Logitech MX Master 4 to w mojej ocenie najlepsza mysz biurowa na świecie, jeśli kryterium jest ergonomia, niezawodność, bateria i dopracowanie detali. Serii MX Master używam od edycji 2S, czyli drugiej. Na czwórkę przesiadłem się z dotychczas najnowszej wersji 3S.
Logitech MX Master to od wielu lat sprzęt premium, zaprojektowany jako narzędzie pracy dla osób, które spędzają przy komputerze wiele godzin dziennie i oczekują, że mysz będzie przyspieszać ich workflow. Trzeba jednak postawić sprawę jasno. To również jedna z najdroższych myszy w segmencie biurowym. Jej sens zakupu wbrew pozorom nie zależy od tego, czy wykorzystasz rozwiązania wykraczające poza podstawowe klikanie i przewijanie. Już samo korzystanie z jej podstawowych funkcji oraz ergonomia sprawiają, że jeśli przed komputerem spędzamy kilka godzin dziennie to warto się na nią zdecydować, aby np. uniknąć bólu nadgarstka.
W naszych testach mieliśmy wersję „for Mac” w białym kolorze. Wersja na Maca nie ma dołączonego odbiornika, więc jeśli chcesz pracować przez dongla, musisz dokupić go osobno. Druga rzecz, równie ważna, dotyczy oprogramowania. Żeby w pełni korzystać z dodatkowych przycisków, gestów i funkcji produktywności, trzeba zainstalować Logi Options+. To duży pakiet, który daje szeroką konfigurację, ale jest też elementem, z którym nie każdy chce żyć na służbowym komputerze.

MX Master 4 nie jest rewolucją w sensie konstrukcji, ale Logitech dołożył kilka rozwiązań, które zmieniają design i sposób obsługi.
Najbardziej wyraźną nowością jest Action Ring, czyli okrąg skrótów uruchamiany specjalną dużą płytką pod kciukiem. W praktyce można to traktować jak szybkie menu funkcji zależnych od aplikacji. W 3S kciuk też miał dostęp do dedykowanego przycisku, ale był on mniejszy, jakby ukryty przed użytkownikiem.
Drugą zmianą jest haptyka w obszarze kciuka, czyli dotykowe potwierdzenia wybranych akcji. Haptyka to raczej dodatkowy bajer, bo i tak na ekranie widzimy, czy dana funkcja zadziałała. Haptyka działa przyjemnie i jest to kolejny element, który będzie budował wizerunek premium nowej myszki. Jest to także oczywiście kolejny element, który ma skłonić klientów do migracji na nowy model.

Jest też dodatkowy przycisk boczny, który domyślnie na Macu uruchamia skrót do widoku uruchomionych aplikacji.
Są też korekty w ergonomii i bryle. W praktyce czuć, że Logitech dopracował kształt, przyciski główne i strefę podparcia dłoni. Nie jest to przeskok o klasę, ale są to zmiany, które dla osób pracujących długo i intensywnie mogą zrobić różnicę.
Design spodu nowej myszki również uległ całkowitemu przeprojektowaniu i wygląda zupełnie inaczej.
Myszka pod ręką leży dokładnie tak samo wygodnie, jak poprzednia edycja i po przesiadce nie musimy się do niczego dziwnego przyzwyczajać.

Chyba największą zaletą MX Master 4 pozostaje ergonomia. To konstrukcja, która odciąża nadgarstek przez odpowiedni kąt ułożenia ręki, duże podparcie i stabilny chwyt. W dłuższej pracy, zwłaszcza w dokumentach i arkuszach, liczy się to bardziej niż maksymalna czułość sensora. Mysz jest zaprojektowana tak, aby minimalizować mikronapięcia w dłoni. W praktyce oznacza to mniej poprawiania chwytu i mniej zmęczenia po kilku godzinach.
Z tym idzie w parze jakość wykonania. MX Master 4 sprawia wrażenie sprzętu z segmentu premium przez spójność spasowania, przyjemne materiały i wykończenie, które nie wygląda na przypadkowe. Wersja „for Mac” w białym kolorze dodatkowo podkreśla “applowy” charakter, choć na pewno będzie brudziła się szybciej niż wersja czarna.

Drugi filar to kółka przewijania, bo to one realnie robią różnicę w produktywności. Pionowe kółko MagSpeed jest bardzo szybkie, precyzyjne i daje ten charakterystyczny komfort przechodzenia między przewijaniem skokowym i swobodnym, który w serii MX Master jest już znakiem rozpoznawczym. Jeśli pracujesz na długich dokumentach tekstowych, stronach, logach albo w arkuszach z setkami wierszy, to jest funkcja, która będzie dla ciebie jedną z najbardziej docenianych. Boczne kółko do przewijania poziomego jest z kolei przydatne w szerokich tabelach, osiach czasu w montażu i szerokich interfejsach, gdzie trackpad jest wolniejszy. Boczne przewijanie jest jednak nadal mniej wygodne niż pionowe – tę funkcję na pewno można jeszcze ulepszyć.

Kolejna zaleta to bogactwo sterowania. Przyciski w strefie kciuka, gesty i nowe rozwiązania typu Action Ring tworzą zestaw, który pozwala budować własny workflow. Oczywiście personalizacja myszki to raczej zabawa dla wąskiego segmentu rynku, ale w dobrze ustawionym środowisku na pewno może to przyspieszyć i ułatwić pracę.
Na plus można ocenić też sensor i jego uniwersalność. To nie jest mysz do e-sportu, ale do pracy sensor jest bardzo pewny, stabilny i w praktyce pozwala działać także na wymagających powierzchniach, w tym na szkle. Dla wielu osób jest to realny argument, bo MX Master często pracuje w podróży, na biurkach hotelowych, w salach konferencyjnych. Oczywiście jeszcze lepsze efekty da nam zastosowanie dobrej podkładki.
Bardzo mocny punkt stanowi także bateria. Mysz MX Master 4 jest projektowana tak, żebyś o ładowaniu w ogóle nie myślał. Jeśli do tego dołożysz szybkie doładowanie, dostajesz sprzęt, który w praktyce ładujemy przez chwilę raz na kilkadziesiąt dni.
|
|
![]() |
Pierwsza wada jest zasadnicza. MX Master 4 jest bardzo droga. To oznacza, że nawet jeśli to świetna mysz, nie każdy uzna ją za racjonalny zakup. Ta cena ma sens dopiero wtedy, gdy mysz faktycznie zwiększa produktywność, a użytkownik korzysta z przewijania, skrótów, przełączania między urządzeniami i z personalizacji. Jeśli używasz myszy bardzo sporadycznie różnica w komforcie będzie, ale ekonomicznie może być trudna do obrony.
Druga wada wynika z tego, jak mocno Logitech wiąże pełne możliwości myszy z oprogramowaniem. Logi Options+ jest potrzebne, aby wykorzystać dodatkowe przyciski, gesty i zaawansowane funkcje. To duży pakiet, który dla części użytkowników jest przeszkodą, szczególnie na komputerach firmowych, gdzie instalacja oprogramowania bywa ograniczona, a dodatkowe usługi w tle są niepożądane. Bez Options+ MX Master 4 nadal działa, ale nie skorzystamy z jej wszystkich przycisków i ustawień.
|
|
![]() |
Wadą, której nie da się pominąć w rzetelnym teście, jest masa. MX Master 4 nie jest lekka i nie jest mała. Jeśli więc szukamy dla siebie najmniejszego gryzonia to Master 4 odpada.
Trzeba też jasno powiedzieć, że to nie jest mysz do grania. Konstrukcja, sposób przewijania i charakter pracy są podporządkowane produktywności, a nie szybkości reakcji w grach. Dla gracza problemem może być zarówno masa, jak i parametry typowo gamingowe, które w tej klasie nie są priorytetem. MX Master 4 jest narzędziem do pracy, a granie jest tu co najwyżej dodatkiem.

Logitech MX Master 4 jest dla osób, które traktują mysz jak poważne narzędzie pracy. To sprzęt dla użytkowników, którzy pracują długo, często i intensywnie, przełączają się między urządzeniami, żyją w dokumentach, arkuszach, narzędziach projektowych, montażu, prezentacjach i przeglądarce, a do tego chcą odciążyć nadgarstek i uporządkować powtarzalne czynności skrótami. Jeśli Twoja praca składa się z setek małych operacji dziennie, MX Master 4 potrafi realnie skrócić czas i zmniejszyć zmęczenie.
To nie jest dobry wybór dla kogoś, kto nie chce instalować rozbudowanego oprogramowania, bo bez Logi Options+ część kluczowych przewag tej myszy przestaje istnieć. To także nie jest mysz dla osób, które szukają lekkiego, szybkiego „gryzonia” do dynamicznych ruchów i grania. Wersja „for Mac” w białym kolorze będzie za to dobrym wyborem dla użytkowników środowiska Apple, którzy cenią spójny design i są gotowi zaakceptować brak dongla w zestawie. MX Master 4 ma sens wtedy, gdy płacisz nie za samą mysz, tylko za produktywność, ergonomię i dopracowanie, które w codziennej pracy zaczynasz doceniać po tysiącach godzin przed komputerem.
