Żyjemy w czasach, w których granica między profesjonalnym aparatem a smartfonem zaciera się coraz bardziej. Dowodem na to są dwa urządzenia, które wyznaczają dziś absolutny szczyt mobilnej fotografii: OPPO Find X9 Ultra oraz vivo X300 Ultra. Porównujemy tu sprzęty bezkompromisowe, stworzone dla najbardziej wymagających pasjonatów obrazu. Warto już na wstępie podkreślić jedną unikalną cechę: są to obecnie jedyne smartfony na rynku wyposażone w aż dwa aparaty z matrycami o rozdzielczości 200 megapikseli. Przed nami pojedynek dwóch bez wątpienia najlepszych fotograficznych smartfonów, jakie można dziś kupić.


Filozofia vivo opiera się na „złotych ogniskowych” rodem z fotografii analogowej. Główny aparat z ogniskową 35 mm to świadomy wybór przeciwko dominującemu w smartfonach standardowi 24 mm – kąt widzenia jest węższy, ale za to naturalniejszy, pozbawiony typowych dla ultraszerokiego obiektywu zniekształceń perspektywy. Szczególnie widać to w fotografii reportażowej i portretach. Matryca Sony LYT-901 o rozmiarze 1/1,12 cala należy do największych stosowanych w smartfonach i zapewnia wyjątkową wydajność przy słabym oświetleniu.
Teleobiektyw 85 mm (ekwiwalent klasycznego obiektywu portretowego) z matrycą Samsung ISOCELL HP0 o rozdzielczości 200 MP i stabilizacją (CIPA 7.0 – najwyższy wskaźnik wśród teleobiektywów smartfonowych) to prawdopodobnie jeden z najlepszych teleobiektywów peryskopowych w historii smartfonów. Zoom optyczny 3,7x plasuje go dokładnie między standardowymi 3x a 5x stosowanymi przez konkurencję, co przekłada się na wyjątkowo plastyczne ujęcia portretowe z naturalnym rozmyciem tła. Obsługuje też makro, co rozszerza jego wszechstronność.
Aparat ultraszerokokątny 14 mm z matrycą Sony LYT-818 o rozmiarze 1/1,28" i stabilizacją OIS to jedno z kluczowych ulepszeń w porównaniu do X300 w wersji Pro – jest to matryca tej samej klasy co teleobiektyw, co oznacza, że jakość zdjęć szerokokątnych jest w X300 Ultra porównywalna z pozostałymi aparatami.
Wisienką na torcie jest jednak opcjonalny telekonwerter ZEISS Gen 2 Ultra z ekwiwalentem 400 mm. Podłączony do teleobiektywu peryskopowego daje możliwości fotograficzne zbliżone do pełnoprawnego, profesjonalnego aparatu – fotografię przyrody, architektury i sportu na poziomie, do którego jeszcze niedawno potrzebne były obiektywy za dziesiątki tysięcy złotych.

OPPO podeszło do fotografii przez pryzmat dziedzictwa Hasselblada, koncentrując się na kolorze, tonalności i systemowej spójności zdjęć. Główny aparat z ogniskową 23 mm i przysłoną f/1,5 to jeden z najjaśniejszych obiektywów z tak dużą matrycą – przepuszcza o 10% więcej światła niż poprzednik i gwarantuje doskonałe wyniki w trudnym oświetleniu.
Unikalną cechą Find X9 Ultra jest teleobiektyw 10x z peryskopową strukturą Quintuple Prism, zapewniającą ekwiwalent 230 mm bez konieczności użycia jakichkolwiek akcesoriów. To coś, czego vivo w podstawowej konfiguracji nie oferuje. Zoom 10x przekłada się na zupełnie inne możliwości kadrowania – kompresję planów, fotografię architektoniczną z dystansu, portrety z odległości.
Teleobiektyw portretowy 3x z matrycą 200 MP, przysłoną f/2,2 i możliwością ostrzenia od 15 cm jest wszechstronnym narzędziem – sprawdza się zarówno w portretach, jak i w zdjęciach makro.
Wart odnotowania jest czujnik True Color Camera (monochromatyczny, 3,2 MP) dedykowany wyłącznie do precyzyjnego pomiaru balansu bieli – rozwiązanie znane z aparatów Leica, przeniesione do świata smartfonów. OPPO dysponuje też systemem 24 kanałów spektralnych w czujniku kolorów.
Oba telefony oferują porównywalny poziom możliwości wideo klasy kinowej. Przewaga OPPO leży w natywnym zoomie 10x dostępnym podczas nagrywania bez akcesoriów. Przewaga vivo to lepsza stabilizacja w teleobiektywie i bardziej otwarty kodek APV z wyższą przepływnością oraz bardziej rozbudowany tryb profesjonalny do nagrywania wideo.
vivo stawia na ogniskowe fotografii analogowej (35/85 mm), OPPO na maksymalny zakres optyczny w jednym urządzeniu (14/23/70/230 mm). To fundamentalna różnica w podejściu do tego, czym smartfon fotograficzny ma być.
To najbardziej znacząca różnica: OPPO oferuje natywny zoom 10x (230 mm) jako wbudowany aparat. vivo takich możliwości w samym telefonie nie ma – ekwiwalent 400 mm osiąga dopiero z zewnętrznym telekonwerterem. To oznacza, że OPPO jest bardziej kompletnym narzędziem z dalekiego zasięgu bez konieczności noszenia akcesoriów. Tak przynajmniej mówi specyfikacja, ale nasz test przedstawia trochę inny obraz sytuacji, o czym za chwilę.
Tutaj przewagę ma vivo: ogniskowa 85 mm (vs 70 mm w OPPO) to klasyczny, portretowy ekwiwalent, a stabilizacja CIPA 7.0 jest najwyższa w branży. Maksymalne zbliżenie do obiektu (makro) jest porównywalne w obu urządzeniach.
OPPO ma wyraźnie jaśniejszy obiektyw – f/1,5 vs f/1,85 w vivo. Przekłada się to na lepsze przepuszczanie światła w najtrudniejszych warunkach. Natomiast ogniskowa 35 mm w vivo vs 23 mm w OPPO to kwestia stylu – 23 mm jest bardziej uniwersalne, 35 mm bardziej przypomina klasyczną fotografię.
vivo dysponuje znacznie większą matrycą (1/1,28" vs 1/1,95" w OPPO), co przekłada się na wyraźną przewagę w warunkach słabego oświetlenia.
OPPO ma pięć modułów z tyłu (wliczając czujnik monochromatyczny True Color Camera), vivo cztery (wliczając 5 MP czujnik spektrum kolorów).
vivo współpracuje z ZEISS, OPPO z Hasselbladem. Przekłada się to nie tylko na branding, ale i na filozofię przetwarzania kolorów – ZEISS T* stawia na klarowność i wierność, Hasselblad Natural Color Solution na filmową, ciepłą tonalność.
Oba telefony oferują telekonwertery zewnętrzne: OPPO Hasselblad 300mm Explorer (ekwiwalent 300 mm, montowany do teleobiektywu 3x), vivo ZEISS Gen 2 Ultra (ekwiwalent 400 mm, montowany do teleobiektywu 85 mm). Przewaga techniczna należy do vivo: 400 mm vs 300 mm i lepsza specyfikacja optyczna.

Na wstępie wypada zaznaczyć, że domyślne ustawienia kolorystyczne obu telefonów są inne. W vivo domyślne kolory są żywe, a w OPPO naturalne. Moje doświadczenia pokazują, że większość osób preferuje bardziej nasycone kolory, ale to można samemu zmienić. Domyślnie OPPO zapisuje również zdjęcia w wyższej rozdzielczości.
Jeśli chodzi o różnice w działaniu algorytmów, to vivo ma tendencję do mocniejszego wyostrzania i wyciągania większej ilości detali z cieni. Różnica w obróbce zależy od rodzaju kadru i wykorzystanego aparatu. Profesjonaliści zajmujący się obrazem zazwyczaj preferują mniej wyostrzony obraz, aby mieć większą elastyczność w postprodukcji. Z drugiej strony, wiele zdjęć zrobionych smartfonem trafia od razu do znajomych i na social media. Biorąc pod uwagę, że nie dopatrzyłem się artefaktów w zdjęciach vivo, uważam takie podejście za bliższe potrzebom zwykłego użytkownika.
Jeśli chodzi o zdjęcia z aparatu szerokokątnego, to u OPPO widać zdecydowanie silniejszą aberrację chromatyczną na kontrastowych krawędziach, zwłaszcza przy krawędziach zdjęcia. Różnica pomiędzy oboma telefonami na korzyść vivo w tym wypadku jest jednoznaczna i wyraźna.
Porównanie głównych aparatów jest trudniejsze, bo wyraźnie różnią się ogniskową. To kwestia preferencji bardziej niż wyboru między lepszym a gorszym rozwiązaniem. Przesiadka na 35 mm wymaga pewnego przyzwyczajenia. Dość często łapię się na tym, że intuicyjnie wyciągam vivo z kieszeni, aby zrobić zdjęcie, po czym okazuje się, że moja wyobrażona kompozycja nie mieści się w kadrze i muszę cofnąć się o jeden krok. Z drugiej strony mimo tej drobnej trudności zaczynam się do 35 mm przekonywać.
Gdy przechodzimy do teleobiektywu, zaczyna robić się ciekawie. W porównaniu teleobiektywu 70 mm w OPPO z teleobiektywem 85 mm w vivo wiele zależy od ilości światła. W dzień zdjęcia z vivo są bardziej szczegółowe, ale w nocy sytuacja się odwraca i OPPO robi wyraźnie lepsze zdjęcia.
Dochodzimy do najciekawszego porównania przy ekwiwalencie ogniskowej 230 mm, czyli 10x powiększenia optycznego w OPPO kontra 10x powiększenie cyfrowe w vivo. Dotychczasowe doświadczenia podpowiadają, że OPPO powinno mieć zdecydowaną przewagę. Dlatego zaskoczyło mnie, że ani przy powiększeniu 10x, ani nawet przy większym, dochodzącym do 1150 mm, OPPO ani razu nie pokazało przewagi w szczegółowości zdjęcia.
Powiedzmy sobie szczerze, to bardziej zasługa algorytmów, AI, wygładzania i wyostrzania, niż specyfikacji sprzętowej. Czasami zdjęcia z vivo, które są mniej rozmyte i bardziej kontrastowe, i tak nie pozwalają odczytać tekstu, który również w OPPO jest nieczytelny. Czyli niekoniecznie zyskujemy więcej informacji z vivo w dosłownym znaczeniu, ale nie zmienia to faktu, że nawet na dużym ekranie komputera i powiększeniu 100% zdjęcia z vivo sprawiają wrażenie ostrzejszych i ogólnie lepszych. Sztuczki, które posłużyły do uzyskania takiego wyniku, nie kłują w oczy, nawet jeśli nie do końca przedstawiają to, co de facto widziała matryca. Czy jest to realna przewaga, bo liczy się subiektywny efekt oglądającego, czy raczej forma manipulacji obrazem – ocenę pozostawiam czytelnikom. W razie czego vivo pozostawia kontrolę użytkownikowi, jak mocne ulepszanie zdjęć z teleobiektywu ma stosować.
Patrząc na zdjęcia nocne, oba telefony dzieli niewielka różnica. W przypadku wspomnianego wcześniej zakresu 70–85 mm OPPO ma przewagę, ale w przypadku szerokiego kąta 14 mm vivo ma przewagę. Główny aparat jest dość podobny. Nasycenie barw neonów jest trochę większe w vivo, ale nie przesadzone.
Porównanie OPPO Find X9 Ultra i vivo X300 Ultra to starcie dwóch fotograficznych tytanów (jako jedyne mają po dwa aparaty 200 MP), którzy prezentują odmienne podejście do obrazu:
Wybór zależy od Twojego podejścia do fotografii. OPPO Find X9 Ultra to sprzęt dla purystów – oferuje świetny teleobiektyw z optycznym powiększeniem i naturalny, surowszy obraz, idealny do dalszej obróbki.
vivo X300 Ultra to z kolei mistrz oprogramowania i odważnych decyzji (matryca główna 35 mm). Dzięki świetnemu trybowi automatycznemu, bezbłędnemu szerokiemu kątowi i zaawansowanym algorytmom AI „prosto z pudełka” produkuje zdjęcia, które po prostu zachwycają – nawet na potężnych przybliżeniach cyfrowych.
Jeśli chodzi o mój wybór, to zdecydowanie bliższe moim potrzebom są zdjęcia z vivo X300 Ultra.