Forerunner 970 to najnowsza, topowa odsłona biegowej serii Garmina. Ten model pozostaje wierny temu, co w Forerunnerach najważniejsze, czyli rozbudowanym pomiarom wydolności i wygodnej obsłudze opartej na fizycznych przyciskach. Garmin dodał tym razem funkcje znane z droższych serii, między innymi latarkę oraz głośnik i mikrofon. Forerunner 970 jest nadal zegarkiem, który służy do treningu i jego szczegółowej analizy, ale jednocześnie jest wygodnym „smartwatchem”, który możemy nosić przez całą dobę. To ważne, bo duża część algorytmów Garmina wykorzystuje dane zbierane przez całą dobę. Trzeba jednak pamiętać też, że Forerunner 970 jest drogi (choć znacznie tańszy od najwyższych Fenixów) i jest dosyć skomplikowany. Część nowych wskaźników nie jest dostępna w pełni bez dodatkowego czujnika tętna HRM 600. Forerunner 970 jest ewolucją, a nie rewolucją, a więc opłacalność przesiadki zależy od tego, czy realnie wykorzystamy nowości, które oferuje. Po 3-tygodniowych testach zdecydowałem się na jego zakup i na przesiadkę z Epixa Pro Gen 2. Forerunner 970 wygrywa z nim oprogramowaniem, a także znacznie lżejszą konstrukcją. 970 to według mnie najlepszy zegarek dla osób, które trenują bieganie, chodzą na siłownię i pływają. Należy jednak pamiętać, że jego zakup ma sens, gdy choć czasami będziemy sprawdzać jego zalecenia, porady, zestawienia i analizy.

Jeżeli porównamy 970 z 965, to mamy całkiem długą listę zmian sprzętowych, zmian w oprogramowaniu i zmian w funkcjach sportowych. Po stronie „hardware” dochodzą mikrofon i głośnik, wbudowana latarka LED oraz szkło szafirowe, a także czujnik tętna 5. generacji. Po uruchomieniu widać jaśniejszy ekran AMOLED oraz odświeżony interfejs znany już z Fenixa 8, z ulepszonym ekranem aktywności i łatwiejszym dostępem do funkcji, które wcześniej były głębiej w ustawieniach. Największa porcja „nowości sportowych” dotyczy biegania. W 970 pojawiło się rozszerzenie dynamiki biegu o wskaźniki utraty prędkości ruchu podczas kontaktu stopy z podłożem oraz wyliczaną na tej bazie ekonomię biegu, ale warto podkreślić, że do pełnego działania tych funkcji potrzebny jest pas HRM 600. Dochodzi też tolerancja biegowa, czyli próba oceny obciążenia biomechanicznego i sugerowania bezpiecznego tygodniowego kilometrażu, a z praktycznych dodatków biegowych pojawia się Auto Lap przez bramki pomiaru czasu oraz przewidywany czas ukończenia zaplanowanego wyścigu liczony z uwzględnieniem kondycji organizmu. Rozwinięto także nawigację, w tym wyszukiwanie celu na zegarku i planowanie powrotu do punktu startu inną trasą oraz propozycje pętli o zadanej długości na mapach. W obszarze zdrowia dochodzi EKG, pomiar temperatury skóry, a także dokładniejsze wsparcie funkcji zdrowia kobiet wynikające z pomiaru temperatury, plus wieczorny raport podobny do porannego.
![]() |
![]() |
Niestety w 970 mamy skrócenie deklarowanego czasu pracy w trybie zegarka w porównaniu z Forerunnerem 965. W praktyce różnice zależą od ustawień ekranu, jasności, Always-On Display, trybu GNSS i liczby treningów, ale 970 płaci baterią za jaśniejszy ekran i zmiany w oprogramowaniu.
Przesiadka z modelu 965 na pewno nie ma sensu, ale gdy mamy starszą edycję Forerunnera, to warto. Natomiast dla osób, które chcą latarki, rozmów z nadgarstka oraz nowszych algorytmów i nowych wskaźników biegowych, argumenty przeciw przesiadce i tak nie będą miały większego znaczenia, bo decyzje fanów Garmina przypominają już trochę szaleństwo zakupowe w ekosystemie Apple.

Forerunner 970 zachowuje charakterystyczny, lekki styl serii. Koperta ma 47 mm, a całość jest zaprojektowana tak, by dobrze leżeć na nadgarstku podczas ćwiczeń. Zegarek jest bardzo wygodny w codziennym noszeniu, co ma znaczenie przy całodobowym monitoringu. Ekran przykrywa szkło szafirowe, a front dopełnia tytanowy bezel.
Nowym elementem obudowy jest wbudowana latarka LED. Zlokalizowano ją w górnej części koperty. Mamy standardowo kilka poziomów jasności oraz tryb czerwony.

Bardzo ważnym elementem ergonomii pozostaje zestaw pięciu przycisków. Nawet jeśli zegarek ma ekran dotykowy, to możliwość obsługi przyciskami w deszczu, w rękawiczkach i w trakcie intensywnego wysiłku deklasuje konkurencję i tańsze modele Garmina, które skupiają się na interfejsie dotykowym na ekranie. To „detal”, który w zegarkach stricte sportowych bywa kluczowy, bo pozwala startować i kończyć trening, przewijać ekrany i korzystać z liczenia okrążeń bez ryzyka przypadkowych dotknięć.

Forerunner 970 korzysta z ekranu AMOLED o przekątnej 1,4 cala i rozdzielczości 454 na 454 piksele. Ekran jest bardzo wyraźny, ma wysoki kontrast i bardzo dobrą widoczność w słońcu. To istotne, bo zegarek ma służyć do szybkiego odczytu tempa, tętna czy wskazówek nawigacji, także wtedy, gdy my już ledwo widzimy na oczy przy pulsie 180.
Przy włączonym Always-On Display i wysokiej jasności zużycie energii rośnie. Czas pracy przy 6-7 treningach w tygodniu spada do poziomu kilku dni (około 5-6), ale przy bardziej oszczędnej konfiguracji możliwe jest znaczne wydłużenie tego czasu. Użytkownik musi sam zdecydować, czy ważniejsza jest maksymalna czytelność, czy czas pracy. Warto jednak pamiętać, że doładowanie baterii trwa bardzo szybko i np. można to zrobić w czasie dłuższej kąpieli.

Forerunner 970 to flagowiec „bez kompromisów” dla biegaczy. Zegarek ma pełnokolorowe mapy, Wi‑Fi, obsługę muzyki offline, płatności Garmin Pay i szerokie wsparcie dla czujników zewnętrznych. Jest nowy ulepszony układ satelitarny oraz najnowszy czujnik tętna.
Po stronie nawigacji kluczowa jest obsługa wielopasmowego GNSS z trybem SatIQ. To rozwiązanie dobiera sposób korzystania z satelitów w zależności od warunków, tak aby zachować możliwie dobrą dokładność, ale nie marnować energii.
![]() |
![]() |
Nowością sprzętową jest zestaw: głośnik i mikrofon. To umożliwia rozmowy bez wyciągania smartfona oraz wydawanie komend asystentom głosowym telefonu. To nadal nie jest pełnoprawny smartwatch w stylu Apple Watch, ale Garmin jest pod tym względem coraz bliżej swojego konkurenta.
W menu pojawiła się także funkcja EKG, która na zgodnych rynkach pozwala wykonać zapis i udostępnić go w formie pliku. Niestety w czasie moich testów ani razu takiego EKG nie udało mi się zrobić. Zwykle powodem był zbyt niski puls, ale nawet gdy był wyższy, to zegarek nie rozpoczynał w ogóle pomiaru.
|
|
![]() |
W Forerunnerze 970 zachwyca kompletność funkcji sportowych. Zegarek obsługuje m.in. bieganie w wielu wariantach, trening interwałowy, bieżnię, pływanie w basenie i na wodach otwartych, rower, a także triathlon i aktywności mieszane. Dla wielu użytkowników kluczowe jest to, że Garmin oferuje dopracowane ekrany treningowe, alerty, planowanie interwałów i przewidywalne prowadzenie treningu od startu do zapisu.
Dla niektórych osób dużą rolę odgrywa także nawigacja. Mamy w 970 kolorowe mapy oraz prowadzenie po trasie, w tym możliwość przeliczania trasy po zejściu z kursu. W praktyce to oznacza, że Forerunner 970 może pełnić rolę nawigacji w biegach trailowych i dłuższych wycieczkach, nawet jeśli jego docelowym środowiskiem jest asfalt. Ja w górach wolę korzystać z dużego ekranu telefonu, ale być może dla biegaczy górskich nawigacja w zegarku jest wygodniejsza.
![]() |
![]() |
Garmin tradycyjnie opiera swoją przewagę na analizie. Forerunner 970 oferuje zestaw wskaźników związanych z obciążeniem treningowym, stanem wytrenowania, czasem regeneracji oraz gotowością treningową. Te narzędzia najlepiej działają (a niektóre w ogóle działają), gdy zegarek jest noszony przez całą dobę, bo wtedy algorytmy mają pełny kontekst snu i stresu. Zegarek może wtedy nie tylko raportować przebieg treningu, ale też sugerować, kiedy lepiej zwolnić, a kiedy warto podkręcić intensywność.
Wskaźniki Running Economy i Step Speed Loss pojawiają się dopiero po sparowaniu z czujnikiem HRM 600.
Zegarek potrafi dostarczyć mnóstwo danych, ale to użytkownik musi zdecydować, które z nich mają realną wartość w jego planie treningowym. Ważne jest jednak to, że nasz zegarek je ma i gdy wejdziemy ze swoim treningiem na wyższy poziom, to nasz Garmin będzie w stanie nam podać potrzebne dane. Jeśli jednak naszym marzeniem jest tylko pomiar liczby kroków pokonywanych dziennie, to raczej nie powinniśmy rozważać wyboru tego modelu.
![]() |
![]() |
Za część nowości będziemy musieli płacić co miesiąc w subskrypcji. Garmin Connect+ to dodatkowy, płatny abonament, który rozbudowuje ekosystem Garmina o funkcje wykraczające poza standardowe „darmowe” statystyki i wykresy. W pakiecie pojawia się między innymi Active Intelligence w wersji beta, czyli automatyczne podpowiedzi i rekomendacje oparte o dane treningowe i regenerację, a także najnowszy moduł Nutrition do ustawiania celów żywieniowych oraz śledzenia kalorii i makroskładników. Do tego dochodzi bardziej konfigurowalny Performance Dashboard, podgląd Live Activity podczas treningów w pomieszczeniach, rozszerzony LiveTrack z udostępnianiem przez SMS i spersonalizowaną stroną profilu, a także Garmin Trails do wygodniejszego wysyłania tras na kompatybilne urządzenia. W Connect+ dostajemy też mapy 3D, dodatkowe wskazówki treningowe dla wybranych planów Garmin Coach, odznaki oraz roczne podsumowanie Garmin Connect Rundown. Abonament jest skierowany do osób, które regularnie trenują i chcą mieć nie tylko surowe liczby, ale też ich interpretację AI i kilka przydatnych i mniej przydatnych dodatków.
Drugą ważną sprawą jest dostęp do danych przez stronę internetową Garmin Connect, który działa jak pełnoprawny panel analityczny, a nie tylko kopia aplikacji mobilnej. Strona lepiej nadaje się do spokojnego przeglądania historii, porównywania okresów i wchodzenia głębiej w kategorie z lewej kolumny, od statusu treningowego i VO2 max po bardziej szczegółowe metryki wydolności.
![]() |
![]() |
Forerunner 970 oferuje zestaw funkcji smart typowych dla wyższych modeli Garmina. Są tu płatności Garmin Pay obsługiwane już przez wiele polskich banków, Spotify offline oraz łączność Wi‑Fi, która ułatwia synchronizację i pobieranie danych. Zegarek wspiera też powiadomienia z telefonu, a część aplikacji i tarcz można doinstalować przez Connect IQ.
Największą zmianą w tej kategorii jest dodanie głośnika i mikrofonu. Dzięki temu zegarek umożliwia prowadzenie rozmów z nadgarstka, oczywiście pod warunkiem, że jest połączony z telefonem.
Mamy też dostęp do prostych komend głosowych działających offline, np. do uruchomienia timera czy sterowania podstawowymi funkcjami. W czasie testów ani razu nie skorzystałem z tego udogodnienia. Są też notatki głosowe i wydaje się, że z tej funkcji użytkownicy będą korzystać częściej.

Garmin Forerunner 970 działa krócej od Epixa Pro Gen 2, a dłużej od najdroższego Fenixa 8 Pro. Gdy jednak przesiądziemy się np. z Apple Watch’a Ultra, to i tak nasz sportowy zegarek będzie działał 2-3 razy dłużej. 970 bardzo szybko się ładuje, więc bateria na pewno nie jest jego wadą. Na dłuższe lub krótsze działanie zegarka największy wpływ ma ekran. Always-On Display, bardzo wysoka jasność oraz intensywne korzystanie z map potrafią skrócić czas pracy zauważalnie. Ja korzystałem z niego przy włączonym Always-On Display i zegarek działał około 5 dni lub czasami dłużej. W kontekście ładowania nie ma żadnych niespodzianek, bo Garmin korzysta z własnego rozwiązania, czyli dedykowanego kabla, który podłączamy od spodu obudowy. Ładowania bezprzewodowego brak. Czas działania 970 to klasyczny kompromis AMOLED w zegarku sportowym.

Zalety:
Wady:
Forerunner 970 jest narzędziem treningowym z najwyższej półki. Nadal fundamentem przy jego projektowaniu pozostał trening i regeneracja, ich pomiary i późniejsze analizy, czyli elementy, które mają realnie wspierać proces przygotowań do startów i budowanie formy. Nowości sprzętowe, takie jak latarka LED oraz głośnik i mikrofon, dodają wygody i poprawiają codzienną użyteczność.
Ten model najbardziej pasuje do osób, które biegają regularnie, trenują pod konkretny start lub łączą bieganie z siłownią i pływaniem. Z kolei osoby nastawione na ultra i długie wyprawy mogą wciąż preferować modele z ekranem MIP lub zegarki o jeszcze większej baterii, bo AMOLED i jasność wymuszają kompromisy.
Trzeba jednak jasno powiedzieć, że to produkt drogi i zbyt rozbudowany dla osób, które nie zamierzają zagłębiać się w dane, a część nowych metryk oraz funkcji dopiero „odblokowuje się” w pełni po dokupieniu paska HRM 600 albo po opłaceniu Garmin Connect+.
Forerunnera 970 polecamy przede wszystkim ambitnym amatorom i zaawansowanym biegaczom, którzy chcą mieć narzędzie do prowadzenia treningu i analizy, a nie prosty gadżet do liczenia kroków. Przesiadka z Forerunnera 965 ma sens głównie wtedy, gdy faktycznie potrzebujemy latarki, rozmów z nadgarstka, nowszego czujnika i nowego interfejsu, bo w pozostałych scenariuszach to raczej dopracowana ewolucja niż rewolucja.
Ja przesiadłem się na Forerunnera 970 już na stałe, korzystam z niego od 3 miesięcy i jestem nim zachwycony. Dla mnie ten zegarek oprócz swojej wygórowanej ceny nie ma żadnych istotnych wad.
