Chery Tiggo 8 PHEV Prestige to duży, siedmioosobowy SUV plug-in hybrid, który ma bardzo długą listę zalet, ale też kilka wad i braków, które chyba zostały wprowadzone, aby Tiggo 8 nie podgryzało zbyt mocno flagowego Tiggo 9.
Samochód ma bardzo komfortowe wnętrze, cichy i sprawny napęd, duży realny zasięg, ogromny bagażnik w konfiguracji pięcioosobowej, bardzo dobre kamery 360 stopni, udane audio Sony oraz wyposażenie, które w europejskich i koreańskich SUV-ach zwykle wymaga ogromnych dopłat.
Testowana wersja Prestige kosztuje w aktualnej promocji 164 900 zł. To cena za dużego SUV-a z siedmioma miejscami, hybrydą plug-in, 279 KM, 15,6-calowym ekranem, head-up displayem, panoramicznym dachem, wentylowanymi fotelami, podgrzewaną tylną kanapą, elektryczną klapą bagażnika, kamerami 540 stopni i 12-głośnikowym audio Sony. Już samo zestawienie tych elementów pokazuje, dlaczego ten samochód jest bardzo atrakcyjną propozycją.
Oczywiście Chery nie zbudowało Mercedesa GLS za cenę dobrze wyposażonego kompaktowego SUV-a. Zbudowało natomiast bardzo atrakcyjny samochód dla wymagających klientów, którzy jednocześnie nie mają obsesji posiadania samochodu znanej marki lub nie chcą kłuć w oczy zazdrosnych sąsiadów.
|
Parametr |
Chery Tiggo 8 PHEV Prestige |
|
Cena promocyjna |
164 900 zł |
|
Napęd |
Plug-in hybrid, FWD, automatyczna skrzynia 1DHT |
|
Moc systemowa |
279 KM |
|
Moment systemowy |
365 Nm |
|
Akumulator |
18,3 kWh brutto, LFP |
|
Zasięg elektryczny WLTP |
90 km |
|
Ładowanie |
AC 6,6 kW, DC 40 kW |
|
Wymiary |
4725 / 1860 / 1705 mm, rozstaw osi 2710 mm |
|
Bagażnik |
193 / 889 / 1930 l |

Chery to jeden z największych chińskich eksporterów samochodów i firma, która coraz mocniej rozpycha się poza własnym rynkiem. W Polsce najpierw poznaliśmy Omodę i Jaecoo, a dopiero później główną markę Chery.
Chery nie próbuje być najbardziej ekstrawagancką częścią tego koncernu. Ma być bardziej rodzinna, prostsza w odbiorze, mniej pokazowa i bardziej nastawiona na relację ceny do wielkości, wyposażenia i napędu. W skrócie: to ta marka, która ma przekonać ludzi szukających dużego, praktycznego SUV-a.
Tiggo 8 wpisuje się w tę strategię bardzo precyzyjnie. Nie ma krzykliwego designu, nie robi z siebie luksusowego coupe-SUV-a. Jest duży, rodzinny, praktyczny i bardzo klasyczny. Dla jednych to będzie nuda. Dla innych główna zaleta.

Cennik Tiggo 8 PHEV jest prosty. Są dwie wersje wyposażenia: Comfort i Prestige. W promocji rocznika 2025 Comfort kosztuje 152 900 zł, a Prestige 164 900 zł. Dopłata do Prestige jest rozsądna, bo dodaje do wyposażenia standardowego (i tak bogatego) panoramiczny dach, elektryczną klapę bagażnika, wentylację foteli, podgrzewaną tylną kanapę, podgrzewaną kierownicę, HUD, lepsze audio Sony, masaż i podparcie łydek dla pasażera oraz dodatkowe elementy bezpieczeństwa.
Najważniejsze jest jednak nie to, ile kosztuje Tiggo 8 samo w sobie, ale co można kupić za podobne pieniądze u bardziej znanych producentów. Jeżeli klient szuka siedmiu miejsc, dużego nadwozia, automatu, mocnego napędu i hybrydy plug-in, to nagle okazuje się, że okolice 165 tysięcy złotych są bardzo niewygodnym miejscem dla konkurencji. Wiele samochodów podobnych gabarytowo jest droższych. Wiele tańszych jest mniejszych. Wiele ma gorsze wyposażenie. A część w ogóle nie oferuje takiego połączenia: 7 miejsc plus PHEV plus tak bogata wersja.


Chery Tiggo 8 PHEV ma 4725 mm długości, 1860 mm szerokości, 1705 mm wysokości i 2710 mm rozstawu osi. To już duży SUV, ale nadal są dłuższe samochody w tym segmencie. Samochód waży niecałe 2 tony, więc nie jest źle.
Napęd to układ Chery Super Hybrid. Pod maską pracuje benzynowy, turbodoładowany silnik 1.5 T-GDI o mocy 143 KM i momencie 215 Nm, połączony z silnikiem elektrycznym o mocy 204 KM i momencie 295 Nm. Moc systemowa wynosi 279 KM, a maksymalny moment obrotowy układu to 365 Nm. Napęd trafia wyłącznie na przednie koła przez automatyczną przekładnię 1DHT. Napęd na przód powoduje to, przy szybszym ruszaniu nawet na suchej nawierzchni Tiggo 8 potrafi zerwać trakcję. W zimie to może być jeszcze większy problem i na pewno warto go wyposażyć w bardzo dobre zimówki.

Akumulator ma 18,3 kWh brutto i jest wykonany w technologii LFP. Producent deklaruje do 90 km jazdy elektrycznej w cyklu mieszanym, ładowanie AC z mocą 6,6 kW, ładowanie DC z mocą do 40 kW oraz funkcję V2L o mocy 3,3 kW. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h ma zajmować 9 sekund, prędkość maksymalna wynosi 180 km/h, a zbiornik paliwa mieści 60 litrów.
Bagażnik ma 193 litry przy rozłożonych wszystkich siedzeniach, 889 litrów po złożeniu trzeciego rzędu i 1930 litrów po złożeniu drugiego oraz trzeciego rzędu.

Tiggo 8 wygląda jeszcze lepiej na żywo niż na zdjęciach i jest to samochód, za którym ludzie okazjonalnie odwracają się na ulicy. Nadwozie jest masywne, proporcjonalne i dość klasyczne. Z przodu mamy duży grill, LED-owe światła i szeroki pas, który nadaje autu trochę amerykańskiego charakteru. Z boku widać zwykłą, dużą bryłę SUV-a, bez przesadnych przetłoczeń i efektownych sztuczek.
Najładniej wypada tył. Światła są dopracowane, mają ciekawy wzór i dobrze pasują do charakteru auta. To nie jest design przełomowy, ale jest bezpieczny w najlepszym znaczeniu tego słowa. Tiggo 8 nie wygląda tanio, nie wygląda dziwnie i nie wygląda jak samochód, który za wszelką cenę próbuje ukryć, że jest rodzinny.

Po otwarciu drzwi Tiggo 8 robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Mamy tu luksus klasy premium i całość wygląda na przemyślaną, dopracowaną i droższą, niż sugeruje cena auta. Materiały w wielu miejscach są miękkie, przeszycia wyglądają estetycznie, tapicerka ze skóry ekologicznej jest miła w dotyku, a spasowanie elementów jest dobre.
W testowanej wersji Prestige wnętrze ma też kilka elementów, które bardzo skutecznie budują poczucie komfortu: duży panoramiczny dach, efektowne oświetlenie ambientowe, wygodne fotele, spory ekran centralny, HUD, podgrzewaną kierownicę, wentylację foteli i naprawdę dobre audio.
Centralny ekran ma 15,6 cala i rozdzielczość 2.5K. Jakość obrazu jest bardzo dobra, system działa płynnie, a interfejs jest czytelny i zrozumiały. Przed kierowcą znajduje się cyfrowy zestaw wskaźników o przekątnej 10,25 cala.

Chery poszło trochę za daleko w przenoszeniu funkcji do ekranu. Klimatyzacja jest sterowana głównie z tabletu. Gdy korzystamy z systemu Chery, najważniejsze elementy są jeszcze dość łatwo dostępne. Problem zaczyna się po uruchomieniu Apple CarPlay albo Android Auto. Wtedy pasek klimatyzacji znika i trzeba go wywoływać gestem od dołu ekranu.
W samochodzie z ekranem 15,6 cala to jest kompletnie niepotrzebne. Wystarczyłoby zostawić stały pasek klimatyzacji na dole i oddać resztę powierzchni na CarPlay.
Podobnie jest z lusterkami. Ich regulacja odbywa się przez ekran i przyciski na kierownicy. Da się z tym żyć, bo lusterka ustawia się rzadko, ale klasyczny joystick byłby po prostu lepszy.

Fotele są jedną z największych zalet Tiggo 8. Są miękkie, wygodne i dobrze pasują do charakteru samochodu. To nie są sportowe kubełki i nikt rozsądny nie powinien ich tak oceniać. Mają być komfortowe w mieście, na ekspresówce i w dłuższej trasie. I takie są.
Największą ciekawostką jest fotel pasażera. W wersji Prestige ma elektryczną regulację, masaż oraz elektrycznie wysuwane podparcie łydek. Można go ustawić niemal w pozycję „do spania”. To bardzo miły dodatek i jeden z tych elementów, które świetnie wyglądają w salonie, ale też naprawdę przydają się w dłuższej podróży.
Tylko dlaczego masaż ma pasażer, a nie kierowca? To jedna z tych decyzji, które trudno zrozumieć. Chery najwidoczniej uznało, że w tym samochodzie królem komfortu ma być osoba siedząca z przodu po prawej stronie.

W drugim rzędzie miejsca jest dużo. Kanapa jest przesuwana, oparcie można regulować, podłoga jest prawie płaska, a pasażerowie dostają nawiewy, porty USB i podgrzewane skrajne miejsca. To bardzo dobry poziom jak na rodzinny samochód. Duży dach panoramiczny nie zabiera przesadnie dużo przestrzeni nad głową, a szerokość kabiny pozwala wygodnie podróżować dorosłym.
Trzeci rząd trzeba traktować uczciwie: to miejsca awaryjne. Jeżeli drugi rząd przesuniemy maksymalnie do tyłu, w trzecim rzędzie robi się bardzo ciasno. Jeżeli przesuniemy go do przodu, da się wygospodarować sensowny kompromis, ale wtedy wszyscy muszą trochę ustąpić.
To nie jest auto dla siedmiu dorosłych osób na wakacyjny wyjazd do Chorwacji. To samochód dla rodziny, która na co dzień używa czterech miejsc, ale chce mieć dodatkowe fotele na sytuacje awaryjne: odbiór „dodatkowych” dzieci ze szkoły, podwiezienie znajomych, krótki przejazd większą ekipą.
Przy rozłożonych wszystkich siedzeniach bagażnik ma 193 litry. To przestrzeń na plecaki, drobne zakupy albo kilka miękkich toreb, ale nie na duży rodzinny wyjazd. To normalne w SUV-ach tej wielkości. Trzeci rząd zawsze zabiera większość kufra.
Po złożeniu trzeciego rzędu robi się zupełnie inny samochód. 889 litrów to bardzo dużo, a kształt bagażnika jest regularny i praktyczny. Otwór załadunkowy jest szeroki, klapa otwiera się elektrycznie, a jej wysokość można regulować z poziomu ekranu. Po złożeniu drugiego i trzeciego rzędu otrzymujemy 1930 litrów przestrzeni i prawie płaską podłogę.
Roleta robi się problematyczna po rozłożeniu trzeciego rzędu - trzeba ją zostawić w garażu.

System multimedialny nie ma rozbudowanego sklepu z aplikacjami, tak jak np. w Xpengach. To akurat nie musi być wada, bo większość kierowców i tak chyba korzysta z Apple CarPlay albo Android Auto. Ważniejsze jest to, że ekran jest duży, czytelny, szybki i bardzo dobrze pokazuje mapę.
Fabryczna nawigacja w testowanym egzemplarzu wymagała aktywacji karty SIM, której nie udało się uruchomić.
Kamery 360 stopni są świetne. Obraz jest czytelny, widoki są użyteczne, a system 540 stopni z podglądem podwozia realnie pomaga przy manewrowaniu.
Bardzo dobrze wypada też audio Sony. 12 głośników, w tym głośniki w zagłówku kierowcy, dają czysty i mocny dźwięk z przyjemnym basem. To nie jest high-end klasy marek premium, ale w codziennym słuchaniu muzyki Tiggo 8 wypada naprawdę dobrze. Głośniki w zagłówku pomagają też przy rozmowach telefonicznych, bo głos jest wyraźny i bliski kierowcy.

Układ PHEV w Tiggo 8 jest jednym z najważniejszych powodów, dla których ten samochód ma sens.
W mieście Tiggo 8 potrafi zachowywać się jak samochód elektryczny. Rusza cicho i bardzo płynnie. Silnik elektryczny ma 204 KM. Auto sprawnie przyspiesza, daje się normalnie prowadzić i pozwala przez 2-3 dni jeździć bez uruchamiania benzyny, jeśli codzienne dystanse mieszczą się w elektrycznym zasięgu. Zasięg w teorii to około 90 km, ale praktycznie jest ich chyba trochę mniej. Gdy chcemy mieć większy zasięg elektryczny to musimy dopłacić do Tiggo 9.
Gdy bateria się rozładuje, Tiggo 8 nie zamienia się w ciężkiego, paliwożernego SUV-a z małym silnikiem. System zostawia sobie rezerwę energii i działa jak klasyczna hybryda. W praktyce oznacza to, że silnik elektryczny nadal wspiera ruszanie i przyspieszanie, a spalinowy 1.5 nie zostaje sam z prawie dwutonowym nadwoziem. Samochód nadal jedzie płynnie i cicho, a spalanie przy rozładowanym akumulatorze może utrzymywać się w rozsądnych granicach. U nas na ekspresówce przy 120 km/h pojawił się wynik około 7 l/100 km. Jak na duży SUV PHEV to bardzo dobry wynik. W mieście ten wynik powinien być jeszcze lepszy.
Tiggo 8 można ładować z gniazdka, wallboxa albo szybkiej ładowarki DC. To ważne, bo wiele hybryd plug-in nadal ogranicza się do ładowania AC. Tutaj mamy AC 6,6 kW i DC do 40 kW. Pełne ładowanie z wallboxa potrwa kilka godzin, więc nocne uzupełnianie energii jest naturalnym scenariuszem. Na szybkiej ładowarce można doładować akumulator podczas zakupów, choć oczywiście 40 kW w świecie elektryków nie robi już wrażenia. W czasie naszych testów samochód ładował się z mocą ponad 50 kW.
Jest też V2L o mocy 3,3 kW, czyli możliwość zasilania zewnętrznych urządzeń z akumulatora samochodu. To funkcja, którą jedni uznają za ciekawostkę, a inni wykorzystają na kempingu, działce, przy pracy w terenie albo do awaryjnego zasilenia sprzętu.

Katalogowe 9 sekund do 100 km/h nie robi delikatnie mówiąc wielkiego wrażenia, zwłaszcza gdy widzimy w specyfikacji 279 KM. Trzeba jednak pamiętać, że Tiggo 8 waży prawie dwie tony i ma napęd tylko na przednie koła. To nie jest SUV, który ma wciskać w fotel.
W praktyce dynamika jest więcej niż wystarczająca. Samochód sprawnie rusza, dobrze przyspiesza w mieście i bez problemu włącza się do ruchu. Na drogach ekspresowych też nie brakuje mu siły. Przy wyższych prędkościach nie ma już jednak takiego efektu natychmiastowego kopnięcia, jaki sugerowałaby sama moc. To szybki rodzinny SUV, a nie emocjonujący samochód do dynamicznej jazdy.
Przedni napęd bywa ograniczeniem. Przy mocniejszym ruszaniu koła potrafią stracić przyczepność, szczególnie na gorszej nawierzchni. W samochodzie o takiej mocy i masie napęd 4x4 byłby bardzo mile widziany. Nie po to, żeby Tiggo 8 udawało terenówkę, tylko po to, żeby lepiej przenosiło moment na asfalt.
To jedna z ważniejszych wad. Chery daje mocny układ hybrydowy, ale nie daje napędu na cztery koła. Dla wielu klientów nie będzie to problem, bo auto i tak będzie jeździć głównie po mieście, ekspresówkach i normalnych drogach. Ale zimą, na mokrej nawierzchni albo przy pełnym obciążeniu 4x4 byłoby dużą zaletą.

Zawieszenie jest zestrojone miękko i komfortowo. Tiggo 8 nie jest samochodem sportowym, nie chce nim być i nie powinno być za to krytykowane. Przy normalnym tempie jazdy auto płynie spokojnie, dobrze tłumi mniejsze nierówności i daje poczucie dużego, rodzinnego SUV-a.
Na ekspresówce jest stabilne i przyjemnie wyciszone. To jedna z tych cech, które robią większe wrażenie po kilkudziesięciu kilometrach niż podczas krótkiej jazdy wokół salonu. Tiggo 8 nie męczy. Kabina jest cicha, napęd pracuje kulturalnie, a duże nadwozie daje poczucie spokoju.
Nie jest jednak idealnie. Na dużych wybojach zawieszenie potrafi pokazać, że komfort ma swoje granice – to nie jest Range Rover na 1 mln zł.

Wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa wygląda bardzo dobrze. Jest adaptacyjny tempomat, systemy monitorowania martwego pola, ostrzeganie przed ruchem poprzecznym, asystenci pasa ruchu, automatyczne hamowanie awaryjne, czujniki, kamery i komplet systemów, których oczekujemy od współczesnego auta.
Adaptacyjny tempomat działa dobrze. Znacznie gorzej wypada utrzymanie pasa ruchu. To prawdopodobnie największa wada tego egzemplarza z punktu widzenia codziennej jazdy. System potrafi odbijać się od linii w sposób, który przypomina rozwiązania sprzed kilku lat. Zamiast delikatnie centrować samochód, czasami reaguje zbyt późno albo zbyt mało naturalnie. Co gorsza, Tiggo 4 potrafiło robić to lepiej, więc trudno uznać, że to problem całej marki nie do przeskoczenia. Nie jest to wada dyskwalifikująca, ale na pewno taka, którą warto sprawdzić podczas jazdy próbnej.

Tiggo 8 ma reflektory LED i automatyczne światła drogowe. Świecą dobrze, wyglądają atrakcyjnie i pasują do charakteru auta. Z tyłu światła są jednym z najładniejszych elementów stylistycznych całego samochodu.
Brakuje natomiast reflektorów matrycowych. Przy tej cenie można to jeszcze zrozumieć, ale przy tak bogatym wyposażeniu Prestige brak matrixów rzuca się w oczy. Chery daje ogromny ekran, panoramiczny dach, wentylowane fotele, masaż pasażera, HUD i świetne kamery, ale nie daje jednego z najbardziej przydatnych elementów w nocnej trasie.

Najbardziej irytuje nie jedna wielka wada, tylko zestaw małych decyzji, które niepotrzebnie komplikują życie. Brak osobnego panelu klimatyzacji jest pierwszą z nich. Druga - brak masażu kierowcy przy masażu pasażera. Trzecia - brak napędu 4x4. Czwarta - słabe utrzymanie pasa ruchu.
Do tego dochodzą mniejsze rzeczy: brak automatycznego parkowania, jedna ładowarka indukcyjna, brak matrycowych reflektorów, przeciętna użyteczność komputera pokładowego i system multimedialny bez rozbudowanego ekosystemu aplikacji. Fabryczna nawigacja w testowanym aucie nie była aktywna, co też nie pomaga w budowaniu wrażenia pełnej gotowości.
Była też sytuacja z wyjazdem ze żwirowego parkingu, gdzie ESP zaczęło działać dziwnie i samochód miał problem z ruszeniem. To nie musi być typowa cecha modelu, ale warto ją odnotować, bo w aucie z przednim napędem, dużą masą i mocnym silnikiem elektrycznym kontrola trakcji ma sporo pracy.


Największą zaletą Tiggo 8 jest to, że jego podstawowe cechy są dobre. Nie tylko lista wyposażenia, nie tylko ekran i nie tylko cena. Dobre jest wnętrze. Dobry jest komfort. Dobry jest napęd. Dobre jest wyciszenie. Dobre są kamery. Dobra jest przestrzeń. Dobry jest bagażnik. Dobre jest audio. To są rzeczy, których nie da się łatwo ukryć marketingiem, jeśli samochód ich nie ma.
Tiggo 8 najlepiej działa jako rodzinny SUV do miasta i na trasy. W mieście można jeździć na prądzie i traktować go prawie jak elektryka. W trasie można korzystać z dużego zasięgu i spokojnego charakteru. Na wakacje można zabrać dużo bagażu. W awaryjnej sytuacji można rozłożyć trzeci rząd. Pasażerowie mają wygodnie, a kierowca nie czuje, że prowadzi samochód budżetowy.
To jest bardzo mocny zestaw zalet.

Najłatwiej porównać Tiggo 8 do dużych SUV-ów rodzinnych: Skody Kodiaq, Kii Sorento, Hyundaia Santa Fe, Peugeota 5008, Nissana X-Trail czy Toyoty Highlander, choć część z tych modeli gra już w innych widełkach cenowych, napędowych albo wymiarowych. Jeżeli kryterium brzmi: duży SUV, 7 miejsc, automat, bogate wyposażenie, hybryda plug-in i cena około 165 tysięcy złotych, lista rywali robi się bardzo krótka.
Najbliżej Tiggo 8 rozmiarem są m.in. Nissan X-Trail mierzący 4680 mm, Renault Espace o długości 4722 mm, Peugeot 5008 mający 4791 mm, Volkswagen Tayron mierzący 4792 mm, Kia Sorento o długości około 4810–4815 mm oraz Hyundai Santa Fe mierzący 4830 mm. Do tej grupy można też dopisać MG HS, BYD Seal U DM-i oraz Omodę 9 Super Hybrid, choć każdy z tych modeli trafia w trochę inny typ klienta. MG HS jest krótszy i tańszy, BYD Seal U DM-i nie oferuje siedmiu miejsc, Omoda 9 jest droższa i bardziej prestiżowo pozycjonowana, a Kia Sorento czy Hyundai Santa Fe w dobrze wyposażonych wersjach szybko uciekają cenowo wyraźnie powyżej Tiggo 8.
Najciekawsze jest porównanie z modelami, które klient realnie może brać pod uwagę przy rodzinnym SUV-ie. Nissan X-Trail startuje w okolicach 164 tys. zł, ale nie jest hybrydą plug-in. Renault Espace zaczyna się bliżej 185 tys. zł, a Peugeot 5008 i Volkswagen Tayron w podstawowych konfiguracjach mogą wyglądać cenowo podobnie, lecz dopiero doposażenie ich do poziomu Tiggo 8 pokazuje właściwą różnicę. Kia Sorento to już zwykle poziom ponad 220 tys. zł, a Hyundai Santa Fe, choć bardzo ciekawy i większy, również gra w wyższym budżecie. BYD Seal U DM-i potrafi być atrakcyjny cenowo i ma dobry napęd plug-in, ale nie jest samochodem siedmioosobowym. Omoda 9 Super Hybrid jest mocniejsza, bardziej efektowna i lepiej wyposażona, ale kosztuje już około 215–220 tys. zł.
|
Parametr |
Tiggo 8 PHEV Prestige |
Tiggo 9 Prestige |
|
Cena |
164 900 zł |
209 900 zł |
|
Długość / rozstaw osi |
4725 mm / 2710 mm |
4810 mm / 2800 mm |
|
Napęd |
FWD, 1DHT |
AWD, 3DHT |
|
Moc / moment |
279 KM / 365 Nm |
428 KM / 580 Nm |
|
0-100 km/h |
9,0 s |
5,4 s |
|
Akumulator |
18,3 kWh, LFP |
34,46 kWh, NMC |
|
Zasięg elektryczny WLTP |
90 km |
147,6 km |
|
Ładowanie DC |
40 kW |
71 kW |
|
Bagażnik |
193 / 889 / 1930 l |
143 / 819 / 2065 l |
Tiggo 9 nie jest minimalnie większym Tiggo 8. To wyżej pozycjonowany model, który na papierze naprawia kilka najważniejszych słabości testowanego auta. Jest dłuższy o 85 mm, ma większy rozstaw osi o 90 mm, napęd AWD, skrzynię 3DHT, 428 KM, 580 Nm i przyspieszenie do 100 km/h w 5,4 s. Dostaje też większą baterię 34,46 kWh, deklarowany zasięg elektryczny 147,6 km, ładowanie DC do 71 kW, system automatycznego parkowania, masaż także dla kierowcy, wentylowaną i elektrycznie regulowaną tylną kanapę, naturalną skórę oraz audio Sony z 14 głośnikami. To już nie jest tylko rodzinny SUV w dobrej cenie, ale próba wejścia Chery w obszar, w którym zaczyna się rozmowa o komforcie klasy wyższej.
Różnica w cenie jest jednak konkretna. Tiggo 8 Prestige kosztuje 164 900 zł, a Tiggo 9 Prestige 209 900 zł. Dopłata 45 tysięcy złotych ma sens dla kierowcy, który chce mocniejszego plug-ina, lepszej trakcji zimą, większej baterii, szybszego ładowania DC i bardziej dopieszczonego drugiego rzędu. Jeżeli priorytetem jest maksymalna relacja ceny do wielkości, wyposażenia i rodzinnej funkcjonalności, Tiggo 8 pozostaje rozsądniejszym wyborem.

Chery daje 7 lat gwarancji mechanicznej z limitem 150 000 km albo 3 lata bez limitu kilometrów, zależnie od tego, co będzie korzystniejsze według warunków. Na akumulator, silnik elektryczny i elektronikę napędu przewidziano 8 lat lub 160 000 km. Do tego dochodzi 3-letnia gwarancja na lakier i 12 lat na perforację.
To mocny argument, choć gwarancja sama w sobie nie rozwiązuje wszystkich obaw. Klient nadal będzie pytał o szybkość napraw, dostępność części, jakość obsługi dealerskiej i to, jak samochód zachowa wartość po kilku latach. Ale długi okres ochrony jest ważny, szczególnie w przypadku marki, która dopiero buduje zaufanie w Polsce.

Chery Tiggo 8 PHEV Prestige nie jest samochodem idealnym. Ma kilka irytujących rozwiązań ergonomicznych, nie ma napędu 4x4, nie oferuje reflektorów matrycowych, a system utrzymywania pasa ruchu wymaga poprawy. Nie daje też wielkich emocji z prowadzenia, mimo że katalogowe 279 KM może sugerować coś bardziej dynamicznego.
Ale to nie jest samochód do emocji. Jest duży, wygodny, cichy, dobrze wyposażony, ma sensowny trzeci rząd, ogromny bagażnik w konfiguracji pięcioosobowej, bardzo przyjemne wnętrze i napęd PHEV, który naprawdę sprawdza się zarówno w mieście, jak i w trasie. Można nim przez kilka dni jeździć jak autem elektrycznym, a po rozładowaniu baterii nie zamienia się w ociężałego smoka.
Największym problemem konkurencji jest cena. Za 164 900 zł w wersji Prestige Tiggo 8 oferuje tak dużo samochodu, że porównanie z bardziej znanymi markami robi się niewygodne. Nie dlatego, że Chery jest od nich pod każdym względem lepsze. Nie jest. Ale dlatego, że bardzo trudno zignorować różnicę między tym, co dostajemy, a ile za to płacimy.
To doskonały wybór dla osób gotowych zaufać nadal nowej marce.
