Test smartfonu Huawei P20

Najważniejsze | Newsy | Recenzje
Dodaj opinię
Opinie: 0

Klasa smartfonu S (skala „Mercedesa” A, B, C, E, S)

Skala ocen 1-6 (6 - celujący)

Wstęp

Huawei może się pochwalić wyjątkowo udaną premierą smartfonów z nowej serii P20. O ile seria Mate już wcześniej budziła sympatię fanów za sprawą dużego ekranu i długiego czasu działania na baterii, to moim zdaniem serii P brakowało mocnego uderzenia, a współpraca z Leica była jeszcze na wczesnym etapie.

Mocne uderzenie nadeszło i jest znacznie mocniejsze niż ktokolwiek się spodziewał. Wąskie ramki, pojemna bateria, ale przede wszystkim aparat pozwoliły wyróżnić się zarówno na tle konkurencji, jak i wcześniejszych modeli z serii P.

Bohaterem tej recenzji jest mniejszy i tańszy brat Huawei P20 Pro - model P20, który zamiast 3 ma dwa aparaty z tyłu, ale jest też aż o 800 złotych tańszy.

Główne wady i zalety smartfonu Huawei P20

Zalety

  • Świetna jakość wykonania i atrakcyjne kolory
  • Dobry ekran o wąskich ramkach i z wieloma opcjami
  • Opcjach chowania ramki i zmiany przycisków systemowych na gesty
  • Wyjątkowo głośny tryb rozmów i tryb głośnomówiący
  • Super szybki czytnik linii papilarnych
  • Odblokowywanie za pomocą skanowania twarzy
  • Bezkonkurencyjny tryb nocny (tylko P20 Pro ma lepszy)
  • Zaskakująco sprawny tryb AI rozpoznający sceny podczas fotografowania
  • Jakość wideo 4K
  • Stabilizacja wideo FHD jest fenomenalna
  • Bateria 3400 mAh i 12 godzin strumieniowania wideo non stop
  • SuperCharge jest bardzo skuteczny z ładowarką dostarczaną w zestawie
  • Specyfikacja zaspokaja wszystkie realne potrzeby
  • Android 8.1
  • EMUI 8.1 ma wiele praktycznych funkcji
  • Sylikonowe etui w zestawie
  • Znacznie tańszy od wersji Pro

Wady

  • Brak gniazda słuchawkowego
  • Brak wsparcia dla karty pamięci
  • Brak uszczelnienia, które znalazło się w P20 Pro
  • Adapter z USB C na gniazdo słuchawkowe i średnie słuchawki w zestawie
  • Brak głośników stereo
  • Chybotanie się na stole za sprawą wystających obiektywów
  • Brak autofocusa w przednim aparacie
  • Specyfikacja Kirin 970 nie dorównuje Snapdragonowi 845
  • Brak Bluetooth 5
  • P20 Pro jest jeszcze lepszy i decydowanie się na P20 może pozostawić posmak kompromisu

Budowa – ocena 5

Jakość telefonów podniosła się znacząco i nawet tańsze konstrukcje zbliżają się do tego co oferują flagowce. Nic więc dziwnego, że P20 jest wykonany bardzo dobrze – metalowa ramka, szklany przód i tył też jest szklany. Telefon nie ma udziwnień w postaci zakrzywionego ekranu czy wybrzuszeń. Prosta forma dobrze się sprawdza w praktyce. Jest też odrobinę mniejszy od swojego większej i droższej wersji z przyrostkiem Pro.  Wymiary P20 to 149,1 x 70,8 x 7,7 mm i 165 gramów wagi, podczas gdy Pro ma wymiary 155 x 73,9 x 7,8 mm i 180 gramów wagi. P20 bliżej wymiarami do P10 niż do P20 Pro.

P20 ma fenomenalny czytnik linii papilarnych, który należy do ekstraklasy pod względem szybkości i bezbłędności.

Huawei od dawna wybija się pod tym względem ponad konkurentów. Korzystanie z czytnika nie wiąże się z najmniejszym nawet dyskomfortem – skraca do minimum czas odblokowania telefonu. Odrobinę dyskusyjne jest umiejscowienie czytnika pod ekranem. Z jednej strony nie sposób go pomylić z obiektywem aparatu i jest zawsze pod ręką, gdy telefon leży na stole lub jest w uchwycie samochodowym. Z drugiej strony nie do końca pasuje to do designu super wąskich ramek, bo bez czytnika dolna krawędź mogłaby być jeszcze węższa.

Chciałem również pochwalić głośność, zarówno rozmów jak i trybu głośnomówiącego. Huawei P20 ma najgłośniejszy tryb telefoniczny z jakim się spotkałem, co pozwala bez trudu prowadzić rozmowy w głośnym otoczeniu. Głośnik jest co prawda monofoniczny i łatwy do przypadkowego zasłonięcia, ale pozwala komfortowo słuchać audycji i audiobooków np. w kuchni, bez słuchawek.

Smartfon dobrze leży w ręku, a przyciski fizyczne są łatwe do sięgnięcia. Przycisk zasilania ma ciekawy czerwony akcent kolorystyczny. Smartfon obsługuje Dual SIM.

A teraz czas na kilka drobnych minusów.

Po pierwsze P20 nie jest uszczelniany – ta cecha została zarezerwowana dla wersji Pro.

Widać to nawet po szufladce na karty SIM. W Pro ma ona uszczelkę, w P20 nie ma. Chociaż pamięci nie brakuje, nie można jej rozszerzyć za pomocą karty micro SD. Nie ma też gniazda słuchawkowego. Jakość dołączonego do zestawu adaptera z USB C na gniazdo słuchawkowe jest przeciętna. Wystające obiektywy powodują niewielkie chybotanie się telefonu na płaskich powierzchniach. Rozwiązaniem jest założenie dostarczonego w zestawie silikonowego etui.

P20, nawet w standardowym kolorze czarnym wygląda ciekawiej i bardziej oryginalnie od swojego poprzednika, czyli zeszłorocznego P10. Jeśli sam maiłbym wybrać kolor obudowy, to zdecydowanie byłby to niebieski - Midnight Blue. Gdyby ktoś się nastawiał na mieniący się Twilight, to niestety w Polsce występuje on tylko w wariancie Pro. 

P20 jest bardzo podobny do iPhone X - dla niektórych to wada, ale dla większości to jednak spora zaleta.

Wyświetlacz – ocena 5+

Ekran Huawei P20 ma rozdzielczość 2244 x 1080 FHD+ z przekątną 5,8 cala. Oba parametry dają nam proporcje 18,7:9 oraz gęstość pikseli na poziomie 428 PPI.

Ekran został wykonany w technologii IPS, co jest pierwszą poważną różnicą względem wersji PRO, która ma wyświetlacz OLED.

Drugą różnica jest przekątna – w P20 Pro wynosi ona 6,1 cala.

Gdy położymy oba telefony obok siebie, to ekrany różnią się nieznacznie. Oba mają podobną jasność maksymalną, za to minimalna jasność jest niższa w P20. Kąty widzenia są odrobine lepsze w OLED – zauważalnie mniej spada jasność. Z drugiej strony przy skrajnych kątach widzenia P20 wypada lepiej - tylko w taki sposób raczej nie patrzymy na telefon.

Jakość panelu jest bardzo dobra. Kolory są głębokie i nasycone. Czerń jest ciemniejsza w wersji OLED w modelu PRO, ale widać to dopiero po położeniu obu urządzeń obok siebie. Ekran dobrze reaguje na dotyk. Dobry jest również procent wypełnienia telefonu ekranem, który wynosi ponad 80%. Zapewne proporcje byłoby jeszcze lepsze, gdyby nie umieszczony z przodu czytnik linii papilarnych.

W ustawieniach ekranu możemy przestawić kolory na normalne lub wyraziste, zmienić temperaturę barw z domyślnej na zimną bądź ciepłą, a także ręcznie wybrać odcień na kole barw. Jest też ochrona wzroku, czyli tryb nocny, eliminujący większość światła niebieskiego. Nową ciekawostką są naturalne kolory – funkcja ta ma dostosowywać kolorystykę ekranu do oświetlenia otoczenia. Dotąd taką funkcje spotkałem tylko w urządzeniach Apple i nosiła ona nazwę True Tone. W Huawei sprawdza się na tyle dobrze, że ekran zawsze wydaje się naturalny – zapominamy, że funkcja działa w tle, ale faktycznie działa i robi różnicę.

 

Ekran ma też na górze modne obecnie wcięcie - tzw. notch. Źródło powstania wcięcia ma raczej charakter ograniczeń technicznych niż stylu – trzeba gdzieś zmieścić głośnik, przednią kamerę, czujnik zbliżeniowy i jasności. Wcięcie pozwala wykorzystać miejsce po bokach tych elementów na wyświetlanie powiadomień, siły zasięgu, godziny czy stopnia naładowania baterii. Sporadycznie zdarza się, że jakaś funkcja aplikacji schowa się za wycięciem, ale zwykle aktualizacja aplikacji rozwiązuje ten problem.

Dla osób, które nie są zwolennikami wycięcia w opcjach ekranu jest możliwość jego ukrycia, która polega na wyświetleniu czarnego paska po bokach wycięcia – wówczas wycięty fragment wyświetlacza staje się trudny do zauważenia.

Procesor/pamięć/parametry techniczne – ocena 5-

Huawei P20 został wyposażony w 8 rdzeniowy procesor Kirin 970, którego połowa rdzeni taktowana jest zegarem 2,4 GHz, a druga połowa ma 1,8 GHz. Układ graficzny to Mali-G72 MP12. Procesor wspomaga 4 GB RAM i aż 128 GB pamięci na system i pliki użytkownika. W tym miejscu warto wspomnieć, że wersja Pro ma 6 GB RAM, chociaż osobiście nie zauważyłem różnicy w działaniu obu urządzeń.

P20 uzyskał 1904 punktów dla jednego rdzenia i 6721 dla sumy rdzeni, oraz 13862 w teście sumarycznym w benchmarku Geekbench 4. Dla Antutu wynik wynosił niecałe 206 tysięcy punktów. Sekwencyjne odczytywanie z pamięci w AndroBench to ponad 750 MB/s a sekwencyjny zapis wyniósł niecałe 200 MB/s. W porównaniu ze Snapdragonem 845 w Xperia XZ2 Krin 970 jest o 25% wolniejszy według Antutu i podobne różnice wychodzą w Geekbench. Trzeba przyznać, że różnica 25% to całkiem sporo i Snapdragon jest tutaj wyraźnym zwycięzcą. Osobną kwestią jest, czy ta różnica jest odczuwalna w praktyce. Osobiście jestem zdania, że przy tak wysokich wynikach dużo większą różnicę robi optymalizacja systemu i aplikacji, niż dalsze podnoszenie wydajności.

Różnice na korzyść Snapdragona są widoczne także gdzie indziej. Huawei ma Bluetooth 4.2 zamiast 5.0. Poza tym jednak specyfikacja się wyrównuje. Mamy LTE kat. 18 z 1200 Mbps pobierania, WiFi ac i NFC. Lokalizacja obsługuje GPS, GLONASS, BDS i GALILEO.

Na zestaw czujników składa się akcelerometr, żyroskop, czujnik zbliżeniowy, czujnik światła, kompas cyfrowy, czujnik Halla, sensor pomiaru temperatury kolorów i skaner linii papilarnych. USB C działa na kontrolerze 3.1.

Huawei P20 działa dokładnie tak, jak na smartfon z wysokiej półki przystało – szybko i bezproblemowo. Pewne niewielkie kompromisy można wybaczyć w połączeniu z nieco niższą ceną.

System – ocena 5+

Jeśli miałbym wskazać miejsce, w którym Huawei zrobił największy postęp obok aparatu, to byłoby to oprogramowanie. P20 trafił na rynek z najnowszą wersją Androida, czyli 8.1 Oreo. Do kompletu jest również najnowsza wersja nakładki EMUI 8.1. 

Od jakiegoś już czasu nakładka systemowa Huawei pozwala wybrać czy wszystkie ikony mają trafiać na pulpit, czy użytkownik woli włączyć szufladę na aplikacje. Wśród skrótów na górnej belce znajduje się opcja nagrywania ekranu, a także przycisk wiszący. Można go umieścić w dowolnym miejscu na ekranie, gdzie najwygodniej go sięgnąć. Krótkie dotknięcie spełnia rolę przycisku wstecz, dotknięcie i przytrzymanie wraca do ekranu głównego, a przytrzymanie i przesuwanie pozwala przełączać aplikacje. Wiszącego przycisku można używać w połączeniu z wyłączeniem przycisków systemowych. Można też wykonywać gesty na czytniku linii papilarnych, które również zastąpią przyciski systemowe i zwolnią trochę przestrzeni na ekranie.

Wśród fabrycznie zainstalowanych aplikacji znajdziemy Menadżer Telefonu, pozwalający optymalizować działanie i czyścić pamięć urządzenia, Health, który monitoruje liczbę kroków i wysiłek fizyczny, Eksplorator plików, Notatnik, Pogardę, Dyktafon, Latarkę, Lustro i Kompas.

Fabrycznie jest zainstalowany również Facebook, Instagram, Netflix, eBay, Booking.com i Quick.

Ciekawą nowością dodaną w EMUI 8.1 jest możliwość odblokowania telefonu za pomocą twarzy. Działa to całkiem sprawnie i szybko, także gdy założę okulary. Według mojej wiedzy, przy odrobinie wysiłku da się telefon odblokować przy pomocy zdjęcia – nie jest to więc równie bezpieczna metoda co odcisk palca albo PIN, ani nie odpowiada technologii stosowanej przez Apple.

W trakcie testów smartfona nie napotkałem problemów z jego działaniem. System działał płynnie i responsywnie.

Spotkałem się natomiast z dość nietypowym i agresywnym oszczędzaniem energii.

Kilka aplikacji nie działało w tle tak jak byłem do tego przyzwyczajony. Zdjęcia Google nie synchronizowały zdjęć, jak tylko smartfon znalazł się w zasięgu sieci WiFi, lecz dopiero, gdy ręcznie uruchomiłem aplikację. Program Audioteka zatrzymywał odtwarzanie, gdy tylko wygasł ekran smartfona. Całe szczęście inna aplikacja do Audiobooków nie miała tego problemu. Mam również wrażenie, że Messenger rzadziej odświeżał nowo przychodzące wiadomości, gdy telefon był długo nieaktywny. Zdążyło się też, że YouTube nastawiony na noc w celach testowania baterii sam się wyłączył.

Moje eksperymenty prowadzą do wniosku, że wystarczy włączyć „Zarządzaj ręcznie” w ustawieniach baterii, w sekcji „Uruchamianie aplikacji” i wszelkie niestandardowe zachowania ustępują. Trzeba jednak o tym widzieć i ustawienia przełączyć dla każdej aplikacji z osobna lub dla wszystkich na raz.  Nie spotkałem się z tym u innych producentów.

Kamera – ocena 5+

Aparat gra pierwsze skrzypce w najnowszych modelach P20 i P20 Pro. Po pierwsze Huawei współpracuje z Leica, aby dostarczyć wysoką jakość, a po drugie aparaty w serii P20 są po prostu wyjątkowo udane. Tak dobre, że zajęły dwa pierwsze miejsca w DxOMark i dopiero pojawienie się HTC 12+ zepchnęło P20 z drugiej na trzecią pozycję. Zdania o rankingu DxOMark są podzielone, więc przejdźmy do konkretów.

Rozdzielczość głównego aparatu to 12 MP z obiektywem Leica o jasnościf/1.8 i ekwiwalentem ogniskowej 27mm. Wielkość matrycy to 1/2.3"co przekłada się na wielkość elementu światłoczułego na poziomie 1.55µm. Jest też druga matryca czarno-biała o rozdzielczości 20 MP, jasności f/1.6 i identycznej ogniskowej jak pierwszy aparat. Ostrość ustawiana jest za pomocą detekcji fazy PDAF oraz pomiaru laserowego. Jest także optyczna stabilizacja obrazu OIS. Aparat do selfie ma rekordową jak dotąd rozdzielczość 24 megapikseli i jasność f/2.0.

W porównaniu do wersji Pro zwykłemu P20 brakuje trzeciego aparatu z x3 przybliżeniem optycznym o rozdzielczości 8 MP i ekwiwalencie ogniskowej 80 mm oraz 40 MP aparatu głównego, który wykorzystywany jest zarówno do zapisywania zdjęć w wysokiej rozdzielczości, jak i sprytnego redukowania rozdzielczości, pozbywając się przy okazji artefaktów. Różnica jest więc niebagatelna. Trzykrotne powiększenie jest obecnie największe na rynku i większość konkurentów jeśli ma drugi aparat to oferuje on dwukrotne powiększenie.

Ze zdjęciami z aparatu P20 można zapoznać się tutaj:

Aparat w P20 działa bezproblemowo. Błyskawicznie ustawia ostrość, a w galerii nie znalazły się żadne nieostre ujęcia. Aparat ma dobrą rozpiętość tonalną i dobrze radzi sobie ze światłami. Jego siła drzemie jednak w oprogramowaniu.

Ewenementem na rynku smartfonów jest tryb nocny.

Pozwala wykonać z ręki i bez jakiegokolwiek podparcia 4 lub nawet 6 sekundową eskpozycję. Nie jest to co prawda pojedyncza klatka, lecz seria wielu różnych ujęć połączona na kształt podobny do HDR. Dość powiedzieć, że P20 nie tylko robi najlepsze zdjęcia nocne, ustępując tylko P20 Pro, ale autentycznie robi lepsze zdjęcia nocne niż wiele aparatów fotograficznych, zwłaszcza w rękach mniej doświadczonego użytkownika. To absolutny ewenement, bo dotąd zdjęcia nocne były pięta achillesową wszystkich smartfonów. Warunkiem udanego zdjęcia nocnego jest to, aby w kadrze nie było szybko poruszających się obiektów. Tryb nocny to kawał dobrej roboty Huawei i Leica.

Drugi aspekt to aplikacja aparatu i jej sztuczna inteligencja. Rozpoznaje ona 19 różnych rodzajów scen i dopasowuje do nich wszystkie ustawienia idąc w tym zakresie dużo dalej, niż jakikolwiek inny smartfon czy aparat z jakim się spotkałem. Zdjęcie dokumentu zostanie automatycznie wyprostowane i wykadrowane tak aby wyglądało jak skan. Wykrycie twarzy uruchomi tryb portretowy z rozmytym tłem w stylu bokeh i wybranym przez nas stopniem upiększenia. Gdy będziemy chcieli zrobić zdjęcie makro, aparat automatycznie dwukrotnie powiększy obraz, zwiększając ilość drobnych detali. Jest osobny tryb do zieleni i osobny tryb dla kwiatów. Jest tez jedzenie i wiele innych.

System rozpoznawania jest zaskakująco szybki i skuteczny – mojego psa rozpoznał jako psa nawet za szybą, wewnątrz samochodu, a do tego szyba była cała mokra od deszczu.  Zamysł jest taki, aby bez dodatkowej obróbki aparat dostarczał jak najatrakcyjniejszych zdjęć, wykorzystując moc obliczeniową smartfona. Dlatego gdy aparat wykryje niebo, podbija kolor niebieski, a jak wykryje zieleń, to zwiększa jaj nasycenie i kontrast.

Jestem pod wrażeniem technologii AI w aparacie, ale jednocześnie widzę jej ograniczenia.

Występują one głównie wtedy, kiedy robimy zdjęcia o mieszanej tematyce, na przykład sylwetki ludzi znajdują się w otoczeniu dużej ilości zieleni. Jeśli postacie są zbyt małe, żeby wykryć twarze i zastosować tryb portretowy, a uaktywniony zostanie tryb roślinności, to podbity kontrast i nasycenie spowoduje nienaturalne kolory skóry i zbyt duże nasycenie kolorów ubrania, nawet jeżeli zieleń będzie wyglądała super. Takich przykładów znajdzie się więcej, ale ten był najczęstszy.

Efekty AI można wyłączyć na stałe lub dotknąć krzyżyka i dezaktywować AI w konkretnym kadrze za każdym razem, gdy się pojawi. To rozwiązuje większość potencjalnych problemów.

Warto również dodać, że oprócz trybu nocnego można aktywować tryb przysłony rozmywający tło albo tryb portretowy w którym możemy wykorzystać symulację studyjnego oświetlenia, czy nawet wycięcia postaci z tła. Jest pełnoprawny tryb manualny, który daje możliwość ręcznego ustawienia wszystkich parametrów, zarówno dla foto jak i wideo. Jest też dedykowany tryb czarno biały, wykorzystujący tylko czarno-białą matrycę. Daje naprawdę dobre efekty. Wśród innych dodatków warto wymienić tryby:

  • Panorama
  • Malowanie światłem z 4 różnymi podtrybami wielokrotnej ekspozycji
  • HDR
  • Tryb poklatkowy
  • Filtr
  • Panorama 3D
  • Znak wodny
  • Skanowanie dokumentu
  • Zwolnione tempo z spowolnieniem 4, 8 lub 32 krotnym

W tym miejscu chciałem zwrócić uwagę, że tryb nagrywania w 960 klatkach na sekundę rejestruje tylko krótki, spowolniony fragment około 0,2 sekundy i następnie go zapisuje w postaci 10 sekundowego klipu. Nie ma możliwości nagrywania zwykłego wideo i wzbogacenia go o wiele spowolnionych ujęć, tak jak można to zrobić w smartfonach Sony czy Samsunga. Sama jakość super slow motion wydaje się też ciut gorsza niż u konkurentów.

P20 nagrywa wideo 4K, wideo FHD+ o proporcjach 18:9, a także zwykłe Full HD w 30 i 60 klatkach na sekundę. Nagrania 4K są bardzo szczegółowe i ostre, ale stabilizacja w tym trybie jest nie występuje i widać wyraźnie drgania ręki. Zwykle konkurencja potrafi stabilizować nagrania 4K do jakiegoś stopnia. Nie ma też trybu 4K/60p. Dla odmiany wideo FHD nie jest wybitnej jakości jeśli chodzi o szczegółowość, za to jest fenomenalnie stabilizowane cyfrowo, do tego stopnia, że można je momentami pomylić z nagraniem stabilizowanym za pomocą gimbala. Nagrywanie Full HD to optymalne wyjście, gdy chcemy kręcić z ręki, zwłaszcza podczas jazdy czy spacerowania.

 

Przedni aparat ma wspomniane 24 megapiksele. Jakość zdjęć jest bardzo dobra, ale na przeszkodzie stoi zablokowane na stałe ustawienie ostrości. Trzeba dobrze ustawić odległość od twarzy do telefonu, aby zdjęcie było optymalnie ostre. Jest to niewątpliwie niedogodność. Za to sztuczne oświetlenie studyjne daje ciekawe efekty, a rozmycie tła wydaje się być przewidywalne i sensowne.

Przykładowe zdjęcia:

Przykładowe wideo:

Bateria – ocena – 5-

Biorąc pod uwagę, że P20 ma mniej niż 8 mm grubości, to bateria o pojemności 3400 mAh jest większa, niż można się było spodziewać. Huawei ma również jeden z najefektywniejszych sposobów szybkiego ładowania nazywany SuperCharge. Wymaga on specjalnej ładowarki, a nawet dostosowanego do niej kabla. Zastosowanie prądu 4,5V i 5A skutkuje naładowaniem baterii do około 65% w zaledwie pół godziny.

Wykonałem standardowy test ciągłego strumieniowania wideo z YouTube z jasnością ekranu zablokowaną na połowie wartości. Po 9 godzinach i 15 minutach zostało jeszcze 20% baterii. Rozładowanie baterii do końca dałoby czas zbliżający się do 12 godzin, co jest wynikiem zdecydowanie powyżej średniej. W połączeniu z szybkim ładowaniem, Huawei P20 daje duży komfort czasu działania, również gdy intensywnie korzystamy ze smartfona. Nie zapominajmy jednak, że P20 Pro jest pod tym względem jeszcze trochę lepszy ze swoją baterią 4000 mAh.

Podsumowanie

Huawei P20 to wyjątkowo udany smartfon. Przyćmił poprzednie modele z serii P, a także wiele aktualnych produktów konkurencji.

Nie jest pozbawiony drobnych wad i kompromisów, ale były one dla mnie mało istotne w czasie użytkowania tego telefonu. W porównaniu do konkurencji ma trochę słabszą specyfikację. W zasadzie jedyne czego byłoby mi szkoda decydując się na P20 to to, że nie zdecydowałem się dopłacić do wersji Pro z jeszcze lepszym aparatem, większym ekranem i pojemniejszą pamięcią RAM. P20 za to lepiej leży w małej dłoni, jest o co najmniej 800 zł tańszy od wersji Pro i w efekcie jest jedną z najciekawszych propozycji z wyższej półki, gdy rozważamy stosunek ceny do możliwości. Zwłaszcza z perspektywy ceny w dniu premiery, a nie po kilku miesiącach od niej. Funkcje aparatu w P20 są po prostu świetne, nawet jeśli nie wszystkie przypadną nam do gustu. Dawno nie towarzyszyło mi tyle emocji i zaciekawienia, co przy testach i recenzowaniu serii P20 od Huawei.

Dla kogo jest Huawei P20

  • Dla szukających smartfona z wyższej półki w cenie poniżej 3 tysięcy
  • Dla ceniących połączenie sporego ekranu z małymi wymiarami całego urządzenia
  • Dla amatorów fotografii mobilnej
  • Dla ceniących długi czas pracy na baterii
  • Dla amatorów mobilnego wideo w jakości FULL HD

Dla kogo nie jest Huawei P20

  • Nie dla najbardziej wymagających amatorów fotografii mobilnej, których stać np. na P20 Pro
  • Nie dla osób chcących nagrywać wideo 4K w dobrej jakości
  • Nie dla zwolenników absolutnie najszybszych procesorów z najlepszymi wynikami w benchmarkach

Informacje o smartfonach serii Huawei P20:

Opinie:

Rekomendowane: