Nowy budżetowy smartfon Google pojawi się na rynku znacznie szybciej niż jego poprzednicy. Przedsprzedaż ma wystartować 18 lutego około godziny 18:00, natomiast standardowa dostępność w sklepach jest zaplanowana na 5 marca 2026 roku. To wyraźne przyspieszenie harmonogramu w porównaniu z dotychczasową praktyką Google.
Urządzenie trafi do sprzedaży w dwóch wariantach pamięciowych: podstawowym ze 128 GB oraz powiększonym do 256 GB przestrzeni na dane. Obie wersje otrzymają 8 GB pamięci operacyjnej. Niestety, dla wielu użytkowników rozczarowaniem może być fakt, że Google po raz czwarty z rzędu utrzymuje 128 GB jako punkt wejścia w ofercie budżetowej serii.
Paleta kolorystyczna obejmie cztery opcje: Obsidian, Fog, Lavender oraz Berry. W odróżnieniu od poprzednich lat, wszystkie odcienie będą dostępne zarówno w tańszej, jak i droższej konfiguracji pamięciowej. Uwagę zwraca brak wyspy aparatów - te zostały całkowicie zlicowane z tyłem obudowy. Będzie to estetyczny wyróżnik na tle rynku. To również oznacza, że Pixel będzie leżał całkowicie płasko na stole i nawet bez etui nie będzie się chybotał.
Francuskie źródła branżowe donoszą, że Google zastosuje strategię cenową identyczną jak w poprzednim roku. W Unii Europejskiej podstawowy model z 128 GB ma kosztować 549 euro, podczas gdy wersja z podwojoną pamięcią będzie droższa o 100 euro. Wcześniejsze doniesienia sugerowały obniżkę o 50 euro, jednak najnowsze informacje temu przeczą.
Utrzymanie dotychczasowego poziomu cen może wynikać z trwających problemów z dostępnością pamięci DRAM i NAND. Biorąc pod uwagę polskie realia podatkowe oraz kursy walut, krajowa cena prawdopodobnie oscylować będzie wokół 2500-2600 złotych za wariant bazowy.

Dostępne przecieki wskazują, że Pixel 10a to praktycznie przebrany poprzednik z minimalnymi ulepszeniami. Producent zachowa ekran OLED o przekątnej 6,3 cala, procesor Tensor G4 oraz identyczny układ aparatów tylnych. Taka strategia budzi pytania o sens zakupu nowego modelu, szczególnie gdy poprzednia generacja jest dostępna w promocyjnych cenach. Oznacza to również, że po raz pierwszy Pixel z serii “a” nie będzie miał tego samego procesora co obowiązujący flagowiec - Pixel 10 i Pixel 10 Pro, które mają Tensor G5.
Płacenie tej samej kwoty za niemal identyczne urządzenie rok później może okazać się trudne do uzasadnienia. Google będzie musiało przekonać klientów innymi argumentami – być może rozszerzonymi funkcjami opartymi na sztucznej inteligencji. Oficjalna prezentacja, która powinna odbyć się w tym samym dniu co start przedsprzedaży lub kilka dni wcześniej, rozwieje wszelkie wątpliwości dotyczące tego, co rzeczywiście nowego oferuje Pixel 10a.
Dla osób rozważających zakup pozostaje pytanie: czy warto czekać na nowość, czy lepiej sięgnąć po przecenionego poprzednika? Odpowiedź poznamy już za kilkanaście dni.