beyerdynamic AVENTHO Y w wersji Peach Blush bardzo dobrze wyglądają, mają wymienny akumulator i potrafią długo działać na jednym ładowaniu. Szkoda, że równie mocnego wrażenia nie robi ich brzmienie. Przy cenie 649 zł trzeba też uwzględnić konkurencję. Starsze Sennheiser Momentum 4 można dziś znaleźć za około 750–800 zł. To flagowy model z segmentu premium, który po obniżkach znalazł się w budżecie bliskim AVENTHO Y. Warto też sprawdzić ceny Sony WH-1000XM5, AVENTHO 200 oraz Bowers & Wilkins Px7 S2e, choć dopłata zależy od modelu i promocji. Taka sytuacja utrudnia zadanie nowym słuchawkom beyerdynamic.


Wygląd jest jedną z największych zalet AVENTHO Y. W testowanym wariancie Peach Blush brzoskwiniowe obudowy łączą się z jasnymi poduszkami i metalowymi elementami. Całość wygląda bardzo atrakcyjnie i wyróżnia się wśród licznych czarnych słuchawek. To kolorystyka, która może być istotnym powodem wyboru właśnie tego modelu.
Konstrukcja łączy tworzywo z aluminiowymi elementami mocującymi muszle. Poduszki otaczają uszy, a pałąk ma regulację pozwalającą dopasować słuchawki do głowy. Producent zastosował przetworniki dynamiczne o średnicy 45 mm i zamkniętą obudowę. Sama wielkość przetworników nie mówi jednak wiele o jakości dźwięku.


AVENTHO Y są w miarę wygodne, ale nie zaliczylibyśmy komfortu do największych zalet tego modelu. Duża konstrukcja pozostaje wyraźnie obecna na głowie. Masa podawana przez producenta wynosi 316 g.
Rozmiary są bardziej kłopotliwe przy przenoszeniu. Muszle można obracać i składać do środka, ale nawet po złożeniu słuchawki zajmują sporo miejsca. To ma znaczenie, jeśli mają codziennie podróżować w torbie z laptopem lub w plecaku.
W pudełku znajdziemy przewód USB-C oraz miękki woreczek. Brakuje sztywnego etui. Woreczek osłoni słuchawki przed częścią zarysowań, ale nie zapewni ochrony przed naciskiem innych rzeczy w bagażu. Przy tak dużym modelu i cenie 649 zł oczekiwalibyśmy lepszego rozwiązania transportowego.

Jakość dźwięku jest trochę rozczarowująca, szczególnie gdy patrzymy na rozmiar tych słuchawek. AVENTHO Y grają przede wszystkim środkiem i to ten zakres najmocniej określa ich charakter. W naszym odsłuchu taka prezentacja nie dawała poczucia dobrze zrównoważonego brzmienia. Dźwięk pozostawał przeciętny, także w odniesieniu do ceny i oczekiwań związanych z marką beyerdynamic.
Nie chodzi nawet o żądanie mięsistego basu w każdym utworze, choć te słuchawki powinny go zapewniać, bo są kierowane na rynek masowy. Problemem jest ogólna proporcja między zakresami i zbyt duża koncentracja na średnicy. Osobom, które lubią taką prezentację, AVENTHO Y mogą odpowiadać bardziej. My oczekiwaliśmy większej równowagi.
Aplikacja daje dostęp do gotowych profili dźwięku i korektora. Można więc próbować zmienić fabryczne strojenie. W naszym przypadku equalizer nie pomógł jednak na tyle, żeby wyraźnie podnieść ocenę słuchawek. Zmiany ustawień nie usunęły podstawowego zastrzeżenia do ich charakteru. Nie kupowalibyśmy AVENTHO Y z założeniem, że późniejsze ustawienie korektora rozwiąże problem brzmienia. Ręczna korekcja może pomóc, ale nie daje gwarancji satysfakcjonującego brzmienia.

Słuchawki mają fizyczne przyciski do regulacji głośności, obsługi muzyki i połączeń oraz przełączania ANC. Jest też przełącznik zasilania i parowania. Taki sposób sterowania może spodobać się osobom, które wolą wyczuwalne przyciski od paneli dotykowych, a chyba jest to większość użytkowników słuchawek.
Aplikacja beyerdynamic pozwala ustawić korektor, zmienić wybrane funkcje przycisku wielofunkcyjnego i określić czas automatycznego wyłączenia. Pokazuje procent naładowania akumulatora oraz szacowany pozostały czas pracy. Umożliwia również aktualizację oprogramowania i konfigurację komunikatów głosowych.
Korektor jest 10-pasmowy i pozwala zapisywać własne ustawienia. Dostępne są też profile Bass, Loudness, Neutral, Smooth oraz Speech. Aplikacja nie ma polskiego interfejsu. Komunikaty głosowe są dostępne po angielsku lub niemiecku; można je także wyłączyć.
Brakuje automatycznego wstrzymywania odtwarzania po zdjęciu słuchawek z głowy.

ANC ma trzy poziomy intensywności. Dostępny jest także tryb przezroczystości z trzema poziomami regulacji, który przepuszcza dźwięki otoczenia. Do rozmów służą dwa wbudowane mikrofony z funkcją ograniczania hałasu w sygnale wysyłanym do rozmówcy. To osobna funkcja od ANC, które zmniejsza hałas docierający do użytkownika słuchawek. Przy wietrze jakość naszego głosu słyszana przez rozmówcę zauważalnie spada, ale to niestety cecha większości słuchawek dostępnych na rynku.
ANC sprawnie, choć nie rekordowo dobrze tłumiło odgłosy o niskiej częstotliwości, ale słabo ograniczało inne, trudniejsze do niwelacji dźwięki.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
AVENTHO Y korzystają z Bluetooth 6.0 i obsługują multipoint, czyli połączenie z dwoma urządzeniami jednocześnie. Można więc mieć sparowany telefon i komputer bez konieczności każdorazowego ręcznego przełączania połączenia.
W standardowym połączeniu Bluetooth dostępne są kodeki SBC i AAC. Brakuje aptX oraz LDAC. AAC jest odpowiednim rozwiązaniem choćby dla iPhone’a, ale posiadacze zgodnych urządzeń z Androidem mają tu mniejszy wybór niż w części konkurencyjnych modeli.
USB-C służy zarówno do ładowania, jak i przesyłania dźwięku po przewodzie. Trzeba natomiast uważać na gniazdo 3,5 mm. Jest ono przeznaczone do opcjonalnego mikrofonu i nie działa jako analogowe wejście audio. Nie podłączymy więc słuchawek zwykłym kablem do wyjścia słuchawkowego.
Producent przewidział również opcjonalny mikrofon na wysięgniku i adapter USB-C do połączenia bezprzewodowego. To dodatkowe akcesoria, których nie ma w podstawowym zestawie.
Pod poduszką prawej muszli znajduje się schowek na opcjonalny adapter USB. Pozwala to przenosić niewielki nadajnik razem ze słuchawkami.

Według deklaracji producenta AVENTHO Y działają do 90 godzin z wyłączonym ANC i do 60 godzin z aktywną redukcją hałasu. Pełne ładowanie ma zajmować około godziny, a pięć minut przy ładowarce zapewniać do sześciu godzin odtwarzania. Są to wartości ze specyfikacji, a nie wyniki naszego pomiaru czasu pracy.
Słuchawki można ładować podczas odtwarzania muzyki przez Bluetooth. Podłączenie przewodu do ładowarki nie wymaga więc kończenia odsłuchu.
Dużo bardziej interesująca jest możliwość samodzielnej wymiany akumulatora. Ogniwo o pojemności 650 mAh znajduje się pod poduszką lewej muszli i jest podłączone złączem. Jego wymiana nie wymaga lutowania. To istotna zaleta w słuchawkach bezprzewodowych, w których zużyta bateria często ogranicza dalszą użyteczność całego urządzenia.
Poduszki są mocowane magnetycznie i również można je wymienić. Producent przewidział dodatkowe poduszki welurowe. Takie rozwiązania ułatwiają odświeżenie słuchawek po dłuższym użytkowaniu i należą do najmocniejszych argumentów za AVENTHO Y.


Przy cenie 649 zł AVENTHO Y mają mocnych rywali. Sennheiser Momentum 4 kosztowały około 750–800 zł. To starszy model z flagowej serii premium, do którego wystarczy dopłacić około 100–150 zł. Podobnej dopłaty wymagają AVENTHO 200, wycenione na 799 zł. Bowers & Wilkins Px7 S2e za około 899 zł oraz Sony WH-1000XM5 za 1069 zł to już propozycje dla osób z minimalnie większym budżetem. Szczególnie bliska cena Momentum 4 utrudnia polecenie AVENTHO Y. Przy przeciętnym brzmieniu atrakcyjny wygląd i wymienna bateria mogą nie wystarczyć, aby przekonać do ich zakupu.

AVENTHO Y mają kilka przekonujących zalet. Nasz wariant kolorystyczny wygląda bardzo dobrze, wymienny akumulator jest praktycznym rozwiązaniem, a czas pracy jest bardzo długi. Do tego dochodzą wymienne poduszki, multipoint i dźwięk przez USB-C.
Ostatecznie jednak są to słuchawki do słuchania muzyki, a brzmienie pozostawiło nas z niedosytem. Przeciętna jakość dźwięku i niewielka poprawa po użyciu korektora mają w naszej ocenie większe znaczenie niż wygląd czy lista funkcji. Duże rozmiary oraz brak sztywnego etui dodatkowo utrudniają polecenie ich do częstych podróży.
Przy cenie 649 zł AVENTHO Y warto rozważyć przede wszystkim wtedy, gdy szczególnie podobają nam się ich wygląd i możliwość wymiany baterii. Przed zakupem zdecydowanie polecamy odsłuch. Przy dopłacie rzędu 100–150 zł starsze Momentum 4 z segmentu premium są na tyle bliską cenowo alternatywą, że powinny znaleźć się na tej samej liście do sprawdzenia.