Test Huawei Ascend G7

Recenzje
Opinie: 7
Opinie: 7
Test Huawei Ascend G7

Klasa smartfonu E (skala „Mercedesa” A, B, C, E, S)

Skala ocen 1-5 (5 - bardzo dobry)

Wstęp

Podczas gdy większość producentów smartfonów ściga się między sobą na liczbę dostępnych produktów w ofercie, Huawei postanowił nieco zwolnić cykl wydawniczy. Z całą stanowczością muszę stwierdzić, że wyszło mu to na dobre. Ostatnie urządzenia firmy: P7 i Mate 7 cieszą się bardzo dobrymi opiniami użytkowników. Sprawdziłam czy tak samo zadowolonym można być z modelu Huawei Ascend G7.

Główne wady i zalety Huawej Ascend G7:

Zalety

  • doskonała jakość wykonania
  • aluminiowa obudowa, która świetnie się prezentuje
  • „premium feeling” w telefonie średniej klasy
  • smukła obudowa (7,6 mm)
  • 2GB RAM
  • LTE
  • bogate zaplecze komunikacyjne: NFC, GPS, Glonass, Bluetooth, WiFi
  • radio (coraz rzadziej spotykane w smartfonach)
  • dobry aparat
  • ogólna wydajność i prędkość działania
  • wiele przydatnych dodatków systemowych
  • długi czas pracy

Wady

  • niska rozdzielczość ekranu jak na przekątną 5,5”
  • Android 4.4.4, podczas gdy na rynku jest już Android 5.1
  • brak wymienialnego akumulatora
  • przyciski systemowe na ekranie pomimo grubej ramki pod nim
  • brak możliwości korzystania z dwóch aplikacji jednocześnie

Zestaw – 5

Proste, minimalistyczne, białe pudełko z nazwą produktu i logo Huawei na froncie skrywa w sobie ponadprzeciętną zawartość. Poza standardowym zestawem akcesoriów dołączanych wraz z każdym telefonem, tj. ładowarką, instrukcją obsługi oraz słuchawkami, oferuje coś jeszcze. Mowa o plastikowym i bardzo sztywnym etui, które ma zabezpieczać aluminiową obudowę modelu. Nosząc w nim telefon kilka dni udało mi się je dość mocno porysować (podczas typowego użytkowania). Samo urządzenie natomiast pozostało bez skazy – również po okresie noszenia bez etui.

Słuchawki dołączane do Huawei G7 to zwykłe pchełki z przyciskiem do obierania rozmów telefonicznych i mikrofonem.

W pudełku znajdziemy też małą, ale jakże istotną rzecz - igiełkę do otwierania gniazd: microSIM i microSD.

Budowa – 5-

Przy pierwszym kontakcie z Huawei Ascend G7 trudno odnieść wrażenie, że jest przedstawicielem średniej półki cenowej (kosztuje w wolnej sprzedaży ok. 1250 złotych). G7 doskonale wygląda i jest perfekcyjnie wykonany, czego zasługą jest eleganckie aluminium przyciągające wzrok. Oczywiście warto tu nadmienić, że nie cała obudowa została stworzona z rzeczonego materiału – w górnej i dolnej części mamy do czynienia z tworzywem sztucznym, by nic nie zakłócało pracy wszelkiego rodzaju anten i modułów

Telefon dobrze leży w dłoni pomimo swoich rozmiarów (153,5 x 77,3 x 7,6 mm), a korzystanie z niego (mimo wagi 165 g), jest komfortowe w przypadku osób mających duże dłonie. Te z mniejszymi muszą się liczyć z utrudnieniami, ale tak jest z każdym tak dużym smartfonem.

Generalnie w Huawei Ascend G7 wszystko ze sobą idealnie współgra i trudno znaleźć coś, do czego można się przyczepić. Dlaczego zatem oceną nie jest pełne 5, a 5-? Minus dajemy za spore ramki nad i pod ekranem. Zwłaszcza za dolną część, która nie została zagospodarowana, a zapewne wielu użytkowników ucieszyłoby się z przeniesieniem przycisków systemowych z dotykowego wyświetlacza właśnie pod ekran.

Rzućmy jeszcze okiem na testowany telefon ze wszystkich stron:

  • prawa krawędź: przyciski do regulacji głośności, włącznik, slot kart microSD i microSIM (tacki wyciągane przy pomocy igiełki),
  • dół: port microUSB,
  • lewa krawędź: pusto,
  • góra: 3.5 mm jack audio,
  • tył: obiektyw aparatu 13 Mpix z diodą doświetlającą, niewielki głośnik,
  • przód: tafla 5,5-calowego wyświetlacza, kamerka 5 Mpix, głośnik do rozmów, czujnik światła.

Wyświetlacz – 4+

Huawei G7 z racji tego, że nie jest przedstawicielem najwyższej półki, nie oferuje topowych parametrów – te jednak w dalszym ciągu są bardzo dobre. W sieci można znaleźć wiele informacji, że rozdzielczość HD (1280 x 720 pikseli) na ekranie o przekątnej 5,5” to zbyt mało. Z jednej strony faktycznie czcionki nie są do końca ostre, ale z drugiej, apeluję, nie popadajmy w przesadę. Ekran jest na tyle czytelny, by móc komfortowo czytać treści czy to na stronach internetowych, czy wszelkiego rodzaju dokumentach. Jasne, na rynku jest dostępnych kilka smartfonów z ekranami 5,5” i rozdzielczością Full HD a nawet i 2K, ale raz, że są droższe, a dwa – wysokie rozdzielczości bardzo negatywnie wpływają na czas pracy akumulatora. Coś za coś. A jestem przekonana, że osoby, które wejdą w posiadanie testowanego telefonu Huawei, nie będą zainteresowane wyższą rozdzielczością, bo HD im najnormalniej w świecie wystarczy. 

Nie zawodzi również jasność ekranu. Minimalna pozwala na komfortowe korzystanie z telefonu nocą, natomiast maksymalna dobrze radzi sobie w pełnym słońcu. W menu znajdziemy możliwość ustawienia jasności automatycznej w zależności od panujących warunków oświetleniowych, dzięki czemu nie musimy manewrować suwakiem jasności.

Co więcej, Huawei postanowił dać użytkownikowi wybór, dzięki czemu każdy z nas może dowolnie zmieniać temperaturę barwową wyświetlacza – od ciepłej po zimną. Kąty widzenia, dzięki matrycy IPS, są bardzo dobre. Barwy naturalnie odwzorowane (nie można mieć zastrzeżeń do czerni i jej głębi). Ekran poprawnie odczytuje wydawane mu dotykiem polecenia, przez co nie można na jego temat powiedzieć złego słowa.

Procesor/pamięć/parametry techniczne – 4+

Trochę może dziwić fakt, że w Ascend G7 Huawei nie zaimplementował jednej ze swoich jednostek centralnych Kirin, a postawił na czterordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 410 8916 o częstotliwości taktowania 1,2GHz z Adreno 306. Nie jest to wybór najgorszy – jest to bowiem układ budżetowy, ale zapewniający dobrą wydajność produktom, które dzięki niemu działają. Tu warto jeszcze wspomnieć, że dopełnieniem procesora jest 2GB pamięci operacyjnej RAM.

     

Całość działa bardzo dobrze – szybko i wydajnie, ale podczas testów nagminnie występował jeden błąd. Bardzo często po pobraniu jakiejkolwiek aplikacji z Google Play i odblokowaniu ekranu, przy próbie ściągnięcia belki systemowej i tapnięcia w „skróty” telefon zawieszał się na chwilę. Tego typu sytuacje nie powinny mieć miejsca zarówno przez wzgląd na szybką pamięć wewnętrzną, jak również wspomniane 2GB pamięci operacyjnej RAM.

Ascend G7 posiada 16GB pamięci wewnętrznej, z czego do wykorzystania użytkownikowi zostaje 11,1GB. Slot kart microSD obsługuje nośniki o pojemności 32GB (64GB i 128GB już niestety nie). Smartfon nie oferuje niestety możliwości przenoszenia aplikacji i gier na kartę pamięci. To spora wada.

System, nakładka – 4

Huawei, podobnie jak większość producentów, już jakiś czas temu zdecydował się nie wykorzystywać czystego systemu Android w swoich urządzeniach mobilnych. Zawsze zatem mamy do czynienia z jego autorską nakładką, EMUI. Ascend G7 pracuje pod kontrolą Androida w wersji 4.4.4 KitKat z EMUI w wersji 3.0. Czym przez to różni się od czystego Androida?

Główne różnice:
- ekran blokady ze zmieniającymi się automatycznie tapetami oraz możliwością szybkiego przejścia do kalendarza, kalkulatora, latarki, „lustra” (przednia kamerka) i aparatu,
- wszystkie aplikacje rozmieszczone na ekranach domowych, nie ma charakterystycznej dla Androida „szufladki” ze skrótami do aplikacji (EMUI jest wzorowany na iOS)
- ikony aplikacji w zupełnie innym stylu niż w czystym Androidzie,
- zmieniona belka systemowa, inne powiadomienia i skróty do najważniejszych programów,
- aplikacja aparatu nawiązująca do iOS.

Przy pierwszym kontakcie z Ascend G7 można przeklinać Huawei za to, że przyciski systemowe (wstecz, home i otwarte aplikacje) umieścił na ekranie, a nie pod nim. Na szczęście szybko okazuje się, że nie muszą cały czas widnieć na dole wyświetlacza, bowiem można w ustawieniach włączyć możliwość chowania owej belki z przyciskami. Co ważne, nie tylko w aplikacjach, ale również na ekranie domowym.

 

  

W ustawieniach mamy wiele smaczków, które przypadną do gustu użytkownikom modelu. Począwszy od trybu obsługi w rękawiczkach, przez możliwość zmiany kolejności przycisków w pasku nawigacyjnym (oraz ukrywania go, o czym już wspomniałam). Jest także uproszczony styl ekranu głównego i włączenie trybu nie przeszkadzać oraz tryb obsługi jedną ręką. I tu dochodzimy do istotnej kwestii – 5,5-calowe smartfony często sprawiają trudności podczas prób obsługi jedną ręką.

  

Na szczęście producent zdecydował się na co najmniej dwa rozwiązania, które nam to ułatwiają. Pierwszym jest tryb „obsługa jedną ręką”. Delikatnie modyfikuje on wszystkie aplikacje, w których wprowadzamy jakiekolwiek treści (klawiaturę, dialer), by móc z nich korzystać jedną ręką. Drugą ciekawą opcją jest przycisk nazywany wiszącym lub pływającym (sam Huawei nie może się zdecydować, bo obie nazwy widnieją w ustawieniach). Jest to nic innego, jak przycisk znajdujący się cały czas na ekranie (stąd „wiszący”), za pomocą którego mamy szybki dostęp do funkcji: wstecz, home, otwarte aplikacje, blokada ekranu i optymalizacja.

      

W ustawieniach telefonu znajdujemy sporo informacji o obsługiwanych gestach i ruchach. Są to:
- zsunięcie trzech palców na ekranie domowym: podgląd ekranów z możliwością dodania nowych,
- zsunięcie dwóch palców na ekranie domowym: ustawienia ekranów – tapety, widżety, przejścia, układy (4x5 lub 5x5),
- odwrócenie by wyciszyć,
- potrząsanie, by zmienić układ ikon,
- przykrycie ekranu dłonią – wygaszenie ekranu,
- podwójne tapnięcie – wybudzenie telefonu,
- możliwość uruchomienia aplikacji poprzez narysowania na zablokowanym ekranie przypisanej do niej litery (C, E, M lub W).

      

Nie można przejść obojętnie obok funkcji „aplikacje działające w sieci”, która coraz częściej gości w smartfonach Huawei i chwała producentowi za to. Dzięki niej bowiem w prosty i szybki sposób możemy zdecydować, które aplikacje zainstalowane na telefonie mogą korzystać z sieci WiFi lub/i komórkowej transmisji danych. Drugim tego typu ustawieniem jest możliwość zablokowania działania wybranych aplikacji po zablokowaniu ekranu. W oczy użytkownika szybko też wpadnie funkcja blokująca powiadomienia push w wybranych programach. Dzięki wszystkim wspomnianym w tym akapicie ustawieniom mamy większą kontrolę zarówno nad danymi transferowymi, jak i powiadomieniami – obie kwestie są bardzo istotne.

           

Wprowadzanie tekstu – 5-

W Ascend G7 mamy do dyspozycji czterorzędową klawiaturę, zatem jeśli chcemy wprowadzać cyfry, musimy się przełączać pomiędzy widokiem liter i cyfr lub korzystać z dłuższego przytrzymania liter z pierwszego rzędu od góry. Wielu użytkowników ucieszy się, że poza standardową metodą wprowadzania tekstu litera po literze, z automatu zaimplementowana jest klawiatura Swype, pozwalająca przeciągać palcem po poszczególnych literach słowa. Oba rozwiązania dobrze sprawdzają się podczas codziennego użytkowania. Pomaga im w tym polski słownik, który można rozbudować o własne słowa. Dodatkowo, jeśli ktoś lubi, może również korzystać z mikrofonu, za pomocą którego nagrywany głos przetwarzany jest na tekst cyfrowy.

Przyczepić można się do czterech rzędów zamiast pięciu (z cyframi), ale rozwiązanie z dodatkowym rzędem „cyfrowym” ma zarówno swoje zalety, jak i wady. Pozwala szybciej wprowadzać cyfry, ale jednocześnie powoduje, że większa część ekranu jest zajęta przez klawiaturę. Nie ma zatem, moim zdaniem, idealnego wyjścia z tej sytuacji.

     

Jakość połączeń – 5

Choć połączenia telefoniczne są nieodzowną funkcją każdego smartfona, odnoszę wrażenie, że z roku na rok korzystamy z nich coraz mniej. Przenosimy się w świat komunikatorów internetowych – zarówno tekstowych, jak i wideorozmów. Wciąż są jednak osoby, które lubią „wisieć na telefonie”, i te z pewnością z jakości połączeń telefonicznych w Ascend G7 będą zadowolone. Podczas testów nie uświadczyłam żadnych problemów ze zrozumieniem moich rozmówców. Z drugiej strony również otrzymałam informację, że byłam słyszana głośno i wyraźnie.

Aparat – 4

Ascend G7 może zainteresować amatorów fotografii i miłośników robienia autoportretów („selfie”). Z tyłu mamy delikatnie wystający z obudowy obiektyw 13 megapikseli, z przodu natomiast w prawy górnym rogu – kamerkę 5 megapikseli. Zdjęcia wykonujemy za pomocą aplikacji, która do złudzenia przypomina tą z iOS (podobne funkcje znajdują się w tych samych miejscach, tak samo przechodzi się z funkcji robienia zdjęć do nagrywania wideo, itp.).

W aparacie możemy korzystać z następujących trybów: makijaż cyfrowy, panorama, HDR, notatka audio, najlepsze zdjęcie, znak wodny (dodanie do zdjęcia informacji GPS, pogody, daty).

Zdjęcia w oświetleniu słonecznym wychodzą świetnej jakości – kolory nie są przekłamane, a same fotografie wyglądają po prostu bardzo dobrze. I za to wielki plus dla Ascend G7. Gorzej, gdy chcemy sfotografować oświetlone wnętrza czy pigwę rosnącą na krzewach – tu wychodzi brak szczegółowości, a czasem nawet i ostrości. Jeszcze gorzej jest z fotografiami nocnymi – na pierwszy rzut oka podświetlona fontanna wygląda nieźle, ale po obejrzeniu zdjęcia w oryginalnej rozdzielczości okazuje się, że nie jest już tak kolorowo.

Warto jeszcze dodać, że uruchamianie aparatu na zablokowanym ekranie jest możliwe przez dwukrotne wciśnięcie przycisku do regulacji głośności (Vol- lub Vol+) lub narysowanie na ekranie litery C.

Wideo można nagrywać tylnym aparatem w jakości Full HD (1920 x 1080 pikseli), natomiast przednim – w HD (1280 x 720 pikseli).

     

Przykładowe zdjęcia:

     

Przykładowe wideo:

Bateria – 5

Sześć godzin grania w gry i niecałe osiem przeglądania stron internetowych na ustawionej maksymalnej jasności wyświetlacza to bardzo dobre wyniki. Zapewnia je akumulator o pojemności 3000 mAh. Po zmniejszeniu jasności do minimalnej czas ten wydłuża się do kilkunastu godzin, co jest doskonałym wynikiem. Jeśli chodzi natomiast o typowe użytkowanie, telefon wytrzymuje średnio dwa dni (a nawet dwa i pół dnia!) na jednym ładowaniu. W tej cenie, z tymi parametrami – jest bardzo dobrze.

Jeśli komuś to nie wystarcza lub w momencie, gdy zostało mu kilka procent baterii, chce jeszcze na spokojnie móc przez jakiś czas sprawdzić aktualną godzinę, może skorzystać z trybu ultra-oszczędnego (według Huawei 10% baterii w tym trybie ma wystarczyć na nawet 24 godziny działania). Aktywne są w nim wyłącznie połączenia głosowe, wiadomości SMS i dostęp do kontaktów, natomiast sam widok ekranu jest uproszczony i w skali szarości.

  

Podsumowanie

Nie ukrywam, że Huawei Ascend G7 bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. W pierwszej chwili myślałam nawet, że urządzenie to kosztuje kilkaset złotych więcej i nie ukrywałam zdziwienia, gdy sprawdziłam w sieci, że można go nabyć za ok. 1250 złotych. Telefon wygląda bardzo dobrze, jest perfekcyjnie wykonany, a aluminium dodaje mu uroku i eleganckiej nutki. Oferuje również długi czas pracy akumulatora, mimo że został zamknięty w obudowie o niewielkiej grubości – 7,6 mm. Ma dobry aparat, a do tego wiele przydatnych dodatków w interfejsie i bogate zaplecze komunikacyjne, którego nie powstydziłby się żaden przedstawiciel high-endowych smartfonów: NFC, GPS, Glonass, Bluetooth, WiFi i LTE.

Oczywiście standardowo jednak, jak to w przypadku urządzeń z tej półki cenowej, również i tutaj trzeba pójść na pewne ustępstwa i kompromisy. Pierwszym i dla wielu najważniejszym będzie konieczność korzystania z nakładki EMUI, do której po prostu trzeba się przyzwyczaić. Malkontenci będą narzekali na rozdzielczość wyświetlacza względem jego przekątnej, ale da się z nią żyć. Podobnie jak z brakiem wymiennego akumulatora czy obsługą kart microSD o maksymalnej pojemności 32GB.

Dla kogo jest Huawei Ascend G7

  • Dla osób szukających dobrego tabletofonu ze średniej półki
  • Dla osób potrzebujących długiego czasu pracy akumulatora
  • Dla osób wymagających od smartfonu obsługi LTE
  • Dla osób lubiących robić zdjęcia

Dla kogo nie jest Huawei Ascend G7

  • Dla osób, dla których HD na 5,5” to za niska rozdzielczość
  • Dla zwolenników czystego Androida
  • Dla osób, które chcą mieć najnowszą wersję systemu prosto po wyjęciu telefonu z pudełka
  • Dla osób zainteresowanych telefonami dual SIM

Opinie:

Opinie archiwalne (7):

Komentuj

Komentarze / 7

Dodaj komentarz
  • Users Avatars Mini
    Kuba pisze: 2015-04-30 15:57
    Jest szansa na test Lumii 640?Pozdrawiam.
    -1
  • Users Avatars Mini
    wojciech.piechocki pisze: 2015-05-01 11:46
    Szansa zawsze jest :-)
    0
  • Users Avatars Mini
    Daniel pisze: 2015-05-02 20:22
    Ciekawi mnie, czy w trybie ultra oszczędności baterii można odbierać i wysyłać MMS?
    0
  • Users Avatars Mini
    Kuba pisze: 2015-05-04 03:56
    Mam nadzieje że taki test niedługo się u Was pojawi...Pozdrawiam.
    0
  • Users Avatars Mini
    Karmelka pisze: 2015-07-18 01:26
    A mnie zastanawia ten brak mozliwosci korzystania z 2 aplikacji jednoczesnie.. To znaczy, ze np. Messenger nie bedzie dzialal, gdy będziemy robic cos w innej aplikacji? Ahhh, i jako mańkut... Ten tryb, który ma uprościc obsluge telefonu jedną ręką jest tylko dlapraworęcznych, prawda? Przynajmniej tak widzęna zdjęciu... :(
    0
  • Users Avatars Mini
    Whyou pisze: 2015-07-25 16:09
    Karmelka - chodzi o multi okienka, czyli przykładowo korzystasz z przeglądarki i chcesz coś policzyć szybko na kalkulatorze. Żeby to zrobić musisz wyjść z przeglądarki, włączyć kalkulator, policzyć i ew. wrócić do przeglądania internetu. Jednym słowem, nie można uruchamiać aplikacji w oknie. Przyznam, że na początku jakoś mi to nie przeszkadzało, ale było już wiele sytuacji, w których przydałaby się taka funkcja. Jej brak dziwi, szczególnie, że mój poczciwy, wysłużony LG L9 miał coś takiego. A jeśli chodzi o tryb obsługi jedną ręką: "pływający przycisk" możesz sobie umieścić gdzie chcesz, działa to podobnie do dymków czatu fb. To samo z klawiaturą - można ją przenieść tak na prawą jak i na lewą stronę ekranu.
    0
  • Users Avatars Mini
    vOOytas pisze: 2017-02-28 14:40
    Niestety mój egzemplarz gubi dostęp do kontaktów i wiadomości sms. Otwieram listę a tam pustka. Reset nie pomaga. Po około 3 miesiącach wyłącza się po spadku naładowania baterii do około 30%. Ostatnio zaczął się wyłaczać podczas rozmowy bez przyczyny. Przywracanie do ustawień fabrycznych nie poprawia błędów. Nie polecam modelu G7! Wracam do Samsunga.
    0

Rekomendowane:

Akcje partnerskie: