bodźców podczas treningu – a nie wyróżnikiem samym w sobie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tryb transparentny działa przyzwoicie i umożliwia kontrolę otoczenia bez wyjmowania słuchawek, co jest praktyczne np. przy przechodzeniu przez skrzyżowania.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Rozmowy głosowe&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przechwytywanie głosu obsługiwane jest przez system składający się łącznie z trzech mikrofonów umieszczonych w każdej ze słuchawek. Sprawdzają się one dobrze podczas rozmów telefonicznych, a jakość przekazywanego głosu pozostaje wyraźna nawet w umiarkowanie trudnych warunkach. Słuchawki Teufel Airy Sports TWS 2 nie korzystają z dodatkowych funkcji wspomaganych przez algorytmy AI do wycinania szumu wiatru, ale standardowa redukcja zakłóceń radzi sobie wystarczająco w typowych sytuacjach.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Każda słuchawka ma wbudowaną baterię litowo-jonową o pojemności 60 mAh. Czas odtwarzania na jednym ładowaniu przy średniej głośności i wyłączonym mechanizmie ANC oddaje do naszej dyspozycji do 13 godzin odtwarzania muzyki bez aktywnego ANC. Etui ładujące ma ogniwo o pojemności 750 mAh, co wydłuża łączny czas pracy do 58 godzin bez użycia redukcji szumów. Etui doładowujemy przewodowo za pomocą kabla USB-C. Maksymalna moc ładowania portu USB to 5 W. Słuchawki Teufel Airy Sports TWS 2 nie obsługują ładowania bezprzewodowego.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Teufel Airy Sports TWS 2 to solidna propozycja dla osób szukających słuchawek sportowych TWS w przedziale do 600 zł. Elastyczne pałąki zauszne dobrze sprawdzają się przy intensywnym wysiłku fizycznym, choć stabilność osadzenia wkładki w kanale słuchowym zależy w dużej mierze od właściwego doboru rozmiaru końcówki spośród dostępnych pięciu opcji. Bas jest mocny i całe brzmienie jest satysfakcjonujące, aplikacja Teufel Go daje sensowne możliwości dostosowania brzmienia, a czas pracy na jednym ładowaniu wynoszący 13 godzin bez ANC wypada korzystnie na tle konkurencji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wśród minusów należy wymienić duży rozmiar etui, obsługę dotykową, która podczas treningu wymaga większej precyzji, której nie zawsze łatwo osiągnąć, brak kodeków aptX i LDAC oraz ANC, które nie dorównuje poziomem klasycznym, konkurencyjnym słuchawkom TWS. Jeśli priorytetem jest pewność, że nie zgubimy słuchawek w trakcie treningu i długi czas pracy, Airy Sports TWS 2 kosztujące 519 zł są propozycją wartą rozważenia. Zwracamy jedynie uwagę, że same pałąki zauszne nie są gwarancją niewysuwania się słuchawek z kanałów słuchowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title>Test roweru elektrycznego ENGWE L20 3.0 Pro - to jeden z najlepszych modeli w ofercie producenta</title>
    <link href="http://gsmonline.pl/artykuly/test-roweru-elektrycznego-engwe-l20-3-kropka-0-pro-to-jeden-z-najlepszych-modeli-w-ofercie-producenta"/>
    <id>http://gsmonline.pl/artykuly/test-roweru-elektrycznego-engwe-l20-3-kropka-0-pro-to-jeden-z-najlepszych-modeli-w-ofercie-producenta</id>
    <updated>2026-03-30T08:45:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Jan Rybczyński</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Rowery były moim głównym hobby przez większość mojego życia. Doświadczyłem modeli z lat 70. i najnowszych, rowerów szosowych, XC, ale i downhillowych. Gdy skupiłem się na pracy i na rodzinie to jeździłem już głównie na rowerach miejskich, które mogłem bezpiecznie zostawić na ulicy. Chociaż pierwotnie rowery elektryczne mało mnie interesowały, teraz dzięki nim odkrywam rowerowe przygody na nowo. Sam mogę jeździć dalej i w trudniejszym terenie niż mógłbym na zwykłym rowerze, ale też mogę zaprosić do jazdy osoby, które w ogóle nie mają kondycji. Wspomagana jazda daje dużo radości wciąż zachowując wszystkie zalety jazdy na rowerze - prawie wszędzie można na nich wjechać, są ciche i pozwalają obcować z przyrodą.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Testowaliśmy już dwa rowery elektryczne Engwe, model &lt;a href="https://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-engwe-ep-2-30-boost-test-roweru-elektrycznego"&gt;EP-2 3.0 Boost&lt;/a&gt; na grubych, 4-calowych oponach oraz lekki &lt;a href="https://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-engwe-n1-air-test-ultralekkiego-roweru-elektrycznego-engwe"&gt;N1 Air&lt;/a&gt; z karbonową ramą, który waży niemal tyle samo co zwykły rower i przy okazji nowocześnie wygląda. Teraz przyszedł czas na test jednego z najwyższych modeli w ofercie producenta i jednocześnie pierwszego roweru elektrycznego z silnikiem typu mid-drive, a więc umieszczonym nie w tylnym kole, ale bezpośrednio przy przedniej zębatce i pedałach. Mowa o Engwe L20 3.0 Pro, który ma pełne zawieszenie (amortyzator z tyłu i z przodu), według producenta oferuje do 100 Nm momentu obrotowego, ma zasięg aż 160 km, szybką ładowarkę 8 A, która pozwala naładować rower w dwie godziny. Engwe L20 3.0 Pro kosztuje obecnie 7279 zł. Sprawdźmy, czy jest warty swojej ceny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Paczka z rowerem i montaż&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Rower dostarczany jest w dużej paczce, która jest ciężka, dlatego producent wprost zaleca, aby przenosić ją i składać rower w dwie osoby, choć ja poradziłem sobie z tym zadaniem w pojedynkę. W komplecie otrzymujemy wszystko, co jest niezbędne do samodzielnego montażu, włącznie z kluczami płaskimi, kluczami imbusowymi, śrubokrętem, pompką rowerową oraz zestawem części zapasowych.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Składanie roweru ENGWE L20 3.0 Pro obejmuje:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;przykręcenie składanego wspornika kierownicy&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;przykręcenie samej kierownicy&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;montaż przedniego błotnika i przedniego światła&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;założenie przedniego koła&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;przykręcenie pedałów prawego i lewego&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;wsunięcie w ramę sztycy z siodełkiem&lt;/li&gt;
	&lt;li&gt;pompowanie kół, które na czas transportu mają obniżone ciśnienie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Złożenie roweru jest łatwe i opiera się na czytelnej instrukcji krok po kroku. Elementem wymagającym największej uwagi jest założenie przedniej osi – trzeba prawidłowo ułożyć dystanse (krótszy element idzie na stronę tarczy hamulcowej, dłuższa tuleja na stronę bez hamulca) oraz gumowe osłony łożysk. Ten element mógłby być dokładniej zilustrowany w instrukcji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Zgodność z przepisami&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Engwe L20 3.0 Pro spełnia wymagania narzucone przez przepisy dotyczące rowerów elektrycznych, czyli: maksymalna ciągła moc znamionowa silnika nie przekracza 250 W, wspomaganie działa tylko do prędkości 25 km/h, a silnik wspomaga pedałowanie. Oznacza to, że rower nie może jechać bez pedałowania i nie ma manetki gazu. Opinie w internecie mówią również, że tego modelu nie da się odblokować, obchodząc ograniczenia.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Większa niż w innych rowerach moc wspomagania na podjazdach wynika z większego momentu obrotowego silnika oraz samych przełożeń przerzutki wykorzystywanych przez silnik centralny, w przeciwieństwie do silnika w kole, który napędza koło bezpośrednio. Innymi słowy, według deklarowanych parametrów rower wpisuje się w definicję roweru elektrycznego zgodnego z przepisami.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wielkość, waga i dopuszczalne obciążenie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Engwe L20 3.0 Pro to rower z ramą typu step-through, czyli pozbawiony wysokiej rury, co bardzo ułatwia wsiadanie, które jest wygodniejsze niż w obu przetestowanych wcześniej rowerach tego producenta. Rama wykonana jest ze stopu aluminium 6061. Konstrukcja roweru wytrzymuje obciążenie aż do 150 kg, a limit wagowy tylnego bagażnika wynosi 15 kg (w praktyce uważam, że bagażnik wytrzyma dużo większe obciążenia). Rower można dopasować do rowerzysty o wzroście mieszczącym się w zakresie od 155 cm do 190 cm. Szeroki zakres regulacji wysokości sztycy sprawia, że nawet wyżsi użytkownicy bez trudu odnajdą optymalną pozycję.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Natomiast tak duża wytrzymałość składanej ramy niesie ze sobą konsekwencje masywnej konstrukcji. Wraz z baterią, rower waży 32,8 kg. Mimo mechanizmu składania ramy w pół i składanej kolumny kierownicy, po złożeniu to nadal duży i ciężki rower. Funkcja ta przydaje się głównie przy transporcie w bagażniku samochodu lub w bardzo małej windzie, natomiast samo wnoszenie go po schodach jest sporym wyzwaniem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Funkcje komputera, obsługa wspomagania, bateria&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Engwe L20 3.0 Pro wyposażono w silnik centralny umiejscowiony w okolicach suportu. Na kierownicy zainstalowano 3,5-calowy kolorowy wyświetlacz LCD oraz podręczny panel sterujący. Przyciskami plus i minus na panelu decydujemy o poziomie wspomagania, a przycisk informacji pozwala na przełączanie widoku pomiędzy dystansem dziennym, dystansem całkowitym, prędkością maksymalną i prędkością średnią oraz generowaną przez silnik mocą.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Przytrzymanie przycisku minus włącza tryb prowadzenia roweru, który znamy z innych rowerów i hulajnóg Engwe. Jednak w przypadku L20 3.0 Pro tryb prowadzenia jest wyjątkowo wolny i ma niewielką moc. Niewielka przeszkoda może zatrzymać rower, co mocno ogranicza użyteczność tej funkcji.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wyjmowana bateria litowo-jonowa zbudowana z ogniw Samsunga ma pojemność 720 Wh. Baterię ładujemy bezpośrednio w rowerze lub po jej wyciągnięciu. Ogromną zaletą tego modelu jest dołączona cicha i wydajna ładowarka 8 A, która uzupełnia energię do pełna w niecałe 2 godziny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dedykowana aplikacja na telefon pozwala na włączenie bezkluczykowego odblokowywania roweru, a także na regulację prądu ładowania od 2 A do 8 A, co sprzyja wydłużeniu żywotności ogniw. Fabryczny moduł IOT połączony z siecią 4G i systemem GPS dostarcza inteligentnych usług antykradzieżowych, powiadamiając nas alarmem reagującym na niepożądany ruch. Samo parowanie aplikacji za pierwszym razem wymaga chwili cierpliwości i specjalnego włączenia baterii. Niestety akumulator ma dość niską klasę wodoodporności IPX4, a fizyczny mechanizm ryglowania na klucz jest mało wygodny, ponieważ bez klucza nie zatrzaśniemy z powrotem baterii w ramie. Każdorazowo, zarówno przy wyjmowaniu jak i wkładaniu trzeba otwierać, a następnie zamykać ręcznie zamek.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Wrażenia z jazdy, jakość wspomagania&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Engwe L20 3.0 Pro korzysta z napędu typu mid-drive, co oznacza, że silnik jest umieszczony centralnie, w okolicy pedałów. Silnik zamiast bezpośrednio kręcić tylnym kołem, z pominięciem reszty napędu, wspomaga obracanie przedniej zębatki - tej, którą rowerzysta obraca siłą mięśni. Takie rozwiązanie oznacza szereg korzyści. Przede wszystkim moc silnika jest przemnażana przez aktualnie używane przełożenie przerzutek. Jeśli włączymy bieg wolniejszy, na którym łatwiej się pedałuje, to i silnik uzyska większą moc. Umiejscowienie napędu w centralnej części ramy obniża środek ciężkości i zachowuje naturalny balans pomiędzy osiami, zapewniając naturalne doznania z jazdy znane z klasycznych jednośladów i ograniczając nieresorowaną masę tylnego koła.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wszystko razem sprawia, że Engwe L20 3.0 Pro ma najmocniejsze wspomaganie napędu ze wszystkich rowerów, jakie testowaliśmy. Najbardziej strome wzniesienia pokonuje bez wysiłku ze strony rowerzysty - jeśli jest taka potrzeba. Trzeba natomiast pamiętać, że cała moc jest przekazywana przez łańcuch na tylną zębatkę. W żadnym rowerze nie jest zalecane zmienianie biegów pod pełnym obciążeniem łańcucha podczas pedałowania, które tutaj jest jeszcze wzmocnione przez silnik. Jeśli o tym zapomnimy, zmiana przełożeń odbędzie się z nieprzyjemnym trzaskiem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Obręcze kół mierzą 20 cali, a 3-calowe opony dysponują dodatkową warstwą odporną na przebicia. Są one grubsze niż w miejskim czy standardowym górskim rowerze, ale węższe niż w modelu &lt;a href="https://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-engwe-ep-2-30-boost-test-roweru-elektrycznego"&gt;EP-2 3.0 Boost&lt;/a&gt;. Tutaj jednak na korzyść wpływa pełne zawieszenie - oprócz przedniego amortyzatora mamy dodatkowo tylny amortyzator. Różnica w komforcie jazdy jest znacząca. Nawet z maksymalnie napompowanymi kołami jazda po wertepach jest komfortowa. Natomiast tylny amortyzator o skoku 30 mm nie ma żadnej regulacji twardości, co oznacza, że jeśli na rower wsiądzie wyjątkowo lekka osoba, to zawieszenie może okazać się za twarde.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Bardzo mocnym punktem Engwe L20 3.0 Pro są dwutłokowe hamulce hydrauliczne połączone z tarczami 180 mm, doskonale radzące sobie przy większych prędkościach, zatrzymując rower niemal w miejscu. Nie spotkałem się z sytuacją, w której ich moc mogłaby być niewystarczająca.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Z tyłu zamontowano prostą, 7-biegową przerzutkę Shimano Tourney. To cecha wspólna wszystkich rowerów Engwe - różne modele mogą mieć różnej budowy ramę, różną wagę, silnik oraz funkcje w systemie i aplikacji, ale przerzutka i przedni amortyzator są zawsze takie same i bardzo prostej konstrukcji, jak z najtańszego roweru klasycznego. Warto o tym pamiętać. Ja jestem zdania, że te elementy w rowerze elektrycznym o dużej wadze mają mniej istotne znaczenie, niż w rowerze napędzanym wyłącznie siłą mięśni, gdzie waga i zmiana biegów bez straty czasu i momentu są dużo istotniejsze.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Duży plus należy się mocnemu oświetleniu, które zapewnia rowerzyście bardzo dobrą widoczność, a jednocześnie sprawia, że jest on dobrze widoczny dla innych uczestników ruchu. Oświetlenie jest zasilane z głównej baterii i może działać bardzo długo.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;90 kilometrów na elektryku z najwyższym wspomaganiem&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Według danych testowych przeprowadzonych w laboratoriach firmy, maksymalny zasięg roweru wynosi 160 km na pierwszym poziomie wspomagania. W praktyce możliwe jest przejechanie około 80–90 km, ale przy nieustannym wykorzystaniu maksymalnego, piątego trybu wspomagania silnikiem. Wynik będzie z pewnością lepszy w przypadku równego terenu lub oszczędniejszych ustawień wspomagania, może też spaść, jeśli będziemy jeździć głównie w górzystym, nierównym terenie.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h3&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;/h3&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Engwe L20 3.0 Pro ma szereg zalet, również na tle tańszych modeli od tego producenta. Przede wszystkim centralny silnik zapewnia największą moc wspomagania na podjazdach i w trudnym terenie i różnica jest naprawdę znacząca. Po przesiadce z roweru z silnikiem w piaście od razu poczujemy różnicę. Centralny silnik unika również dodatkowego obciążania tylnego koła. Pełne zawieszenie oraz szerokie, miękkie siodło pozwalają na komfortową jazdę w każdych warunkach. Bardzo silne hamulce gwarantują bezpieczeństwo, nawet na najbardziej stromych zjazdach. Doceniam również bardzo mocną ładowarkę 8 A skracającą całkowity proces odnawiania baterii do zaledwie 2 godzin, a także możliwość obniżenia mocy ładowania za pomocą aplikacji. Rower świetnie się prowadzi i jest stabilny. Moduł IOT z wbudowanym systemem antykradzieżowym GPS to również istotny plus dający właścicielowi poczucie spokoju. Na koniec warto zauważyć, że rower wytrzymuje obciążenie 150 kg, a jego rama jest niższa i wygodniejsza przy wsiadaniu niż w modelu &lt;a href="https://gsmonline.pl/artykuly/sprawdzilismy-engwe-ep-2-30-boost-test-roweru-elektrycznego"&gt;EP-2 3.0 Boost&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Główną wadą roweru jest waga sięgająca niemal 33 kg, która skutecznie utrudnia wnoszenie go na wyższe piętra oraz wyklucza montaż na samochodowych bagażnikach do przewożenia rowerów. Połączenie silnika centralnego i podstawowej przerzutki Shimano potrafi mocno szarpać łańcuchem bez odpowiedniej techniki jazdy - należy pamiętać o zmianie biegów przy mniejszym obciążeniu. Przedni amortyzator to model podstawowy, który przy agresywnych zjazdach potrafi dobić na wertepach z nieprzyjemnym dźwiękiem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;W ogólnym rozrachunku ten model to bardzo wygodny, wszechstronny rower przypominający maszynę typu wszystko w jednym. Kosztuje 7279,00 zł i nadaje się wyśmienicie zarówno do typowych dojazdów w mieście, jak i do rekreacyjnych wypadów z dala od asfaltu. Polecam go szczególnie osobom, którym zależy na jak największym wspomaganiu podczas jazdy.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
</feed>
