Polskie służby doprowadziły do zatrzymania dwóch osób podejrzanych o podpalenie infrastruktury stacji Starlink na Mazowszu. Jak informuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, podejrzani to obywatele Turcji, których zatrzymano na terytorium Niemiec. Według ministra Tomasza Siemoniaka za aktem sabotażu stoją rosyjskie służby.
Do zdarzenia doszło 23 września 2026 r. w miejscowości Wola Krobowska na Mazowszu. Podpalono elementy infrastruktury związanej ze stacją bazową sieci łączności satelitarnej Starlink. Ze względu na strategiczny charakter obiektu sprawie nadano wysoki priorytet.
Najważniejsze ustalenia przekazane przez MSWiA:
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński podkreślił, że zatrzymania były wynikiem intensywnej pracy polskich służb oraz współpracy międzynarodowej. Zebrane dowody pozwoliły na zidentyfikowanie podejrzanych i podjęcie działań na terenie Niemiec.
Kluczową rolę w postępowaniu odegrały Policja i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, które prowadziły czynności operacyjne i śledcze. W działania zaangażowana była również Prokuratura.
Minister Tomasz Siemoniak podczas konferencji prasowej stwierdził, że za podpaleniem infrastruktury Starlink stoją rosyjskie służby. Według ministra Rosja coraz częściej wykorzystuje do prowadzenia działań dywersyjnych osoby związane ze środowiskiem przestępczym.
Siemoniak zaznaczył również, że zatrzymanie podejrzanych stanowi ostrzeżenie dla osób planujących lub zlecających podobne działania sabotażowe.