Orange: najważniejszy projekt odpornościowy to P4, w Polsce będą ćwiczenia blackoutowe

Newsy
Żródło: TELKO.in
Opinie: 0
Orange: najważniejszy projekt odpornościowy to P4, w Polsce będą ćwiczenia blackoutowe

 

TELKO.in rozmawiał z Piotrem Jaworskim, członkiem zarządu ds. techniki Orange Polska.

Pełna treść wywiadu jest dostępna tutaj:

https://www.telko.in/zapewnic-lacznosc

Orange Polska coraz mocniej koncentruje się na odporności swojej infrastruktury na kryzysy, cyberataki i awarie fizyczne. Spółka zakłada, że w razie poważnego incydentu będzie w stanie w 10 minut przywrócić łączność dla czterech podstawowych usług, czyli SMS-ów, MMS-ów, połączeń głosowych i transmisji danych.

Orange zakłada, że w przypadku skrajnych zdarzeń priorytetem nie jest utrzymanie pełnego spektrum działania całej firmy, lecz podtrzymanie samej łączności. W praktyce oznacza to możliwość przejścia w tryb degraded mode, czyli wyłączenia wszystkich zbędnych elementów systemu, jeśli pozwoli to utrzymać podstawowe usługi dla klientów. Operator nie ukrywa, że w realiach wojny czy poważnego kryzysu nikt w Polsce ani w Europie nie jest w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności sieci w każdym scenariuszu. Orange zaznacza jednak, że jest przygotowany na nagłe incydenty, w tym zniszczenie obiektu przez uderzenie drona.

Podstawą takich przygotowań są wielopoziomowe mechanizmy bezpieczeństwa. Orange stosuje disaster recovery, przechowuje dane w kilku lokalizacjach z kopiami zapasowymi, rozwija redundancję geograficzną i systemową oraz stawia na architekturę active-active, w której dwie lokalizacje na bieżąco wymieniają dane, a jedna może natychmiast przejąć funkcje drugiej. Najważniejsze dane są też backupowane poza granicami Polski. Spółka zaznacza przy tym, że kluczowe dla działania usług nie są same wieże telekomunikacyjne, lecz rdzeń sieci, czyli platformy, systemy zarządzania, autoryzacji i transmisji.

Jednym z najważniejszych projektów odpornościowych Orange jest inicjatywa P4.

Jej założeniem jest przywrócenie łączności dla czterech podstawowych usług w ciągu 10 minut od zdarzenia, przynajmniej na ograniczonym, ale istotnym obszarze. Operator regularnie testuje skuteczność tych założeń, przeprowadzając kilkadziesiąt prób rocznie i celowo wyłączając własne elementy infrastruktury, w tym zasilanie. Orange podkreśla, że od 2017 roku rdzeń jego sieci nie miał żadnej poważnej wpadki.

Ważnym obszarem pozostaje zasilanie. W sieci stacjonarnej obowiązek zapewnienia zasilania awaryjnego funkcjonuje od lat dziewięćdziesiątych. Kluczowe obiekty Orange, w tym centra kolokacyjne i elementy rdzenia, mają agregaty prądotwórcze o mocy wielu megawatów, co pozwala utrzymywać ich działanie przez wiele dni. Krytycznym czynnikiem staje się jednak później logistyka dostaw paliwa. Inaczej wygląda sytuacja w sieci mobilnej. Stacje bazowe nie są obecnie objęte powszechnym wymogiem czasu podtrzymania zasilania, choć trwają prace nad regulacją dla tzw. stacji pokryciowych, które miałyby działać co najmniej przez sześć godzin. Orange wylicza, że przy blisko 12,7 tys. stacji zapewnienie tak długiego podtrzymania zasilania oznaczałoby dla całej branży wydatek liczony w setkach milionów złotych rocznie, a dla pojedynczego operatora w dużych dziesiątkach milionów złotych.

W czerwcu spółka weźmie udział w ogólnopolskich ćwiczeniach blackoutowych.

 

Opinie:

Rekomendowane:

Akcje partnerskie: