Tomasz Podkowiński: szef Philips Mobile Phones Poland o swojej firmie i polskim rynku smartfonów

Drukuj
Tomasz Podkowiński, National Sales & Marketing Manager w Philips Mobile Phones Poland
Tomasz Podkowiński, National Sales & Marketing Manager w Philips Mobile Phones Poland

Zadaliśmy kilka pytań Tomaszowi Podkowińskiemu, który w Polsce zajmuje stanowisko National Sales & Marketing Manager w spółce Philips Mobile Phones Poland.

Czy możesz opowiedzieć kilka słów o aktualnej sytuacji marki Philips na rynku mobilnym – kto jest właścicielem, gdzie produkujecie telefony, gdzie jest Wasza centrala?

Philips odsprzedał w roku 2001 licencję na produkcję urządzeń mobilnych firmie CEC (China Electronics Corporation), która jest olbrzymią organizacją zarządzaną centralnie oraz zatrudniającą na całym świecie ponad 70000 pracowników. CEC ma również bardzo dobre zaplecze jeśli chodzi o podzespoły elektroniczne oraz dostęp do komponentów, jest to firma m.in. produkująca elektronikę, posiadająca własne fabryki oraz centra R&D. Wybór nie był zatem przypadkowy, prawa do marki zostały sprzedane organizacji, która jest przygotowana do prowadzenia tego typu biznesu. Przenoszenie produkcji do Chin nie jest zresztą dzisiaj nietypowe, tak na prawdę wszyscy producenci elektroniki, w tym komórek, dużą część produkcji przerzucają do Chin ze względu na łatwy dostęp do odpowiednich komponentów i niższe koszty produkcji. Podobnie jest w przypadku Philips Mobile. CEC jest natomiast właścicielem licencji do używania marki, nie zaś właścicielem samej marki, dlatego też jeśli pytasz o centralę, trudno ją wskazać jednoznacznie. Teoretycznie, centrala firmy znajduje się w Chinach, to jest miejsce do którego trafiają raporty dotyczące sprzedaży i tam odbywa się planowanie, produkcja oraz zarządzanie biznesem Philips Mobile. Natomiast, wiele elementów przechodzi proces akceptacji przez Philips Global w Holandii, także po części ta centrala holenderska również bierze udział w kontrolowaniu jakości, kreowaniu biznesu, produktów oraz promowaniu marki. Dzisiaj Philips jest rozdrobniony, licencje na używanie logo znajdują się w różnych rękach, stąd konieczność kontrolowania spójności produktów i komunikacji na poziomie globalnym, przez centralę w Holandii.

Jaka jest Wasza sytuacja w Polsce? Ile sprzedajecie swoich urządzeń rocznie, gdzie są dostępne?

Nasza sytuacja w Polsce poprawiła się znacznie w bieżącym roku, a wszystko dzięki temu, iż po długich rozmowach udało się przekonać operatora, a konkretnie Play, do wprowadzenia do głównej oferty pierwszego naszego produktu. Play jest generalnie otwarty na nietypowe rozwiązania, a my takie zaoferowaliśmy w modelu Philips Xenium V377, który jest produktem z dużą baterią oraz systemem oszczędzania energii, a jednocześnie eleganckim i niedrogim. To też dzięki Play, V377 został zaprezentowany w kampanii telewizyjnej i radiowej MIXa, której bohaterem był Kamil Bednarek. I to jest niewątpliwie nasz duży sukces sprzedażowo-marketingowy jaki udało się osiągnąć w tym roku dzięki Play. V377 jest dostępny w sprzedaży od pierwszego kwartału do dzisiaj, zatem energooszczędny smartfon z logo Philips został przyjęty przez rynek bardzo pozytywnie. Obecnie ponownie mamy powód do zadowolenia, gdyż w kwartale czwartym nasz inny produkt, Philips S326, debiutuje w Plusie i tutaj także liczymy na dobrą sprzedaż tego modelu. Poza operatorami, nasze produkty są także dostępne w sieciach Media Expert oraz RTV Euro AGD, z którymi współpracujemy już od dłuższego czasu, szczególnie dużą popularnością cieszą się na rynku otwartym nasze modele tzw. feature, których sprzedajemy stosunkowo duże ilości. Szacujemy nasz udział ilościowy w sprzedaży w Polsce w 2016 roku na 1-1.5%, co jest w naszej ocenie wynikiem bardzo dobrym. To, co udało się zrobić w tym roku, bardzo nas cieszy.

Jak zmienił się w tym roku polski rynek telefonów komórkowych? Subsydia się skończyły, czy to ma wpływ na Wasz biznes?

Już bardzo długo się mówi o końcu subsydiów i dużym wpływie tego elementu na sprzedaż smartfonów u operatorów, ale jak popatrzy się na ceny rynkowe niektórych urządzeń i porówna się je z cenami wyliczonymi z ofert operatorskich to okazuje się, że w dalszym ciągu zakup sprzętu wraz z abonamentem u operatora lepiej się kalkuluje. Nas obniżanie subsydiów nie martwi, a nawet wręcz przeciwnie. Koncentrujemy się obecnie na urządzeniach z niższych półek, także nawet przy bardzo niskim poziomie subsydiowania, będziemy oferować urządzenia niedrogie, które często będzie można kupić za złotówkę u operatorów i za niewielkie pieniądze na rynku otwartym. Na takie niedrogie i markowe urządzenia wydaje mi się, że jest na rynku polskim miejsce. Jeśli chodzi o rynek telefonów komórkowych w Polsce, w tym roku był on rozdzielony pomiędzy Samsunga, Huawei, Apple i całą resztę, także było trochę monotonnie a rynek takiej monotonii nie lubi, także wydaje mi się, że ta sytuacja będzie się zmieniała i pojawią się w 2017 bezpośredni konkurenci do tych przede wszystkim dwóch pierwszych marek. Myślę, że jest kilku producentów, którzy mogą się postarać o zabranie udziałów rynkowych od dwóch dominujących, jeśli chodzi o wolumeny sprzedaży, producentów.

Kto jest aktualnie Waszą bezpośrednią konkurencją?

W rynku mobilnym na ten moment jesteśmy umownie klasyfikowani jako producent tzw. klasy B, także wydaje się, że nasza konkurencja to niemal wszyscy producenci poza tymi, z którymi nie jesteśmy w stanie konkurować. Ale tak na prawdę, my nie do końca przejmujemy się konkurencją i staramy się koncentrować przede wszystkim na sobie i naszych własnych ruchach marketingowych i sprzedażowych oraz na słuchaniu naszych klientów, to informacje od nich są najcenniejsze, bo to z nimi pracujemy i oni wiedzą najlepiej, czego poszukują i oczekują od nas. Oczywiście, obserwujemy również starannie ruchy konkurencji, szczególnie tej najbardziej bezpośredniej, ale przede wszystkim wiemy ile mamy sami do poprawienia jeśli chodzi o produkty i prowadzenie biznesu. Chcemy się rozwijać, ulepszać, dostosowywać do rynku i tutaj przede wszystkim widzimy główną drogę do dalszego rozwoju. Widzimy bez wątpienia duży potencjał marki Philips i będziemy się starali ten potencjał skutecznie i sukcesywnie coraz bardziej wykorzystywać.

Chwalicie się, że Wasze telefony mają najlepsze baterie…czy te urządzenia mają także inne cechy, które je wyróżniają?

Rzeczywiście, komunikujemy nasze urządzenia jako energooszczędne i jestem pewien, że w tej kategorii nasze smartfony są bezkonkurencyjne, gdyż konstruujemy je pod kątem właśnie poboru mocy i długości pracy na jednym cyklu ładowania. Zatem muszę Cię poprawić, energooszczędność komórek Philips to nie tylko dobra bateria, ale też kilka innych rozwiązań i elementów, które gwarantują rzadsze kontakty z ładowarką. Natomiast, rzecz jasna, nie koncentrujemy się tylko na dużych bateriach i energooszczędności, szukamy też innych ważnych dla użytkowników rozwiązań. Jednym z nich jest z pewnością technologia SoftBlue, która powoduje zmniejszenie emisji niebieskiego światła przez wyświetlacz i w konsekwencji mniejsze zmęczenie oczu, zatem jest to technologia dbająca o nasz wzrok. Jednak z pewnością nie należymy do grona producentów, którzy toczą wyścig technologiczny, my staramy się dostarczać sprzęt solidny i na tyle zaawansowany, żeby użytkownicy nie mieli z nim problemów w codziennym użytkowaniu. Myślę, że ważnym czynnikiem jest testowanie urządzeń w naszych centrach R&D, nie wszyscy dostawcy komórek to robią, także duża awaryjność takiego sprzętu z Chin, który nie jest testowany przed wprowadzeniem na rynek, jest niemal pewna. My też produkujemy w Chinach, ale staramy się przygotowywać nasze produkty jak najbardziej starannie tak, żeby korzystało się z nich komfortowo i żeby nie sprawiały problemów technicznych. Do tego zresztą obliguje marka Philips, musimy utrzymywać odpowiednio wysoki poziom.

Jak wygląda Wasze aktualne portfolio produktów?

W naszym portfolio mamy produkty standardowe oraz te z dużymi bateriami i systemem oszczędzania energii, aczkolwiek bardziej skupiamy się na tej linii energooszczędnej Xenium. Oferujemy obecnie smaftfony z niższej-średniej półki oraz zwykłe komórki, sprzedajemy w Polsce 6 modeli smartfonów (S309, S326, V377, V526, i908 i V787) z czego 4 to są modele Xenium, oraz 2 zwykłe telefony (E103, E560), oba Xenium z powiększonymi ogniwami i długimi czasami pracy na jedym cyklu ładowania. W najbliższym czasie planujemy rozszerzenie dostępnego portfela o 2-3 nowe produkty, m.in. planujemy wprowadzić nasz najwyższy model Philips Xenium X818, który ma bardzo wysoką specyfikację techniczną, ma system oszczędzania energii i przy okazji jest bardzo elegancki, można zatem go traktować jako naszego flagowca. Generalnie, nasze portfolio nie jest szerokie, ale staramy się, aby było odpowiednio zbalansowane w taki sposób, by każdy znalazł odpowiedni model spełniający oczekiwania finansowe i techniczne.

Dlaczego macie nadal zwykle telefony w ofercie?

Ponieważ jest na nie popyt, ciągle niemały, także dla nas, producenta, który w świecie komórek dopiero próbuje odnaleźć swoje miejsce i chce być coraz bardziej zauważalny, zwykłe telefony pełnią bardzo ważna rolę. To rzeczywiście nie jest sprzęt który generuje duże obroty i zyski, ale my widzimy duży sens sprzedawania tych telefonów. A klienci ciągle widzą sens, żeby je kupować. Cieszymy się, że coraz większą ilość tych zwykłych komórek kupują od nas.

Jak oceniasz szanse Xiaomi w Polsce?

Xiaomi ma bardzo ciekawe i eleganckie produkty i oceniając ich pod tym kątem, na pewno mogą powalczyć o klientów. Natomiast, Polacy maja zaufanie do znanych sobie marek i dość trudno im zaufać tym mniej znanym. Dlatego też, w przypadku Xiaomi, bardzo dużo będzie zależało od działań promocyjnych, które będą prowadzone w Polsce. Jeśli ich zakres będzie duży, szanse na sukces będą większe, natomiast jeśli te działania nie będą odpowiednio widoczne i odpowiednio przeprowadzone, szanse na duży sukces oceniam raczej na umiarkowane.

Pracowałeś kiedyś w Samsungu – czy afera z Note7 im zaszkodzi w dłuższej perspektywie?

Z pewnością tego typu afery jak ta z Note7 chwały Samsungowi nie przynoszą, natomiast wszystko można przekuć na jakieś pozytywy. I Samsung właśnie to stara się zrobić, może brakuje jakiejś takiej kropki nad i żeby klientów w pełni usatysfakcjonować, ale wydaje mi się, że jest to firma na tyle doświadczona w szukaniu wyjść z trudnych sytuacji, że i tym razem z przypadkiem Note7 sobie skutecznie poradzi. Zresztą, obserwuje działania Samsunga i trzeba powiedzieć, że sprawą zajmują się z dużą powagą –są informacje co robić, jak sprawy są i będą rozwiązywane także klienci wiedzą o kolejnych ruchach i czują się na pewno bezpieczniej. Reasumując, wydaje mi się, że problem z Note7 Samsungowi nie zaszkodzi w dłuższej perspektywie, ale ja osobiście cieszę się, że zamiast z Note7 korzystam ze smartfona Philips, akurat na baterię nie narzekam :-). To, na co afera może mieć jakiś wpływ to ewentualnie postrzeganie samej serii Note w przyszłości, aczkolwiek Samsung ma już dużą rzeszę fanów zarówno marki, jak i serii Note także sądzę, że nawet takie niedociągnięcie ze strony producenta wiernych użytkowników marki nie zniechęci. Może co najwyżej w krótkiej perspektywie zniechęcić do zakupu Samsunga tych niezdecydowanych.

Jakie są Wasze cele na przyszły rok?

W przyszłym roku chcielibyśmy przynajmniej powtórzyć sukces, bo o obecnym roku trzeba mówić w kategorii sukcesu, z roku 2016 i osiągnąć przynajmniej takie same rezultaty jeśli chodzi o sprzedaż. Zauważamy coraz większą konkurencję w obszarze szczególnie telefonów z dużymi bateriami, także utrzymanie tegorocznego poziomu sprzedaży nie będzie łatwe, ale będziemy do tego dążyć. To taki cel minimum. Oczywiście, jak chyba wszyscy na rynku, chcielibyśmy troszkę urosnąć, także wynik na poziomie 2% udziału w ilości sprzedanych komórek w Polsce będziemy traktować jako sukces i realizację naszego celu.

Ocena: 8 głosów Aktualna ocena: 8
Drukuj



Komentarze / 4

Dodaj komentarz