Chiny z Huawei P20 Pro - relacja z głównej siedziby Huawei w Shenzhen

Newsy
Dodaj opinię
Opinie: 0

Kilka dni temu odwiedziliśmy Shenzhen, w którym mieści się główna siedziba Huawei, a niedaleko niej znajduje się fabryka z linią produkcyjną smartfonów. 

Shenzhen

To miasto to aktualnie największy ośrodek gospodarczo finansowy w tej części Chin. Ma też jeden z największych portów morskich na świecie.

Shenzhen przekształciło się z wioski rybackiej w wielką metropolię w ciągu ostatnich 38 lat, za sprawą utworzenia pierwszej w Chinach specjalnej strefy ekonomicznej. Z powodu gwałtownego rozwoju, nie ma tutaj zróżnicowanej zabudowy z różnych okresów rozwoju miasta – niższych i wyższych, starszych i nowszych budynków. Prawie cała zabudowa to nowoczesne drapacze chmur.

Siedziba Huawei

Na początku zwiedzaliśmy główną siedzibę Huawei. Kto kojarzy Huawei wyłącznie ze smartfonami, czy nawet sprzętem produkowanym dla firm telekomunikacyjnych, ten byłby bardzo zaskoczony. W Chinach Huawei odpowiada na przykład za budowanie infrastruktury inteligentnego miasta.

Widziałem podłączone do sieci kosze na śmieci, które przesyłają informacje o ich zapełnieniu do systemu, dzięki czemu można zaplanować optymalną trasę dla śmieciarki, która je opróżni. Kosze zostały już wdrożone w Dubaju.

Był system monitorowania miasta, który na bieżąco śledzi kamerami poruszające się obiekty, kategoryzuje je pomiędzy samochody, skutery i pieszych. Pozwala przeszukać bazę śledzonych obiektów i wyświetlić np. wszystkie samochody w kolorze niebieskim w danym rejonie.

Były też e-kioski, które pozwalają na załatwianie spraw urzędowych w sposób zautomatyzowany, kamery do telekonferencji, wykorzystywane w edukacji i medycynie. Były systemy do zarządzania koleją i lotniskiem, a nawet siecią energetyczną. Były system dla banków, pozwalający błyskawicznie wykrywać próbę oszustwa, czy wreszcie superkomputery Huawei. Nic dziwnego, że Huawei zatrudnia 180 tysięcy pracowników, ma do dyspozycji 80 tysięcy inżynierów z działu R&D i 14 placówek zajmujących się R&D właśnie. Według danych przedstawionych w siedzibie sprzęt Huawei pomaga już zarządzać 120 miastami w 40 krajach.

Huawei pracuje nad VR

W Huawei iLab można obejrzeć prezentacje związane z różnymi scenariuszami VR. Strumieniowanie danych ma pozwalać na to, aby w goglach VR można było oglądać koncert na żywo w rozdzielczość 8K wraz przestrzennym dźwiękiem. VR Huawei ma pozwalać na wyświetlanie na telefonie zaawansowanej gry, której grafika renderowana jest na mocniejszym sprzęcie w innej lokalizacji. Huawei chce opracować technologię, która umożliwi wykorzystanie VR nie tylko lokalnie, po podłączeniu bezpośrednio do mocnego komputera, ale także mobilnie, opierając się głównie na infrastrukturze sieciowej. Wówczas otwiera się droga zarówno do rozmaitych transmisji na żywo z różnych wydarzeń, jak i do wykorzystania smartfonów do znacznie przekraczających ich możliwości zadań.

Zaprezentowane dema robiły pozytywne wrażenie – nie zauważyłem problemów z płynnością działania czy odczuwalnego opóźnienia. Było to jednak eksperymenty w laboratorium, jak domyślam się, dalekie od finalnych rozwiązań możliwych do wdrożenia na rynku. Huawei wykorzystywał do eksperymentów sprzęt VR innych marek, a także gogle do których wkładany jest smartfon.

Własny asystent głosowy

Kolejnym elementem była rozmowa z inżynierami Huawei na temat AI. Niestety nie mogę podać ich nazwisk, gdyż Huawei obawia się przejęcia ich przez konkurencję.

Nadrzędnym celem AI w telefonie jest uczynienie interakcji użytkownika z urządzeniem bardziej naturalną, łatwiejszą. W przyszłości AI ma się według Huawei stać tym, czym dla smartfonów były ekrany dotykowe wprowadzone w pierwszych urządzeniach. Tak jak dzisiaj możemy próbować rozwiązać problem poprzez przeszukanie zasobów i instalację odpowiedniej aplikacji (popularne kiedyś hasło „there is an app for that”), a więc mając zadanie szukamy jego rozwiązania, tak w przyszłości smartfon sam ma rozwiązanie zaoferować.

Pierwszymi elementami na tej drodze jest najwydajniejszy i najbardziej energooszczędny układ NPU zastosowany przez Huawei w procesorze Kirin 970. Huawei udostępnia także API do swoich rozwiązań AI dla deweloperów, którzy mogą zastosować konkretne funkcje w swoich aplikacjach. Na obecnym etapie Huawei nie planuje jednak inkubatorów ani akceleratorów mających napędzać tworzenie takich aplikacji. Zastosowanie AI w aplikacjach ma się rozpowszechnić organicznie.

Google ze swoimi rozwiązaniami AI nie jest przez Huawei postrzegany jako konkurencja, lecz partner. Rozmówca zauważył, że rozwiązania Google są dobrym wyjściem na rynkach zachodnich, za to w obrębie rynku chińskiego, Huawei ma lepsze rozumienie zarówno użytkowników i ich języka, jak i lepsze kontakty z dostawcami lokalnych rozwiązań. Dlatego równolegle rozwija własnego asystenta głosowego, jak i wykorzystuje asystenta Google.

Warto także rozróżnić miedzy AI realizowanym w chmurze, a AI działającym w całości lokalnie. Google często sięga do rozwiązań chmurowych. Daje to dostęp do ogromnych baz danych i nieograniczonej mocy obliczeniowej. Skutkuje to imponującymi efektami w postaci prezentacji rozmowy telefonicznej prowadzonej przez AI na Google IO 2018 - Google Duplex. Huawei natomiast intensywnie rozwija AI realizowane lokalnie na smartfonie, bez łączności z internetem. Dzięki temu użytkownik może zawsze skorzystać z funkcji AI, również wówczas gdy znajduje się poza zasięgiem sieci.

Padła również informacja, że na chwilę obecną rozwiązania AI Huawei nie uczą się na bazie interakcji użytkownika korzystającego ze smartfona. Być może będą to robić w przyszłości, jednak obecnie AI jest kształtowana przed wdrożeniem do telefonu i w tym celu wykorzystywane są rozmaite bazy danych, w tym choćby analizy setek różnych rodzajów zdjęć wykonywanych aparatem.

Design

W krótkiej rozmowie na temat designu dowiedziałem się, że czytnik linii papilarnych został przeniesiony z tyłu na przód obudowy, aby nie odciągał uwagi od potrójnego aparatu, który stanowi najistotniejszą, sztandarową funkcję w Huawei P20 Pro. Umieszczenie czytnika obok spowodowałoby zaburzenie linii obiektywów i grawerunku znajdującego się w jednej linii, wzdłuż lewej krawędzi telefonu.

Według projektanta notch jest obecnie najbardziej zbalansowanym rozwiązaniem, uwzględniającym dzisiejsze ograniczenia technologiczne i dlatego wiele telefonów go wykorzystuje. Docelowo smartfony dążą do wypełnienia obudowy ekranem i wykorzystania nowych, ciekawych materiałów.

Fabryka

Kolejnym punktem programu wizyty w Chinach było odwiedzenie fabryki produkującej smartfony Huawei. Przeglądałem się akurat linii produkcyjnej modelu P20.

Na jednej linii produkcyjnej o długości stu kilkudziesięciu metrów powstaje około 2800 smartfonów na dobę. W samej fabryce takich linii jest wiele, jedna obok drugiej. Samych fabryk też jest więcej, w różnych miejscach na świecie.

Chociaż chciałbym się podzielić zdjęciami z fabryki to niestety jest tam całkowity zakaz fotografowania.

Na początku linii znajduje się monitor z podstawowymi statystykami, aktualną wydajnością, liczbą wadliwych egzemplarzy itp. Na wizytowanej linii produkcyjnej, wydajność wynosiła dziewięćdziesiąt kilka procent i wadliwych urządzeń nie wykryto.

Huawei sam projektuje i wytwarza znaczącą część maszyn produkcyjnych. Tym sposobem ciągle redukuje liczbę pracowników. Pierwotnie wynosiła ona około 60 na każdą linie produkcyjną, obecnie jest poniżej 20 osób, a docelowo ma być poniżej 10 pracowników na linię.

Proces rozpoczyna się od całkowicie zautomatyzowanego umieszczania elementów na płytce drukowanej – w ten sposób powstaje płyta główna. Wszystkie części są dostarczane na szpulach, na specjalnej taśmie, włącznie z gniazdami na kartę SIM, czy procesorami Kirin. Maszyny zasysają poszczególne części za pomocą podciśnienia. Lutowanie odbywa się w specjalnym piecu. Dalej płyta główna umieszczana jest w obudowie i podłączane są kolejne elementy. Kolejne maszyny realizują swoje zadania. Jest maszyna naklejająca folię ochroną, a nawet maszyną włączająca smartfony.

Co było dla mnie zaskoczeniem, to proces produkcji samego urządzenia jest de facto znacznie krótszy od procesu jego testowania. Innymi słowy gdy smartfon ma już wgrany system i można go uruchomić, wciąż ma przed sobą najdłuższą część procesu produkcyjnego. W skład testów wchodzą zarówno rozmaite próby syntetyczne, realizowane przez automaty, jak i ocena działania przez pracowników. Widziałem osobę oceniająca wyświetlacz, jak i osobę siedzącą w przeszklonym, dźwiękoszczelnym pomieszczeniu, sprawdzającą dźwięk z głośników.

Na koniec naklejane są folie ochronne, automat skanuje numery smartfonów i drukuje naklejki z danymi na opakowania. Huawei P20 pakowany jest w kartony po 10 sztuk, po które przyjeżdża autonomiczny robot, samodzielnie podejmuje pudełka i zabiera je do magazynu. Co ciekawe, robot nie musi poruszać się po wyznaczonych liniach i może samodzielnie omijać przeszkody.

Na ścianie fabryki wiszą zdjęcia pracowników. Gdy spytaliśmy przewodniczki czym zasłużył się wybrany z pracowników, okazało się, że przez 50 miesięcy nie popełnił żadnego błędu.

Wszystkie fotografie ilustrujące artykuł wykonane zostały przy pomocy Huawei P20 Pro.

 

Opinie:

Rekomendowane: