Samsung Galaxy S9+ w Tokio - DZIEŃ NR 7

Akcje partnerskie | Newsy
Dodaj opinię
Opinie: 0

Sprawdzamy, czy flagowy smartfon potrafi już zastąpić dobry aparat fotograficzny na wakacjach. Czy jest wygodniejszy, szybszy i czy ma satysfakcjonującą  jakość zdjęć w różnych warunkach. Aparat Samsunga Galaxy S9+ testujemy na krótkim wyjeździe do Tokio.

Tutaj jest nasza fotograficzna relacja z pierwszego dnia po przylocie.

Tutaj znajdziecie relację z naszego drugiego dnia w Tokio.

Tutaj jest dzień nr 3

A tutaj jest dzień 4

Dzień 5 jest tutaj

Dzień 6 jest tutaj

Wszystkie zdjęcia zostały wykonane Samsungiem Galaxy S9+.

To już ostatni dzień naszej relacji z Tokio. Testowanie aparatu smartfona w takich okolicznościach to prawdziwa przyjemność.

Samsung Galaxy S9+ to doskonały i wygodny sprzęt w czasie wakacyjnych wojaży.

Lustrzanki mogą spokojnie pozostać w domu, bo w czasie wysokich temperatur oraz naprawdę długiego zwiedzania na piechotę każdy kilogram w plecaku zaczyna mieć znaczenie.

Samo Tokio to wspaniałe, ogromne, ale przyjazne miasto. Wbrew pozorom nie jest wcale super zatłoczone (nie dotyczy to weekendów), a system metra jest bardzo zrozumiały, wygodny, tani i niezawodny. Jedzenie w Tokio jest tańsze niż w Polsce. Koszt dobrego hotelu jest mniej więcej taki jak w USA, czyli jest to zakres 150-200 dolarów za noc. Oczywiście koszt ten można znacznie obniżyć rezygnując ze swoich wymagań.

Nasz ostatni dzień rozpoczęliśmy od wizyty w sklepie elektronicznym, których w Tokio jest naprawdę sporo. Taki sklep przypomina polskie "elektro - markety", ale tutaj jest dostępnych 10 więcej produktów. Są w nic np. rowery, zabawki i kije do golfa.

Sprawdziliśmy stoiska z VR i dronami. Produktów z tych kategorii było naprawdę sporo.

Bardzo popularne, przynajmniej na półkach sklepowych, bo na mieście ich nie widać, są aparaty typu "insta".

Na mieście zachwycają rowery - niektóre wyglądają naprawdę niesamowicie.

W kultowej dzielnicy Harajaku nawet liczniki są "kultowe" :-)

Lody też nie wyglądają standardowo:

Poniżej dwa zdjęcia ze sklepu/salonu gier. To miejsce wyglądało jak sklep z lalkami, ale w środku miejsca przy automatach zajmowali głównie dorośli:

I kolejny rower, tym razem elektryczny. Rowery ze wspomaganiem elektrycznym silnikiem są bardzo popularne w Tokio, szczególnie wśród mam, które dowożą swoje pociechy do przedszkoli.

W niektórych sklepach z ciuchami w Harajaku można płacić bitcoinami.

I kolejny dowód na to, że na lunch w Tokio nie trzeba jeść sushi lub ramenu:

Sklep z bielizną:

A tutaj prawdziwa Francja w środku stolicy Japonii:

Na obiad tym razem ostryga z kawiorem i wołowiną - koszt jednej sztuki 15 zł.

Następnie wizyta w parku Shinjuku Gyoen National Garden. Ten park na pewno można polecić wielbicielom róż.

A to kultowa okolica mikroskopijnych barów Shinjuku Golden Gai:

I prawie na koniec Robot Restaurant. Według Krzysztofa Gonciarza to szalone miejsce jest stworzone wyłącznie dla turystów i nie ma nic wspólnego z prawdziwym Tokio:

A to profesjonalny parking dla rowerów - to dobry pomysł na włodarzy polskich miast. Takich miejsc jeszcze w Polsce nie mamy (chyba).

Opinie:

Rekomendowane: