Według dziennika Rzeczpospolita, użytkownicy coraz częściej skarżą się na problemy z zasięgiem mobilnego internetu na trasach samochodowych. Temat trafił już do Sejmu, a prezes UKE Przemysław Kuna zapowiedział kontrole zobowiązań pokryciowych operatorów. Urząd sprawdza zasięg na drogach, kolei i przy granicy. Według szefa UKE sytuacja powinna poprawić się do końca 2027 r.
Zasięg sieci komórkowych w Polsce statystycznie wygląda coraz lepiej, ale kierowcy mogą mieć zupełnie inne odczucia. Problem słabszego działania mobilnego internetu na trasach poruszył podczas posiedzenia sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowych Technologii poseł Sławomir Ćwik. Zwrócił uwagę, że podczas podróży samochodem po kraju zasięg wydaje się gorszy niż wcześniej.
Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej Przemysław Kuna nie zbagatelizował tych sygnałów. Wskazał, że pogorszenie odczuwalne przez użytkowników może mieć związek z przebudową sieci komórkowych, wygaszaniem 3G oraz przenoszeniem zasobów częstotliwościowych do nowszych technologii. Jak mówił, nowsze systemy są bardziej wydajne, ale mogą być słabsze zasięgowo w konkretnych konfiguracjach sieci.
UKE rozpoczął już kontrole realizacji zobowiązań, które operatorzy przyjęli wraz z rezerwacjami częstotliwości 5G. Sprawdzane mają być przede wszystkim trzy obszary:
Kontrole rozpoczęły się w kwietniu. Prezes UKE przypomniał, że brak realizacji zobowiązań zasięgowych może oznaczać dla operatorów bardzo poważne konsekwencje, nawet utratę rezerwacji częstotliwości.
Według Kuny operatorzy zdają sobie sprawę z problemu. Jako przykład podał trasę Warszawa–Stryków, na której można dwukrotnie stracić zasięg. Szef UKE ocenił, że poprawy można oczekiwać do końca 2027 r.
Jeden z przedstawicieli operatorów trafnie ujął problem: sieci budowane są tam, gdzie są ludzie. Drogi, szczególnie poza dużymi miastami, nie zawsze są więc pierwszym priorytetem inwestycyjnym.
Warto jednak doprecyzować jedną rzecz: samo przeniesienie częstotliwości z 3G albo 4G do 5G nie musi oznaczać zmniejszenia zasięgu.
Zasięg sieci zależy przede wszystkim od:
Jeżeli operator używa tej samej częstotliwości, tej samej lokalizacji stacji bazowej i podobnej mocy nadawania, to 5G nie powinno nagle mieć dramatycznie mniejszego zasięgu tylko dlatego, że jest 5G. Fale radiowe nie wiedzą, czy przenoszą transmisję 3G, LTE czy NR. Dla propagacji kluczowe jest pasmo.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy operator zastępuje starszą warstwę sieci rozwiązaniem opartym na wyższych częstotliwościach. 5G na 3,6 GHz daje wysoką pojemność i duże prędkości, ale ma mniejszy zasięg niż sieć działająca na 800, 900, 1800 czy 2100 MHz. Słabiej radzi sobie też z penetracją budynków i przeszkód terenowych.
Dlatego zdanie, że „5G jest zasięgowo gorsze”, wymaga dopowiedzenia. Gorszy zasięg może mieć konkretne pasmo, konkretna konfiguracja sieci albo okres przejściowy modernizacji, a nie sama technologia 5G jako taka.
Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie skarg kierowców jest bardziej złożone. Operatorzy równolegle:
Dla użytkownika efekt może być prosty: wcześniej telefon „coś łapał”, a teraz na tym samym odcinku drogi transmisja danych zanika albo działa niestabilnie. Technicznie nie musi to oznaczać, że cała sieć ma mniejszy zasięg. Może oznaczać, że w konkretnym miejscu zmieniła się warstwa radiowa, telefon gorzej przełącza się między technologiami, brakuje niskiego pasma albo starsze urządzenie nie obsługuje nowych konfiguracji.
Szczególnie narażeni mogą być użytkownicy starszych telefonów, które nie obsługują VoLTE, wszystkich używanych pasm LTE/5G albo mają słabszą obsługę przełączania między sieciami. Wygaszanie 3G może być dla nich bardziej odczuwalne niż dla posiadaczy nowych smartfonów.