CERT Orange Polska ostrzega przed kolejną falą oszustw SMS, w których przestępcy podszywają się pod dzieci i próbują wyłudzić pieniądze od ich rodziców. Wiadomości informują o zgubionym lub uszkodzonym telefonie i zawierają prośbę o kontakt przez WhatsApp. Celem oszustów jest nakłonienie odbiorcy do wykonania przelewu, często na kilka tysięcy złotych.
Jak informuje CERT Orange Polska, przestępcy regularnie prowadzą kampanie wykorzystujące ten scenariusz. Pierwsze ostrzeżenia przed podobnymi atakami pojawiły się ponad trzy lata temu.
Oszustwo przebiega zazwyczaj według następującego schematu:
Przestępcy próbują wywołać u odbiorcy niepokój i przekonać go, że dziecko pilnie potrzebuje pomocy. W ten sposób zwiększają szansę na wykonanie przelewu bez wcześniejszego sprawdzenia tożsamości nadawcy.
CERT Orange Polska zwraca uwagę na nietypową pisownię wiadomości. Oszuści celowo stosują błędy, zamieniają litery na podobnie wyglądające znaki i wykorzystują nietypowe kodowanie.
Przykładowe SMS-y zawierają komunikaty o nowym numerze telefonu, prośby o kontakt przez WhatsApp oraz błędy w takich słowach jak „telefon” czy „numer”.
Według ekspertów zabiegi te mają utrudniać automatyczne wykrywanie niebezpiecznych wiadomości. Tekst, który dla odbiorcy wygląda niemal normalnie, może być inaczej interpretowany przez systemy analizujące treść SMS-ów.
Przestępcy wysyłają jednorazowo nawet kilkanaście tysięcy wiadomości. Nie wybierają wyłącznie rodziców nastolatków, dlatego fałszywe SMS-y trafiają również do osób, których dzieci są jeszcze bardzo małe.
CERT Orange Polska podkreśla, że dzięki systemom bezpieczeństwa operatora większość takich wiadomości kierowanych do jego klientów jest blokowana.

Eksperci CERT Orange Polska zalecają zachowanie szczególnej ostrożności, gdy nieznany numer informuje o nagłej sytuacji rodzinnej i prosi o pieniądze.
Najważniejsze zasady bezpieczeństwa:
Podejrzanego SMS-a można również przesłać do CERT Orange Polska pod numer 508 700 900.
Eksperci przypominają, że najważniejsze jest potwierdzenie tożsamości osoby proszącej o pieniądze. Sam fakt, że nadawca wiadomości zna rodzinne określenia, takie jak „mamo” czy „tato”, nie oznacza, że jest dzieckiem odbiorcy.