Samsung Galaxy S26 Ultra to bardzo dojrzały produkt, będący wynikiem długoletniego doskonalenia dobrze znanej serii. Producent zdążył nas już przyzwyczaić do tego, że nie należy oczekiwać rewolucji designu i nowa generacja flagowej linii jest bardzo podobna do poprzedniej. Sprzętowych zmian jest stosunkowo niewiele, ale wyznaczają one interesujący kierunek. Wszystko to razem sprawia, że ocena Samsunga Galaxy S26 Ultra będzie zależała od tego, czy cenimy to, co znane i dopracowane kosztem szybkości rozwoju, czy poszukujemy ekscytacji i nowości kosztem dopracowania. W pierwszym przypadku dostaniemy dokładnie to, czego szukamy, w drugim będzie więcej krytyki niż zachwytu. Oba spojrzenia mają mocne uzasadnienie w przypadku Samsunga Galaxy S26 Ultra.
Cena telefonu to 6499 zł za wersję z 12 GB RAM i 256 GB pamięci oraz tyle samo za wariant 12/512 GB w limitowanej promocji przedsprzedażowej, w której wariant z większą pamięcią kosztuje tyle samo, co wersja podstawowa.

Wymiary S26 Ultra to 163,6 x 78,1 x 7,9 mm, a jego waga to 214 gramów. Smartfon jest więc zauważalnie cieńszy i lżejszy od swojego poprzednika, co pozytywnie wpływa na komfort trzymania w dłoni. Podobny wpływ na ergonomię mają bardziej zakrzywione rogi, choć ja do dziś cenię kanciastą bryłę S24 Ultra. Samsung zrezygnował z tytanowej obudowy i wrócił do aluminium. Mnie to zupełnie nie przeszkadza, bo aluminium jest lżejsze i lepiej odprowadza ciepło, co jedynie stawia pod znakiem zapytania wcześniejszą decyzję o wprowadzeniu tytanu (bo iPhone miał tytan).
Telefon spełnia normę wodoszczelności i pyłoszczelności IP68, co w momencie, gdy niektórzy konkurenci oferują już standard IP69, stanowi nieco zachowawczy wybór. Na tylnym panelu zabrakło również wbudowanych magnesów, jak we wszystkich wcześniejszych odsłonach, przez co niezbędne jest zaopatrzenie się w odpowiednie etui, aby móc wygodnie używać akcesoriów w stylu MagSafe.
W obudowie tradycyjnie znalazło się miejsce na zintegrowany rysik S Pen, który znacząco rozszerza możliwości interakcji ze sprzętem. Trzeba jednak pamiętać, że tak jak w S25 Ultra został on pozbawiony łączności Bluetooth, a co za tym idzie, możliwości zdalnego sterowania telefonem.
Za bezpieczeństwo biometryczne odpowiada jeden z najszybszych, ultradźwiękowych czytników linii papilarnych umieszczonych pod powierzchnią wyświetlacza. Warstwę multimedialną dopełniają dwa ulepszone głośniki stereo, charakteryzujące się teraz znacznie lepiej zbalansowanym brzmieniem. Są to jedne z lepszych głośników, jakie można spotkać w klasycznych telefonach.
Jedyne zastrzeżenie dotyczące budowy telefonu ma związek z bardziej wystającymi obiektywami aparatów, które są przesunięte do krawędzi obudowy. W efekcie, podobnie jak Fold 7, także i S26 Ultra wyjątkowo mocno chybocze się na stole.

Zastosowany tu panel został wykonany w technologii Dynamic AMOLED 2X i ma przekątną 6,9 cala. Rozdzielczość ekranu to Quad HD+ 3120 x 1440 pikseli, a wyświetlany obraz ma maksymalną częstotliwość odświeżania na poziomie 120 Hz. Szczytowa jasność wyświetlacza sięga 2800 nitów, a całości dopełnia świetnie sprawdzająca się w praktyce powłoka antyrefleksyjna. Niestety panel nie ma zapowiadanych 10 bitów, które są symulowane, a sam panel jest 8-bitowy. Mechanizm PWM odpowiedzialny za przyciemnianie obrazu także nie obsługuje wysokiej częstotliwości, co widać choćby podczas nagrywania ekranu kamerą w jasnym otoczeniu.
Istotną innowacją sprzętową dostępną wyłącznie w tym modelu jest ekran zapewniający prywatność (Privacy Display). Zwiększa on polaryzację światła, skutecznie ograniczając kąty widzenia, co utrudnia postronnym osobom podglądanie zawartości ekranu. Można go skonfigurować tak, aby aktywował się automatycznie po uruchomieniu aplikacji bankowej, wpisywaniu kodu PIN czy przy wyskakujących powiadomieniach. Funkcja oferuje dwa tryby działania, jednak trzeba pamiętać o kompromisach – włączenie maksymalnej ochrony prywatności zauważalnie obniża maksymalną jasność panelu oraz zmniejsza zagęszczenie pikseli, co wpływa na ostrość obrazu. Mniej więcej połowa pikseli na ekranie ma wąski kąt widzenia i uruchomienie wyższego stopnia prywatności oznacza, że aktywna jest połowa pikseli na ekranie.
Samej funkcji prywatyzacji zawartości ekranu zazwyczaj nie potrzebuję. Choć ekran nie jest pozbawiony kompromisów i konkurencja zapewnia lepsze parametry, niezmiennie z Samsunga korzysta mi się bardzo przyjemnie, dzięki całkowicie płaskiemu ekranowi oraz powłoce antyrefleksyjnej.

S26 Ultra ma ośmiordzeniowy procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5 w wersji przygotowanej specjalnie dla Samsunga. Według danych producenta zmodernizowany układ zapewnia wzrost wydajności CPU o 19 procent i układu NPU odpowiedzialnego za operacje sztucznej inteligencji o 24 procent.
Zaskoczeniem był dla mnie wynik w teście AnTuTu na poziomie 4102290 punktów. To najwyższy wynik spośród testowanych przeze mnie smartfonów. Ostatnie dwie lub trzy generacje flagowców Samsunga były ponad 20% poniżej wyników konkurencji z tym samym procesorem. Mamy więc dość spektakularną odmianę, choć nie uchroniła ona Ultry od throttlingu. Telefon Samsunga wyposażono w 12 GB pamięci RAM i 256 GB pamięci na pliki.
Pakiet komunikacyjny obsługuje sieci 5G (Sub6 FDD, TDD i SDL) oraz łączność bezprzewodową Wi-Fi 7 (802.11a/b/g/n/ac/ax/be ze wsparciem EHT320, MIMO i 4096-QAM). Na pokładzie znajdziemy też Bluetooth w wersji 6.0, układ NFC oraz moduł UWB. Urządzenie sprawnie określa pozycję, korzystając z systemów GPS, Glonass, Beidou, Galileo i QZSS. Komplet czujników obejmuje akcelerometr, barometr, czujnik żyroskopowy, czujnik geomagnetyczny, czujnik Halla, czujnik światła oraz czujnik zbliżeniowy.
![]() |
![]() |
S26 Ultra działa pod kontrolą Androida z nową, bardzo płynnie działającą nakładką One UI 8.5. Cieszy wyjątkowo długie wsparcie oprogramowania – producent deklaruje dostępność aktualizacji zabezpieczeń aż do 28 lutego 2033 roku.
Producent rozbudował sekcję Galaxy AI, integrując w systemie Multi asystenta, pozwalającego naprzemiennie wykorzystywać narzędzia takie jak Gemini, Bixby i Perplexity. Wprowadzono Asystenta połączeń oferującego tłumaczenia na żywo, pocztę głosową z nielimitowaną transkrypcją, a także narzędzia takie jak Asystent pisania, Tłumacz, Asystent notatek czy Asystent przeglądania. Kreatywne studio i Asystent zdjęć ułatwiają edycję, wprowadzając możliwość słownego opisywania oczekiwanych modyfikacji obrazu. Bardzo dobrą zmianą pod kątem konsumpcji multimediów jest funkcja Usuwania dźwięku (Audio Eraser), która świetnie wygłusza tło i wzmacnia dialogi w filmach i serialach.
![]() |
![]() |
Samsung najmocniej promuje funkcję Now Nudge. Moduł ten na bieżąco analizuje i rozpoznaje zawartość ekranu, aby podsuwać użytkownikowi przydatne sugestie. Pozwala na szybkie utworzenie wydarzenia w kalendarzu na podstawie odczytanej konwersacji tekstowej, a także przypomina o powiązanych kontaktach.
Jak to wszystko wypada w praktyce? Z jednej strony mam wrażenie, że nacisk Samsunga na funkcje AI jest mocno przestrzelony. Now Nudge nie tylko rzadko kiedy okazuje się przydatny (o ile w ogóle), ale wymaga, abyśmy korzystali z klawiatury systemowej, za którą nie przepadam. Podobne doświadczenia mam z Now Brief, który debiutował w S25. Edycja zdjęć za pomocą opisu oraz możliwość łączenia dwóch zdjęć podoba mi się dużo bardziej. Wszystko to jednak nie zmienia faktu, że uważam nakładkę One UI za najlepszą możliwą wersję Androida na rynku - lepszą również od Pixeli. Doceniam możliwości DeX, pozwalającego pracować na telefonie jak na komputerze i to bez mirroringu ekranu. Po prostu funkcje AI dodane w tym roku nie okazały się dla mnie przydatne.
![]() |
![]() |
W przypadku aparatów zmiany są bardzo zachowawcze, a sprzęt stanowi bezpośrednie przedłużenie zeszłorocznej myśli technicznej inżynierów Samsunga. Cały zestaw prezentuje się następująco:
Poprawiono jasność obiektywów – główny moduł zbiera teraz o 47 procent więcej światła dzięki przejściu z F/1.7 na F/1.4, a pięciokrotny teleobiektyw przepuszcza go o 37 procent więcej w porównaniu z poprzednią generacją dzięki jasności F/2.9 zamiast F/3.4. Lepszą jakość oraz szerszy kąt widzenia zyskał również frontowy aparat do autoportretów. Niestety, w kilku miejscach widać wyraźne kompromisy. Nowy aparat z 5-krotnym zoomem nie ma już konstrukcji peryskopowej. Skutkuje to wydłużeniem minimalnej odległości ostrzenia, przez co obiektyw ten zupełnie przestał się sprawdzać w fotografii makro. Również 3-krotny teleobiektyw oparty na starej matrycy zapewnia dzisiaj jedynie akceptowalne rezultaty. Podczas nocnych sesji na zdjęciach po przybliżeniu nadal widać sporo szumu i brakuje możliwości manualnego wymuszenia trybu nocnego. W ekstremalnie ciemnej scenerii Samsung zostaje daleko za konkurencją.

Dużo lepiej wypada część programowa. W trybie Expert RAW zastosowano bardzo przydatną opcję Wirtualnego Reflektora, która świetnie doświetla twarze osób fotografowanych pod słońce. Opcje wideo to obszar, w którym telefon wybija się ponad konkurencję ze świata Androida – nagramy nim materiały w rozdzielczości UHD 8K (7680 x 4320) przy 30 klatkach na sekundę, a tryb Slow Motion oferuje 240 i 120 klatek przy FHD oraz 120 klatek w 4K. Profesjonalistów z pewnością ucieszy integracja płaskiego profilu (Log), wykorzystanie niemal bezstratnego kodeka APV oraz bardzo przydatna (choć dla bardzo wąskiego grona odbiorców) możliwość nagrywania bezpośrednio na zewnętrzny nośnik danych podpinany pod port USB-C 3.2. Poprawiono również stabilizację obrazu, wprowadzając przydatną funkcję Horizon Lock oraz dając twórcom opcję ręcznego zarządzania czułością zewnętrznego mikrofonu.

Jako fan nakładki One UI oraz mobilnej fotografii jestem rozdarty. S26 Ultra bez wątpienia oferuje najbardziej wszechstronny zestaw aparatów spośród wszystkich Samsungów i jest w ścisłej rynkowej czołówce pod kątem nagrywania wideo. Jeśli ktoś dotąd używał telefonu z teleobiektywem o 3-krotnym powiększeniu, to po przesiadce na Ultrę odkryje zupełnie nowe możliwości. Z tego powodu przesiadka z modelu S24 lub S25+ da wyraźnie odczuwalną poprawę. Niestety Samsung jest dość daleko od fotograficznej czołówki reprezentowanej przez chińskich producentów i to nie są różnice, których trzeba szukać w skrajnych przykładach, ale różnice odczuwalne na co dzień. Jestem zdania, że pomiędzy S22 Ultra a najnowszym S26 Ultra, a więc 4 lata i 4 generacje smartfonów, znajdziemy mniej różnic niż między S26 Ultra a jego bezpośrednią, bieżącą konkurencją w postaci vivo X300 Pro, Xiaomi 17 Ultra i Huawei Pura 80 Ultra. A na horyzoncie jest jeszcze nadchodzący vivo X300 Ultra. W DXOMARK S26 Ultra zajął dopiero 18. pozycję w rankingu, co mniej więcej pokrywa się z moimi odczuciami.
Samsung otrzymał baterię o pojemności 5000 mAh, a więc bez zmian od 5 lat i od czasu integracji serii Note z serią S. Początkowo byłem zdania, że będzie to jeden z kluczowych minusów na tle konkurencji z bateriami przekraczającymi czasem i 7000 mAh, ale praktyka pokazała co innego. Optymalizacja sprawiła, że S26 Ultra wytrzymuje na jednym ładowaniu znacznie dłużej niż S25 Ultra z taką samą baterią. Praktycznie każdy dzień kończyłem z ponad 50% baterii w zapasie. W efekcie Samsung działa u mnie dłużej niż vivo X300 Pro, który ma baterię 5440 mAh. Można więc powiedzieć, że S26 Ultra nie odstaje znacząco od konkurencji, choć wciąż można by pomarzyć jak długo mógłby działać Samsung ze znacznie większą krzemowo-węglową baterią.
Nareszcie doczekaliśmy się znaczącego przyspieszenia ładowania z mocą 60 W, co umożliwia naładowanie urządzenia od zera do pełna w mniej niż 45 minut, a po zaledwie 15 minutach ładowania będziemy mieli 50% baterii. Producent podniósł również moc ładowania bezprzewodowego, które teraz odbywa się z prędkością 25 W.

Jak wspomniałem na wstępie, ocena Samsunga S26 Ultra zależy od punktu widzenia. Jeśli ktoś do tej pory używał starszego telefonu Samsunga, albo niższego modelu, w S26 Ultra dostanie to, co zna i lubi w najnowszej odsłonie i najlepszej dostępnej odmianie. Trudno odmówić Samsungowi tego, że jego telefony są dopracowane, mają długie wsparcie oraz doskonały ekosystem akcesoriów.
Dużo gorzej wypadnie S26 Ultra, jeśli ktoś używa już starszej Ultry i zwleka z upgradem, czekając na ekscytację nowymi funkcjami. Wraz ze sprawdzoną formułą idzie niestety powolny rozwój i niewiele zmian. Chyba jedyna zmiana, która do mnie osobiście by przemawiała, to trochę jaśniejsze obiektywy i nagrywanie wideo na zewnętrznym nośniku w kodeku APV. Ale to mało jak na tak duży wydatek, więc zostałbym ze swoim S24 Ultra trzeci rok. Trudno mi nawet jednoznacznie ocenić, z której generacji Ultry na pewno warto byłoby się przesiąść. Bardziej bym to uzależniał od stopnia zużycia starego telefonu i baterii niż od różnicy w funkcjach.
Gdy ktoś szuka przede wszystkim aparatu, który będzie nie tylko wszechstronny, ale też będzie miał pazur, czegoś ekstra, co jakością wyróżni się na tle innych modeli smartfonów na rynku, to Samsung niestety nie jest odpowiedzią. Ma sporo innych zalet, ale zdjęcia są najwyżej dobre. To jest cena rezygnacji z ryzyka i szybkiego rozwoju na rzecz bezpiecznych i znanych rozwiązań. Samsung S26 Ultra jest jak dopracowany samochód, ze wszystkimi systemami bezpieczeństwa i rozmaitymi udogodnieniami, w luksusowym wykończeniu - podróż nim jest wygodna i bezpieczna i tego chce większość klientów. Nie ma już w sobie jednak nic z samochodu sportowego, który jest mniej wygodny i bezpieczny, ale daje ekstremalne osiągi i dużo radości z samej jazdy, nawet jeśli nie mamy konkretnego celu i chcemy się po prostu przejechać.
