Test Huawei Ascend Mate 7

Recenzje
Opinie: 13

Jeśli lubisz nasze newsy to polub także nasz profil na Facebooku - KLIKNIJ TUTAJ

Klasa smartfonu S (skala „Mercedesa” A, B, C, E, S)

Skala ocen 1-5 (5 - bardzo dobry)

Wstęp

Huawei - jeszcze kilka lat temu była to firma postrzegana bynajmniej nie jako producent z segmentu premium. Czasy się zmieniają, podejście Huawei do rynku również, co wyraźnie widać po aktualnej liście premier. Dwa flagowce w tym roku pokazały, że ma duże aspiracje do stanięcia w szranki z rynkowymi potentatami. Po udanym modelu Ascend P7 przyszedł czas na pierwszy poważny „phablet” Huawei Mate 7, który już na pierwszy rzut oka sprawia świetne wrażenie.

Główne wady i zalety Huawei Mate 7

Zalety

  • wydajność, szybkość działania,
  • dobre wymiary jak na 6 cali,
  • niewielkiej grubości ramki okalające wyświetlacz,
  • bardzo ładny i intuicyjny interfejs,
  • bogate zaplecze komunikacyjne: LTE, NFC, GPS, WiFi, Bluetooth,
  • wsparcie dla kart pamięci microSD do 128GB,
  • obecność diody powiadamiającej,
  • długi czas działania na jednym ładowaniu akumulatora,
  • świetna jaskość wykonania,
  • dodatkowa ikona na pasku systemowym uławiająca korzystanie z telefonu jedną ręką,
  • ergonomiczne rozmieszenie przycisków,
  • przydatne dodatki systemowe,
  • możliwość maksymalnej personalizacji interfejsu,
  • trzy tryby oszczędzania energii,
  • jakość rozmów głosowych,
  • czytnik linii papilarnych 3D,
  • nachodząca aktualizacja systemu do Androida 5.0 Lollipop (2015 rok).

Wady

  • brak jakiejkolwiek multizadaniowości,
  • brak wymiennego akumulatora,
  • problemy z dźwiękiem .dts i .ac (brak wsparcia),
  • brak app drawera,
  • niewielki głośnik z tyłu,
  • niezrozumiałe zastosowanie 3GB RAM w wersji z 32GB i tylko 2GB RAM w wersji z 16GB.
  • aparat robi gorsze zdjęcia w ciemniejszych pomieszczeniach

Budowa - 5

Mate 7 jest urządzeniem high-endowym i z takich też materiałów został stworzony. Jego bryła w 95% składa się z aluminium, natomiast reszta (niewielka, górna i dolna część obudowy, zakrywająca anteny) to dobry jakościowo plastik w kolorze odpowiednio dobranym do wspomnianego metalu. Różni się on w zależności od jednej z trzech wersji kolorystycznych.

Lekko zaokrąglone rogi, delikatnie ścięte krawędzie, biała ramka ciągnąca się dookoła krawędzi przedniego panelu obudowy i nadzwyczajnie cienkie ramki okalające sam wyświetlacz - tak w skrócie można opisać wygląd prezentowanego produktu. Urządzenie może się podobać, zarówno pod względem wzornictwa, jak i jakości wykonania, do której nie można mieć nawet najmniejszych zastrzeżeń.

Projektując sprzęt tak wielki, a mimo wszystko mający być łatwy (przynajmniej z założenia) w obsłudze jedną ręką, trzeba pomyśleć o ergonomicznym rozmieszczeniu przycisków. Huawei się ta sztuka udała nad wyraz dobrze. Regulacja głośności i włącznik znajdują się bezpośrednio pod kciukiem – na prawej krawędzi. Gdyby były na lewej, stałyby się automatycznie nieużywalne bez pomocy drugą ręką. Wszystko przez to, że Mate 7 jest stosunkowo szeroki i trudno jest dosięgnąć do jego lewej krawędzi palcem wskazującym prawej ręki.

Lewa krawędź została zagospodarowana na sloty kart microSD i microSIM, znajdujące się pod zaślepkami. Aby je wyciągnąć należy użyć charakterystycznej „igiełki”. Na górze znajdziemy 3.5 mm jack audio, na dole – port microUSB.

Przód z kolei to – od góry – aparat przedni, czujnik światła, głośnik do rozmów i dioda powiadamiająca, tafla 6-calowego wyświetlacza oraz logo Huawei. Z tyłu mamy obiektyw aparatu, diodę LED, czytnik linii papilarnych 3D oraz, ponownie, logo producenta.

Najistotniejszy, z punktu widzenia użytkownika końcowego, powinien być fakt, że mimo 6-calowego wyświetlacza wymiary smartfona Huawei są zbliżone do jego głównych rywali, którzy są mniejsi: Samsunga Galaxy Note 4 z 5,7-calowym ekranem i iPhona 6 Plus z 5,5-calowym (dla porównania odpowiednio: 157 x 81 x 7,9 vs 153,5 x 78,6 x 8,5 vs 158,1 x 77,8 x 7,1 mm). Dzięki temu zyskujemy w sprzęcie o podobnych wymiarach większą przestrzeń roboczą.

Mate 7 waży 185 gramów, co jest wartością adekwatną do wielkości. Dzięki odpowiednio wyprofilowanej obudowie i ergonomicznemu rozmieszeniu przycisków fizycznych, dobrze leży w dłoni.

 

Wyświetlacz – 4+

Ostatnio peany wygłasza się w kierunku matryc charakteryzujących się zagęszczeniem pikseli wynoszącym 400-500 (lub więcej) pikseli na cal (ppi). Miłośnicy cyferek po zerknięciu w parametry techniczne Huawei Ascend Mate 7 stwierdzą od razu, że skoro mamy tu do czynienia z 368 ppi, to ekran można z góry skreślić. Nic bardziej mylnego.

W urządzeniu mamy do dyspozycji 6-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli, która, co może być szokiem dla wymagających użytkowników, zwłaszcza tych zapatrzonych w puste cyfry – jest całkowicie wystarczająca. Nie korzystamy przecież z urządzenia kilka centymetrów od oczu ani tym bardziej z lupą. W standardowej odległości jakość i ostrość wyświetlanego obrazu i fontów jest jak najbardziej zadowalająca i, co ważniejsze, wystarczająca podczas codziennego użytkowania. Z kronikarskiego obowiązku dodam jedynie, że Samsung Galaxy Note 4 oferuje zagęszczenie pikseli na cal wynoszące 515 ppi, natomiast iPhone 6 Plus – 401 ppi.

Czułość warstwy dotykowej stoi na wysokim poziomie. Wyświetlanym kolorom również nie można wiele zarzucić. Jeśli już mamy jakiekolwiek uwagi to wystarczy przejść do ustawień wyświetlacza, by zmienić temperaturę wyświetlanych barw w zależności od indywidualnych upodobań (bardziej zimne, bardziej ciepłe, neutralne). Kąty widzenia są bardzo dobre – patrząc na ekran pod różnym katem nie widać przebarwień, zmiany jasności i zanikającej stopniowo głębi czerni, która lubi występować najczęściej w tańszych urządzeniach.

Jasność ekranu na minimalnym ustawieniu wynosi 10 nitów, natomiast na maksymalnym – 525 nitów. Można ją regulować zarówno manualnie, jak i automatycznie – dzięki czujnikowi natężenia światła, znajdującemu się nad ekranem.

Korzystanie ze smartfona jedną ręką ułatwia dodatek systemowy w postaci czwartej ikony, którą można dodać na dolny pasek (obok trzech standardowych ikon: otwarte aplikacje, home i wstecz). Mowa o ikonie odpowiadającej za zsunięcie i schowanie panelu powiadomień. Świetna sprawa – zwłaszcza, gdy ktoś ma niewielkie dłonie, przez co ma trudności z dosięgnięciem kciukiem do górnej belki.

  

Procesor/pamięć/parametry techniczne - 5-

Huawei Ascend Mate 7 pracuje dzięki autorskiemu procesorowi Kirin 925, który składa się z czterech rdzeni 1,8 GHz i czterech kolejnych 1,3 GHz. Sporym problemem osób wybierających urządzenie dla siebie jest uprzedzenie do rzeczy nieznanych – i tak też może być w tym przypadku. Trzeba jednak pamiętać, że choćby w testach syntetycznych (benchmarkach) wypada podobnie jak znane jednostki np. Qualcomm czy Exynos. W AnTuTu Mate 7 uzyskał ponad 42000 punktów, podobnie jak choćby HTC One M8, Samsung Galaxy S5, OnePlus One. Wyprzedza go natomiast Galaxy Note 4, osiągając ok. 47000 punktów.

 

W rzeczywistości smartfon bardzo dobrze radzi sobie z wymagającymi tytułami, takimi jak GTA 5: San Andreas, Dead Trigger 2 czy Asphalt 8: Airborne.

W testowanym produkcie z 16GB pamięci wewnętrznej mamy do czynienia z 2GB pamięci operacyjnej RAM, podczas gdy w wersji 32GB znajdziemy 3GB RAM.

Z 16GB pamięci wewnętrznej możemy wykorzystać 11,40GB. Jeśli to dla użytkownika zbyt mało, pamięć smartfona można rozszerzyć dzięki slotowi kart microSD – do maksymalnie 128GB.

 

System oraz ekran główny/nakładka – 4+

Mate 7 działa pod kontrolą Androida 4.4.2 KitKat z nakładką EMUI 3.0. Co ważne, w 2015 roku sprzęt ma otrzymać aktualizację do Androida 5.0 Lollipop. Jedno jest pewne: część elementów interfejsu z pewnością nie ulegnie zmianie. Jak choćby brak „App drawera”, który sprawia, że wszystkie skróty do aplikacji zainstalowanych na urządzeniu znajdują się na ekranach domowych/pulpitach.

Nakładka systemowa jest przejrzysta i intuicyjna, nie zawiera zbyt wielu niepotrzebnych funkcji, a te, które są, faktycznie się przydają podczas codziennego użytkowania. Weźmy pod uwagę choćby gesty, swoją drogą, znane między innymi z produktów Samsunga: odwrócenie, by wyciszyć, podniesienie, by ściszyć dzwonek, przyłożenie do ucha, by odebrać lub nawiązać połączenie, potrząśnięcie, by zmienić układ ikon i przechylenie, by przesunąć ikony i widżety.

Już odblokowując telefon pierwszy raz można polubić autorską nakładkę Huawei. Mamy bowiem na ekranie blokady domyślnie tapetę miłą dla oka, a pod ręką (menu wyciągane z dołu, jak w iOS) skróty do najważniejszych aplikacji: kalendarza, kalkulatora, latarki i lusterka.

Zwolenników maksymalnego personalizowania wyglądu interfejsu smartfonów z pewnością ucieszy fakt, że Huawei o nich nie zapomniał. Dowodem tego niech będzie choćby możliwość zmiany motywu graficznego, który wpływa nie tylko na sam wygląd tapety i kolorów, ale również ikon i czcionek. W każdym motywie widać wyraźnie, że jest różnica względem kolejnego. Co ważne, Huawei nic nie narzuca użytkownikowi – to on ma tu decydujący głos. Właśnie dlatego można dowolnie zmieniać rozkład ikon na ekranach domowych (4x5, 5x4, 5x5), grupować je w foldery, modyfikować przejścia (animacje) pomiędzy kolejnymi ekranami, etc. A wszystko to dostępne zawsze pod ręką – standardowo, jak to we wszystkich Androidach bywa – po wykonaniu szczypnięcia ekranu dwoma palcami.

Coraz więcej użytkowników dużych smartfonów to ludzie starsi, którzy niekoniecznie potrzebują wspomnianych akapit wyżej dodatków. Wprost przeciwnie – oczekują prostego i intuicyjnego interfejsu z dużymi ikonami i maksymalnie uproszczonym systemem. I tutaj Huawei wychodzi im naprzeciw, dając możliwość korzystania z dwóch trybów ekranu głównego – standardowego lub uproszczonego. Oczywiście styl ten nie jest przeznaczony wyłącznie dla seniorów, ale nawiązanie to jest całkowicie naturalne. A przy okazji wpływa też na oszczędzanie energii – im mniej animacji i innych „bajerów” do wyświetlenia, tym dłużej będzie działało urządzenie.

Tu z kolei warto zatrzymać się przy możliwości skorzystania dodatkowo z jednego z trzech dostępnych trybów oszczędzania energii – Normalnego, Inteligentnego (zalecany w codziennym użytkowaniu - optymalizuje wykorzystanie procesora i sieci) i Intensywnego (zalecany przy niskim poziomie baterii - maksymalnie upraszcza system, zachowuje tylko podstawową obsługę połączeń i wiadomości).

Z dodatków systemowych trudno nie wspomnieć o radiu FM, funkcji ramki fotograficznej po podłączeniu smartfona do ładowania, bardzo ładnie prezentującej się aplikacji pogody i alarmu, jak również możliwości przełączania się pomiędzy działającymi programami dłużej przytrzymując ikonę otwartych aplikacji. Warto zwrócić uwagę również na Menadżera telefonu, który ułatwia korzystanie ze smartfona, między innymi dzięki możliwości zarządzania powiadomieniami, czyszczenia RAM-u, blokowania wybranych numerów czy ustawienia godzin nocnych, czyli odpowiednika trybu „Nie przeszkadzać”.

 

Pozostając w temacie interfejsu, potencjał 6-calowego wyświetlacza wydaje się nie być do końca wykorzystany. Nie znajdziemy tu bowiem żadnej namiastki wielozadaniowości. Nie ma możliwości korzystania z dwóch aplikacji w otwartych oknach obok siebie czy też otwierania programów w niewielkich oknach nakładanych na otwarte wcześniej programy.

Mamy natomiast do dyspozycji czytnik linii papilarnych, który nie jest nowością w smartfonach. Huawei jednak postanowił zaimplementować czytnik 3D, dzięki któremu odcisk palca jest prawidłowo odczytywany niezależnie od tego, pod jakim kątem przyłożymy palec do sensora. Dzięki temu, w moim odczuciu, działa porównywalnie (pod względem zarówno szybkości, jak i precyzji) z flagowcami konkurencji, tj. w Galaxy Note 4 czy iPhone 6 Plus. Możemy go wykorzystać do odblokowywania ekranu, dostępu do sejfu i blokady aplikacji Menadżera telefonu. Co więcej, podczas robienia zdjęć (zarówno tylnym, jak i przednim aparatem), może posłużyć jako spust migawki.

  

Screenshoty przedstawiające interfejs:

    

Wprowadzanie tekstu - 5

Sześć cali, smartfon o szerokości 81 mm, ramki przy lewej i prawej krawędzi po 2,9 mm na każdą stronę – parametry te mają doskonałe przełożenie na wygodę korzystania z klawiatury wirtualnej, która, właśnie dzięki nim, jest stosunkowo duża. Wielkość klawiszy, odstępy pomiędzy nimi – trudno do czegokolwiek mieć tu zastrzeżenia. Po prostu komfort wprowadzania treści jest naprawdę wysoki.

Klawiatura jest czterorzędowa, co niestety powoduje, że – aby wprowadzić cyfry do wiadomości – należy przejść do drugiego widoku (cyfry i znaki). Pod ręką natomiast mamy dostępny słownik w języku polskim, który podpowiada, co aktualnie prawdopodobnie chce napisać użytkownik. Dłuższe przytrzymanie każdego z przycisków powoduje pojawienie się znaków diakrytycznych – w większości przypadków znajdują się na pierwszej lub drugiej pozycji.

Jeśli ktoś nie lubi wprowadzania tekstu standardową metodą – litera po literze – może skorzystać z fabrycznie dostępnej klawiatury typu Swype. Wystarczy w ustawieniach włączyć odpowiednią funkcję, by móc pisać wiadomości przesuwając palcem po literach.

 

Kamera - 4

Kolejny punkt interfejsu, który przypomina w niewielkim stopniu iOS Apple, to aplikacja aparatu – zwłaszcza sposób przejścia z robienia zdjęć do nagrywania wideo. Niemniej, sama aplikacja jest prosta i intuicyjna. Do wykorzystania jest aparat o matrycy 13 Mpix oraz przednia kamerka – 5 Mpix. Z rzeczy ciekawych warto zauważyć, że aparat przedni oferuje możliwość robienia panoramowego autoportretu. Huawei ma na to nawet swoje opatentowane określenie - „groufie”.

Co do jakości zdjęć robionych Ascend Mate 7 zdążyliśmy się już o to w redakcji pokłócić ;-). Naczelny uważa, że zdjęcia są bardzo dobre i nie można mieć do nich większych zastrzeżeń. Moim zdaniem natomiast nie jest do końca aż tak różowo – zwłaszcza w mniej słoneczne dni. W mojej ocenie aparat tego produktu jest o pół klasy niżej niż Galaxy Note 4 Samsunga. Na szczęście każdy z nas inaczej ocenia wartości wizualne, indywidualnie, dlatego warto, byście rzucili okiem na poniższą galerię zdjęć wykonanych testowanym produktem i sami ocenili ich jakość.

13 Mpix dostępne jest wyłącznie w formacie 4:3, 16:9 osiągane jest przy wykorzystaniu obniżonej jakości – 10 Mpix. W ustawieniach dostępnych jest wiele funkcji i trybów, które można wykorzystać podczas robienia fotografii. Począwszy od bardzo udanego trybu HDR przez najlepsze zdjęcie, panoramę, przez znak wodny aż po notatkę audio. W trybie manualnym można manewrować wartością ekspozycji, nasycenia, kontrastu oraz jasności.

  

Po zrobieniu zdjęcia dostępnych jest wiele możliwości retuszu. W najbardziej zaawansowanym trybie można całkowicie zmienić fotografię, manewrując suwakami odpowiedzialnymi za jasność, kontrast, nasycenie, ostrość, podświetlenie i cienie. Można dzięki temu uzyskać naprawdę ciekawe efekty.

Przykładowe zdjęcia:

Pełna galeria zdjęć wykonanych Huawei Ascend Mate 7 znajduje się tutaj.

Przykładowe wideo:

 

Bateria - 5

Akumulator w Ascend Mate 7 ma pojemność 4100 mAh, czyli średnio tyle, ile w większości tabletów. Fakt ten, plus niezawyżona sztucznie rozdzielczość, w połączeniu z energooszczędnym procesorem, spowodował, że czas pracy urządzenia jest bardziej niż zadowalający. Powiedziałabym nawet, że zaskakująco dobry.

Siedem godzin na włączonym ekranie przy dużym wyświetlaczu i pozostałych high-endowych parametrach (w następującej konfiguracji: jasność minimalna lub do niej zbliżona, ciągle włączone WiFi, Bluetooth z podłączonymi słuchawkami, kilka minut rozmów dziennie, kilka SMS-ów, odpalone jakdojade.pl, poczta, etc.), to bardzo dobry wynik. W rzeczywistości smartfon ten podłączałam do ładowarki trzy razy w tygodniu, średnio co 2,5 dnia.

 

Podsumowanie

Huawei Ascend Mate 7 to bardzo pozytywne zaskoczenie. Choć nie jest pozbawiony wad, to tak naprawdę żadna z nich nie powoduje, by skreślać go z listy urządzeń, które warto brać pod uwagę chcąc kupić duży smartfon. Tym bardziej, że jego cena wynosi około 2000 złotych, czyli sporo mniej niż jego najbardziej renomowanej konkurencji (Samsung, Apple).

Decydując się na Huawei Ascend Mate 7 można mieć sporo obaw. Mamy tu bowiem całe mnóstwo autorskich rozwiązań, które mogą budzić uprzedzenie. Przede wszystkim procesor (w czasach, w których mobilnie króluje Qualcomm i Exynos) oraz interfejs EMUI (jedna z wielu nakładek na system Android). W rzeczywistości jednak okazuje się, że nie ma się czego obawiać. Procesor radzi sobie bardzo dobrze, interfejs sprawia świetne wrażenia wizualne, a i od strony użytkowania nie można mieć do niego zastrzeżeń. Tym bardziej, że oferuje sporo przydatnych dodatków systemowych, które ułatwiają korzystanie ze smartfona i podwyższają komfort jego obsługi. A warto mieć na uwadze jeszcze fakt, że wkrótce urządzenie ma otrzymać aktualizację systemu do wersji 5.0 Lollipop.

Rekomendowane:

Akcje partnerskie: