Dobre światło potrafi zamaskować wiele różnic pomiędzy aparatami współczesnych flagowców. Znacznie ciekawiej robi się przy mocnych punktowych źródłach światła, ciemnych fragmentach kadru i intensywnych kolorach neonów. W takich warunkach aparat musi jednocześnie kontrolować szum, zachować szczegóły w cieniach i światłach oraz poprawnie odwzorować kolor.
Sprawdziliśmy iPhone'a 18 Pro Max, Google Pixel 11 Pro XL, vivo X300 Ultra i Samsunga Galaxy S26 Ultra w dwóch takich scenach. Podobnie jak w naszym porównaniu standardowych zdjęć dziennych, korzystaliśmy tutaj z głównego aparatu każdego telefonu.
Główny aparat iPhone'a korzysta z 48-megapikselowej matrycy 1/1,28 cala oraz obiektywu o zmiennej przysłonie od około f/1,5 do f/4. W najszerszym ustawieniu wpuszcza więc wyraźnie więcej światła niż główny aparat poprzedniej generacji.
Pixel ma 50-megapikselowy sensor 1/1,3 cala z obiektywem f/1,7. To pod względem fizycznej wielkości matrycy konstrukcja bardzo zbliżona do Samsunga i niewiele mniejsza od sensora iPhone'a.
vivo ma największą matrycę głównego aparatu w całym zestawieniu – Sony LYTIA 901 o rozdzielczości 200 MP i formacie 1/1,12 cala. Obiektyw jest ciemniejszy niż u konkurentów, bo ma f/1,9, ale znacznie większa powierzchnia sensora daje mu bardzo dobre warunki do pracy przy niedoborze światła.
Samsung wykorzystuje sensor ISOCELL HP2 o rozdzielczości 200 MP i wielkości 1/1,3 cala. W S26 Ultra otrzymał on jaśniejszy niż wcześniej obiektyw f/1,4, co na papierze powinno być szczególnie korzystne właśnie w słabym świetle.
Pod względem sprzętowym każdy producent wybrał nieco inną drogę.
Samsung ma najjaśniejszy obiektyw f/1,4, ale jego matryca 1/1,3 cala jest mniejsza od sensora vivo. Apple łączy matrycę 1/1,28 cala ze zmienną przysłoną, której maksymalne otwarcie wynosi około f/1,5. Pixel ma najbardziej klasyczną konfigurację: 50 MP, 1/1,3 cala i f/1,7.
Najmocniej wyróżnia się vivo. Jego obiektyw f/1,9 jest najmniej jasny, ale matryca 1/1,12 cala jest zdecydowanie największa. Do tego główny aparat ma 200 MP i stabilizację typu gimbal.
W trudnym świetle specyfikacja to jednak dopiero początek. Równie ważne jest to, jak telefon łączy kilka ekspozycji, redukuje szum i interpretuje intensywne kolory.
Pierwsze zdjęcie bardzo dobrze sprawdziło zarówno odwzorowanie kolorów, jak i kontrolę szumu. Intensywne czerwone światła samochodu są trudnym motywem, ponieważ aparat musi zachować ich barwę mimo wysokiej jasności i dużego kontrastu względem ciemnego otoczenia.
W przypadku Galaxy S26 Ultra czerwone światła zaczynają wyglądać na różowe. Samsung nie zachował więc prawidłowego odcienia i wyraźnie przesunął kolor w kierunku magenty.
Bardzo podobny problem pojawia się na zdjęciu z Pixela 11 Pro XL. Również tutaj światła tracą głęboką czerwień i nabierają różowego charakteru.
To szczególnie ciekawe, bo w zwykłych zdjęciach dziennych oba telefony nie mają problemu z wiarygodnym odwzorowaniem kolorów. Dopiero intensywne punktowe źródło światła pokazuje różnicę w działaniu algorytmów.
iPhone 18 Pro Max znacznie lepiej radzi sobie z kolorystyką. Czerwone światła pozostają czerwone i pod tym względem zdjęcie nie budzi zastrzeżeń.
Problemem jest jednak szum. Spośród całej czwórki właśnie na zdjęciu Apple jest go najwięcej, szczególnie w ciemniejszych i jednolitych fragmentach.
Powtarza się więc cecha widoczna już w naszym porównaniu zdjęć dziennych i zoomu: Apple stosuje stosunkowo zachowawcze odszumianie i nie próbuje za wszelką cenę wygładzić obrazu.
Może to pomagać zachować bardziej naturalny charakter zdjęcia, ale przy naprawdę trudnym świetle kompromis staje się już bardzo widoczny.
Najlepiej z pierwszą sceną poradził sobie vivo X300 Ultra.
Kolorystyka czerwonych świateł jest prawidłowa, a jednocześnie na zdjęciu praktycznie nie widać problemu z szumem. Telefon nie musi więc wybierać pomiędzy wiernym kolorem a czystym obrazem.
Co istotne, redukcja szumu nie prowadzi przy tym do zauważalnej utraty drobnych szczegółów. To właśnie tutaj największa w zestawieniu matryca głównego aparatu zaczyna przynosić bardzo wymierne korzyści.
Zdjęcie neonu Game Zone okazało się mniej problematyczne pod względem kolorystycznym. Wszystkie cztery telefony poprawnie odwzorowały kolory, więc tym razem różnic trzeba szukać przede wszystkim w poziomie szumu i szczegółowości.
Ponownie najlepiej prezentuje się vivo X300 Ultra. Ma zarówno najmniej szumu, jak i najwięcej drobnych szczegółów.
To ważne połączenie. Mocna redukcja szumu często prowadzi do wygładzenia obrazu, a późniejsze wyostrzanie próbuje sztucznie odzyskać utraconą strukturę. W vivo nie widać tego problemu w takim stopniu – obraz pozostaje zarówno czysty, jak i szczegółowy.
Na drugim miejscu znajduje się Pixel 11 Pro XL. Szumu jest więcej niż w vivo, ale zdecydowanie mniej niż w Samsungu i iPhonie.
Google dobrze wykorzystuje tutaj fotografię obliczeniową. Zdjęcie jest czyste, a jednocześnie nie traci przesadnie dużo informacji.
To też pokazuje, że problem z kolorystyką czerwonych świateł w pierwszej scenie nie oznacza ogólnie słabej pracy Pixela w nocy. Gdy aparat nie musi mierzyć się z takim specyficznym źródłem światła, rezultat jest bardzo dobry.
Galaxy S26 Ultra zajmuje pod względem szumu miejsce za Pixelem. Zakłócenia są wyraźniejsze, mimo że Samsung dysponuje najjaśniejszym obiektywem całej czwórki.
To kolejny przykład pokazujący, że samo f/1,4 nie gwarantuje najlepszego rezultatu w nocy. Sensor, jego wielkość, sposób łączenia ekspozycji oraz późniejsze odszumianie mają co najmniej równie duże znaczenie.
Najwięcej szumu po raz kolejny znajdziemy na zdjęciu z iPhone'a 18 Pro Max.
Kolorystyka pozostaje poprawna, ale gdy porównamy ciemniejsze partie obrazu oraz drobne powierzchnie, różnica względem vivo i Pixela jest wyraźna.
Apple konsekwentnie pozostawia więcej naturalnej struktury szumu zamiast agresywnie wygładzać zdjęcie. Przy oglądaniu całego obrazu może wyglądać to całkiem naturalnie, lecz przy bezpośrednim zestawieniu czterech fotografii poziom zakłóceń jest zdecydowanie najwyższy.
Oba przykłady dobrze pokazują, dlaczego nocnej fotografii nie da się ocenić wyłącznie na podstawie jasności obiektywu.
Samsung ma f/1,4, a mimo tego nie jest najlepszy ani pod względem poziomu szumu, ani odwzorowania czerwieni w pierwszej scenie.
iPhone ma również bardzo jasny obiektyw i nieco większą matrycę niż Samsung oraz Pixel, ale stosuje najbardziej zachowawczą redukcję szumu. Dzięki temu dobrze zachowuje neutralny charakter, lecz jego fotografie są najmniej czyste.
Pixel skutecznie ogranicza szum i w scenie z Game Zone znajduje się tuż za vivo, ale pierwsze zdjęcie pokazuje, że jego algorytmy mogą mieć problem z interpretacją bardzo intensywnych czerwonych świateł.
vivo ma natomiast najmniej jasny obiektyw, ale zdecydowanie największy sensor. W naszych zdjęciach właśnie ta kombinacja wraz z przetwarzaniem obrazu daje najbardziej równy rezultat.
W naszym porównaniu vivo wypada więc najlepiej w trudnych warunkach oświetleniowych. Co ciekawe, robi to mimo najmniej jasnego obiektywu w całej czwórce. Największa matryca głównego aparatu i skuteczne przetwarzanie obrazu okazują się w praktyce ważniejsze niż sama wartość przysłony.