Tim Cook w obszernym wywiadzie opublikowanym z okazji 50-lecia Apple mówi wprost, że firma wbrew własnym przyzwyczajeniom musiała nauczyć się patrzeć wstecz. Jak podkreśla, kultura Apple od lat koncentruje się przede wszystkim na tym, co będzie dalej, na poprawianiu istniejących produktów i próbie „zajrzenia za róg”, by dać ludziom coś, czego jeszcze nie wiedzą, że chcą. Tym razem prezes Apple przyznaje jednak, że jubileusz jest dobrą okazją, by poczuć wdzięczność za drogę, jaką firma przeszła, i przypomnieć sobie, po co w ogóle istnieje. W jego ujęciu celem Apple nadal pozostaje wzbogacanie życia użytkowników i dawanie im narzędzi, dzięki którym mogą robić rzeczy wcześniej niedostępne.
Cook wrócił też do momentu, w którym sam dołączył do Apple. Z jego relacji wynika, że pod koniec lat 90. sytuacja firmy była bardzo trudna. Apple miało niewielkie zasoby gotówki, walczyło o utrzymanie płynności i skurczyło się zarówno pod względem skali biznesu, jak i liczby pracowników. Cook wspomina, że spółka straciła wcześniej kierunek, a dopiero powrót Steve’a Jobsa zaczął ją na nowo ożywiać. To właśnie wizja Jobsa, która szła pod prąd rynkowej mody na segment enterprise i stawiała na konsumenta, przekonała go do porzucenia pracy w Compaqu i przejścia do Apple. Jak mówi dziś, była to najlepsza decyzja w jego życiu i moment, który nadał jego pracy głębszy sens.
Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy jest wspomnienie ostatnich rozmów ze Steve’em Jobsem. Cook ujawnia, że gdy Jobs przygotowywał sukcesję, powiedział mu, by nigdy nie zadawał sobie pytania, co zrobiłby Steve, tylko po prostu robił to, co uważa za właściwe. Według Cooka była to bardzo ważna wskazówka, bo uwolniła go od paraliżującego porównywania się z założycielem Apple. Jednocześnie zaznacza on, że zasady wyznawane przez Jobsa nadal stanowią DNA całej firmy. Wśród nich wymienia silną kulturę współpracy, bezwzględne skupienie na rzeczach naprawdę istotnych, dążenie do poziomu „insanely great” zamiast zwykłej poprawności oraz przekonanie, że prawdziwa magia dla użytkownika powstaje na styku sprzętu, oprogramowania i usług.
Cook nie ukrywa przy tym, że z biegiem lat Apple dołożyło do tego zestawu także własne akcenty. W wywiadzie mocno wybrzmiewają kwestie dostępności, prywatności, edukacji, godności użytkowników oraz środowiska. Prezes Apple mówi wprost, że prywatność firma traktuje jako fundamentalne prawo człowieka, a dostępność produktów musi być uwzględniana od samego początku projektowania. Zwraca też uwagę na znaczenie edukacji jako narzędzia wyrównującego szanse oraz na rolę zrównoważonego rozwoju i ograniczania emisji. W jego ocenie właśnie taki zestaw wartości pozwala firmie zachować kierunek także w czasach chaosu i szybkich zmian.
W rozmowie pojawia się również ciekawy wątek dotyczący skali Apple. Cook przyznaje, że większy rozmiar firmy daje jej możliwość docierania do większej liczby ludzi i wejścia do kolejnych kategorii produktowych, choć zastrzega, że Apple nadal chce robić stosunkowo niewiele rzeczy, ale na bardzo wysokim poziomie jakości. Jednocześnie rosnąca skala oznacza większą kontrolę regulatorów. Szef Apple przyznaje, że część regulacji jest potrzebna, ale część może spowalniać innowacje. To ważny sygnał, bo pokazuje, że wraz z 50. rocznicą Apple buduje nie tylko narrację historyczną, ale również broni swojego modelu działania w czasie coraz silniejszej presji regulacyjnej wobec największych firm technologicznych.
Cook nie zdradził oczywiście niczego konkretnego o kolejnych iPhone’ach ani nowych produktach. Podkreślił za to, że tajemnica wokół projektów pozostaje jednym z filarów sposobu działania Apple, a duża część pracy firmy polega na patrzeniu kilka lat do przodu. Jego zdaniem to konieczne zwłaszcza wtedy, gdy projektuje się własne układy scalone i planuje rozwój technologii z dużym wyprzedzeniem. Z perspektywy rynkowej najważniejsze w tym wywiadzie nie są więc zapowiedzi produktowe, lecz potwierdzenie, że Apple po 50 latach nadal chce opierać się na tych samych fundamentach: silnej kulturze, koncentracji na użytkowniku, integracji sprzętu z oprogramowaniem i długoterminowym myśleniu o technologii.
Bardzo mocno wybrzmiewa też osobisty ton Cooka, gdy mówi o Jobsie. Podkreśla, że nie ma dnia, by o nim nie myślał, i że jego zdaniem największym wynalazkiem współzałożyciela Apple nie był żaden konkretny produkt, lecz samo Apple jako organizacja. W końcówce rozmowy Cook wskazuje zresztą, że prawdziwym sekretem firmy są ludzie i kultura, a tego nie da się łatwo skopiować nawet wtedy, gdy konkurencja zatrudnia byłych pracowników Apple czy analizuje jej działania. To właśnie kultura, według Cooka, jest elementem najtrudniejszym do odtworzenia i najważniejszym dla utrzymania innowacyjności przez dekady.